O czym jest ten film
- Autor przedstawia koncepcję „systemu operacyjnego do designu” (design OS) — lokalnej aplikacji zbudowanej samodzielnie, przez prompty do Claude’a, zamiast korzystania wyłącznie z gotowego produktu.
- Diagnozuje dwa główne ograniczenia zamkniętych narzędzi projektowych: projekt „nie ma dokąd pójść” (nie da się go bezpośrednio opublikować ani wysłać klientowi) oraz zależność od tego, jakie funkcje i modele zdecyduje się dodać dostawca.
- Trzeci zarzut: wszyscy użytkownicy jednego narzędzia dostają podobną estetykę — trudno się wyróżnić.
- Pokazuje trzy poziomy wdrożenia. Poziom pierwszy: wyeksportowanie własnego systemu projektowego z Claude Design i uruchomienie go we własnym środowisku.
- Poziom drugi: podpięcie do tego systemu dowolnego modelu — OpenAI, Gemini, inne — tak, by praca nie zatrzymywała się, gdy skończą się kredyty u jednego dostawcy.
- Poziom trzeci: połączenie designu z automatyzacją — generowanie karuzel na Instagram według własnego systemu i publikowanie ich na wielu platformach jednym kliknięciem.
- Autor demonstruje lokalną bibliotekę zasobów z wyszukiwaniem obrazów po zawartości, a nie tylko po metadanych.
- Pokazuje panel kosztów pokazujący zużycie kredytów u wszystkich dostawców naraz.
- Wspomina o dodatkowych warstwach agentowego systemu operacyjnego: nocnym „śnieniu” (analizie logów rozmów w poszukiwaniu usprawnień) oraz systemie pamięci.
- Materiał ma charakter poglądowy i promocyjny — pokazuje możliwości i kierunek, a nie krok po kroku gotową implementację.
Redakcyjne tłumaczenie
Teza wyjściowa
Własne systemy operacyjne do designu to przyszłość. Odblokowują możliwości, o których istnieniu nie wie 99% ludzi, a jeśli z takiego systemu nie korzystasz, zostawiasz na stole zbyt dużo wartości. W tym materiale pokażę dokładnie, jak zbudować system operacyjny do designu, który pozwala pracować z dowolnym modelem, tworzyć przepływy pracy w stu procentach dopasowane do twojej firmy oraz śledzić umiejętności, pamięć, koszty, zwrot z inwestycji i wiele innych rzeczy.
Własny system operacyjny do designu daje maksymalną elastyczność — w doborze modeli i w samym projektowaniu. Jest zbudowany wokół twoich własnych przepływów pracy. Dostajesz naprawdę ciekawe systemy pamięci. Obiecuję przy tym, że całość nie jest tak skomplikowana, jak brzmi. Jeśli zostaniesz ze mną do końca, będziesz miał w rękach coś, z czym da się naprawdę popracować.
Gdzie leży problem
Claude Design jest świetnym narzędziem, ale jak każdy produkt ma granice — jesteś zamknięty w tym, co dostawca zdecydował się dołączyć: w jego integracjach i jego modelach. Można w nim budować piękne systemy graficzne, co pokazywałem w wielu innych materiałach, ale są dwa poważne ograniczenia.
Po pierwsze, projekt nie ma dokąd pójść. Możemy tworzyć grafiki, ale nie opublikujemy ich bezpośrednio w mediach społecznościowych ani nie wyślemy wprost do klienta. To zostaje samym designem.
Po drugie, czekamy, aż dostawca zbuduje narzędzia, których być może potrzebujemy, zamiast budować coś całkowicie unikalnego pod własne zastosowania. Dochodzi do tego trzecia rzecz: wszyscy dostają ten sam rodzaj wyglądu i estetyki. Jak się od tego odróżnić?
Na czym polega alternatywa
Pomysł z systemem operacyjnym do designu polega na tym, że nie tylko tworzymy dobre projekty, korzystając ze wszystkich modeli — więc nawet gdy skończą ci się kredyty w Claude, dalej możesz projektować — ale też podłączamy to do własnych przepływów pracy w sposób, który wygląda znakomicie. Nikt bowiem nie sprzedaje twojego przepływu pracy. Chcemy więc wykorzystać najlepsze z designu, żeby ten przepływ jeszcze wzmocnić, i mieć coś, co działa w stu procentach lokalnie, na twoim komputerze. Możesz używać dowolnego modelu — ChatGPT, Gemini, Claude — przy zachowaniu wszystkich swoich procesów.
Co to znaczy w praktyce? W moim systemie wybieram, z czym się integruję. Mogę dodawać obrazy, generować materiały. Wybieram dowolny model — powiedzmy Nano Banana 2 — schodzę niżej i piszę: „zbuduj mi wielkiego springer spaniela z dwoma shake’ami proteinowymi”. Określam, ile obrazów chcę, dodaję referencje, system pokazuje mi koszt w kredytach i po prostu to wykonuje.
(Informacja dodatkowa: transkrypcja automatyczna zniekształca nazwy własne — „Naber 2” to niemal na pewno Nano Banana, model graficzny Google. Podobnie „cold design” i „claw design” w oryginale oznaczają Claude Design.)
Lokalna biblioteka zasobów
Kolejna zaleta lokalnego systemu projektowego: możesz sam sięgnąć po wszystkie swoje obrazy i wideo. Wpisujesz na przykład słowo „burger” i wyciągasz z komputera wszystko, co ma z nim związek. Najciekawsze jest to, że słowa „burger” wcale nie musi być w metadanych — jeśli to po prostu zdjęcie burgera, skan wizualny je znajdzie. Dzięki temu wszystko zbiera się w jednym miejscu.
Wracam do sekcji tworzenia i widzę gotowego springer spaniela ze świetnym shakiem proteinowym. Poza tym, jak omawiałem w innych materiałach, można podejrzeć, ile wydajesz, jak usprawnić funkcje „śnienia”, systemy pamięci i tym podobne.
(Informacja dodatkowa: „dreaming” w kontekście agentowych systemów operacyjnych oznacza cykliczny — zwykle nocny — przebieg, w którym model analizuje zapisy wcześniejszych rozmów i wyciąga z nich wnioski lub nowe umiejętności.)
Poziom pierwszy: przenieś swój system projektowy do własnego środowiska
Przejdziemy przez trzy poziomy, przy czym trzeci będzie najbardziej efektowny. Poziom pierwszy to możliwość wzięcia dowolnego systemu projektowego i uruchomienia go we własnym środowisku.
Żeby to zrobić, wejdź do Claude Design — i polecam, żebyś to zrobił, bo zawsze warto mieć suwerenność i posiadać własne systemy projektowe na własność. Przewijam w dół, mam tam system projektowy Jack Roberts, klikam w niego. System się ładuje, wygląda świetnie, wszystko jest na miejscu. Klikasz „share”, schodzisz do „project HTML”, klikasz archiwum projektu, co dzieje się natychmiast, i klikasz „export”. To pobiera całość — a to znaczy, że możesz jej użyć w Claude, w ChatGPT albo w dowolnym innym systemie.
Następnie po prostu prosisz Claude’a, żeby dodał to do twojego istniejącego systemu operacyjnego. Cały mój design OS zbudowałem samym promptowaniem. Piszę więc coś w rodzaju: „chciałbym mieć możliwość znalezienia dowolnego systemu projektowego na moim komputerze, dodania go do mojego systemu operacyjnego do designu i budowania rzeczy z Claude’em wewnątrz tego systemu”.
Kiedy wracam do własnego design OS, mam tam sekcję tworzenia i bibliotekę. Bardzo lubię sekcję „insights”, bo pokazuje mi, ile kredytów zużywam u wszystkich dostawców, z których korzystam. To też powstało po prostu z myśli „fajnie by było to mieć” — więc to dodałem. I dlatego budowanie takich rzeczy dokładnie pod siebie jest tak przyjemne.
W zakładce „studio” mamy teraz sekcję projektową, w której można zbudować cokolwiek, oraz zakładkę „system”. Po kliknięciu w nią mogę dodawać dowolną liczbę systemów. Uruchamiam skanowanie Maca w poszukiwaniu systemów projektowych, znajduje mój system, dodaję go. Mogę wybrać dowolną liczbę systemów — jest to bardzo proste. Mam tu model Fable Persona, działający na moim istniejącym abonamencie Claude, i mogę wybrać poziom wysiłku modelu.
Daję więc prompt w stylu: „zbuduj mi bardzo prostą i krótką stronę HTML, jedna sekcja, o tym, dlaczego agentowe systemy operacyjne są przyszłością, dodaj ładną grafikę HTML w tym stylu”. Kiedy praca się kończy, wynik pojawia się w takim kafelkowym układzie. Klikam, oglądam — zrobił dokładnie to, o co prosiłem, w moim docelowym stylu, bo to przecież ten sam system, który mam u siebie. Mogę otworzyć rzecz w nowej karcie przeglądarki, obejrzeć na pełnym ekranie i pobawić się nią. W efekcie wszystko, co projektuję, ląduje w jednej wizualnej platformie — dorzuciłem tam kilka wcześniejszych projektów, więc mam jeden widok portfolio, w którym widzę całość swojej pracy.
Poziom drugi: dowolny model w twoim systemie
To prowadzi nas do ciekawego punktu: z Claude’em działa to świetnie, ale co, jeśli nie chcemy używać Claude’a? Patrzymy na benchmark modeli pod kątem designu i widzimy, że GLM 5.3 jest trzeci, a GPT 5.6 drugi. Chcemy sięgnąć po te modele — może skończyły nam się kredyty w Claude. Poziom drugi to właśnie możliwość używania własnych systemów projektowych z dowolnym modelem: OpenAI, Gemini, Seedance, cokolwiek akurat jest na topie. Jedno kliknięcie i działamy.
Jak to zrobić fizycznie? Wracamy do Claude’a i mówimy: „chcę mieć możliwość używania każdego modelu w moim systemie operacyjnym do designu. Zbuduj mi ładny interfejs z logotypami, żeby wyglądał doskonale, a jeśli mam już zalogowaną sesję, pokaż ją na moim komputerze”. Naprawdę ciekawa rzecz: jeśli jesteś już zalogowany w ChatGPT, będziesz mógł z niego korzystać wewnątrz swojego systemu operacyjnego bez zużywania kredytów API.
Wracam do studia i widzę wszystkie dostępne modele. Wybieram GPT 5.6, który mam w abonamencie — czyli korzystam po prostu z limitów swojego planu. Teraz mogę budować z moimi systemami projektowymi z Claude Design, używając dowolnego modelu.
Po co w ogóle system operacyjny
To prowadzi nas do poziomu trzeciego. Zbudowaliśmy narzędzie, ale co, jeśli chcemy zrobić coś, co naprawdę zmieni sytuację w firmie? O to właśnie chodzi w systemie operacyjnym: masz pulpity pokazujące wydatki, możesz mieć Claude’a, który co noc „śni” — przegląda twoje logi rozmów i szuka sposobów oraz umiejętności, dzięki którym możesz działać lepiej. Masz systemy pamięci, więc wszystko, co kiedykolwiek powiedziałeś, jest dostępne i możesz podejrzeć, jak te wspomnienia wyglądają. Z agentowym systemem operacyjnym można zrobić milion różnych rzeczy, a sama część projektowa ekscytuje mnie szczególnie, z wielu powodów.
Jeśli mnie nie znasz — mam na imię Jack. Zbudowałem i sprzedałem swój poprzedni startup technologiczny z ogromną bazą klientów, teraz buduję kolejny i dzielę się rzeczami, które faktycznie działają. Design zawsze był ważną częścią tego, co robię.
Poziom trzeci: design połączony z publikacją
Chciałem pokazać, jak znaleźć dowolny proces w swojej firmie i wpiąć go do systemu operacyjnego do designu — od tworzenia po samo wykonanie.
Załóżmy, że chcemy rosnąć na Instagramie. Prosimy więc Claude’a, żeby zaprojektował dla nas system karuzel na Instagram. Chcemy, żeby były publikowane całkowicie automatycznie, kiedy zechcemy, na tylu platformach, ile zechcemy, i żeby trafiały na żywo na Instagram. Sam nad Instagramem pracuję i nie byłbym w stanie wypuszczać tam treści równie łatwo bez narzędzia do planowania publikacji. Ale to, czego naprawdę chcę, to mieć w swoim systemie projektowym możliwość tworzenia karuzel, ich edycji, wypracowania unikalnego stylu, a potem powiedzenia: „powtórz ten styl z nowym tematem” — i niech to po prostu zadziała.
Jeśli chcemy w pełni zautomatyzowanego procesu, musimy połączyć design z automatyzacją. Do tego użyjemy narzędzia, które łączy się ze wszystkim. Gdy podepniemy do niego Claude’a, będziemy mogli publikować gdziekolwiek.
(Informacja dodatkowa: automatyczna transkrypcja zapisuje nazwę tego narzędzia jako „potato”; sam autor żartuje z tej nazwy w nagraniu. Prawdziwej nazwy nie da się z transkryptu jednoznacznie odczytać — warto sprawdzić opis filmu.)
Zakładamy konto. Po wejściu na pulpit schodzisz w lewej kolumnie do ustawień. Tam podłączasz dowolne konto. I w tym momencie robi się absurdalnie łatwo. U mnie w zespole mój edytor Instagrama dostaje po prostu dostęp do konta i może działać na Instagramie, TikToku i wszystkim innym. Taki silnik redystrybucji treści jest bardzo wygodny — u ciebie mogą to być posty w social mediach, reklamy, cokolwiek. Działa dokładnie tak samo.
Schodzisz więc do ustawień w lewym dolnym rogu i logujesz się do kolejnych usług. Instagram mam już podpięty, ale połączę go ponownie, żebyś zobaczył, jak to wygląda. Wyskakuje okno: czy chcę dać narzędziu dostęp do mojego Instagrama? Klikam „zezwól” i połączenie jest gotowe. To samo robię z LinkedInem: wybieram platformę, loguję się i od tej chwili mogę robić z tym wszystko programistycznie z poziomu Claude’a. Podłączasz po kolei konta, które masz.
Kiedy to gotowe, wracamy do Claude’a i mówimy: „chcę, żebyś wykorzystał moje połączenie z tym narzędziem i zbudował mi w moim agentowym systemie operacyjnym sekcję karuzel na Instagram, powiązaną tak, żebym mógł tworzyć karuzele i publikować je bezpośrednio”. Potrzebny będzie klucz API — bierzemy go z pulpitu API: sekcja „setup API/MCP”, kopiujesz klucz i przekazujesz go Claude’owi.
Jak wygląda gotowa sekcja karuzel
Wracam do swojego design OS, do studia, i mam już sekcję karuzel. Poprosiłem przy okazji, żeby wciągnął mój istniejący system karuzel, który zrobiłem w jednym z poprzednich materiałów — tam były „siedem narzędzi AI” i kilka innych rzeczy. Trochę jak inception: oglądam własne treści wewnątrz własnego narzędzia.
Powiedzmy, że chcę zamienić to w system projektowy. Mogę to zrobić. Mam różne style karuzel, po prawej stronie mam sam system i mogę edytować dowolny jego aspekt. Na dole mam wszystkie zasoby referencyjne, z którymi mogę pracować. Najlepsze jest to, że mogę edytować całość w dowolnym momencie: klikam w poszczególne sekcje i decyduję, czy chcę zmienić cały zestaw. Mogę powiedzieć: „zamiast sierpnia 2026 wstaw wrzesień 2026”, kliknąć „regenerate”, a Claude podłączony do różnych systemów to wykona.
Gdybym chciał stworzyć coś nowego, klikam plus, nadaję nazwę, wskazuję autora, klikam „create”. Mogę dołączyć referencje, dać prompt i zbudować wszystko, czego potrzebuję.
Ale najlepsza część przychodzi na końcu. Kiedy mam gotową całość, która mi się podoba — a to tylko jeden przykład, równie dobrze mogłyby to być reklamy albo cokolwiek innego — klikam „publish” przez moje połączenie z narzędziem do dystrybucji. Wybieram, czego chcę użyć: Facebook, Pinterest, co tam potrzebuję. Klikam publikację na cztery platformy. To oznacza, że zarządzam wszystkim wewnątrz swojego systemu operacyjnego i mogę oddać kontrolę twórczą zespołowi. Praktycznie mogę zrobić, co zechcę — to odblokowuje mnóstwo możliwości.
Zamknięcie
Budowanie z systemem operacyjnym do designu to jedno, ale żeby wycisnąć z niego maksimum, potrzebne są umiejętności. Dlatego kolejnym krokiem jest nauczenie się, jak tworzyć znakomitą grafikę ruchomą z Claude’em — a to omówimy razem w następnym materiale.
10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania
1.Eksportuj swój system projektowy, zanim będziesz go potrzebować
Na czym polega: Claude Design pozwala wyeksportować cały system projektowy jako archiwum HTML — przez „share” → „project HTML” → archiwum projektu → „export”. Wyeksportowana paczka działa w Claude, w ChatGPT i w dowolnym innym środowisku.
Jak stosować: Potraktuj eksport jako rutynową kopię zapasową robioną po każdej większej zmianie w systemie, a nie jako jednorazową operację przy migracji. Trzymaj archiwum tam, gdzie trzymasz resztę zasobów marki.
Na co uważać: Eksport to zrzut w danym momencie — nie synchronizuje się z późniejszymi zmianami w źródle. Jeśli będziesz edytować w dwóch miejscach naraz, szybko stracisz pewność, która wersja jest właściwa. Ustal jedno źródło prawdy.
2.Rozdziel warstwę projektową od warstwy modelu
Na czym polega: Głównym argumentem autora jest to, że system projektowy (kolory, typografia, układy, wzorce) powinien być twoim zasobem, niezależnym od tego, który model akurat generuje grafikę. Wtedy zmiana dostawcy nie oznacza odbudowywania stylu od zera.
Jak stosować: Zapisz swój system w formie przenośnej, tekstowej — HTML, CSS, opis reguł — i podawaj go jako kontekst każdemu modelowi, którego używasz. Sprawdź na jednym typowym zadaniu, czy dwa różne modele dają porównywalny efekt.
Na co uważać: Modele nie są zamienne w kwestii wierności stylu. Ten sam system projektowy odtworzony przez inny model potrafi wyglądać podobnie „z daleka”, ale rozjeżdżać się w szczegółach. Przy pracy klienckiej weryfikuj wynik, zamiast zakładać zgodność.
3.Wiele modeli to nie fanaberia, tylko ciągłość pracy
Na czym polega: Autor wprost mówi o sytuacji, w której kończą się kredyty u jednego dostawcy. Podpięcie kilku modeli sprawia, że limit u jednego z nich nie zatrzymuje produkcji.
Jak stosować: Miej podpięty przynajmniej jeden model zapasowy zanim uderzysz w limit, i wiedz z góry, do którego zadania go użyjesz. Wybór opieraj na aktualnych benchmarkach dla konkretnego zastosowania, a nie na ogólnej renomie modelu.
Na co uważać: Rankingi modeli zmieniają się szybko i konkretne pozycje przywołane w nagraniu (GLM 5.3, GPT 5.6) będą nieaktualne w ciągu tygodni. Traktuj je jako ilustrację mechanizmu, nie jako rekomendację.
4.Sprawdź, czy możesz korzystać z abonamentu zamiast API
Na czym polega: Autor pokazuje, że przy aktywnej sesji zalogowanej w ChatGPT można korzystać z modelu wewnątrz własnego systemu bez zużywania kredytów API.
Jak stosować: Zanim wykupisz kredyty API na eksperymenty, ustal, co obejmuje twój obecny abonament. Przy pracy rozpoznawczej i szkicowej różnica w koszcie bywa istotna.
Na co uważać: Automatyzowanie dostępu przez sesję przeglądarkową zamiast oficjalnego API bywa niezgodne z regulaminem dostawcy i potrafi przestać działać bez ostrzeżenia. Do procesów produkcyjnych, od których zależy firma, używaj API z kluczem.
5.Pulpit kosztów zbierający wszystkich dostawców w jednym miejscu
Na czym polega: Sekcja „insights” pokazuje zużycie kredytów u wszystkich dostawców naraz. Autor dodał ją do swojego systemu, bo rozproszone rozliczenia u pięciu dostawców to pięć osobnych paneli.
Jak stosować: Jeśli budujesz coś podobnego, dodaj widok kosztów od razu, a nie po fakcie — bez niego nie wiesz, ile kosztuje pojedynczy wygenerowany materiał, więc nie umiesz wycenić usługi.
Na co uważać: Liczby wyliczane lokalnie to szacunek, nie rozliczenie. Raz na jakiś czas porównaj je z rzeczywistą fakturą od dostawcy, zanim oprzesz na nich wycenę dla klienta.
6.Zamknij pętlę: od projektu do publikacji
Na czym polega: Najmocniejszy punkt materiału. Sam projekt „nie ma dokąd pójść” — wartość pojawia się dopiero wtedy, gdy z tego samego miejsca można opublikować gotowy materiał na kilka platform jednocześnie.
Jak stosować: Wybierz jeden powtarzalny format, który faktycznie publikujesz regularnie — karuzelę, kreację reklamową, post — i najpierw domknij pętlę dla niego. Dopiero potem dokładaj kolejne formaty.
Na co uważać: Zautomatyzowana publikacja usuwa naturalny moment kontroli przed wysyłką. Zaplanuj świadomy krok akceptacji — choćby publikację jako wersję roboczą — zwłaszcza gdy dostęp mają też inne osoby z zespołu.
7.Wyszukiwanie zasobów po zawartości, nie po metadanych
Na czym polega: Lokalna biblioteka pozwala wpisać „burger” i znaleźć zdjęcia burgerów nawet wtedy, gdy słowa tego nie ma w nazwie pliku ani w metadanych — dzięki skanowaniu treści obrazu.
Jak stosować: Jeśli masz lata nieopisanych zdjęć projektowych, to jest najtańszy sposób, żeby zaczęły znowu być użyteczne, bez ręcznego tagowania archiwum.
Na co uważać: Ustal, czy skanowanie odbywa się lokalnie, czy pliki są wysyłane do zewnętrznego modelu. Przy materiałach klienckich, zdjęciach osób lub danych objętych umową poufności ma to bezpośrednie konsekwencje prawne.
8.Buduj narzędzie promptami, przyrostowo
Na czym polega: Autor podkreśla, że cały jego system operacyjny powstał wyłącznie z promptowania — funkcje dokładał wtedy, gdy przychodziła mu myśl „fajnie by było to mieć”.
Jak stosować: Nie projektuj całego systemu z góry. Zacznij od jednej sekcji, której realnie używasz codziennie, i dokładaj kolejne dopiero wtedy, gdy poczujesz konkretny brak.
Na co uważać: Narzędzie rosnące bez planu szybko staje się trudne w utrzymaniu, zwłaszcza gdy trzymasz w nim klucze API i tokeny dostępu do kont społecznościowych. Od początku trzymaj sekrety poza kodem i rób kopie zapasowe.
9.System projektowy jako różnicowanie, nie tylko wygoda
Na czym polega: Jeden z zarzutów wobec gotowych narzędzi to homogenizacja — wszyscy dostają podobną estetykę. Własny, edytowalny system projektowy jest odpowiedzią na to ryzyko.
Jak stosować: Nie zostawaj przy domyślnym stylu narzędzia. Zdefiniuj własne reguły — kolory, typografię, siatkę, sposób kadrowania — i wymuszaj je w każdym prompcie przez dołączenie systemu jako kontekstu.
Na co uważać: Model wciąga do wyniku nie tylko twoje reguły, ale i własne wyuczone nawyki wizualne. Powtarzalny styl uzyskasz raczej przez referencje i konkretne przykłady niż przez sam opis słowny.
10.Traktuj ten materiał jako kierunek, nie jako instrukcję krok po kroku
Na czym polega: Film pokazuje działający system i logikę trzech poziomów, ale nie podaje implementacji: nie ma promptów w pełnym brzmieniu, struktury projektu ani obsługi błędów. Konkretne nazwy narzędzi są w transkrypcji zniekształcone, a materiał kieruje do płatnego kursu autora.
Jak stosować: Wykorzystaj koncepcję trzech poziomów jako mapę wdrożenia — najpierw suwerenność nad systemem projektowym, potem niezależność od modelu, na końcu automatyzacja publikacji — i zbuduj każdy poziom u siebie samodzielnie.
Na co uważać: Prezentowana łatwość jest efektem demonstracji na gotowym systemie. Podpięcie kont społecznościowych, kluczy API i stabilnej publikacji zajmie realnie więcej pracy, niż sugeruje nagranie.