Claude Code SEO Audit: Fix Your Whole Website In 1 Prompt (Steal This)

2026-08-30 Jono Catliff AI zagraniczne tutorial waga 4/5 19 min czytania

Instrukcja krok po kroku, jak jednym promptem w Claude Code przeprowadzić audyt SEO całej strony i automatycznie naprawić błędy. Dla właścicieli stron z dostępem do kodu.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Autor pokazuje, jak podniósł ocenę SEO własnej strony agencyjnej z 61/100 do 97/100 za pomocą jednego promptu w Claude Code.
  2. Procedura obejmuje dwa etapy: wygenerowanie raportu ze wszystkimi błędami i automatyczną naprawę tych błędów.
  3. Audyt pokrywa pięć obszarów: SEO on-page, SEO techniczne, obecność w AI Overviews, strony przelotowe (doorway pages) oraz opcjonalnie Profil Firmy w Google.
  4. Dane do audytu pochodzą z czterech źródeł: samej strony (obowiązkowo), Semrusha, Google Search Console i Profilu Firmy w Google.
  5. Konfiguracja techniczna: VS Code + rozszerzenie Claude Code, projekt w osobnym folderze, sklonowanie gotowego repozytorium GitHub przygotowanego przez autora.
  6. Semrush podłącza się do Claude przez konektor MCP w ustawieniach konta Claude.ai — konektor działa dopiero w nowych rozmowach.
  7. Kluczowe ograniczenie: Claude Code naprawi tylko to, do czego ma dostęp — strony custom i WordPress tak, Squarespace, Wix czy Framer już niekoniecznie.
  8. Audyt bywa niekompletny za pierwszym razem — autor zaleca uruchamianie go wielokrotnie, aż wyniki będą bliskie ideału.
  9. Profil Firmy w Google obsługuje się ręcznie (kopiuj-wklej trzech sekcji), bo integracja API wymagałaby 14-dniowej weryfikacji.
  10. Ten sam audyt można wykorzystać komercyjnie — jako materiał sprzedażowy przy pozyskiwaniu klientów na usługi SEO.

Redakcyjne tłumaczenie

Punkt wyjścia: 61 na 100

To, co widzimy tutaj, to audyt SEO mojej agencji marketingowej. Nie jestem z niego zadowolony — dostałem 61 punktów na 100. Użyłem Claude’a, konkretnie jednego promptu, i podniosłem ten wynik do 97 na 100. Zrobiłem to tak, że najpierw kazałem Claude’owi zidentyfikować każdy pojedynczy problem ze stroną — a powiem wam, znalazł ich naprawdę mnóstwo — a następnie, po zidentyfikowaniu tych problemów, po prostu je naprawił.

Dziś zrobimy dokładnie to samo dla waszej strony. Całość będzie darmowa i dam wam gotowy schemat postępowania. Chcę jednak od razu zaznaczyć: to może być największa i najszybsza wygrana, jaką kiedykolwiek osiągniecie w SEO, bo jednym promptem przechodzimy przez całą stronę i naprawiamy praktycznie wszystko. Nie chcę nawet myśleć, ile godzin zajęłoby przejście przez ten proces ręcznie — mnie albo wam. Powiem tylko tyle: to tak ogromna praca, że prawdopodobnie po prostu byśmy jej nie wykonali, a gdybyśmy się jednak zabrali, wynik byłby fatalny. Każda sekunda byłaby udręką.

Dla tych, którzy mnie nie znają: nazywam się Jono, zbudowałem dwie firmy z przychodami siedmiocyfrowymi, jedną z nich sprzedałem. W tej sprzedanej udało mi się generować 50 tysięcy kliknięć miesięcznie z SEO, co przełożyło się na około pół miliona dolarów przychodu od momentu, gdy zacząłem to mierzyć.

(Informacja dodatkowa: „siedmiocyfrowe” firmy oznaczają w amerykańskiej terminologii biznesowej roczne przychody rzędu 1–10 mln dolarów.)

Pięć obszarów, które obejmuje audyt

Skupiamy się na pięciu rzeczach. Jeśli którejś z nich nie znacie — nic nie szkodzi, omówimy je dokładniej w dalszej części materiału.

Pierwsza to SEO on-page. W skrócie: czy Google rozumie, kim jesteście i czym się zajmujecie?

Druga to SEO techniczne: jak szybko ładuje się wasza strona i czy Google w ogóle jest w stanie ją zobaczyć.

Trzecia to AI Overviews, czyli obecność w sekcji podsumowań generowanych przez AI, która wyświetla się przy wyszukiwaniu w Google.

(Informacja dodatkowa: AI Overviews to blok odpowiedzi generowany przez AI, umieszczany przez Google nad klasycznymi wynikami wyszukiwania.)

Czwarta to strony przelotowe (doorway pages), czyli w praktyce zduplikowana treść.

Piąta, opcjonalna, to Profil Firmy w Google. Formalnie to też jest SEO i jednocześnie najtańszy, najszybszy i najprostszy sposób pozyskiwania leadów. Wielu przedsiębiorców albo w ogóle go nie zakłada, albo zakłada w pośpiechu i zapomina o nim na dziesięć lat. My go zoptymalizujemy, żebyście zaczęli czerpać z niego korzyści.

Dwa efekty końcowe i jedno duże zastrzeżenie

Na koniec dostaniecie dwa konkretne rezultaty. Pierwszy to porządny raport, w którym zobaczycie wszystkie problemy z obecną stroną. Drugi to naprawa każdego z tych problemów.

Zastrzeżenie jest jednak istotne: Claude Code może naprawić tylko to, do czego technicznie ma dostęp. Jeśli nie ma dostępu do strony, nie naprawi jej. Nie wszystkie strony są sobie równe — jedne podłączają się do Claude Code, inne nie.

Jeśli macie stronę pisaną ręcznie w kodzie, zrobicie to bez problemu. To samo dotyczy WordPressa. W przypadku Shopify, Webflow i Dudy zakładam, że też się uda — sam z tych kreatorów nie korzystam, ale Claude twierdzi, że powinno być dobrze, bo ma integrację obsługującą większość tych rzeczy.

Z drugiej strony, jeśli używacie Squarespace, Weebly, Unbounce, GoDaddy, Wixa, GoHighLevel albo Framera, wasze możliwości mogą być ograniczone. Być może po otrzymaniu raportu będziecie musieli zrobić wszystko sami, albo zautomatyzujecie tylko część pracy. Chcę być z wami szczery także co do tego. Jeśli dostaniecie raport, możecie albo wdrożyć rozwiązania samodzielnie, prosząc Claude’a, żeby przeprowadził was przez proces krok po kroku, albo przekazać go członkowi zespołu lub freelancerowi.

Cztery źródła danych

Żeby uruchomić ten raport, musimy zebrać dane z czterech miejsc.

Pierwsze to wasza strona — to element obowiązkowy.

Drugie to Semrush. Zakładamy darmowy okres próbny i generujemy pełny raport strony. To będzie nasz stan „przed”: zobaczymy, że kondycja strony nie jest idealna, że wynik „AI search health” też nie jest idealny i że mamy kupę błędów i ostrzeżeń. Potem automatycznie to wszystko naprawimy — praktycznie do stu procent w każdej kategorii.

Trzecie to Google Search Console, a czwarte to Profil Firmy w Google.

Konfiguracja Claude Code — kurs w piętnaście sekund

Zanim cokolwiek zrobimy, musimy uruchomić Claude Code. Jeśli nigdy z niego nie korzystaliście, oto błyskawiczne wprowadzenie.

Potrzebujemy darmowego narzędzia o nazwie VS Code — to edytor kodu, co brzmi bardzo groźnie, ale w praktyce jest banalnie proste i nie trzeba mieć żadnego zaplecza technicznego. Przeprowadzę was przez to kliknięcie po kliknięciu, żebyście uzyskali dokładnie taki sam efekt jak ja.

Najpierw pobierzcie VS Code na swój komputer. Program zada wam serię pytań powitalnych, a po ich przejściu zobaczycie po lewej stronie ikonę czterech kwadratów — to zakładka rozszerzeń. Claude Code jest rozszerzeniem, które żyje wewnątrz VS Code, więc musimy je pobrać. Wpisujemy nazwę w wyszukiwarkę, klikamy pierwszy wynik, instalujemy i otwieramy. To płatna subskrypcja, więc jeśli jeszcze jej nie macie, trzeba ją wykupić.

Kolejny krok to ikona kartki. Rzecz w tym, że w Claude Code w VS Code wszystko, co budujecie, musi być zawarte w projekcie — trochę jak w Dysku Google: macie folder, a w nim wszystkie elementy projektu. Otwieramy więc folder. Ja lubię trzymać porządek, więc wchodzę do Dokumentów, gdzie mam wszystkie projekty Claude Code w jednym folderze o tej nazwie. W środku tworzymy nowy, pusty folder i nadajemy mu nazwę. I to w zasadzie tyle.

Ten czat możemy zamknąć — to wersja Claude Code wbudowana w VS Code, jest absolutnie okropna i nigdy bym jej nie polecał, chyba że naprawdę nie ma wyjścia. Otwieramy właściwy czat Claude Code, klikając widżet.

Pobranie gotowego projektu z GitHuba

Teraz przechodzimy pod link z opisu filmu. Zaprowadzi was do mojej darmowej społeczności na Skool, a tam znajdziecie link do repozytorium GitHub. To dokładnie ten zestaw, którego używamy do całego audytu. Cała rzecz polega na tym, że projekt już zbudowałem — wy go tylko kopiujecie i wklejacie do Claude Code. Tyle.

Trafiacie na stronę repozytorium, klikacie zielony przycisk i kopiujecie link. W Claude Code wpisujecie polecenie git clone i wklejacie ten link. To skopiuje cały projekt, który stworzyłem — a zbudowanie go zajęło mi bardzo, bardzo dużo czasu — i doda go do waszego folderu jako „SEO audit”.

(Informacja dodatkowa: Skool to platforma do prowadzenia płatnych i darmowych społeczności online, popularna wśród twórców kursów.)

Jeden prompt i cztery elementy do uzupełnienia

Teraz musimy napisać jeden prompt, który wygeneruje cały audyt strony i od razu ją naprawi. Ten prompt też dla was dołączyłem — wystarczy skopiować i wkleić.

Potrzebujemy czterech rzeczy, dokładnie odpowiadających slajdowi, który pokazywałem. Pierwsza to strona — wybieramy własną witrynę; ja użyję strony mojej agencji marketingowej, przez którą pozyskuję leady z YouTube’a.

Semrush: audyt i podłączenie do Claude’a

Zaczynamy od Semrusha. Wchodzimy na ich stronę i zakładamy darmowy okres próbny — standardowo dostępny jest siedmiodniowy, a link z opisu filmu daje dostęp na czternaście dni. Jeśli chcecie mieć dwa razy więcej czasu, polecam skorzystać właśnie z niego.

W panelu przechodzimy do sekcji głównej, tworzymy folder, nadajemy mu ładną nazwę i wpisujemy adres naszej strony. Wchodzimy do właśnie utworzonego folderu — przenosi nas to na pulpit SEO. Klikamy „Site Audit”, zakładamy projekt SEO jeszcze raz, wpisujemy nazwę i uruchamiamy audyt. To wszystko, co musimy zrobić. Narzędzie zaudytuje stronę, poda ogólny wskaźnik kondycji, wynik „AI search” i pokaże wszystkie błędy, ostrzeżenia i uwagi. To właśnie na tych danych Claude oprze naprawę praktycznie wszystkiego.

Żeby podłączyć Semrusha do Claude Code, wchodzimy na Claude.ai i przechodzimy do ustawień. Tam znajdujemy sekcję konektorów, dodajemy nowy i wybieramy Semrusha. Gdy to zrobimy, jesteśmy gotowi — Claude może pobrać raport z Semrusha.

Jedna drobna, ale ważna poprawka: warto skopiować prompt i wkleić go do nowej rozmowy, bo świeżo dodany konektor MCP działa dopiero w rozmowach rozpoczętych po jego podłączeniu.

(Informacja dodatkowa: MCP, czyli Model Context Protocol, to otwarty standard Anthropic pozwalający modelom łączyć się z zewnętrznymi narzędziami i źródłami danych.)

Google Search Console

Kolejna rzecz to raport z Google Search Console. Ten krok jest opcjonalny — i mówię „opcjonalny” dlatego, że jeśli nie macie jeszcze konta w Search Console, to nie ma sensu go teraz zakładać: musi się najpierw napełnić danymi, a to wymaga czasu.

Search Console to darmowe narzędzie Google, które pomaga śledzić postępy w SEO — wyświetlenia, kliknięcia i tym podobne — oraz poprawiać wyniki. Wewnątrz narzędzia eksportujemy całe konto do pliku CSV. Pobiera się jako archiwum ZIP. Rozpakowujemy je i wklejamy zawartość do naszego projektu w Claude Code. Mówimy po prostu: dodaliśmy tutaj raport, przeczytaj wszystkie dane i napraw wszystko, co jest nie tak z naszą Search Console.

Profil Firmy w Google — krok ręczny

Na koniec audytujemy Profil Firmy w Google, żeby móc go od razu poprawić i naprawdę szybko zobaczyć lepsze wyniki. To również krok opcjonalny, przeznaczony dla lokalnych firm usługowych. Jeśli nie prowadzicie takiej działalności, możecie go pominąć.

Ten krok robimy ręcznie. Powód jest taki, że nie da się sensownie zintegrować profilu przez API, chyba że chcecie przejść przez czternastodniowy proces ręcznej weryfikacji — a gra jest niewarta świeczki.

Kopiujemy trzy elementy. Pierwszy to informacje o firmie: klikamy „edytuj profil”, kopiujemy całą zawartość i wklejamy poniżej w promptcie. To samo robimy z sekcją produktów — kopiujemy wszystko i wklejamy. I wreszcie tak samo z sekcją usług: kopiujemy wszystkie usługi, jakie mamy, wklejamy, odpalamy audyt. Wracam, gdy będzie gotowy.

Efekt i zasada wielokrotnego uruchamiania

Claude Code wygenerował cały audyt i wszystko naprawił. Chcę uprzedzić: to może potrwać długo, a czas jest proporcjonalny do rozmiaru strony. Jeśli macie tysiąc podstron, potrwa to bardzo długo. Ale im dłużej trwa, tym bardziej powinniście doceniać fakt, że nie musicie robić tego ręcznie — bo ręcznie byłby to koszmar. Tyle pracy, że albo nie zapłacilibyście nikomu za jej wykonanie, bo byłoby to zbyt drogie, albo po prostu nigdy byście się za to nie zabrali. A to wszystko pomoże wam wyróżnić się w wynikach wyszukiwania i, mam nadzieję, zdobyć więcej sprzedaży i klientów.

Ostatnia ważna uwaga: przy pierwszym uruchomieniu efekt może nie być idealny. Jeśli tak jest, po prostu wracacie i prosicie o ponowne wykonanie tego samego, raz za razem. Z każdym przebiegiem będzie coraz lepiej.

Powód jest prosty. Gdybym zapytał was: „Możecie zrobić 500 rzeczy i wykonać je wszystkie bezbłędnie?”, większość ludzi by nie potrafiła. Doszlibyście może do 400. Potem do 450, potem do 480. Sprawę dodatkowo komplikuje to, że czasem poprawienie jednej rzeczy psuje inną, więc Claude musi wracać i to naprawiać.

Jeśli spojrzymy na audyt Semrusha, udało nam się przejść z „przyzwoicie” do „idealnie” we wszystkich kategoriach — to świetny postęp. Uruchamiając to u siebie, po prostu bądźcie cierpliwi i każcie mu powtarzać przebieg. Jedno z moich ulubionych zdań, które dopisuję na końcu promptu, brzmi: nie zatrzymuj się, dopóki nie sprawdzisz postępów i nie upewnisz się, że wynik jest praktycznie idealny.

SEO on-page

Porozmawiajmy teraz krótko o samym SEO. Zacznijmy od on-page. Ten raport sprawdza 80 różnych elementów związanych z SEO on-page — i robi to, uwaga, na całej waszej stronie. Nie będę omawiał wszystkiego, bo zamieniłoby się to w nudny, suchy wykład na dwa tygodnie.

Chodzi zasadniczo o to, żeby opowiedzieć Google’owi o naszym biznesie tak, by mógł nas łatwiej zrozumieć. Kiedy wpiszę na przykład „hydraulik Toronto”, zobaczę wyniki, które mają tytuł i opis. Musimy zadbać, żeby one w ogóle istniały. Dlatego jedną z pierwszych rzeczy, jakie robimy, jest dodanie znacznika tytułu i meta opisu oraz upewnienie się, że mają właściwą długość w znakach. To dwa elementy z osiemdziesięciu. Do tego dochodzą rzeczy takie jak linkowanie wewnętrzne, prawidłowe przygotowanie obrazów czy poprawnie napisany blok FAQ. To jest właśnie SEO on-page. Wystarczy wiedzieć, że Claude potrafi zrobić praktycznie wszystko od ręki — i dokładnie to się przed chwilą wydarzyło.

SEO techniczne

Kolejna rzecz to SEO techniczne. Chodzi mniej więcej o to, ile czasu zajmuje załadowanie strony i czy Google jest w stanie w ogóle do niej dotrzeć. Czy macie jakieś problemy techniczne?

Używamy tu narzędzia o nazwie Google Lighthouse. To darmowy produkt Google, który mierzy stronę w czterech kategoriach: wydajność, dostępność, dobre praktyki i SEO. Podobnie jak przy SEO on-page każemy Claude’owi przechodzić przez to tyle razy, ile trzeba, aż uzyska niemal idealny wynik. I znów zrobi to dla każdej pojedynczej podstrony.

AI Overviews

Kolejna sprawa to AI Overviews — czyli obecność w tej sekcji podsumowań. Jest ona bardzo ważna, bo jeśli się w niej znajdziecie, dostaniecie znacznie więcej kliknięć. Na przykład firma Safari Plumbing, którą Google wyróżnia w tym miejscu, prawdopodobnie zbiera ogromną liczbę kliknięć od ludzi robiących dokładnie to: otwierają stronę, widzą dwoje uśmiechniętych ludzi, myślą „to na pewno nie jest zdjęcie stockowe, bardzo ufam tej firmie, zapłacę im”. Mówię to oczywiście z przymrużeniem oka, ale w gruncie rzeczy obecność w AI Overviews prowadzi do większego ruchu, a ten do większej liczby płacących klientów.

Osiągamy to, odpowiednio strukturyzując stronę. Sposobów jest kilka; omówię garść. Są miejsca w tekście — w artykule blogowym albo na stronie — z których Google zdejmuje treść i wyświetla ją w sekcji AI Overview. Należą do nich: pierwsze 40 do 100 znaków tekstu na stronie, treść pod nagłówkami H2 lub innymi sekcjami nagłówkowymi, dane ustrukturyzowane w rodzaju tabel — takie dane bardzo łatwo trafiają do AI Overview — oraz blok FAQ na dole strony. To jedne z najlepszych miejsc, z których Google zabiera informacje i umieszcza je w tej sekcji.

Strony przelotowe (doorway pages)

Kolejna kwestia to strony przelotowe. Załóżmy, że prowadzicie firmę usługową — jesteście hydraulikiem — i macie trzy podstrony: hydraulik w Los Angeles, hydraulik w San Francisco i hydraulik w San Diego. Wszystkie są identyczne, różnią się tylko nazwą miasta. Google zaindeksuje wasze strony, spojrzy na to i pomyśli: „hmm, coś tu jest podejrzane”. A jest podejrzane, bo strony są dosłownie identyczne poza nazwą miasta.

Teraz wyobraźcie sobie, że to nie trzy strony, tylko tysiąc. Google was za to nie polubi, bo wygląda to jak spam — wszystkie podstrony są w istocie takie same. A jeśli Google uzna coś za spam, dobrych wyników w SEO nie będzie.

Naprawia się to, dbając, by treść podstron była na tyle unikalna, żeby Google nie uznał jej za spam. Ten raport automatycznie wyciągnie wszystkie strony przelotowe, jakie ewentualnie macie, i poda ich listę, żebyście mogli je poprawić.

Profil Firmy w Google w raporcie

Kolejny element raportu to Profil Firmy w Google — powtarzam, dla lokalnych firm usługowych. Generujemy raport, którego treść możecie od razu wykorzystać metodą kopiuj-wklej. Audyt wygeneruje cały tekst, wy kopiujecie daną sekcję, wchodzicie do profilu i wklejacie ją w odpowiadające pole. I gotowe. Powinno to zająć jakieś pięć minut, a w efekcie cały profil firmy zostanie automatycznie odtworzony od nowa.

Co jeszcze wykrywa Claude

Bardzo fajne jest to, że Claude wykryje także inne błędy waszej strony — w dużej mierze dzięki Semrushowi i błędom, które ten znajdzie. Na przykład: czy Google w ogóle jest w stanie zaindeksować waszą stronę? Jeśli nie może jej znaleźć, nie może jej zaindeksować, a jeśli nie zaindeksuje, nie wygenerujecie leadów i ostatecznie pieniędzy — a to najważniejszy powód, dla którego w ogóle robicie SEO.

Claude pomoże wam między innymi wgrać mapę witryny czy upewnić się, że strona jest zaindeksowana. Przejdzie przez mnóstwo rzeczy, których nawet nie omówiliśmy, i naprawi je wszystkie. Jeśli lubicie wchodzić w takie szczegóły, możecie przeczytać raport. A jeśli nie — po prostu wiedzcie, że naprawia dla was wiele rzeczy, o których pewnie nawet nie pomyśleliście.

Jeśli coś wymaga ręcznej interwencji, dostaniecie listę takich zadań do wdrożenia samodzielnie lub przekazania komuś innemu. Raport powie wam też, co w ogóle nie zostało ocenione — na przykład linki zwrotne czy analiza konkurencji.

Zastosowanie komercyjne

Naprawdę ciekawe jest to, że ten audyt uruchomiliśmy dla siebie, ale jeśli sprzedajecie usługi SEO, możecie generować takie raporty dla klientów, żeby zamienić ich w klientów płacących. Możecie pokazać, jak kiepskie jest ich SEO, ile pieniędzy zostawiają na stole, a nawet porównać ich postępy z konkurencją — na przykład wykresem pokazującym wyniki wyszukiwania w ostatnich dwunastu miesiącach na tle konkurentów.

Ten temat, wraz z kolejnymi szesnastoma modułami, znajduje się w mojej płatnej społeczności. Jeśli ten darmowy audyt dał wam dużo wartości, to wiedzcie, że jest to jedna z szesnastu rzeczy, które tam omawiam. Możecie zacząć od siedmiodniowego darmowego okresu próbnego i przerobić w tym czasie sporo materiału.

Tymczasem — dzięki wielkie za obejrzenie. Schematy znajdziecie za darmo w opisie. Do zobaczenia w kolejnym materiale, miłego dnia.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Sprawdź najpierw, czy Claude Code w ogóle sięgnie do twojej strony

Na czym polega: Automatyczna naprawa działa tylko tam, gdzie Claude Code ma dostęp do plików strony. Strony pisane w kodzie i WordPress są bezpieczne; Shopify, Webflow i Duda — prawdopodobnie tak; Squarespace, Wix, Weebly, Unbounce, GoDaddy, GoHighLevel i Framer mogą pozwolić najwyżej na częściową automatyzację.

Jak stosować: Zanim zainwestujesz czas w konfigurację i płatny abonament Semrusha, ustal, na czym stoi twoja witryna. Jeśli jesteś w drugiej grupie, potraktuj całość jako generator listy zadań, a nie narzędzie naprawcze.

Na co uważać: Autor sam przyznaje, że co do Shopify, Webflow i Dudy opiera się na zapewnieniu modelu, nie na własnym doświadczeniu. Zweryfikuj to na małym fragmencie strony, zanim uruchomisz naprawę na całości.

2.Rozdziel audyt od naprawy w swojej głowie

Na czym polega: Prompt daje dwa efekty: raport z listą problemów i wprowadzone poprawki. To dwa różne produkty o różnym poziomie ryzyka.

Jak stosować: Raport jest wartościowy sam w sobie — możesz go przekazać zespołowi, freelancerowi lub wdrażać etapami. Jeśli nie ufasz automatycznym zmianom, ogranicz się do części diagnostycznej.

Na co uważać: Naprawa dotyka realnych plików produkcyjnych. Materiał nie mówi nic o kopiach zapasowych ani kontroli wersji — zadbaj o to sam, zanim pozwolisz modelowi edytować stronę.

3.Uruchamiaj audyt wielokrotnie, aż wynik się ustabilizuje

Na czym polega: Autor otwarcie mówi, że pierwszy przebieg nie będzie idealny. Przy setkach zadań model dochodzi do wyniku stopniowo, a naprawa jednej rzeczy potrafi zepsuć inną.

Jak stosować: Po każdym przebiegu każ Claude’owi zweryfikować efekt i powtórzyć. Autor dopisuje do promptu zdanie w rodzaju: „nie zatrzymuj się, dopóki nie sprawdzisz postępów i nie upewnisz się, że wynik jest praktycznie idealny”.

Na co uważać: Powtarzanie kosztuje czas i tokeny, a przy każdym przebiegu ryzykujesz nowe regresje. Sprawdzaj stan strony między iteracjami, nie tylko na końcu.

4.Semrush podłącz przez konektor i zacznij nową rozmowę

Na czym polega: Dane Semrusha trafiają do Claude’a przez konektor MCP dodawany w ustawieniach konta na Claude.ai. Świeżo dodany konektor działa dopiero w rozmowach rozpoczętych po jego podłączeniu.

Jak stosować: Skonfiguruj konektor, zamknij bieżący czat i wklej prompt do nowej rozmowy. Wcześniej uruchom w Semrushu Site Audit, żeby raport w ogóle istniał.

Na co uważać: To najczęstsze źródło pozornej awarii — model odpowiada, że nie widzi danych, mimo poprawnej konfiguracji. Zamiast debugować konektor, po prostu otwórz nowy czat.

5.Zbierz stan „przed”, zanim cokolwiek zmienisz

Na czym polega: Wynik Semrusha przed naprawą (u autora 61/100) jest punktem odniesienia dla wyniku po (97/100).

Jak stosować: Zapisz zrzuty wskaźnika kondycji strony, wyniku AI search oraz listy błędów i ostrzeżeń przed uruchomieniem naprawy. Bez tego nie udowodnisz — sobie ani klientowi — że coś się poprawiło.

Na co uważać: Wynik w Semrushu to metryka narzędzia, nie ruchu. 97/100 nie oznacza automatycznie więcej wejść — realny efekt widać dopiero w Search Console po tygodniach.

6.Google Search Console podłącz tylko wtedy, gdy masz w nim historię

Na czym polega: Krok jest opcjonalny właśnie dlatego, że świeże konto nie ma danych, a ich zebranie wymaga czasu.

Jak stosować: Jeśli masz konto z historią, wyeksportuj całość do CSV, rozpakuj ZIP i wrzuć pliki do folderu projektu Claude Code, prosząc o przeczytanie danych i naprawę tego, co jest nie tak.

Na co uważać: Jeśli konta nie masz, załóż je teraz — ale nie licz na to w tym audycie. Eksport zawiera dane o twojej witrynie; nie wrzucaj go do współdzielonych repozytoriów.

7.Profil Firmy w Google zrób ręcznie — świadomie

Na czym polega: Integracja przez API wymagałaby czternastodniowej ręcznej weryfikacji, więc autor kopiuje trzy sekcje profilu (informacje o firmie, produkty, usługi) prosto do promptu, a wygenerowany tekst wkleja z powrotem.

Jak stosować: Dotyczy to lokalnych firm usługowych. Cała operacja to około pięciu minut kopiowania w obie strony i jeden z najtańszych sposobów pozyskania leadów w tym zestawie.

Na co uważać: Wklejasz do profilu tekst wygenerowany przez model — przeczytaj go przed publikacją. Nieścisłość w opisie usług czy godzinach otwarcia realnie kosztuje klientów.

8.Osiemdziesiąt elementów on-page to nie tylko tytuł i opis

Na czym polega: Raport sprawdza 80 elementów SEO on-page na całej witrynie. Znacznik tytułu i meta opis o właściwej długości to dopiero dwa z nich; dalej są linkowanie wewnętrzne, prawidłowo przygotowane obrazy czy poprawnie napisany blok FAQ.

Jak stosować: Nie zatrzymuj się na tym, co widać w wynikach wyszukiwania. Przejrzyj pełną listę w raporcie, żeby wiedzieć, co model zmienił i dlaczego.

Na co uważać: Automatycznie generowane tytuły i opisy bywają poprawne technicznie, ale mdłe marketingowo. Przejrzyj przynajmniej kluczowe podstrony i popraw je ręcznie.

9.Struktura treści decyduje o obecności w AI Overviews

Na czym polega: Google zdejmuje do AI Overviews treść z konkretnych miejsc: pierwszych 40–100 znaków tekstu na stronie, fragmentów pod nagłówkami H2, danych ustrukturyzowanych typu tabele oraz bloku FAQ na dole.

Jak stosować: Przy każdej ważnej podstronie zadbaj o te cztery elementy: mocny pierwszy akapit, konkretną odpowiedź zaraz pod nagłówkiem, tabelę tam, gdzie ma sens, i FAQ na końcu.

Na co uważać: To nie gwarancja wyświetlenia — Google sam decyduje. Traktuj to jako zwiększenie szans, nie jako mechanizm, i nie deformuj tekstu tak, by przestał służyć czytelnikowi.

10.Duplikaty lokalizacyjne to prosta droga do etykiety spamu

Na czym polega: Zestaw podstron różniących się wyłącznie nazwą miasta — hydraulik w Los Angeles, San Francisco, San Diego — Google traktuje jako strony przelotowe. Przy tysiącu takich podstron problem staje się poważny. Audyt wyciąga ich listę.

Jak stosować: Przejdź listę i nadaj każdej stronie na tyle unikalną treść, by nie wyglądała na klon — realne opisy lokalnych realizacji, referencje, specyfikę obszaru działania.

Na co uważać: Sam raport tylko wskazuje problem; przepisanie treści zostaje po twojej stronie. Podmiana kilku słów nie wystarczy — jeśli różnice są kosmetyczne, klasyfikacja się nie zmieni.