WebMCP: Let AI Agents pay you money

2026-08-26 Greg Isenberg AI zagraniczne wywiad waga 4/5 22 min czytania

WebMCP pozwala stronie wystawić agentowi gotowe akcje zamiast zmuszać go do czytania DOM-u. Dla twórców produktów i freelancerów: konkretne zastosowania i dwa modele zarabiania.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. WebMCP to eksperymentalna funkcja przeglądarki (wspólna inicjatywa Google i Microsoftu), która pozwala stronie wystawić agentowi AI gotowy zestaw narzędzi zamiast zmuszać go do odgadywania interfejsu.
  2. Najprostsza definicja: strony z „przyciskami dla agentów” — czytelne i wykonalne dla AI.
  3. Główna przewaga nad computer use i browser MCP: agent nie skanuje całego DOM-u ani nie robi zrzutów ekranu, tylko dostaje zwięzłą listę dostępnych akcji.
  4. Uwierzytelnianie rozwiązuje się samo — narzędzia działają w kontekście sesji przeglądarki, więc nie ma kluczy API ani tokenów do przekazywania.
  5. Narzędzia mogą być warunkowe: inny zestaw dla użytkownika zalogowanego, inny dla anonimowego.
  6. Demonstracja na sklepie z ekspresami: agent porównuje maszyny, podświetla parametry pasujące do zapytania, dobiera akcesoria, dodaje do koszyka i nakłada kupon.
  7. Rozmówcy szeregują podejścia od headless (API, serwer MCP) przez computer use i browser MCP po agenta wbudowanego w aplikację — WebMCP plasuje się pośrodku i łączy zalety obu skrajności.
  8. Sektory o najwyższym priorytecie: handel oparty na kompatybilności części, panele SaaS, branże regulowane (narzędzia tylko do odczytu) oraz narzędzia wewnętrzne firm.
  9. Pomysł biznesowy nr 1: agencja „konwersji na agenty” dla nudnych biznesów lokalnych — wdrożenie plus abonament za monitoring.
  10. Pomysł biznesowy nr 2: „agent mystery shopper” — cykliczne testowanie, czy agent jest w stanie domknąć kluczowe ścieżki użytkownika, sprzedawane jako raport.

Redakcyjne tłumaczenie

Wstęp: nowy rodzaj odwiedzającego

Greg Isenberg: Pomyślcie o tym tak. Agenty AI zaraz staną się nowym rodzajem odwiedzającego w internecie. Uważam, że w tym procesie zmienią właściciela miliardy dolarów, bo miliony agentów AI będą przeglądać sieć i w niej kupować. Problem w tym, że internet nie jest pod to zaprojektowany. I stąd bierze się naprawdę ciekawe pytanie: jak wygląda strona albo aplikacja gotowa na agenty? I jak taką rzecz właściwie zbudować?

Jest taka nowa drobna rzecz od Google o nazwie WebMCP i szczerze dziwię się, że mówi o niej tak niewiele osób. Idea jest prosta: strony mogą wystawiać agentom AI czytelniejsze akcje. Zamiast tego, żeby agent rozgryzał stronę tak jak człowiek, serwis może mu wprost powiedzieć: tak się u mnie szuka, tak się rezerwuje, tak się kupuje.

Dlatego zaprosiłem dziś mojego znajomego Vinniego, żeby jasno wyjaśnił, czym jest WebMCP, czym różni się od MCP, dlaczego to ma znaczenie i gdzie leżą okazje. Na koniec ja podrzucę dwa pomysły na start-up, które moim zdaniem mogą generować gotówkę i które możecie zacząć realizować już dziś.

(Informacja dodatkowa: MCP — Model Context Protocol — to standard opisujący, jak model językowy łączy się z zewnętrznymi narzędziami i danymi. WebMCP przenosi tę samą ideę z serwera do przeglądarki.)

Czym jest WebMCP

Greg: Vinnie wraca do podcastu, żeby wyjaśnić coś naprawdę mocnego: WebMCP. To ty zwróciłeś mi na to uwagę. Vinnie, czego ludzie nauczą się do końca tego odcinka?

Vinnie: Nauczą się, jak używać WebMCP — a to jest dokładnie to, na co brzmi. To MCP, ale w interfejsie, w przeglądarce. To zupełnie nowa, eksperymentalna funkcja od Google i Microsoftu. Naprawdę uważam, że jest tu przewaga pierwszego gracza. Jeśli opanujesz te rzeczy, zdobywasz umiejętności potrzebne, żeby wypuszczać na rynek coś, co dopiero się wyłania i co prawdopodobnie stanie się kolejnym dużym trendem.

Zacznę od problemu, który miałem sam. Kiedy usłyszałem o WebMCP, od razu pomyślałem o tym sklepie, który tu mam — sklep z ekspresami do kawy i akcesoriami. Kupowałem ekspres, a takie urządzenie ma mnóstwo specyfikacji. Do tego cała masa sprzętu i akcesoriów, i ustalenie, który model jest dla mnie właściwy — a także które akcesoria do niego pasują — było niezłą męką. Dużo przeskakiwania między wyszukiwarką a czatem: czy to pasuje, czy tamto zadziała.

Pomyślałem więc: świetny przypadek użycia. Można zbudować sklep z narzędziami WebMCP w środku, z którymi rozmawia twój agent. Przynosisz dowolnego agenta, którego używasz — Claude Code, ChatGPT, cokolwiek — i po prostu rozmawiasz ze stroną, pytasz ją o rzeczy.

Pokażę szybki przykład. Chcę przesiąść się z mojej obecnej maszyny Mara X. Szukam takiej, która bez wysiłku zrobi dwa flat white dziennie i zmieści się na blacie o szerokości około 32 centymetrów.

Greg: W najprostszej formie — popraw mnie, jeśli się mylę — WebMCP to po prostu strony z przyciskami dla agentów. Czyli robimy strony czytelne dla agentów i wykonalne przez agentów. Zgadza się?

Vinnie: Dokładnie. I nie jest tak, że wcześniej się nie dało — dało się, tylko dużo bardziej niezgrabnie. Było computer use, były agenty potrafiące przeglądać strony i klikać w nich, ale robiły to bardzo nieefektywnie. Pobierały cały DOM, czyli cały kod strony, przeczesywały go w poszukiwaniu miejsca do kliknięcia, robiły zrzuty ekranu i tak dalej.

A teraz spójrz, co się właśnie stało na ekranie. Agent zmanipulował stronę, znalazł dwie maszyny, zestawił je obok siebie, a potem — i to jest naprawdę fajna funkcja — podświetlił te parametry, które odpowiadają na moje pytanie. Czyli: czy pasuje kolben, czy zrobi te dwa flat white, o które prosiłem, i czy ma odpowiednią szerokość, żeby zmieścić się na blacie.

Wcześniej agent po pierwsze nie umiałby tak łatwo zmodyfikować strony, a po drugie musiałby przebrnąć przez całe to skanowanie i czytanie kodu. Teraz, dzięki WebMCP, jest zestaw narzędzi — takich jak te, które właśnie wyskakują na ekranie — i to je udostępniasz agentowi. Dostaje więc bardzo efektywną, zwięzłą listę rzeczy, które może zrobić na stronie. Wie, jak to zrobić, i po prostu to robi. Da się z tym zrobić naprawdę kreatywne rzeczy.

Od SEO przez AEO do ery agentów

Greg: Jednym z powodów, dla których to naprawdę ma znaczenie, jest historia optymalizacji. Najpierw było SEO: czy Google rozumie tę stronę? Potem pojawiło się AEO: czy AI zacytuje tę odpowiedź? A teraz wchodzimy w erę WebMCP, w której pytanie brzmi: czy agent doprowadzi zadanie do końca?

(Informacja dodatkowa: AEO — Answer Engine Optimization — to optymalizacja treści pod kątem tego, by modele i wyszukiwarki oparte na AI cytowały je w odpowiedziach.)

I okazuje się, że strony nie są pod to zoptymalizowane. Myślę, że właśnie dlatego Google i Microsoft zdecydowały się to zbudować — nie chcą, żeby istniał zepsuty internet. A z perspektywy założyciela ma to znaczenie, bo na tych narzędziach i w internecie zmieniają właściciela miliardy dolarów. Jeśli da się część tych stron zoptymalizować, to jest tam po prostu mnóstwo okazji.

Vinnie: Tak. I pamiętajmy, że my — ty, ja i ludzie, którzy tego słuchają — jesteśmy raczej agent-native, jesteśmy wczesnymi adopterami. Ale sieć istnieje już od dawna. Ludzie przywykli do interfejsów, do przeglądania stron. Większość użytkowników sieci nie chce korzystać z narzędzia w wierszu poleceń ani z agenta w terminalu. Chcą wchodzić w interakcję z czymś wizualnym. WebMCP jest najlepszą drogą do tego. Naprawdę pozwoli przeciętnemu konsumentowi zaadaptować narzędzia agentowe. To takie wyjście naprzeciw — łączy nową technologię agentową z tym, do czego ludzie są przyzwyczajeni.

Warunkowe narzędzia i uwierzytelnianie „za darmo”

Greg: Co jeszcze musimy o tym wiedzieć?

Vinnie: Jedną z najważniejszych rzeczy jest to, o czym mówiłem: brak scrapowania i parsowania całego DOM-u, czyli po prostu większa wydajność. Ale druga świetna sprawa jest taka, że te narzędzia mogą być warunkowe.

Popatrz na tę listę: mamy narzędzia zawsze dostępne i takie dla zalogowanych. Wszystko dzieje się przez sesję przeglądarki. Jestem zalogowany — widać mnie tutaj u góry — i to są narzędzia dostępne w tym stanie. A jeśli się wyloguję, zobaczymy, że zostają tylko trzy narzędzia.

To jest naprawdę ważne, bo jedną z największych przeszkód w innych podejściach agent-native — jak serwer MCP czy API — jest konieczność radzenia sobie z tokenami, poświadczeniami, przesyłaniem tożsamości przez klucze API i tak dalej. A tutaj po prostu się logujesz. Loguję się loginem i hasłem, i to daje dostęp do całej sesji przeglądarki. Sam fakt, że jestem zalogowany, wystarcza — agent nie musi robić nic dodatkowego. Nie musimy podłączać serwera MCP, przechodzić uwierzytelniania i całej tej reszty.

To najmniej techniczne podejście do zrobienia aplikacji, strony czy sklepu agent-native, a jednocześnie takie z największą elastycznością i największą liczbą możliwości. To warunkowe wywoływanie narzędzi po prostu wynika ze stanu przeglądarki i to jest bardzo przyjemne.

Greg: To faktycznie fajne. Jest wbudowane niejako z definicji — no i to ma sens.

Vinnie: Tak, korzysta z całej sesji przeglądarki.

Mapa: od headless do agenta w aplikacji

Vinnie: Widziałem niedawno taki tweet i podobne rzeczy krążą teraz często: „Nie chcę używać agenta waszego produktu. Chcę, żeby moje agenty mogły efektywnie używać waszego produktu”. I dokładnie to dostajemy z WebMCP — zwłaszcza w e-commerce.

Co Dylan z Cloudflare ma na myśli? Mamy różne sposoby, w jakie agent może spotkać się z aplikacją. Na dole diagramu jest headless — czyli obsługa aplikacji przez agenta bez oglądania jej w ogóle. Nie ma aplikacji w przeglądarce, nie ma strony. Przynosisz własnego agenta, możesz uderzyć w surowe API, ale wtedy dochodzi cała sprawa uwierzytelniania i agent musi trzymać klucz API. Możesz też przynieść własnego agenta i użyć MCP, czyli typowego serwera MCP — ale to kolejna warstwa na backendzie twojej aplikacji, a agent i tak nie zmodyfikuje interfejsu. To są podejścia całkowicie headless. Dokładają trochę złożoności do produktu.

Dalej mamy computer use, gdzie agenty dosłownie dostają komputer do obsługi — lokalny albo w chmurze — i klikają po interfejsie, robiąc po drodze zrzuty ekranu, tak jak zrobiłby to człowiek. To nie jest najefektywniejsze, bo trzeba przez to wszystko przebrnąć. Jest wolne i kruche.

Mamy browser MCP, podobne do computer use — dostajesz cały kod strony i agent musi się przez ten HTML przedrzeć, żeby zorientować się, gdzie może kliknąć i co może zrobić. Też dość kruche.

WebMCP sytuuje się gdzieś pośrodku między tym wszystkim a agentem wbudowanym w aplikację — czyli tym, na co narzekał tamten tweet. To sytuacja, w której budujesz aplikację z małym panelem agenta z boku, i tylko ten agent może się z nią komunikować. Ludzie mówią zaś, że chcą przynieść własnego agenta i efektywnie używać twojego produktu. Zwłaszcza w tradycyjnych aplikacjach z frontendem, ze sklepem — możesz przyjść ze swoim agentem i sprawnie z nich korzystać.

Greg: Czyli jeśli dobrze to rozumiem: przy WebMCP masz swojego agenta, jest zestaw narzędzi czy rzeczy, które da się zrobić na stronie, i w zasadzie tylko do tego jest ograniczony. Przy agencie wbudowanym masz agenta dostawcy, który rozmawia z logiką i danymi aplikacji. A czy ten wbudowany agent to nie jest przypadkiem najlepszy stan docelowy, do którego zmierzamy?

Vinnie: Można na to spojrzeć z dwóch stron. Fajnie mieć takiego małego agenta w aplikacji, ale wtedy to ty odpowiadasz za skonfigurowanie wszystkiego i to ty płacisz za tokeny. Ty to wszystko stawiasz.

Przy WebMCP masz naprawdę przyjemny złoty środek: nie płacisz za tokeny, dajesz aplikacji zdolności agentowe, ale to użytkownik przynosi agenta, którego już używa — i zadziała dowolny agent. Jeśli szybko zmierzamy do świata, w którym każdy ma swojego agenta w pracy i prywatnie, to nie musisz go od tego agenta odcinać. To agent, który zna, i po prostu użyje go z twoim narzędziem przez WebMCP. To najlepsze rozwiązanie, bo jest łatwe dla ciebie i najwygodniejsze dla nich.

Greg: Chyba agent wbudowany w aplikację był rodzajem oprogramowania przejściowego. Musiał istnieć przez jakiś czas, ale trochę z niego wyrastamy. Weź Intercom Fin — agenta obsługi klienta. To doświadczenie jest naprawdę bardzo dobre. Ale w świecie, w którym jest już dość jasne, że przez najbliższe dwadzieścia cztery do trzydziestu sześciu miesięcy każdy konsument będzie miał własnego agenta, po prostu ma sens, że te agenty będą potrzebowały miejsc styku z internetem jako całością. A internet nie jest jeszcze pod nie zaprojektowany. Właśnie dlatego WebMCP istnieje.

Vinnie: Myślę, że jest miejsce dla wbudowanych agentów. W Notion na przykład oferują jedno i drugie. Albo panel Cloudflare — mają wbudowanego agenta bardzo ściśle ograniczonego do własnych narzędzi, tak żeby nie zmieniać za bardzo ustawień i nie zrobić czegoś ryzykownego. Widzę, gdzie wbudowane agenty mają sens.

Ale wchodzimy w świat, w którym robimy z agentami tak dużo, że chcemy, żeby zachowywały kontekst. Chcesz mieć jedno narzędzie, które ma kontekst, wiedzę i pamięć o wszystkim, co robisz. Możliwość przyniesienia tego jednego agenta z całym kontekstem do różnych narzędzi jest bardzo mocna. Myślę, że ludzie przywiążą się do jednego agenta, jednego produktu agentowego — cokolwiek to będzie — i przez niego będą sięgać do internetu i do różnych rzeczy w sieci. Właśnie dlatego WebMCP jest tak mocny.

To też świetny towarzysz przy kupowaniu skomplikowanych rzeczy. Agent pomaga ci przejść przez specyfikacje, a ty nie musisz wbudowywać w swoją aplikację wielkiego, ociężałego agenta, żeby poprawić doświadczenie klienta.

Drugi przykład: dobieranie akcesoriów

Greg: Możesz pokazać jeszcze jeden przykład?

Vinnie: Jasne. Mogę napisać: „Zaproponowałeś Lelit Bianca. Jakie naprawdę dobre akcesoria warto dokupić, żeby pasowały do Lelit Bianca?”.

To jest właśnie coś, co strasznie mnie męczyło. Znalazłem maszynę, ale teraz potrzebuję młynka, właściwego kolbena, nowego sitka. Wszystkie mają różne rozmiary — jedno podaje wymiar, drugie nazwę, trzecie jakąś nazwę handlową. Przedzieranie się przez to jako klient bywa bardzo żmudne. Mieć agenta, który to zrobi i po prostu ci powie — to idealne, bo ma cały kontekst ze sklepu. Wie, co zamówiłem. Ma tu różne narzędzia — jak przewinę, widać „get my gear”, czyli wie, co u nich kupiłem. Może pobrać koszyk. Może dodać kupony, czyli nałożyć rabat przy zamówieniu.

Tutaj mówi, że pierwszą rzeczą do kupienia powinien być dwupak zmiękczaczy wody Lelit. Więc odpowiadam po prostu: super, dodaj to do koszyka. I fajne jest to, że mogę mu kazać podświetlić to w interfejsie albo po prostu powiedzieć „brzmi nieźle, dorzuć do koszyka” — a on zrobi to wszystko w czasie rzeczywistym. Mam wizualne potwierdzenie. Widzę te rzeczy.

Greg: To naprawdę fajne.

Vinnie: Mówi mi jeszcze, że mam kupon „barista 10” na dziesięć procent i że go nakłada.

Greg: Nie wiem, czy to dlatego, że jestem kawoszem — widać mój zestaw do kawy za mną — ale to trafia we mnie naprawdę mocno. Choć wydaje mi się to po prostu logiczne. Jako klienci będziemy używać agentów. Będziemy chcieli, żeby coś dla nas załatwiały. I chcemy mieć pewność, że to, co robią, faktycznie doprowadzi zadanie do końca. Widzieć, że działa to tak płynnie — to jest świetne.

Vinnie: To dobry przykład, ale pomyśl o czymkolwiek, co się komplikuje. Rzeczy techniczne. Kupowanie sprzętu — powiedzmy, robisz coś z elektroniką i potrzebujesz właściwej baterii do płytki rozwojowej. Albo części samochodowe. Wszystko, co bywa naprawdę skomplikowane, to świetny przypadek użycia.

Gdzie wdrażać to najpierw

Greg: Ciekawi mnie, gdzie twoim zdaniem WebMCP pasuje — co jest chyba innym sposobem zapytania, w jakich sektorach i niszach warto to wdrażać. Bo niektóre branże będą wdrażać to na końcu. Z perspektywy założyciela interesują mnie te o najwyższym priorytecie. Które to są i dlaczego mają znaczenie?

Vinnie: Po pierwsze, jak mówiłem, handel oparty na kompatybilności. Systemy kamer, każdy skomplikowany sklep internetowy — to będzie świetne.

Po drugie, panele administracyjne SaaS. Każdy panel, konsola, analityka, narzędzia marketingowe — można tam dodać takie rzeczy, żeby zespół marketingowy łatwiej ogarniał ustawienia i konfigurowanie funkcji.

Po trzecie, nawet branże regulowane. Zaletą jest to, że nie używa się kluczy API. Nie chcesz tam raczej stawiać serwerów MCP ani API. Możesz natomiast ustawić kilka narzędzi WebMCP korzystających ze stanu przeglądarki, które są tylko do odczytu — czyli niczego nie ruszają. Wyobraźmy sobie samoobsługę w ubezpieczeniach albo bankowości. Stawiasz narzędzia tylko do odczytu albo dotykające wyłącznie bardzo mało wrażliwych ustawień, i one pomogą użytkownikowi ustalić, gdzie ma coś wpisać albo gdzie znaleźć właściwą informację. Agent może mu nawet podsumować i wyciągnąć właściwe dane.

I po czwarte — narzędzia wewnętrzne. Jeśli jesteś przedsiębiorcą, niekoniecznie musisz od razu wdrażać to dla klientów. Świetnym rozwiązaniem może być zastosowanie wewnętrzne: narzędzia dla ciebie i dla twoich pracowników. Tam widzę duży potencjał.

Pomysł biznesowy nr 1: agencja konwersji na agenty

Greg: Przejdźmy do pomysłów biznesowych, które ludzie mogą zrealizować. WebMCP już jest. Chciałem wymyślić dwa pomysły generujące gotówkę, które może odpalić ktoś nietechniczny albo w miarę nietechniczny. Nie musisz być twardym inżynierem.

Pierwszy pomysł to agencja konwersji na WebMCP. Założę się, że są jeszcze wolne domeny w rodzaju „webmcp coś tam”, które ktoś może teraz zgarnąć.

Wielka idea brzmi: jak sprawić, żeby strony nudnych biznesów były gotowe na agenty? Masz te nudne firmy — kancelarie prawne, usługi domowe, klimatyzację i wentylację, gabinety medycyny estetycznej, dentystów — i po prostu tworzysz im narzędzia w wersji pierwszej. Może to być prośba o wycenę albo rezerwacja konsultacji. Sprzedajesz im ideę, że w internecie pojawia się nowa klasa obywateli: odwiedzający AI. I ci odwiedzający, te agenty, będą rezerwować zlecenia.

Sprzedajesz to jako wdrożenie za od dwustu do dziesięciu tysięcy dolarów, a potem pobierasz, powiedzmy, pięćset dolarów miesięcznie albo kilkaset, siedemset — zależnie od tego, czy to duża, czy mała kancelaria — za monitoring i ewaluację. Budujesz w ten sposób abonament, który co miesiąc generuje gotówkę, aktualizujesz to i tak dalej. Co myślisz o tym pomyśle?

Vinnie: Uważam, że to naprawdę dobry pomysł. Widzę w sieci sygnały, że dentyści czy kancelarie zaczynają używać agentów w swoich biurach. Myślę więc, że to zrozumieją.

Dobrze, że o tym mówisz, bo warto wspomnieć: WebMCP jest w tej chwili funkcją eksperymentalną w Chrome. Wystartowała w lutym jako wspólne przedsięwzięcie Microsoftu i Google, ale to wciąż wczesne dni. I właśnie dlatego widzę tu prawdziwy potencjał. Pokazywałem diagram od headless po podejścia związane z interfejsem — możesz to sprzedawać jako pakiet. Nie tylko WebMCP, ale też inne narzędzia, może serwer MCP dla nich. Mówisz im wprost: to nowa, dopiero powstająca technologia, uczysz się jej właśnie dlatego, że jest nowa — a kiedy zostanie przyjęta, ty masz przewagę pierwszego gracza. Sprzedajesz pakiet: wstawimy MCP, wstawimy WebMCP, zrobimy to, co pasuje do waszej wizji. Udostępniasz cokolwiek chcą, pokazujesz różne podejścia — jedno oparte na interfejsie, jedno headless — i to ty jesteś ekspertem. Tak się na tym zarabia.

Greg: Może to po prostu agencja konwersji na agenty, a WebMCP jest jedną z używanych technologii.

Vinnie: Tak. Albo, jak mówiliśmy wcześniej, narzędzia wewnętrzne. To nie musi dotyczyć tylko rzeczy skierowanych do klienta. Możesz pokazać im, jak usprawnić procesy w biurze dla nich samych i dla pracowników.

Pomysł biznesowy nr 2: agent-tajemniczy klient

Greg: Pomysł numer dwa nazywam „agent mystery shopper” — tajemniczy klient w wersji agentowej. Chodzi o testowanie, czy agenty są w stanie ukończyć najważniejsze ścieżki użytkownika.

Pomyśl o ścieżce: może to sklep na Shopify i chcesz kupić bluzę. Firma doradcza — umawiasz konsultację. Ubezpieczyciel — zgłaszasz szkodę, prosisz o wycenę. Zamawiasz produkty. Wszystkie te rzeczy, które ma zrobić agent.

Agent przeprowadza serię testów, a klient dostaje raport: gdzie agent utknął, czy opisy były złe, czy brakowało narzędzi, gdzie jest ryzyko utraty konwersji. Sprzedajesz raporty agentowe — miesięcznie albo tygodniowo — a powtarzające się poprawki zamieniasz w oprogramowanie.

Lubię ten biznes, bo jest dość prosty. To trochę jak raport kredytowy, tylko o tym, jak twoja strona i aplikacja radzą sobie z wdrożeniem rzeczy takich jak WebMCP. Możesz brać za to kilkaset dolarów miesięcznie albo sto dolarów. Co o tym sądzisz?

Vinnie: Ma to dużo sensu, a fajne jest to, że można sparować takie podejście z agencją konwersji. Przychodzisz, uruchamiasz te testy i ewaluacje, a przy okazji proponujesz resztę. Da się te podejścia połączyć.

Jak zacząć testować

Vinnie: Chciałem jeszcze wspomnieć, że pokazałem tylko kilka przykładów, ale w tym demonstracyjnym sklepie z ekspresami jest szesnaście różnych narzędzi, których agent może użyć przez WebMCP. Możesz to sprawdzić od razu — adres podamy w opisie odcinka.

Jedna rzecz, którą trzeba wiedzieć: to wciąż eksperyment i wczesne dni. Trzeba wejść w Chrome flags, włączyć obsługę WebMCP, a potem w Chrome inspect zezwolić na zdalne debugowanie. To są rzeczy, które musisz włączyć, żeby zacząć korzystać z tych funkcji eksperymentalnych.

(Informacja dodatkowa: chrome://flags to strona ukrytych ustawień eksperymentalnych w Chrome. Włączanie takich opcji w przeglądarce, której używasz do bankowości czy pracy, nie jest dobrym pomysłem — lepiej użyć osobnego profilu.)

Jeśli chcesz zbudować własną aplikację tego typu, możesz kliknąć przycisk repozytorium GitHub obok plakietki z narzędziami WebMCP, sklonować repo i pobawić się nim, zrobić swoją wersję. Jest za darmo do eksperymentowania z pomysłami biznesowymi. Fajnie byłoby zobaczyć, co inni z tym repozytorium i z tymi pomysłami zrobią — warto się tym dzielić publicznie.

Dlaczego warto wchodzić wcześnie

Greg: Już widzę ten komentarz: „przecież to eksperyment, jest o wiele za wcześnie, po co się tym w ogóle bawić?”. A znacie mnie — uwielbiam bawić się rzeczami, gdy są eksperymentalne, bo arbitraż istnieje właśnie wtedy. Uwielbiam próbować, brudzić sobie ręce i sprawdzać, co da się zbudować teraz — bo gdy coś staje się superpopularne, wtedy to okno zaczyna się zamykać.

Vinnie: Zdecydowanie. Pomyśl o momencie, kiedy pojawiło się GPT-2 i GPT-3, i ludzie się tym bawili, mówiąc: to jest do niczego, jesteśmy lata świetlne od tego, żeby AI stało się poważnym narzędziem. A potem, rok czy dwa później, nastąpiła eksplozja. Nie powinno się więc zbywać takich rzeczy jako czegoś eksperymentalnego, co i tak nie zostanie wdrożone. Mówimy tu o Google. Oni mają całkiem niezłą dalekowzroczność. O tym mówią już od kilku lat — propozycję złożyli dwa lata temu, wystartowali na początku tego roku. Osobiście bym na to nie stawiał przeciwnie. Jestem tym podekscytowany i to mi wystarczy.

Greg: Dzięki za przyjście, Vince. Do zobaczenia następnym razem.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.WebMCP to strona, która sama mówi agentowi, co można na niej zrobić

Na czym polega: Zamiast pozwalać agentowi zgadywać z DOM-u i zrzutów ekranu, serwis wystawia zwięzłą listę nazwanych akcji: szukaj, porównaj, dodaj do koszyka, nałóż kupon. Agent wybiera z listy zamiast rekonstruować interfejs.

Jak stosować: Zacznij od wypisania trzech–pięciu akcji, które użytkownik najczęściej wykonuje w twoim produkcie, i tylko je wystaw jako narzędzia w wersji pierwszej. Nazwy i opisy narzędzi traktuj jak dokumentację dla modelu — to one decydują, czy agent użyje właściwej akcji.

Na co uważać: Nie przenoś jeden do jednego wszystkich przycisków interfejsu. Zbyt długa lista narzędzi pogarsza trafność wyboru, a WebMCP wystawia je z tej samej strony, którą i tak trzeba utrzymywać.

2.Uwierzytelnianie rozwiązuje sesja przeglądarki, nie klucze API

Na czym polega: Narzędzia działają w kontekście zalogowanego użytkownika, więc nie ma tokenów przekazywanych agentowi, nie ma konfiguracji serwera MCP i nie ma osobnego przepływu autoryzacji.

Jak stosować: Jeśli twój produkt ma już logowanie, to jest najtańsza droga do wersji agent-native — nie budujesz warstwy uwierzytelniania od zera. Zaplanuj różne zestawy narzędzi dla stanu zalogowanego i anonimowego.

Na co uważać: To, co jest wygodą, jest też ryzykiem: agent działa z pełnymi uprawnieniami zalogowanej osoby. Akcje nieodwracalne albo finansowe powinny mieć potwierdzenie w interfejsie, a nie wykonywać się cicho.

3.Warunkowe udostępnianie narzędzi jest wbudowanym mechanizmem uprawnień

Na czym polega: Lista narzędzi zmienia się wraz ze stanem sesji — po wylogowaniu w demonstracji zostały tylko trzy z szesnastu.

Jak stosować: Potraktuj to jak politykę dostępu: publiczne narzędzia do wyszukiwania i porównań, prywatne dopiero po zalogowaniu. To najprostszy sposób, by nie wystawić danych zamówień komuś, kto tylko odwiedził stronę.

Na co uważać: Ukrycie narzędzia z listy to nie zabezpieczenie. Kontrola uprawnień musi nadal siedzieć po stronie serwera — inaczej masz tylko iluzję ograniczenia.

4.WebMCP jest szybszy i mniej kruchy niż computer use i browser MCP

Na czym polega: Podejścia oparte na zrzutach ekranu i parsowaniu HTML wymagają, by agent za każdym razem rozgryzał stronę od nowa. Struktura z gotowych akcji eliminuje ten etap.

Jak stosować: Jeśli już budujesz automatyzację na computer use i łamie się przy każdym redesignie, potraktuj WebMCP jako docelowy interfejs kontraktowy, który przetrwa zmiany wyglądu.

Na co uważać: Przewaga wydajnościowa dotyczy tylko stron, które WebMCP wdrożyły. Cała reszta internetu wciąż wymaga starych, kruchych metod — planuj tryb awaryjny.

5.Branże o najwyższym priorytecie to te, gdzie boli kompatybilność

Na czym polega: Rozmówcy wskazują handel oparty na dopasowaniu części — ekspresy i akcesoria, systemy kamer, elektronika, motoryzacja — jako najbardziej naturalny przypadek użycia.

Jak stosować: Sprawdź, czy twoi klienci zadają obsłudze pytania typu „czy to pasuje do tamtego”. Jeśli tak, masz gotowy przypadek: narzędzie zwracające parametry i relacje kompatybilności to niemal cała wartość.

Na co uważać: Agent jest tak dobry, jak dane, do których sięga. Jeśli twoja baza produktowa ma niespójne oznaczenia rozmiarów i standardów, WebMCP tylko szybciej ujawni ten bałagan.

6.Branże regulowane wchodzą przez narzędzia tylko do odczytu

Na czym polega: W bankowości czy ubezpieczeniach nie chcesz stawiać serwerów MCP ani wystawiać API. Można natomiast dać agentowi kilka narzędzi, które nic nie zmieniają — tylko podpowiadają, gdzie coś znaleźć albo streszczają informacje.

Jak stosować: Zacznij od nawigacji i wyszukiwania w samoobsłudze: „gdzie zgłosić zmianę adresu”, „co zawiera moja polisa”. Wartość jest realna, a powierzchnia ryzyka minimalna.

Na co uważać: Nawet odczyt to wyciek danych, jeśli agent działa poza twoją kontrolą. Zanim cokolwiek wdrożysz, ustal z działem prawnym i bezpieczeństwa, czy przekazywanie treści konta do zewnętrznego modelu jest dopuszczalne.

7.Narzędzia wewnętrzne to najbezpieczniejsze miejsce na start

Na czym polega: Vinnie sugeruje, że przedsiębiorca nie musi zaczynać od klientów — panele wewnętrzne, procesy biurowe i narzędzia dla zespołu to obszar o dużym potencjale.

Jak stosować: Wybierz jeden powtarzalny proces wewnętrzny — raportowanie, konfigurację kampanii, przegląd zgłoszeń — i wystaw pod niego trzy narzędzia. Nauczysz się technologii na żywym przypadku, nie ryzykując reputacji wobec klientów.

Na co uważać: Wymaganie od zespołu włączania flag eksperymentalnych w Chrome to koszt wdrożenia i ryzyko konfiguracyjne. Zaplanuj to na osobnych profilach przeglądarki.

8.Agent wbudowany w aplikację i WebMCP rozwiązują różne problemy

Na czym polega: Wbudowany agent oznacza, że to ty płacisz za tokeny i konfigurujesz wszystko, za to masz pełną kontrolę nad zakresem działań. WebMCP przenosi koszt i wybór modelu na użytkownika, ale oddaje mu kontrolę.

Jak stosować: Jeśli twoim priorytetem jest ścisłe ograniczenie działań — jak w panelu Cloudflare — zostaw wbudowanego agenta. Jeśli priorytetem jest, by klient przyszedł z własnym narzędziem i własnym kontekstem, wybierz WebMCP. Notion pokazuje, że oba mogą współistnieć.

Na co uważać: Nie traktuj wbudowanego agenta jako czystego przeżytku — to teza Grega, z którą Vinnie tylko częściowo się zgadza. Tam, gdzie liczy się bezpieczeństwo i przewidywalność, ograniczony agent własny wciąż wygrywa.

9.Agencja konwersji na agenty: model wdrożenie plus abonament

Na czym polega: Sprzedajesz lokalnym firmom usługowym przygotowanie strony pod agentów — dwieście do dziesięciu tysięcy dolarów za wdrożenie, kilkaset miesięcznie za monitoring i ewaluację.

Jak stosować: Zacznij od jednej branży i jednej ścieżki — na przykład rezerwacja konsultacji u dentysty — żeby zbudować powtarzalny szablon. Sprzedawaj szerzej niż samo WebMCP: pakiet obejmujący także serwer MCP i klasyczne API broni się niezależnie od losu jednego standardu.

Na co uważać: Sprzedajesz technologię eksperymentalną, dostępną dziś tylko po ręcznym włączeniu flagi w Chrome. Obiecywanie „agenci już rezerwują wam zlecenia” byłoby wprowadzaniem klienta w błąd — uczciwa sprzedaż to pozycjonowanie na przyszłość, nie na dzisiejszy ruch.

10.Agent-tajemniczy klient: raportowanie, czy agent domyka ścieżkę

Na czym polega: Cyklicznie puszczasz agenta przez kluczowe ścieżki klienta i dostarczasz raport: gdzie utknął, gdzie opisy były złe, gdzie brakowało narzędzi, gdzie jest ryzyko utraty konwersji.

Jak stosować: Zdefiniuj pięć ścieżek krytycznych dla przychodu klienta i uruchamiaj je w stałym rytmie, żeby raport pokazywał trend, a nie pojedynczy pomiar. Powtarzające się poprawki zamieniaj w produkt — to naturalna droga z usługi do oprogramowania.

Na co uważać: Testujesz cudze systemy transakcyjne — składanie zamówień, zgłaszanie szkód. Potrzebujesz wyraźnej zgody klienta, środowiska testowego i kont, które nie generują prawdziwych zobowiązań.