Turn Claude Into a One Person Marketing Team in 38 Mins

2026-08-21 Nate Herk | AI Automation AI zagraniczne tutorial waga 4/5 29 min czytania

Kompletna instrukcja, jak zbudować w Claude Code projekt marketingowy z kontekstem marki i podpiąć generator obrazów i wideo. Dla właścicieli firm i freelancerów bez umiejętności technicznych.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Autor pokazuje, jak zamienić Claude Code w jednoosobowy dział marketingu — bez pisania kodu i bez umiejętności montażu wideo.
  2. Punktem wyjścia jest „ocena gotowości do monetyzacji przez AI”, czyli trzy P: ból (pain), osoba (person), obietnica (promise).
  3. Krok pierwszy to założenie pustego folderu i wygenerowanie w nim pliku CLAUDE.md oraz plików kontekstowych opisujących biznes.
  4. Krok drugi to podpięcie Higgsfield jako konektora MCP, dzięki czemu Claude sam obsługuje generowanie obrazów i wideo.
  5. Do folderu projektu wgrywa się logotypy, zdjęcia produktowe i PDF z księgą znaku — Claude ma z nich korzystać przy każdym zleceniu.
  6. Pierwszym deliverable jest interaktywna strona WWW zbudowana na publicznym repozytorium Scroll World, z wideo produktowymi w tle.
  7. Kolejne przypadki użycia: kreacje reklamowe na promocję BOGO, sizzle reel z Marketing Studio, karuzele na Instagram i pionowe reklamy UGC.
  8. Autor pokazuje realne koszty każdej partii generacji i każe Claude’owi raportować je po każdym zadaniu.
  9. Skills w Claude to zapisane „przepisy” — udany format kreacji można utrwalić i odtwarzać w tej samej konwencji.
  10. Na koniec Claude buduje arkusz-tracker wszystkich generacji, który ma z czasem służyć do analizy skuteczności kątów komunikacji.

Redakcyjne tłumaczenie

Wstęp: co dokładnie budujemy

Dzisiaj pokażę wam, jak zamieniliśmy Claude’a w jednoosobowy dział marketingu. Nie musicie być techniczni. Nie musicie umieć montować filmów ani obrabiać zdjęć. Musicie tylko wiedzieć, o co prosić. Nie zakładam dziś niczego z góry — przyjmuję, że zaczynamy od zera i że nigdy wcześniej nie używaliście tych narzędzi.

Plan jest taki. Krok pierwszy to projekt: ustawimy Claude Code, przygotujemy pliki i foldery, których potrzebujecie, i wtedy ruszamy z kopyta. Potem podłączamy Higgsfield i pokazuję, jak to wygląda w praktyce. Na końcu zaczynamy realnie generować assety i patrzymy, jak to wszystko rozwija się w czasie.

(Informacja dodatkowa: Higgsfield to komercyjna platforma agregująca wiele modeli generatywnych — obrazy i wideo — w jednej subskrypcji. Claude łączy się z nią przez konektor MCP, czyli standardowy protokół podpinania zewnętrznych narzędzi do modelu.)

Przykładowa marka: Perk Form

Na potrzeby dzisiejszego materiału używam Perk Form — mojej fikcyjnej firmy. Wszystkie assety, które za chwilę zobaczycie, powstały wspólnie w Claude i Higgsfield.

Oto logotypy: wersja tekstowa, wersja jasna, wersja ciemna i sam znak. Znak jest o tyle ciekawy, że to napój energetyczny z kawą i białkiem, a model narysował ziarno kawy z błyskawicą. Całkiem sprytne — nie prosiłem o to. Poprosiłem po prostu o logo, a to wyszło samo.

Dalej produkt: puszki wyglądające jak napój energetyczny, w smakach vanilla latte, salted caramel i bold mocha. Mamy pojedyncze zdjęcia produktowe i zdjęcia studyjne. Wszystkie zrobione modelem GPT Image 2.

Ale najważniejsza rzecz to coś, co nazywam oceną gotowości do monetyzacji przez AI. Jesteście tu prawdopodobnie dlatego, że macie firmę albo chcecie sprzedawać klientom marketing oparty na AI. Potrzebujecie trzech rzeczy — trzech P:

  • Ból (pain) — jaki problem rozwiązuje wasz biznes?
  • Osoba (person) — kto konkretnie odczuwa ten ból?
  • Obietnica (promise) — w jaki sposób wasza marka, produkt albo usługa obiecuje ten ból usunąć?

Dokładnie to jest potrzebne, żeby w ogóle taki projekt postawić. I to jest też warunek, żeby wasze materiały marketingowe nie wyglądały jak generyczny „AI slop”. Muszą mieć cel. Muszą mieć intencję.

Dla Perk Form wygląda to tak. Osoba: zabiegany, dbający o formę profesjonalista, który żyje na kawie, pilnuje białka i regularnie zjada śniadanie w biegu. Ból: poranek wymaga zbyt wielu osobnych produktów — kawa, shake proteinowy i coś, co da się zabrać ze sobą. Obietnica: Perk Form daje rytuał kawowy i białko w jednej puszce do wzięcia w dłoń, więc łatwiej zacząć dzień z energią i nie wypaść z rytmu. To bardzo bazowa, wysokopoziomowa informacja — i tyle na start wystarczy.

Dlaczego Claude, a nie samo Higgsfield

Higgsfield to narzędzie z wieloma modelami pod jednym dachem. Jest tam Seedance 2.5, bardzo dobry model wideo, do którego wczesny dostęp dostaniecie tylko tutaj. Są inne modele wideo: Gemini, Kling, Flux, Sora. W obrazach jest GPT Image 2 — to nim powstały te assety, o których mówiłem — a także Nano Banana czy Grok. Wszystko w jednej subskrypcji. Jest też Marketing Studio, gdzie wasze materiały można zamienić w kreacje reklamowe albo sizzle reele na gotowych szablonach napędzanych modelami AI.

(Informacja dodatkowa: sizzle reel to krótki, dynamiczny montaż promocyjny z muzyką i szybkimi cięciami — odpowiednik zwiastuna marki.)

Można oczywiście wejść do Higgsfield i zrobić to wszystko ręcznie. Ale jeśli użyjemy Claude’a, zbudujemy cały projekt. Wtedy mamy środowisko, które rozumie kontekst naszego biznesu. Możemy zdefiniować skills — to po prostu przepisy, workflow. Jeśli chcecie karuzelę na Instagram, zawsze powstaje tak samo. Jeśli chcecie reklamę UGC, zawsze powstaje tak samo. Skills pozwalają skalować.

I możemy narzucić wytyczne — realną księgę marki. Dla Perk Form mam paletę kolorów, opis tego, co marka chce osiągnąć, system logotypów, typografię i całą resztę. To jest coś, co warto mieć dla swojej firmy i przekazać Claude’owi, żeby każdy kolejny materiał trzymał się tych zasad.

Jeśli nie masz jeszcze logo ani zdjęć

Zakładam, że macie fizyczny produkt albo SaaS — po prostu jakiś biznes i gotowe logo. Jeśli nie, załatwcie to szybko. Wejdźcie na Higgsfield, załóżcie konto, przejdźcie do generowania obrazu, wybierzcie model — ja bym wziął GPT Image 2 — i poproście o logo.

Dla przykładu wpisuję: mam produkt SaaS o nazwie Kalanly i chcę szybki szkic logo; to system rezerwacji terminów w kalendarzu online. Klikam „generuj” i za chwilę mam plik. Widać przy okazji inne generacje — bardzo wysokiej jakości obrazy, jest tam nawet storyboard do reklamy UGC.

To był oczywiście prompt, który wklepałem ręcznie. Ale sedno jest takie: kiedy już ustawicie kontekst i połączycie Higgsfield z Claude’em, to Claude będzie pisał prompty i klikał w tym interfejsie za was. W praktyce nigdy więcej nie będziecie musieli wchodzić do Higgsfield i nawigować po UI. Prosicie Claude’a, a on idzie i robi.

Instalacja Claude Code i założenie projektu

Wpiszcie w Google „Claude Code desktop”, zjedźcie do linku i zainstalujcie wersję dla swojego systemu. Wygląda to tak samo jak Claude czy ChatGPT w przeglądarce. Wpisujecie czat w oknie i możecie wybrać folder roboczy.

I to jest właśnie kluczowa różnica między Claude Code a zwykłym Claude’em. To, że w nazwie jest „code”, nie znaczy, że będziemy kodować. Jak mówiłem — nie musicie być techniczni. Używamy Claude Code, bo on pracuje na katalogach, na projektach. Ustawimy razem folder tak, żeby przy każdym kolejnym użyciu Claude wiedział o waszym biznesie coraz więcej.

Pokażę szybko, jak zrobiłem to dla Perk Form. Powiedziałem mu: mam markę Perk Form, to będą kawowo-proteinowe napoje energetyczne, i potrzebuję, żebyś stworzył mi assety — zdjęcia produktowe, bo nie miałem żadnych, zdjęcia studyjne, logotypy i księgę marki. I on stworzył wszystkie te foldery: brand guidelines, assety z logotypami, opakowania, zdjęcia produktowe. Wrzucił mi to prosto na pulpit. Teraz mogę w tym projekcie pracować dalej i dogenerowywać kolejne rzeczy.

Wasz następny krok: stwórzcie nowy folder na pulpicie. Ja robię go wewnątrz katalogu „Claude Code YouTube” i nazywam „perk form marketing” — wy nazwijcie jak chcecie. Folder jest zupełnie pusty, więc wszyscy startujemy z tego samego miejsca.

Otwórzcie Claude, zalogujcie się subskrypcją i zacznijcie nowy czat. Na dole zobaczycie „local” — to znaczy, że Claude działa lokalnie na waszym komputerze. Obok jest wybór folderu: klikacie „open folder”, wskazujecie ten świeżo utworzony katalog i klikacie „trust workspace”, bo Claude będzie w nim czytał pliki, dodawał je, edytował i przenosił.

Plik CLAUDE.md, czyli instrukcja projektu

Musimy stworzyć plik CLAUDE.md — to po prostu instrukcje dla tego projektu. W stylu: „Nazywam się Nate, prowadzę firmę Perk Form, a w tym projekcie chcę robić to i to”. Wszystko robicie zwykłym językiem.

Ja piszę mniej więcej tak:

Nazywam się Nate. Prowadzę firmę Perk Form. To producent napojów energetycznych, ale o smakach kawowych i z dodatkiem białka. Przekażę ci informacje o firmie, żebyś zapisał je jako kontekst projektu — bo docelowo masz być czymś w rodzaju mojego działu marketingu. Będziesz mi pomagał generować reklamy, stronę, treści UGC. Zrozumienie mojego biznesu, motywacji i persony bardzo w tym pomoże. Zaraz wkleję ci sporo materiału i chcę, żebyś stworzył plik CLAUDE.md oraz wszystkie inne pliki kontekstowe, które uznasz za sensowne i do których będziesz mógł później wracać.

Powiedzcie coś w tym stylu, a Claude będzie wiedział, co robić. Potem waszym zadaniem jest wrzucić kontekst o firmie. Zdecydowanie polecam trzy P — dla marketingu to fundament — ale też wszystko inne, co chcecie przekazać. Ja wklejam trzy P, dodatkowe informacje o biznesie, nasze kąty komunikacyjne i tym podobne rzeczy, po czym puszczam to w ruch.

Kiedy rozmawiacie z Claude Code, nie dajcie się onieśmielić. On po prostu wypisuje, co myśli i co robi. Widzicie, że przetwarza, że tworzy pliki. A jeśli chcecie mieć wgląd od strony plików, kliknijcie trzy kropki u góry i wybierzcie „files”. Na razie folder jest pusty, ale w miarę jak Claude będzie tworzył kolejne katalogi i assety, będą się tam pojawiać.

Trik: skill „grill me”

Jeśli nie wiecie, jakie informacje przekazać, albo czujecie się zagubieni, mam dla was szybką radę. Pamiętacie, jak mówiłem o skills — o zapisywalnych workflow i przepisach? Przydają się nie tylko do tworzenia treści.

Mam skill o nazwie grill me. Kiedy go otworzę, widać, że to po prostu prompt — duży plik markdown. Jego zadaniem jest bezlitośnie przepytywać użytkownika o każdy aspekt tematu aż do osiągnięcia wspólnego rozumienia. Innymi słowy: przełożyć wszystko, co macie w głowie, do głowy agenta. Agent będzie drążył i zadawał pytania, dopóki nie uzna, że ma komplet.

Ten skill wrzucę do mojej darmowej społeczności na Skool — link w opisie. Wchodzicie w „classroom”, potem w „all YouTube resources” i pobieracie plik. To zwykły markdown. Potem przeciągacie go do czatu w Claude i mówicie: „To jest skill o nazwie grill me, zainstaluj go w tym projekcie, żebym mógł go używać”. Po instalacji: „Uruchom skill grill me na moim produkcie i moim marketingu, żebyś zrozumiał, jak myślę o promowaniu tego produktu”. I on dosłownie przeprowadzi z wami wywiad, pytanie po pytaniu, a potem zapisze go — żeby później mieć ten kontekst pod ręką.

Co powstało w projekcie

Gotowe. Po prawej stronie widzimy kilka rzeczy: CLAUDE.md, pusty folder output, folder context z zawartością i pusty folder assets.

CLAUDE.md to dokument operacyjny. Mówi każdej przyszłej sesji, czym jest ten projekt, co wczytać, na co patrzeć. Mamy też trzy P w dokumencie pozycjonowania marki, personę klienta, fakty o produkcie, dokument o tonie i copy, bank komunikatów, playbooki i analizę otoczenia. Claude sam dorzucił dodatkowe foldery, bo wie, że będziemy wrzucać logotypy i zdjęcia, a gotowe materiały trafią do output.

Kiedy otworzę CLAUDE.md, widać, że jest bardzo prosty: „To jest projekt marketingowy dla Perk Form, marki kawy proteinowej w puszce. Właścicielem biznesu jest Nate Herk. Przeczytaj te pliki, zanim cokolwiek napiszesz”. Czyli po prostu: jeśli potrzebujesz kontekstu, idź do tych plików. To ustawia scenę całego projektu. Ten plik będziecie zmieniać co dzień albo co tydzień, w miarę jak dowiadujecie się nowych rzeczy. Wystarczy powiedzieć: „Claude, dopisz to do CLAUDE.md, to ważne”.

Nie będę przeglądał wszystkiego, ale w dokumencie pozycjonowania widać kolejny plik markdown: realna szansa rynkowa, trzy P, statement pozycjonujący, obietnica. Te rzeczy przełożą się na komunikaty w reklamach i kreacjach. Bo to nie jest marka dla „siłkowych masterów” ani zamiennik posiłku — i chcemy mieć pewność, że nie sprzedajemy tego w złym rejestrze. Teraz Claude ma to wszystko w kontekście.

Wgranie logotypów, zdjęć i księgi marki

Teraz trzeba dorzucić mięso. Otwieram folder z assetami i przenoszę je do projektu. Cztery logotypy trafiają do assets. Zdjęcia produktowe wrzucam całym folderem. Nie musicie ich przenosić — możecie zrobić kopie i wrzucić kopie. Chodzi tylko o to, żeby zapełnić projekt materiałem. Na koniec dorzucam księgę marki, zwykły PDF, również do assets.

Zauważam przy tym coś dziwnego: folder ze zdjęciami produktowymi wyświetla się nieprawidłowo, jakby nie dawał się odczytać. W takiej sytuacji po prostu zapytajcie Claude’a, co widzi:

W folderze assets w tym projekcie przeciągnąłem folder „product shots”, ale wyświetla się dziwnie. Chcę wiedzieć, czy faktycznie widzisz wszystkie zdjęcia produktowe w środku. Powinno być tam jedenaście plików.

Widać, że czyta pliki i że rzeczywiście widzi wszystkie JPG. Czyli po prostu dziwnie renderuje się w panelu po prawej — może to chwilowy błąd, może wymaga odświeżenia. Ale Claude nam udowodnił, że pliki widzi i je czyta. Odpowiedział: tak, wszystkie jedenaście jest na miejscu, oto inwentarz. Potwierdzone.

Pierwszy deliverable: interaktywna strona WWW

Pierwsze, co chcemy postawić, to strona — i to naprawdę fajna strona dla naszego produktu. Wrzucę link w opisie: to Scroll World, świetne repozytorium GitHub zrobione przez człowieka o pseudonimie Oso. Generuje strony z takim efektem wjeżdżania przy przewijaniu. Używamy Claude Code razem z tym repo oraz z Higgsfield do wideo — i wychodzi z tego interaktywna strona 3D.

(Informacja dodatkowa: GitHub to serwis do przechowywania i współdzielenia kodu. Publiczne repozytorium można wykorzystać we własnym projekcie — Claude potrafi je przeczytać z samego adresu URL.)

Zanim zbudujemy stronę — jeśli nie macie jeszcze konta w Higgsfield, załóżcie je i wykupcie plan. Potem w koncie klikacie u góry przycisk MCP and CLI. Pierwsza pozycja to Claude. Kopiujecie ten URL, przechodzicie do Claude’a, wchodzicie w „customize”, potem „connectors”, dodajecie custom connector i wklejacie adres. Nazywacie to „Higgsfield” i zatwierdzacie.

Wyskoczy okno logowania. Klikacie „connect to Claude”, przenosi was do Higgsfield, logujecie się kontem, które przed chwilą założyliście, i przyznajecie uprawnienia — czyli pozwalacie obu narzędziom rozmawiać ze sobą. Powinno pokazać się potwierdzenie połączenia. Od tej chwili Claude może sterować Higgsfield. Mówicie: „Claude, zrób mi obraz” — i on to robi. „Claude, wejdź do Marketing Studio” — i wchodzi.

Budujemy stronę. Kopiuję URL repozytorium i wklejam do Claude’a. To dosłownie tylko link. Potem piszę mniej więcej tak:

Pierwsze, co chcę zrobić, to strona dla naszej firmy Perk Form. W tym projekcie masz już logo, księgę marki i zdjęcia produktowe. Chcę, żebyś pomyślał uważnie od strony projektowej: jak wykorzystać te logotypy i materiały razem z repozytorium Scroll World, które właśnie ci podlinkowałem, żeby stworzyć bardzo premium i profesjonalną, ale też interaktywną i przyjemną stronę? Spójrz na nasze trzy P i persony i upewnij się, że copy i struktura serwisu przemawiają do naszej docelowej osoby oraz pokazują, jak rozwiązujemy jej ból naszą obietnicą. I daj mi tę stronę.

Puszczamy to i pozwalamy Claude’owi popracować, bo ma już cały kontekst, który mu wcześniej daliśmy. Właśnie tu leży różnica: bez tego wszystkiego strony wychodzą generyczne i bez wyrazu. My daliśmy kontekst biznesowy i stos assetów, więc powinniśmy dostać coś, co naprawdę czuć marką.

Widać, że przeczyta księgę marki, obejrzy repozytorium Scroll World i sprawdzi, co Higgsfield potrafi hostować.

Efekt: strona, która otwiera bólem, nie produktem

Strona gotowa. Zanim ją pokażę, zwrócę uwagę, jak Claude do tego doszedł. Napisał: „System projektowy wyciągnąłem wprost z waszego PDF-a z wytycznymi, zamiast wymyślać własny”. Stąd nasze logo, nasze kolory. Napisał też, że strona otwiera się bólem, a nie produktem — mamy „ścieżkę poranka” i cały kontekst biznesowy, który przekazaliśmy.

Na górze delikatna animacja i hasło: „Twój poranek nie powinien wymagać dwóch napojów”. Czyli od razu ból, o którym mówiliśmy. Gdy przewijam, dzieje się kilka rzeczy. Najpierw: „kupujesz dwa napoje” — po lewej kawa, po prawej białko. W miarę scrollowania te dwa obiekty zlewają się w jedno i pojawia się Perk Form vanilla latte. Zbudowaliśmy jedno zamiast dwóch. Jeszcze niżej tekst zmienia się na: „jedna puszka i wychodzisz”.

Dalej: „11 minut, zanim wyjdziesz”. Przechodzimy przez prysznic, szukanie kluczy, odpisanie na jednego maila, zrobienie śniadania, złapanie kawy — i wychodzimy.

Czy ten klimat wam odpowiada, czy nie, zawsze możecie wrócić i dać feedback. Ale mogę powiedzieć jedno: to jest bardziej wyróżniające się niż typowa „vibe-codowana” strona z AI — i to za pierwszym podejściem. Załóżcie, że pierwszy prompt rzadko daje ideał. Ale jak na jeden prompt, całkiem nieźle.

Niżej są pola, które trzeba by uzupełnić, bo model ich nie zna — nie daliśmy mu wartości odżywczych. Potem trzy główne smaki, każdy z animacją reagującą na przewijanie. Bold mocha: przy scrollu dostajemy zbliżenie na puszkę, ze skroplinami na boku i spływającymi kroplami. Świetne. Niżej vanilla latte, lekko obracająca się. To wszystko są filmy z Seedance 2.5 wygenerowane przez Higgsfield. Claude wiedział, jak zbudować stronę tak, żeby przy przewijaniu klipy odtwarzały się do przodu. Na końcu salted caramel — i to koniec serwisu. Bardzo w duchu marki i zupełnie nie w klimacie generycznego AI.

Publikacja: z localhosta do internetu

Nie widzicie adresu, ale u góry jest localhost:8931. Localhost oznacza po prostu aplikację działającą lokalnie na waszym komputerze. Gdybyście skopiowali ten adres i wysłali komuś, nic by nie zobaczył.

Następny krok to więc umieszczenie tego gdzieś, gdzie strona będzie hostowana i publicznie dostępna. To bardzo prosty proces i nie chcę tu na niego tracić czasu — mam o tym sporo osobnych filmów, podlinkuję jeden. Podpinacie repozytorium do GitHuba, wypychacie kod, a stamtąd wdrażacie na Vercel. Brzmi skomplikowanie, ale zajmuje jakieś pięć minut i wszystko od razu staje się jasne.

Kolejne zastosowania: cztery prompty puszczone równolegle

Skoro widzieliście już, co daje połączenie Claude’a pełnego kontekstu z Higgsfield, pokażę kilka innych zastosowań, które nie wymagają wiedzy o produkcji wideo ani obrazu.

Kreacje reklamowe. Wracam do tego samego czatu — te zadania można puszczać równolegle. Piszę:

Mamy dużą wyprzedaż. Robimy ofertę BOGO: kup jedno pudełko, drugie dostajesz gratis; dostępne w pudełkach z mieszanką wszystkich trzech smaków albo pojedynczo. Potrzebuję sporo różnych kreacji reklamowych, żebyśmy mogli przetestować wiele wariantów — różne copy, różne obrazy. Zrób to w Higgsfield, korzystając z naszego kontekstu marki. I ważne: na końcu powiedz mi, ile to kosztowało, i wrzuć wszystko do podfolderu w output nazwanego pod letnią ofertę BOGO.

(Informacja dodatkowa: BOGO to skrót od „buy one, get one” — mechanika promocyjna „drugi produkt gratis”.)

Sizzle reel. Odpalam kolejne zadanie:

Użyj Higgsfield i zrób mi sizzle reel. Chcę, żebyś zrobił to w Higgsfield Marketing Studio, bo tam da się tworzyć rzeczy z muzyką, w szybkim tempie, z energią i fajnymi cięciami. Ma to być taki wiralowy sizzle reel, który wrzucimy na stronę albo do social mediów. Dla produktu Perk Form.

Karuzele na Instagram.

Rozkręcamy obecność Perk Form na Instagramie i na razie potrzebujemy kilku karuzel. Chcę takich, które mówią do naszej grupy docelowej: dlaczego stworzyliśmy ten produkt, dla kogo jest, jakie problemy rozwiązuje, jakie ma smaki. Daj mi kilka różnych postów, wykaż się kreatywnością i powiedz, które twoim zdaniem warto przypiąć na profilu. Kiedy skończysz, zapisz wszystko we właściwym miejscu w projekcie i powiedz, ile to kosztowało.

Po trzech promptach łapiecie już rytm. Claude wie, że ma użyć Higgsfield. Wie, że ma użyć kontekstu biznesowego. Resztą zajmuje się sam. Ja po prostu mówię do niego jak do człowieka: podaję motywację, cel końcowy, miejsce zapisu i proszę o koszt.

Reklamy UGC. I jeszcze jedno:

Chcemy pchnąć Perk Form bardziej organicznie w social mediach i potrzebujemy reklam wideo UGC. Zrób mi kilka wariantów. Mają być pionowe, pod media społecznościowe, i mają wyglądać bardzo organicznie — ludzie trzymający produkt, recenzujący go, mówiący, co im się w nim podoba. Mają pasować do naszej docelowej osoby i odpowiadać na ból, który rozwiązujemy. Mają być naturalne. Część może być bardziej zmontowana, część może być surowym ujęciem. Chcę zobaczyć różne warianty i możliwości. Możesz użyć Seedance 2.5, ale jeśli chcesz wypróbować inne modele — śmiało.

(Informacja dodatkowa: UGC — user generated content — to format reklamy stylizowanej na amatorskie nagranie zwykłego użytkownika, kręcone „z ręki”.)

Pamiętacie, jak mówiłem, że poza kontekstem i wytycznymi wielką zaletą Claude’a są skills? Kiedy te materiały wrócą — sizzle reel, kreacje, cokolwiek — i coś nam się spodoba, możemy to zamienić w skill. I odtąd: „za każdym razem, gdy tworzysz reklamę tego typu, użyj tego skilla”.

Przegląd wyników: kreacje BOGO

Wszystko gotowe. W output mamy teraz sporo katalogów: ads, social, ugc, video oraz web, gdzie leży strona.

ads mamy folder summer bogo — własny katalog, więc przy kolejnej promocji powstanie nowy. W środku: obrazy, backup wersji pierwszej, teksty reklam i notatki z przebiegu.

Powstało łącznie osiemnaście kreacji. „Dwa napoje, jedna puszka” — mamy nasz font, naszą paletę, hasło „kup jedno pudełko, drugie gratis”. Jest wariant „dwa napoje = jedna puszka”, z linijką w stylu miarki po lewej stronie. Ten mi się podoba, świetna jakość. Widać przy tym, że wizerunek samego produktu jest zawsze spójny. Dalej: „kup jedno pudełko, drugie gratis — smaki mieszane albo jeden”. „Śniadanie opcjonalne” z vanilla latte. „BOGO. Zatowaruj się na całe lato”. Każda z nich gdzieś zawiera BOGO. „Nie potrafisz wybrać? Nie musisz — pudełko mieszane”. „Dwa za jeden”. „Z torby na siłownię na biurko — shaker zostaje czysty” (znów ta miarka; podejrzewam, że to skojarzenie z shakerami i białkiem). „Ten sam nawyk, większy zwrot”. „Chłodziarka ogarnięta”. „Bold mocha podwojona”.

To wszystko są bardzo dobre jakościowo obrazy, trzymające branding i paletę — bo mamy księgę marki — a przy tym rozumiejące komunikat i grupę docelową. Claude wygenerował też kilka wersji bez tekstu, na wypadek gdybyśmy chcieli dołożyć własne copy.

Fajne jest to, że mamy je teraz zapisane. Przy kolejnej promocji nie musimy generować wszystkiego od nowa. Możemy sprawdzić, które działają najlepiej, i zmienić samo wezwanie do działania albo samo copy. Albo odwrotnie: „bardzo podoba mi się to copy — »ten sam nawyk, większy zwrot« — nałóż je na wszystkie osiemnaście grafik i puść to jako kreacje”.

Zabawne jest to, że nie wniosłem tu żadnej wiedzy eksperckiej. Jeśli od dawna prowadzicie kampanie albo dobrze wiecie, co robi dobrą kreację i dobre copy — wnieście tę wiedzę do promptów, a efekt będzie jeszcze lepszy. Ja dosłownie powiedziałem: „zrób mi reklamy na BOGO”. Tyle.

Wszystkie osiemnaście kosztowało nas 3,43 dolara. Naprawdę nieźle, zwłaszcza że możemy ich używać ponownie i nie musimy robić pełnych regeneracji, jeśli chcemy mieć zestaw pustych grafik i dołożyć copy później.

Powiem szczerze jedno o Higgsfield: nie jest to najtańsze narzędzie na rynku, jeśli patrzeć na poszczególne modele. Ale ma wszystko zagregowane w jednym miejscu i oferuje ciekawe dodatki, jak wspomniane Marketing Studio.

Sizzle reel z Marketing Studio

Marketing Studio jest naprawdę mocne. W outputvideosizzle reel mam dwie wersje: pionową i poziomą.

Są rewelacyjne. Jedyne, co zauważyłem, to nie do końca poprawne logo — ale to nie wymagało ode mnie ani grama kreatywności. Ma wszystkie sceny, muzykę, elementy graficzne, copy. Wiecie, ile czasu zajęłoby zrobienie tego ręcznie i ile pracy w to wchodzi? Dla mnie to imponujące.

Niestety wygenerowanie czegoś takiego nie kosztuje trzech dolarów. Ten materiał wyszedł na jakieś 17,55 dolara według moich kredytów. Wideo jest oczywiście droższe od obrazów — ale w porównaniu z kosztem zatrudnienia montażysty do takiej roboty dwadzieścia dolarów to nic.

Karuzele na Instagram

Powstało pięć karuzel. Wszystkie mają ten sam feel brandingowy, bo mamy księgę marki i pozycjonowanie. „Twój poranek nie powinien wymagać dwóch napojów”. „Kawa się zdarza, bo kawa zawsze się zdarza. Białko to »może«”. „Dwa zakupy, dwie rzeczy do noszenia — więc daliśmy je do jednej puszki”. „Ten sam nawyk, jeden przystanek mniej”. „Trzy smaki kawy”. „Kawa, która zarabia na siebie”.

Nie będę czytał podpisu do każdej, ale widzicie klimat i sposób, w jaki są zaprojektowane. Jeśli coś wam się bardzo spodoba albo bardzo nie spodoba, mówicie: „Uwielbiam karuzelę drugą, zróbmy wokół niej skill, żebym mógł powtarzać ten styl”. Albo: „Nie podoba mi się karuzela trzecia, nigdy więcej tak nie rób”. Puszki są renderowane spójnie, a całość ma dobry klimat. I znowu — nie powiedzieliśmy nic poza „zrób mi różne warianty, różne ujęcia”. Ta konkretna pokazuje różne smaki.

To po prostu pomaga, bo wolumen niweluje przypadek. Im więcej kreacji, karuzel, reklam i treści zrobicie, tym większa szansa, że coś trafi. A kiedy już wypuścicie materiał w świat, macie dane — widzicie, co działa, a co nie — i na tej podstawie iterujecie.

Pomyślcie, jakie to mocne. Skoro Claude z Higgsfield produkuje wam assety, możecie podłączyć do tego realne dane o skuteczności i co tydzień kazać mu przejrzeć, co stworzył, sprawdzić, co poszło dobrze, i wygenerować więcej tego, co działało. Pętla kręci się dalej, a rozpęd się utrzymuje.

Pięć karuzel po siedem-osiem slajdów każda kosztowało 9,56 dolara. To sporo generacji za jakieś dziesięć dolarów.

Reklamy UGC: postacie, storyboardy i kontrola jakości

Teraz UGC — najdroższa pozycja, ale zróbcie sobie chwilę na docenienie tego, co się tu wydarzyło. W outputugc mamy folder z datą 20 sierpnia, a w nim: boards, creators, QAvideo.

Najpierw Claude wygenerował obrazy postaci — cztery różne osoby. Możemy je teraz wykorzystywać ponownie albo generować kolejne. Jeśli chcecie mieć spójną postać, która zawsze pojawia się na waszym profilu jako awatar marki, po prostu używacie tej samej za każdym razem.

Po stworzeniu postaci przeszedł do storyboardów, które dają większą kontrolę nad narracją w wideo. Widać: bohaterka stoi i filmuje się w trybie selfie, obok kubek kawy i shake proteinowy; potem otwiera puszkę, jest zbliżenie, potem pije. Wszystkie ujęcia rozpisane. Dzięki temu generowanie wideo jest o wiele bardziej kontrolowane, bo najpierw są zaplanowane obrazy z postaciami, a dopiero potem powstaje film.

Zrobił też pass QA, czyli kontrolę jakości: przejrzał wygenerowane filmy, zrobił zrzuty ekranu i sam je ocenił. Jedno z ujęć odrzucił z komentarzem o tylnym panelu puszki — zakładam, że coś było nie tak z tekstem albo z logo. W tym ujęciu pada kwestia: „Dolna półka, tylny rząd — tam, gdzie shaki proteinowe idą, żeby je zignorowano. Zamień to na kawę proteinową”. Nie jestem pewien, co dokładnie mu tam nie pasowało. Ale sedno jest takie, że przeszedł przez materiał i zweryfikował, czy wszystko jest w porządku, zanim zgłosił mi zakończenie.

Gotowe filmy: „Kawa w jednej ręce, shake proteinowy w drugiej. Oba stygną na blacie. To jest ten poranek, który zastępujemy. Kawa proteinowa, zamknięta i schłodzona. Bez blendera. Kawa, która zarabia na siebie”.

Bardzo realistyczne — choć nadal da się rozpoznać awatara AI. Natomiast tym, co mi się w nich nie podoba, jest to, że wciąż są bardzo reklamowe, w sprzedażowym tonie. Widać, że to nie jest w pełni organiczne. Naprawą byłoby kazanie mu przeanalizować istniejące treści UGC albo napisać scenariusze, które my zatwierdzamy, a dopiero potem przekazać scenariusze i storyboardy do generowania wideo.

Kolejny film: „11 minut, zanim wyjdziesz z domu. Dość na kawę. Za mało na cokolwiek, co nazwałabyś śniadaniem. Więc shake zostaje w szafce, a dzień zaczyna się krótszy. To jest kawa. Białko już w niej jest. Zimna, zamknięta, jedna ręka, wychodzisz. Prawdziwa kawa, która robi dwie robotY zamiast jednej. Kawa, która zarabia na siebie”.

Te filmy są dość angażujące, bo są mocno pocięte: dwie sekundy, sekunda, dwie sekundy. Nie musicie tak robić — możecie poprosić o piętnastosekundowe surowe ujęcie selfie — ale model sam zdecydował się na cięcia. Te generacje pochłonęły więcej czasu, bo były dłuższe i wymagały wcześniejszego stworzenia obrazów, storyboardów i dodatkowych przebiegów QA. Ale jeśli spojrzycie na zwrot z inwestycji — przy takiej produkcji treści to naprawdę grosze.

Tracker generacji w arkuszu

To były tylko przykłady zastosowań. Oczywiście trzeba zrobić więcej: wejść głębiej, dołożyć własny sznyt, dorzucić research — bo nie liczcie, że wypuścicie jeden prompt, staniecie się wirusowi i zarobicie milion. Ja pokazałem, jak dużo da się zrobić kilkoma promptami, zanim jeszcze zacznie się prawdziwa robota.

Kolejny krok, który polecam, to śledzenie generacji. Wszystko widzicie w folderze output, ale to zacznie się z czasem robić bałaganiarskie i pewnie chcielibyście lepszy interfejs. Odpowiedź jest prosta: zwykły arkusz Google albo Excel, gdzie widzicie wszystkie generacje i możecie wrzucać pomysły, a Claude będzie go później uzupełniał o wyświetlenia, zaangażowanie, a może i konwersje z konkretnych filmów.

Claude, przeszliśmy właśnie przez cztery rundy generacji: kreacje BOGO, sizzle reel, karuzele i treści UGC. Chcę, żebyś stworzył mi arkusz Excela z datą, typem generacji, a jeśli dasz radę wrzucić tam też outputy, to super. Dorzuć główny kąt komunikacyjny, którego użyliśmy — bo za każdym razem, gdy tworzymy różne typy treści, mamy jakiś kąt — żebym mógł później analizować, które kąty i które copy działały najlepiej. Daj mi arkusz analityczny, który będziemy rozwijać w czasie i który pomoże nam podejmować lepsze decyzje.

Zajęło to jakieś osiem minut. Powstał nowy folder analytics, a w nim creative tracker. I to jest ciekawe: Claude zbudował ten arkusz zgodnie z naszą księgą marki. Dosłownie zastosował naszą paletę z mocnym limonkowym akcentem, tak samo pokolorował zakładki na dole. Kiedy zwykle robię arkusze w Claude, nic takiego nie robi. Czyli faktycznie sięgnął do naszego systemu projektowego.

Pierwsza strona wyjaśnia, co jest w poszczególnych zakładkach. Jest dziennik generacji: identyfikatory, data, typ generacji, kampania, kanał, główny kąt, kąty pokryte, deliverable, liczba generacji, użyte narzędzie i model — Nano Banana Pro, Marketing Studio, GPT Image 2, Seedance 2.5 — liczba zużytych kredytów, przeliczenie na dolary i status.

Za każdym razem, gdy dojdą nowe generacje, możemy kazać mu zaktualizować arkusz. Można też zbudować wokół tego automatyzacje, żeby robił to sam w regularnych przebiegach. Można wrzucać do arkusza pomysły i mówić: „sprawdź arkusz i przetwórz wszystko, co nowe”. Można ustawić cotygodniowy automatyczny research, który zbiera cudze kreacje i dorzuca stąd pomysły. Możliwości jest bardzo dużo, kiedy ma się już taki system.

Dalej mamy zakładkę z assetami kreatywnymi — czyli każdy obraz i film z towarzyszącym copy. Jest zakładka skuteczności kątów, gdzie z czasem dołożymy dane analityczne. Jest bank copy i podsumowanie kosztów. Możecie to dowolnie dostosowywać — znowu, byłem tu dość ogólnikowy, po prostu poprosiłem o arkusz, ale można to iterować i zmieniać wedle potrzeb.

Podsumowanie

To wszystko, co chciałem dziś pokazać. Postawiliśmy projekt. Ustawiliśmy markę. Omówiliśmy podłączenie Higgsfield. Generowaliśmy assety. A co najważniejsze — wyjaśniliśmy, po co w ogóle podpinać Higgsfield do Claude’a: po to, żeby wprowadzić do gry kontekst biznesowy, skills i wytyczne marki.

Jeśli podoba się wam mój sposób tłumaczenia i chcecie wejść głębiej, wypuściłem darmowy sześciogodzinny kurs Claude Code dla osób nietechnicznych. Obejrzyjcie go i rozwijajcie dalej swoje projekty — i swoje działy marketingu.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Zacznij od trzech P, nie od narzędzi

Na czym polega: Zanim cokolwiek wygenerujesz, zapisz ból, osobę i obietnicę. To jedyne, co odróżnia materiał z intencją od generycznego „AI slopu” — i to samo staje się fundamentem kontekstu projektu.

Jak stosować: Napisz trzy P w trzech zdaniach, każde konkretne. Nie „zapracowani ludzie”, tylko „zabiegany profesjonalista dbający o formę, który żyje na kawie i pilnuje białka”. Wklej je do Claude’a jako pierwszy blok kontekstu.

Na co uważać: Ogólnikowe trzy P nie poprawią wyników — model zbuduje na nich równie ogólnikowe copy. Jeśli nie potrafisz nazwać bólu konkretnie, to nie problem narzędzia, tylko problem pozycjonowania.

2.Projekt w Claude Code to folder, nie czat

Na czym polega: Claude Code pracuje na katalogach. Pusty folder plus plik CLAUDE.md plus podfoldery context, assets, output dają środowisko, które przy każdej kolejnej sesji wie więcej o twoim biznesie.

Jak stosować: Utwórz pusty folder, otwórz go w Claude Code, zaufaj przestrzeni roboczej i poproś o wygenerowanie CLAUDE.md oraz plików kontekstowych na podstawie wklejonego opisu firmy. Trzymaj deliverable w output, materiały wejściowe w assets.

Na co uważać: Zaufanie przestrzeni roboczej oznacza, że model może czytać, zapisywać i przenosić pliki w tym katalogu. Trzymaj w nim tylko rzeczy projektowe i pracuj na kopiach assetów, nie na jedynych oryginałach.

3.CLAUDE.md to żywy dokument, nie jednorazowa konfiguracja

Na czym polega: Ten plik ustawia scenę: czym jest projekt, kto jest właścicielem, które pliki przeczytać przed napisaniem czegokolwiek. Autor traktuje go jako coś, co zmienia się co tydzień.

Jak stosować: Za każdym razem, gdy w rozmowie wypłynie trwała informacja o firmie, powiedz: „dopisz to do CLAUDE.md”. Utrzymuj go krótkim — ma odsyłać do plików kontekstowych, a nie zawierać wszystko.

Na co uważać: Rozdęty CLAUDE.md jest gorszy niż krótki — traci funkcję drogowskazu. Szczegóły trzymaj w osobnych dokumentach: pozycjonowanie, persona, fakty o produkcie, ton głosu.

4.Skill „grill me” wyciąga z głowy to, czego sam byś nie zapisał

Na czym polega: Skill to zapisany prompt w markdownie. „Grill me” każe agentowi przepytywać cię po kolei, aż uzna, że ma pełny obraz, a potem zapisuje ten wywiad jako kontekst.

Jak stosować: Użyj go na starcie projektu, zanim zaczniesz generować cokolwiek. Odpowiadaj konkretnie, a nie hasłowo — wartość wywiadu to twoje odpowiedzi, nie pytania modelu.

Na co uważać: To narzędzie do zbierania twojej wiedzy, nie do jej tworzenia. Jeśli nie znasz swojego rynku, wywiad utrwali tylko twoje domysły — i model będzie je potem konsekwentnie powielał we wszystkich kreacjach.

5.Księga marki jako plik wejściowy zmienia jakość wszystkiego

Na czym polega: Autor wrzucił PDF z paletą, typografią i systemem logotypów do folderu assets. Claude wyciągnął z niego system projektowy zamiast wymyślać własny — i zastosował go nawet w arkuszu Excela.

Jak stosować: Wrzuć do projektu wszystko, co masz: logotypy w wersjach jasnej i ciemnej, zdjęcia produktowe, PDF z wytycznymi. Jeśli nie masz księgi marki, poproś Claude’a o jej wygenerowanie i potem konsekwentnie się jej trzymaj.

Na co uważać: Spójność stylu nie gwarantuje poprawności — w sizzle reelu logo wyszło niedokładnie. Każdy materiał z logo w kadrze wymaga ludzkiego sprawdzenia przed publikacją.

6.Sprawdzaj, co model faktycznie widzi

Na czym polega: Folder ze zdjęciami wyświetlał się w panelu plików nieprawidłowo. Zamiast zgadywać, autor zapytał wprost, czy Claude widzi wszystkie jedenaście plików — i dostał pełny inwentarz.

Jak stosować: Po każdym większym wgraniu materiałów zapytaj o listę plików z konkretną spodziewaną liczbą. Podanie liczby zamienia mgliste „tak, widzę” w weryfikowalną odpowiedź.

Na co uważać: Panel plików w interfejsie i realny stan katalogu to dwie różne rzeczy. Nie wyciągaj wniosków z tego, co widzisz w UI — wyciągaj je z tego, co model potrafi wylistować.

7.Każ raportować koszt i pisz, gdzie zapisać wynik

Na czym polega: Do każdego zlecenia autor dopisywał dwie rzeczy: podaj koszt oraz zapisz to w konkretnym podfolderze output. Dzięki temu ma pełną strukturę i realny obraz wydatków.

Jak stosować: Traktuj to jak stały suffix każdego promptu produkcyjnego. Nazywaj podfoldery po kampaniach, żeby kolejne promocje nie mieszały się z poprzednimi.

Na co uważać: Ceny generacji są bardzo nierówne. Osiemnaście grafik wyszło na 3,43 dolara, pięć karuzel na 9,56, a pojedynczy sizzle reel na 17,55 — wideo jest rzędy wielkości droższe. Ustal budżet, zanim puścisz kilka zadań wideo równolegle.

8.Twórz zapasy pustych kreacji, żeby nie regenerować od zera

Na czym polega: Claude wygenerował też warianty grafik bez tekstu. Przy kolejnej promocji nie trzeba produkować wszystkiego od nowa — wystarczy podmienić copy albo wezwanie do działania.

Jak stosować: Do każdej partii kreacji dopisz prośbę o wersje bez tekstu. Trzymaj je jako bibliotekę i przy nowej ofercie proś tylko o nałożenie nowego copy.

Na co uważać: Kompozycja obrazu jest projektowana pod konkretną długość tekstu. Podmiana krótkiego hasła na długie zdanie rozwali układ — planuj warianty pod zbliżoną objętość copy.

9.Zamieniaj to, co zadziałało, w skill

Na czym polega: Skills utrwalają format. Jeśli podoba ci się karuzela numer dwa, robisz z niej przepis i odtąd wszystkie karuzele powstają w tej konwencji. Działa też w drugą stronę — możesz zabronić stylu, który cię nie przekonał.

Jak stosować: Nie twórz skilli z góry. Wygeneruj partię wariantów, wybierz zwycięzcę i dopiero z niego zrób przepis. To wersja „najpierw dane, potem standard”.

Na co uważać: Za wcześnie utrwalony skill zamraża przypadkową wersję jako standard. Utrwalaj dopiero to, co ma potwierdzenie w realnych wynikach, a nie w twoim pierwszym wrażeniu.

10.Zbuduj tracker i zamknij pętlę na danych

Na czym polega: Claude stworzył arkusz z dziennikiem generacji: data, typ, kampania, kanał, główny kąt komunikacyjny, model, kredyty, koszt i status. To baza pod analizę, które kąty i które copy faktycznie działają.

Jak stosować: Prowadź go od pierwszej generacji, nie od dziesiątej. Kluczowa kolumna to kąt komunikacyjny — bez niej masz koszty, ale nie masz wniosków. Docelowo dokładaj dane o skuteczności i każ Claude’owi cotygodniowo generować więcej tego, co zadziałało.

Na co uważać: Sam autor zaznacza, że jeden prompt nie zrobi z nikogo wiralowego twórcy. Wolumen zwiększa szansę trafienia, ale bez wpięcia realnych danych o wynikach to tylko produkcja materiałów w ciemno. I odwrotnie: własna ekspertyza wniesiona do promptów podnosi jakość znacznie mocniej niż kolejna partia generacji.