GPT-6 Astra — jak na tym zarobić

2026-09-10 Greg Isenberg AI zagraniczne wywiad waga 4/5 21 min czytania

Greg Isenberg i Ross Mike pokazują praktyczne użycia GPT-6 Astra: dziewięć gotowych promptów do oszczędzania i zarabiania oraz prototyp głośnika z agentem za ok. 500 dolarów. Materiał dla founderów i twórców produktów.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

Oryginalny tytuł filmu

GPT-6 Astra: How I'd Make Money With It

O czym jest ten film

  1. GPT-6 Astra to najdroższy model OpenAI, ale przy subskrypcji Codex jest mocno dofinansowany — a do tego wydajny: kończy zadania w mniejszej liczbie kroków.
  2. Dla właścicieli aplikacji dwa szybkie zwycięstwa: audyt wydajności (w przykładzie z odcinka czas odpowiedzi spadł z 800 ms do 20–30 ms) oraz audyt bezpieczeństwa, którego wcześniejsze modele nie potrafiły zrobić.
  3. Przy projektowaniu interfejsów warto podawać agentowi obraz referencyjny — bez niego „przesadza” z dekoracjami.
  4. Mocną stroną Astry jest sterowanie komputerem użytkownika: agent potrafi wykonywać zadania w tle, np. przeszukiwać nieporęczne serwisy urzędowe.
  5. Greg prezentuje dziewięć promptów: renegocjacja rachunków, zamiana agencji w software, polowanie na okazje w ogłoszeniach, pulpit jednoosobowej firmy, audyt pod agentów, operator przeglądarki, nocny QA, miesięczny raport o konkurencji i gra wirusowa zbierająca leady.
  6. Ross pokazuje projekt sprzętowy: głośnik w stylu HomePoda z własnym agentem na Raspberry Pi — agent przygotował schemat w Blenderze, listę zakupów z linkami (ok. 500 dolarów) i kod w postaci pull requesta do repozytorium. Całość zajęła pół godziny.
  7. Zapomniany sprzęt wraca do gry: stary PS4 można zmienić w maszynę z Linuksem obsługiwaną zdalnie.
  8. Główna teza odcinka: „inteligencja wzrosła, ale odwaga nie” — generowanie landing page’y to marnowanie modelu tej klasy.
  9. Analogia do roku 2024 i ery vibe codingu (Lovable, Bolt, Replit, v0): teraz zaczyna się „vibe manufacturing”, czyli fala niszowych biznesów sprzętowych.
  10. Tygodniowa praca z Astrą przy cenniku API wartaby ponad 24 tysiące dolarów — abonamenty są mocno subsydiowane i warto z tego korzystać, póki trwa.

Redakcyjne tłumaczenie

Wprowadzenie

Greg Isenberg: GPT-6 Astra już tu jest — i mam dla was dobrą wiadomość. Po tym odcinku będziecie wiedzieć, jakie pomysły na startup z nim związać, do czego się nadaje i jak go używać: żeby pracować sprawniej, oszczędzać i zarabiać. Pokażę też, jak połączyć go ze sprzętem, żeby budować na tym biznesy. To nie jest odcinek o efektownych demkach 3D. To materiał dla ludzi, którzy chcą z AI zarabiać i zwiększać produktywność — konkretnie z Astrą. Jakie prompty stosować i jak o tym wszystkim myśleć? Zaprosiłem przyjaciela, Rossa Mike’a, który jak mało kto umie to wszystko jasno wytłumaczyć. Miłego oglądania — do zobaczenia na końcu.

Model drogi, ale subsydiowany i wydajny

Greg Isenberg: Ross Mike w podcaście. To nie będzie kolejna typowa recenzja GPT-6 Astra, prawda?

Ross Mike: Nie. Żadnych gier, żadnych pokazowych trików. No dobrze — trochę tych dziwnych rzeczy jest, te projekty 3D. Są fajne, ale ani mnie, ani tobie, ani Grejgowi z niczego nie służą. Porozmawiamy o rzeczach konkretnych. Chcę przede wszystkim pobudzić waszą wyobraźnię wokół pomysłów na biznes z GPT-6 Astra i na to, żeby wasza baza kodu i produkty stały się lepsze. Na koniec nie dostaniecie błyszczącej gry — dostaniecie odpowiedź na pytanie: co jestem dziś w stanie realnie zbudować.

Greg Isenberg: Dokładnie tak. Zaczynajmy.

Ross Mike: Najpierw kilka słów o samym modelu. To najdroższy model OpenAI — ceną dorównuje Fable — ale przy subskrypcji Codex jest mocno dofinansowany. (Informacja dodatkowa: Codex — narzędzie OpenAI do programowania z agentem AI, dostępne w abonamenie.) Do tego jest bardzo wydajny: potrzebuje mniej kroków, żeby doprowadzić zadanie do końca. Więc choć cena jest wysoka, za te pieniądze dostajecie naprawdę dużo inteligencji.

Dwa pierwsze ruchy: audyt wydajności i audyt bezpieczeństwa

Ross Mike: Jeśli macie już aplikację — webową, mobilną, jakikolwiek software — bardzo polecam zrobić dwie rzeczy. Pierwsza: powiedzcie agentowi w Codexie: „Chcę przeprowadzić aktualizację wydajności. Moje strony ładują się za wolno, moje wywołania API działają za wolno. Przejrzyj całą aplikację i zaproponuj usprawnienia”. Zrobiłem to w jednej ze swoich aplikacji i czas odpowiedzi spadł z 800 milisekund do dosłownie 20–30. To skok o rząd wielkości — bardzo polecam.

Druga rzecz, której nie dało się zrobić z Fable: audyt bezpieczeństwa. Mówiłem o tym Gregowi — prowadzę w tle mały startup płatnościowy dla jednej niszy, korzysta z niego kilku użytkowników. Przepuściłem go przez audyt bezpieczeństwa, a Astra powiedziała mi wprost: „Stary, gdybym tego wszystkiego nie przejrzał, byłoby po tobie”. Jeśli macie aplikację, z której ludzie naprawdę korzystają — róbcie takie audyty.

Interfejsy i sterowanie komputerem

Ross Mike: Jeśli chodzi o wygląd interfejsów, mogę pokazać przykład. Jeden projekt wyszedł naprawdę nieźle — bo podałem agentowi obraz referencyjny. Była to stara ikona sieci z Windows XP; bardzo mi się podoba, każdy, kto ma trzydziestkę z hakiem i pamięta tamte czasy, wie, o czym mówię. Powiedziałem: „Użyj tego jako wzorca” — i efekt jest ładny. Bez obrazu referencyjnego agent po prostu przesadza. Róbcie z tym, co chcecie.

Po czwarte: computer use, czyli sterowanie komputerem przez agenta. Codex z Astrą świetnie obsługuje waszą maszynę i świetnie wykonuje zadania w tle, lokalnie. Bardzo to polecam.

Greg Isenberg: Czekaj, zanim ruszysz dalej — chcę pokazać kilka własnych pomysłów, do których moim zdaniem Astra się nadaje. Pokażę ekran.

Dziewięć promptów Greya na Astrę

Greg Isenberg: Napisałem na Twitterze post z dziewięcioma promptami na Astrę, które testujemy. Greg Brockman go podretweetował i pochwalił — a jeśli wystarcza Gregowi Brockmanowi, wystarczy nam wszystkim. (Informacja dodatkowa: Greg Brockman to współzałożyciel i prezes OpenAI.)

Pierwszy: negocjator rachunków. „Przejrzyj moje rachunki za internet, telefon i oprogramowanie. Wejdź w czat obsługi każdego dostawcy i negocjuj obniżkę albo anuluj to, z czego nie korzystam”.

Ross Mike: No, na tym można sporo ugrać. Przecież mieszkasz w Kanadzie — pewnie sporo płacisz za telefon i internet.

Greg Isenberg: Ogarnia mnie teraz jeden temat: jak zamieniać agencje w software. Prompt drugi: „Wybierz jedną firmę usługową w dowolnej niszy i odtwórz w tył dokładny proces, który sprzedaje klientom. Rozbij go na kroki, narzędzia, dane wejściowe i wyjściowe, punkty wymagające ludzkiego osądu oraz miejsca, w których praca się zakorkowuje albo drożeje. Następnie zaprojektuj najprostszy produkt AI, który mógłby zastąpić pierwszą wersję tej usługi — i wyceniaj go na 500–5000 dolarów miesięcznie”. Czy będzie idealnie? Nie. Ale uruchomi wyobraźnię, jak taki software mógłby wyglądać.

Ross Mike: Dorzucę coś, co sam robię często, a powinien każdy: prototypuję wszystko, co się da. Jeśli buduję aplikację i używam sandboxa Daytony, to zanim go otworzę, spędzam piętnaście minut przy klonie. Nie po to, żeby z klona korzystać, tylko po to, żeby samo budowanie zmusiło mnie do myślenia. Bo zauważyłem jedno: inteligencja wzrosła, ale odwaga, żeby próbować nowych rzeczy — nie. Mówiłem to niedawno w jednym filmie: najsmutniejsze, co można zrobić z modelem klasy GPT-6 Astra, to generowanie landing page’ów. Serio — do tego wystarczy GPT-4. Ten etap mamy za sobą. Myślcie naprawdę szerzej.

Greg Isenberg: Podoba mi się to. Numer trzy… Prawie nazwałem go „promptem Gary’ego Vaynerchuka”, ale się powstrzymałem. „Śledź Facebook Marketplace i Craigslist w moim mieście: aparaty, meble, rowery — cokolwiek. Gdy pojawi się coś znacznie poniżej ceny rynkowej, natychmiast napisz do mnie z linkiem”. (Informacja dodatkowa: Craigslist — amerykański portal ogłoszeniowy, odpowiednik OLX.) Świetny pomysł dla ludzi, którzy chcą dorobić kilkaset dolarów dziennie, a nie mogą znaleźć pracy. Sporo młodych dziś jej nie dostaje.

Ross Mike: Robię zrzut ekranu i wrzucam do grupy w moim kościele, bo to prawda. Młodym dziś jest naprawdę bardzo ciężko.

Greg Isenberg: Jest bardzo ciężko. Poza tym wielu osobom to po prostu sprawia frajdę — młodym i starszym. Numer cztery, dla founderów oczywistość: pulpit jednoosobowej firmy. „Zajrzyj do moich dokumentów, notatek, eksportów ze Stripe’a, analityki, rozmów z klientami i list projektów. Zbuduj tygodniowy dashboard zarządczy. Chcę wiedzieć: co przynosi pieniądze, co marnuje czas, o co proszą klienci, z czego powinienem zrezygnować oraz jakie trzy działania dadzą w przyszłym tygodniu najwięcej. Pisz bez ogródek i pokazuj tok rozumowania”.

Ross Mike: Prawda. Tak powinieneś ustawić każdy swój projekt. Właśnie chciałem to powiedzieć.

Greg Isenberg: Dobra, jeszcze kilka, a potem przechodzimy do twojego projektu z Blenderem, który mnie fascynuje. Numer pięć: audyt firmy pod kątem agentów. „Popatrz, jak działa ten biznes, i znajdź zadania, które powinniśmy oddać agentom, zanim zatrudnimy kolejnego człowieka”. Tak zresztą — przy okazji — sam teraz myślę: zanim kogokolwiek zatrudnię, pytam: „a może agent?”. Czasem tak, czasem nie, ale to mój domyślny odruch przy budowaniu firmy. Ciąg dalszy promptu: „Dla każdego zadania oszacuj czas pracy człowieka, koszt błędu, potrzebne narzędzia, trudność automatyzacji i pierwszą bezpieczną wersję do wdrożenia. Priorytet mają rzeczy, które w ciągu 30 dni zaoszczędzą pieniądze albo je przyniosą”.

Numer sześć: „Bądź moim operatorem przeglądarki”. Da się to zrobić z Astrą. „Wykonaj ten proces w przeglądarce: wchodź na kolejne strony, zbieraj dane, wypełniaj formularze tam, gdzie trzeba, i notuj, co się zepsuło albo zwolniło. Na koniec przekaż mi wynik, powtarzalną procedurę (tzw. SOP) i plan automatyzacji, żeby to mogło stać się agentem”. I zrobi to dobrze.

Ross Mike: Bardzo wierzę w computer use. Ktoś może uważać, że to szaleństwo albo że się ciągle psuje. Zdziwilibyście się, jak dobra jest Astra. Jeśli ktoś jest z Kanady, wie, jak fatalna jest strona naszego urzędu skarbowego — jakie to potworność. (Informacja dodatkowa: CRA, Canada Revenue Agency — kanadyjski odpowiednik IRS-u.) Żartuję, jeśli czyta rząd. Astra z Codexem przejrzała mi całe tony stron i namierzyła dokładnie to, czego nie mogłem znaleźć przez Google.

Greg Isenberg: Sto procent. Numer siedem: można z tego zrobić cały zespół QA. „Każdej nocy otwórz moją aplikację na prawdziwym telefonie, przejdź rejestrację, płatność i główne ścieżki, i zrób zrzuty ekranu wszystkiego, co zepsute albo niejasne”.

Ross Mike: „Niejasne” to kluczowe słowo. QA nie musi oznaczać buga w kodzie. To może być błąd w doświadczeniu użytkownika: ludzie nie wiedzą, co się tu dzieje. Za dużo informacji naraz. Pakiet jest w złym miejscu.

Greg Isenberg: Dokładnie. Numer osiem: szpieg konkurencji. „Zarejestruj się u moich trzech największych konkurentów, obserwuj ich produkt i ich maile, i raz w miesiącu przyślij mi raport: co nowego wypuścili, co zmienili w cenach i w czym są ode mnie lepsi”.

Ross Mike: To jest dobry prompt. Zauważyłem, że są dwa typy founderów: jedni są zafiksowani na konkurencji i poświęcają jej za dużo czasu, a drudzy zupełnie ją ignorują i nie mają pojęcia, co się dzieje na rynku. Ten prompt to złoty środek: raz w miesiącu chcę wiedzieć to, co muszę wiedzieć — i tyle.

Greg Isenberg: Ma to sens. Konkurencja istnieje z jakiegoś powodu, ale innowacja i tak zawsze wygrywa. I numer dziewiąty: zrób grę wideo — ale taką, której celem jest zbieranie adresów e-mail, numerów telefonów i danych oraz pomoc w sprzedaży tego, co sprzedajesz. „Zbuduj grę przeglądarkową wokół tego mechanizmu. Nie rób uroczej demki. Dodaj progresję, napięcie, punktację, możliwość przegranej i dopracowanie. I jeden powód, dla którego ktoś prześle ją znajomemu”. To kluczowe — tworzysz coś, co ma potencjał, by latać między ludźmi. Widziałem mnóstwo naprawdę fajnych gier, których nikt nie wysyłał znajomym. „Potem dodaj zbieranie leadów — mail i SMS — i niech wszystko łączy się z moim głównym produktem, który sprzedaje X”.

Ross Mike: Naprawdę dobre. Coś uroczego i zabawnego, czym sam chciałbym się podzielić. Bo masz rację: ludzie robią te strzelanki pierwszoosobowe — super, pokazują możliwości modelu. Ale Call of Duty mam w domu.

Greg Isenberg: Dokładnie. Ja pokazałem swoje — teraz ty pokaż swoje.

Głośnik z agentem: od pomysłu do prototypu w pół godziny

Ross Mike: Tylko mnie nie wyśmiewajcie, ludzie. Od dawna noszę w głowie pomysł na startup sprzętowy. Widzieliśmy narodziny osobistych agentów; jeden mam w przygotowaniu i zamierzam niedługo wypuścić — moim zdaniem to inne ujęcie tematu i całkiem fajne. Ale od dzieciństwa marzy mi się całe to wyobrażenie z Jarvisem: żeby agent miał fizyczną formę. I moim zdaniem firmy takie jak Amazon czy Apple mocno to przegapiły — mają przepiękne produkty, ale ich asystenci, ich AI, są do niczego. Mówię konkretnie o HomePodzie. Kto go ma, ten wie: Siri jest fatalna, a to według mnie najładniejszy głośnik na rynku. I przyszło mi do głowy: co, gdyby mój agent mieszkał w czymś takim?

Najpierw pomyślałem, że kupię HomePoda i zdejmę blokadę producenta. Trochę poczytałem — niewykonalne. Więc pomyślałem: co, gdybym zbudował własny? I po prostu powiedziałem agentowi — przybliżę ekran, żebyście widzieli rozmowę: „Mam zainstalowany Blender. Potrafisz z niego korzystać?”. Wiedziałem, że tak; chciałem tylko, żeby zestawił połączenie. Zrobił to. Poprosiłem o stworzenie głośnika w stylu HomePoda — zrobił. Powiedziałem: „Chcę zbudować domowy głośnik z AI i wczytać na niego mojego agenta, Ruth” — i podałem mu repozytorium — „jak zabrałbym się do tego sam?”. Odpowiedział, że potrzebny będzie Raspberry Pi z głośnikiem, że mogę wgrać agenta i że to wykonalne.

Tu się zacząłem nakręcać, bo nie sądziłem, że to w ogóle możliwe — nie sądziłem, że mnie na to stać. A on wygenerował mi schemat. Poszedł nawet o krok dalej: „to musisz kupić, żeby mieć pierwszy fizyczny prototyp”. Podał budżet: 350–450 dolarów przed podatkiem. Mieszkam w Kanadzie, więc realnie mówiłem sobie o 600–700. Poprosiłem: „super, dawaj linki na amazon.ca”. Podał — wyszło 561 przed podatkiem. Kupiłem. Automatycznie, bez zastanowienia. A potem opanowała mnie panika: „Co ja teraz zrobię? Na sprzęcie nie znam się wcale”. Więc zapytałem agenta: „Pokażesz mi w Blenderze, jak ten projekt ma być złożony?”.

I wiecie co — pokazał dokładnie, co gdzie leży. To jest Raspberry Pi, to podłączam do prądu, to jakiś głośnik, to złącze — nie mam pojęcia, co to jest, ale już pomaga — a to chyba moduł rozpoznawania mowy. Rozłożył mi całość na Blenderze. W tym momencie pomyślałem: „dam radę to złożyć”. Potem powiedział mi, że gdy potwierdzimy działający dowód koncepcji, będziemy budować wersję w stylu HomePoda. W osobnym wątku — nie pokażę go, bo mam tam maile — wskazał mi nawet chińskich dostawców obudów.

Przeszedłem więc drogę od pomysłu, przez eksplorację, do planu montażu. Kupiłem wszystko, powiedziałem agentowi, że sprzęt zamówiony, i zapytałem: „Mam repozytorium agenta — jaki kod muszę dodać, jakie zmiany wprowadzić, żeby to wszystko połączyć?”. I zgadnij, co zrobił, Greg. Napisał kod i wystawił pull requesta. Dosłownie dostałem kod: PR-a, w którym po złożeniu sprzętu bez trudu wczytam agenta. A to wszystko rozmowa z kilku minut — po prostu odważyłem się wyjść trochę poza własną strefę. Wyjaśnił mi ten kod, potem jeszcze raz poprosiłem o linki, bo wtedy jeszcze nic nie kupiłem… i zmergowałem tego PR-a. Można go kliknąć i zobaczyć.

Wiem więc, że gdy sprzęt dojedzie, złożę go i uruchomię. Zapytałem nawet, czy brać po jednym egzemplarzu każdego elementu — powiedział, że tak. Zeszliśmy z pomysłu do planu i pierwszego prototypu za jakieś 500 dolarów. Pokazał mi dokładnie, jak wszystko złożyć; przy kolejnych pytaniach po prostu będę dalej pracować z agentem. Napisał też kod, który wgram na Raspberry Pi, żeby mój głośnik z agentem ożył. Pół godziny roboty.

To jest dla mnie prawdziwa moc Astry. Mamy modele jak Fable — no, nie Fable — jak 5.6 Soul i mnóstwo mniejszych modeli, które dobrze radzą sobie z wieloma rzeczami. To, co czyni Astrę wyjątkową, to właśnie takie szalone projekty sprzętowe i software wyższej ligi. Jeśli używacie Astry do landing page’a, to smutne wykorzystanie tej inteligencji. I właśnie chcę was zachęcić: jeśli mieliście pomysł na sprzęt albo na software ponad zwykłą miarę — spróbujcie.

Zakurzony PS4 zamienia się w laboratorium Linuksa

Ross Mike: Przykład z życia: mam w domu PS4, na którym osiada kurz. Zastanawiałem się: da się na nim odpalić Linuksa i uruchamiać agentów? Zapytałem wprost: „Mam PS4. Z tego, co o mnie wiesz, nie zamierzam na nim grać. Co mogę z nim zrobić?”. Na początku proponował serwer multimediów i tym podobne, ale potem padło: „Zrób z niego projekt do nauki Linuksa”. No — nie wiedziałem, że to możliwe. Powiedziałem: „słowem, wyczyścić go do zera i postawić Linuksa — to byłoby coś”. A on na to: „Tak, PS4, na którego można wchodzić przez SSH i używać go jako laboratorium Linuksa, to fajny projekt”. Ludzie mówili ostatnio o Omarchy — to jedna z dystrybucji Linuksa. Zapytałem, czy da się ją uruchomić na PS4. Da się. Mogę mieć Linuksa na konsoli, którą chowałem do szuflady.

Nigdy w życiu nie przyszedłbym na to sam — nawet bym nie próbował. A z tym modelem zaczynam myśleć daleko poza utartymi schematami. Ktoś powie: „ty jesteś deweloperem, tobie łatwiej”. Ale to networking i systemy operacyjne — ja jestem bardziej od webu i aplikacji mobilnych. Front-end. To poziom trochę ponad moje kompetencje. A jednak w ostatnich miesiącach robię takie rzeczy. Mam domowe laboratorium. Kupiłem kilka komputerów DGX. (Informacja dodatkowa: prawdopodobnie chodzi o NVIDIA DGX Spark — miniaturowy komputer do lokalnych obliczeń AI.) Myślę znacznie ponad to, na co stać było mnie dawniej — a wszystko przez dostęp do tej inteligencji. I nie widzę powodu, żeby było inaczej u was. Przestanę już trajkotać, Greg — powiedz coś ty.

Po vibe codingu nadchodzi „vibe manufacturing”

Greg Isenberg: Pamiętam rok 2024, gdy wyszły Lovable, Bolt, Replit i v0 — nagle każdy mógł zostać „vibe coderem”, czyli kodować na czucie, sterowany samymi promptami. Zaczęły się mnożyć takie projekty: strony, landing page’e, aplikacje. Skutki widać do dziś. Mam wrażenie, że przechodzimy teraz podobną zmianę — ale w projektach fizycznych. To, co mi pokazałeś ze swoim sprzętem, wymagałoby kiedyś zostania etatowym inżynierem albo projektantem 3D. Ja nie miałbym pojęcia, jak się do tego zabrać — i szczerze mówiąc, bym nie spróbował, bo to odstrasza. Większość ludzi, ja włącznie, lubi działać w tym, co zna. A gdy czegoś nie znam — na przykład sprzętu — samo podejście do tematu budzi lęk.

Tymczasem teraz mam za 20, 50 albo 200 dolarów miesięcznie „przyjaciela”, który przeprowadzi mnie przez to wszystko. I nagle jest w zasięgu ręki. Zamawiam nawet biurko, które stanie tuż obok — będzie moją stacją sprzętową — i zacznę budować różne rzeczy. Nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie na produkt: sama frajda z nauki, a może doprowadzi to do nowej pracy czy biznesu — cokolwiek. Takie projekty warto robić po prostu dla siebie.

Ross Mike: Tak — zrób model do druku 3D, plik CAD, model w Blenderze, płytkę z obwodami — cokolwiek. Bo szansa tkwi w produktach niszowych. Ktoś powie: „nie wiem, czy na to jest rynek”. Nie musi być wielki. Jeśli wytworzenie niewiele kosztuje — to jest biznes. Osobiście wierzę, że powstanie tysiące firm z milionem dolarów przychodu rocznie i więcej, dzięki przesunięciu, które OpenAI zapoczątkowało z Astrą — nazwijmy to vibe manufacturing, produkcja „na czucie”, sterowana promptami. Czy inne modele dogonią Astrę? Absolutnie. Ale uczciwie można powiedzieć, że to Astra była pierwszym modelem, który otworzył tę erę.

A ja, jak będę składać swojego głośnika, poproszę Greya, żeby nauczył mnie reszty — tego marketingu. Więc subskrybujcie kanał, bo właśnie o tym Greg tutaj uczy.

Greg Isenberg: Doceniam. Astra jest niesamowita i jestem ciekaw, jak zareagują pozostali.

Ross Mike: Anthropic z pewnością już się poci. Pierwszy raz, gdyby ktoś mnie zapytał, którą subskrypcję skasować — skasowałbym tę od Anthropic. Skasowałbym Claude’a. Astra jest tak dobra. Więc korzystajcie z dopłat, zanim zaczną nam liczyć prawdziwe ceny za te rzeczy.

Greg Isenberg: Bo pomyśl: wartość jest oczywście większa niż to, co płacimy.

Ross Mike: Poprosiłem mojego agenta Astra, żeby policzył, ile realnie zużyłem — ile kosztowałaby ta sama praca przy cenniku API. W ostatnim tygodniu wyszło ponad 24 tysiące dolarów. A ja mam przecież tylko kilka abonamentów po 200 dolarów. Poziom dofinansowania jest więc niewyobrażalny. Korzystajcie z tego teraz. Śnijcie śmiało, działajcie odważnie i budujcie na wielką skalę.

Greg Isenberg: Dzięki, że wpadłeś. Linki do Rossa Mike’a — tak jest znany w sieci: YouTube, X i pozostałe miejsca — wrzucę w opisie. Idźcie go obejrzeć i zasubskrybujcie. To już twoje któreś z kolei pojawienie się? Szóste, siódme, ósme?

Ross Mike: Jestem stałym bywalcem tego podcastu. I jak zawsze — Greg, bardzo dziękuję za zaproszenie. Dużo dla mnie to znaczy. I dziękuję wam, że oglądacie i okazujecie wsparcie. Do zobaczenia!

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Dwa audyty na start: wydajność i bezpieczeństwo aplikacji

Na czym polega: Astra potrafi przejrzeć całą aplikację i zaproponować konkretne usprawnienia — w przykładzie z odcinka czas odpowiedzi spadł z 800 ms do 20–30 ms. Osobno robi audyt bezpieczeństwa, którego wcześniejsze modele nie potrafiły wykonać: w płatnościowym projekcie gościa wykryła realne luki.

Jak stosować: W agencie Codex wpisz: „Przejrzyj całą moją aplikację pod kątem wydajności — strony i wywołania API — i zaproponuj konkretne zmiany”. Osobnym poleceniem: „Wykonaj pełny audyt bezpieczeństwa”. Wdrażaj sugestie po kolei, zaczynając od opóźnień, które czuje użytkownik.

Na co uważać: Zmiany w krytycznych ścieżkach (płatności, logowanie) najpierw testuj na środowisku testowym. Audyt agenta nie zastępuje profesjonalnego testu penetracyjnego, jeśli przechowujesz dane wrażliwe.

2.Zamień agencję usługową w produkt AI

Na czym polega: Prompt z odcinka każe wybrać firmę usługową w niszy, rozłożyć jej proces sprzedażowy na kroki, narzędzia, wejścia i wyjścia oraz punkty wymagające ludzkiego osądu, a potem zaprojektować najprostszy produkt AI zastępujący pierwszą wersję usługi — z ceną 500–5000 dolarów miesięcznie.

Jak stosować: Startuj od niszy, którą znasz z pierwszej ręki (były pracodawca, własny klient). Pierwsza wersja ma zastępować najprostszy wariant usługi, nie całość — sprzedawaj ją jako tańszą, szybszą alternatywę, a nie pełny zamiennik.

Na co uważać: Punkty wymagające ludzkiego osądu najtrudniej zautomatyzować — zostaw je jako eskalację do człowieka. Biorąc pieniądze za usługę, odpowiadasz za błędy, których klient wcześniej nie doświadczał.

3.Pulpit jednoosobowej firmy raz w tygodniu

Na czym polega: Agent łączy dokumenty, notatki, eksporty ze Stripe’a, analitykę, rozmowy z klientami i listy projektów w jeden tygodniowy raport: co zarabia, co marnuje czas, o co proszą klienci, co porzucić i trzy działania o największej dźwigni na kolejny tydzień.

Jak stosować: Ustaw jedno powtarzalne polecenie i traktuj jego wynik jak cotygodniowe spotkanie z operacyjnym dyrektorem. Zapisz trzy „działania dźwigni” do kalendarza na start, zanim upłynie entuzjazm.

Na co uważać: Raport jest tak dobry, jak dane, które mu podasz — podłącz wszystkie źródła, także maile i notatki. Prośba „pisz bez ogródek” działa tylko wtedy, gdy naprawdę jesteś gotów coś uciąć.

4.Zanim zatrudnisz — audyt pod agentów

Na czym polega: Zamiast kolejnego etatu: agent analizuje, jak działa firma, i wskazuje zadania do przekazania agentom, szacując dla każdego czas pracy człowieka, koszt błędu, potrzebne narzędzia, trudność automatyzacji i pierwszą bezpieczną wersję do wdrożenia. Priorytet: efekty w 30 dni.

Jak stosować: Wprowadź u siebie odruch z odcinka — przy każdym nowym zadaniu pytaj najpierw „agent czy człowiek?”. Wdrażaj od zadań powtarzalnych i tanich w razie pomyłki, z człowiekiem sprawdzającym wynik na końcu.

Na co uważać: Nie wszystko nadaje się do automatyzacji — zadania wymagające relacji lub odpowiedzialności prawnej zostaw ludziom. „Pierwsza bezpieczna wersja” to zasada, nie formalność.

5.Operator przeglądarki: proces, procedura, automatyzacja

Na czym polega: Astra klika przez strony, zbiera dane, wypełnia formularze i notuje, gdzie się coś wysypało. Na wyjściu dostajesz trzy rzeczy: wynik, powtarzalną procedurę (SOP) i plan automatyzacji, żeby ten sam proces mógł w przyszłości wykonywać stały agent.

Jak stosować: Wybierz proces, który powtarzasz co tydzień, i przepuść go przez agenta. Wygenerowanego SOP-a użyj potem do zbudowania trwałego rozwiązania — agenta lub integracji przez API, jeśli się pojawi.

Na co uważać: Nie dawaj agentowi dostępu do kont bankowych. Captcha i logowania dwuskładnikowe potrafią zatrzymać cały przepływ — zaplanuj w SOP-ie krok ręczny na te miejsca.

6.Nocny QA na prawdziwym telefonie

Na czym polega: Agent co noc otwiera aplikację na fizycznym urządzeniu, przechodzi rejestrację, płatność i główne ścieżki oraz fotografuje wszystko, co jest zepsute albo niejasne — bo „błąd” to też nadmiar informacji albo element w złym miejscu.

Jak stosować: Ustaw cykliczne zadanie na godziny nocne i przeglądaj rano zgromadzone zrzuty ekranu. Każdy „niejasny” ekran traktuj jako kandydata do uproszczenia interfejsu, nie tylko jako zgłoszenie buga.

Na co uważać: Testuj na realnym urządzeniu, nie na emulatorze — inaczej wyłapiesz tylko część problemów. Zadbaj, by nocne przejścia korzystały ze środowiska testowego i nie robiły prawdziwych płatności.

7.Konkurencja — jeden raport miesięcznie

Na czem polega: Agent zakłada konta u trzech największych konkurentów, obserwuje ich produkt i maile, a raz w miesiącu przesyła raport: nowe funkcje, zmiany cen i to, w czym są lepsi.

Jak stosować: Ogranicz rytm do miesięcznego przeglądu — to złoty środek między zafiksowaniem na konkurencji a kompletną ignorancją. Czytaj raport tuż przed planowaniem, żeby wnioski trafiały prosto do decyzji.

Na co uważać: Nie buduj mapy drogowej wyłącznie z raportu — kopiowanie funkcji nie wygrywa z innowacją. Respektuj regulaminy serwisów, w których zakładasz konta.

8.Agent finansowy: rachunki i okazje z ogłoszeń

Na czym polega: Dwa osobne prompty. Pierwszy: agent przegląda rachunki za internet, telefon i software, wchodzi w czaty obsługi, negocjuje obniżki i anuluje nieużywane subskrypcje. Drugi: obserwuje Facebook Marketplace i Craigslist pod kątem niedowartościowanych aparatów, mebli czy rowerów i natychmiast alarmuje z linkiem.

Jak stosować: Zacznij od subskrypcji, których i tak nie używasz — tam zwrot jest najszybszy. W polowaniu na okazje szybkość reakcji decyduje o wszystkim, więc ustaw natychmiastowe powiadomienie na telefon.

Na co uważać: Agentowi powierzaj tylko płatności, które możesz odwołać, i pilnuj, czego w twoim imieniu anuluje. W odsprzedaży przedmiotów licz w cenie wysyłkę i swój czas — okazja okazuje się czasem pozorna.

9.Gra przeglądarkowa, która sprzedaje

Na czym polega: Zamiast uroczej demki: gra zbudowana wokół mechaniki związanej z twoim produktem, z progresją, napięciem, punktacją, możliwością przegranej i dopracowaniem — plus jeden konkretny powód, dla którego gracz prześle ją znajomemu, oraz zbieranie maili i SMS-ów powiązane z ofertą.

Jak stosować: Zanim cokolwiek zbudujesz, sprawdź „test znajomego”: czy jest powód, by komuś to wysłać? Jeśli nie — dopracuj mechanikę, nie grafikę. Formularz kontaktowy wstaw w naturalnym momencie rozgrywki, na przykład jako bramkę do kolejnego poziomu.

Na co uważać: Gry bez powodu do dzielenia się zostają bez ruchu, choćby były piękne. Przy zbieraniu danych rób to jasno i zgodnie z prawem — inaczej wirusowy efekt obróci się w skargi.

10.Prototyp sprzętowy za ok. 500 dolarów, w pół godziny

Na czym polega: Agent spięty z Blenderem i twoim repozytorium potrafi przygotować cały pierwszy prototyp: schemat połączeń, wizualizację montażu, listę zakupów z linkami i budżetem oraz kod w postaci pull requesta. Gość z odcinka przeszedł drogę od pomysłu (głośnik jak HomePod, ale z własnym agentem na Raspberry Pi) do zamówionego prototypu w pół godziny.

Jak stosować: Opisz agentowi sprzęt marzeń, daj mu dostęp do Blendera i repo, a potem proś krok po kroku: schemat, lista zakupów z linkami, wizualizacja montażu, wreszcie kod jako PR. Na pierwszy prototyp kupuj po jednym egzemplarzu każdego elementu.

Na co uważać: To dowód koncepcji, nie produkt — produkcja (np. obudowy od chińskich dostawców) to osobna, dłuższa droga. Nie próbuj obchodzić zabezpieczeń cudzego sprzętu; przy własnej elektronice podstawą jest bezpieczne zasilanie. I nie marnuj modelu tej klasy na landing page’e — jego siła leży w projektach, które dotąd przekraczały ludzkie kompetencje.