Making $$$ with Grok Bot

2026-08-21 Greg Isenberg AI zagraniczne wywiad waga 4/5 30 min czytania

Konkretny, przetestowany schemat prowadzenia małego biznesu zespołem agentów Grok Bota: jeden projekt, szef sztabu, trzech agentów, czterotygodniowy rytm. Dla osób nietechnicznych budujących newsletter, katalog lub sklep.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Grok Bot to narzędzie do prowadzenia zespołów agentów AI w formule slackowych rozmów — na tyle proste, że obsłuży je osoba nietechniczna.
  2. Billy Howell pokazuje, jak agenty prowadzą jego lokalny newsletter „Arlington Bagel” (6000 subskrybentów), który wcześniej ogarniał stażysta.
  3. Kluczowa zasada: jedno konto, jeden projekt. Mieszanie biznesów zabija kontekst i pali tokeny.
  4. Punkt startowy to agent „szef sztabu”, który audytuje istniejący biznes i sam proponuje pierwszych trzech agentów.
  5. Nowego agenta tworzy się dopiero wtedy, gdy szef sztabu wykona daną robotę ręcznie i wynik zostanie zaakceptowany.
  6. Czterotygodniowy rytm: budowa zespołu, tydzień egzekucji bez majsterkowania, rozbudowa zespołu, automatyzacja.
  7. Rutyny i pięciolinijkowe raporty dzienne pozwalają zespołowi posuwać sprawy do przodu, gdy właściciel śpi.
  8. Krytyczne dla biznesu, powtarzalne mikrozadania warto wyprowadzić poza agenta — do tańszej automatyzacji.
  9. Agent sprzedażowy podłączony do skrzynki znalazł realnego sponsora newslettera w pierwszym tygodniu.
  10. Najniższy próg wejścia to newsletter i katalog (directory), a ciekawym eksperymentem jest sklep na Shopify.

Redakcyjne tłumaczenie

Wprowadzenie

Greg Isenberg: Grok Bot jest już dostępny i nie bez powodu robi się z niego viral. Każdy, kto nie jest techniczny, może postawić taki zespół agentów i faktycznie prowadzić firmę od początku do końca. Dzisiejszy odcinek jest dla wszystkich, którzy chcą założyć albo prowadzić biznes obsługiwany w całości przez agentów AI. Pokazujemy nie tylko wielkie pomysły, ale też małe, które da się prowadzić zespołami agentów w Grok Bocie i które robią 2, 5, 10 czy 25 tysięcy dolarów miesięcznie.

Zaprosiłem mojego znajomego, Billy’ego Howella, żeby pokazał dokładnie, jak prowadzi swój lokalny newsletter na agentach Grok Bota. Pokażemy, jak działa narzędzie, jak stawiać agentów, jakie są dobre praktyki i które modele biznesowe tu działają. Do zobaczenia na końcu — nie mogę się doczekać, co zbudujecie.

Greg: Dzięki Bogu, jest z nami Billy Howell. Billy, czego widzowie nauczą się do końca tego odcinka?

Billy Howell: Dostaniecie spojrzenie od środka na biznes, który zbudowałem i prowadzę z Grok Botem. I wyjdziecie stąd z wiedzą, jak postawić własny biznes w ten sam sposób.

Greg: Ptaszek mi doniósł, że uważasz Grok Bota za najlepsze miejsce do prowadzenia zespołów agentów. Jesteś człowiekiem, który testuje dosłownie każde narzędzie — setki narzędzi dla milionów odbiorców The Rundown. Czy możesz obiecać, że osoba, która poświęci czas na ten odcinek, będzie rozumiała prowadzenie biznesu na Grok Bocie lepiej niż ktokolwiek w internecie?

Billy: W stu procentach. Bo większość treści o Grok Bocie, które widzę, jest po prostu błędna. Ci ludzie kompletnie nie rozumieją, dlaczego to narzędzie jest mocne. Przeleję tę wiedzę prosto do głów widzów, bo jestem tym tak podekscytowany, że myślę tylko o tym.

(Informacja dodatkowa: The Rundown to jeden z największych newsletterów o AI; Billy Howell odpowiada tam za testowanie narzędzi).

Czym właściwie jest Grok Bot i dlaczego ograniczenia są zaletą

Billy: Grok Bot to nowe narzędzie do zespołów agentów. Jeśli go nie widzieliście, wygląda tak. To, na co teraz patrzymy, to zespół, który prowadzi mój newsletter. Nazywa się „Arlington Bagel” — widać go na czapce. Trafia do sześciu tysięcy mieszkańców Arlington w każdy czwartek.

Wcześniej prowadził go mój stażysta, kuzyn Marshall. Robił research, składał wydanie, redagował, obsługiwał skrzynkę. Musiałem się z nim pożegnać, bo Grok Bot jest po prostu dużo lepszy.

Greg: Przykro nam, kuzynie Marshall.

Billy: Tak naprawdę pojechał pracować na obóz letni, gdzie nie ma internetu. Więc Grok Bot mnie uratował. Greg, korzystałeś już z niego?

Greg: Tak.

Billy: Ilu masz agentów?

Greg: Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć.

Billy: Sześć. I właśnie to jest w Grok Bocie najlepsze: masz ograniczoną liczbę agentów. Policzyłem to — wychodzi jakieś 76 albo 88 możliwych unikalnych agentów, bo przy zakładaniu masz do dyspozycji tylko tyle kombinacji kształtu i koloru. Można wgrać własny awatar, ale sedno jest takie, że całość jest zbudowana wokół ograniczeń. I dlatego jest dla mnie użyteczna.

Jeśli jesteś taki jak ja, pewnie używasz wielu narzędzi agentowych i masz mnóstwo pomysłów na biznes. Kończy się to tak, że tworzysz agenta do każdego zadania, jakie ci przyjdzie do głowy — wątek w ChatGPT, do którego nigdy nie wrócisz, folder projektu, który leży odłogiem, aż przypomnisz sobie o nim dwa tygodnie później. W Grok Bocie jesteś zmuszony do myślenia misyjnego, bo to jeden wątek, jeden bot. To są wiadomości prywatne. To jak rozmowa z członkiem zespołu.

Uważam, że ta decyzja projektowa to jeden z jego największych atutów. Kolor i kształt to wszystko, czego mózg potrzebuje, żeby coś rozróżnić. Bez trudu rozpoznajesz swoich małych współpracowników — inaczej niż w szarym, nijakim wątku w ChatGPT czy Claude. To narzędzie oszczędza mnóstwo kosztów przełączania się i porządkowania. Już na starcie oszczędzamy czas. Czy brzmię jak wariat, mówiąc o designie agentów?

Greg: Nie brzmisz. Kilka tygodni temu wszyscy szumieli wokół produktu Buzz od Jacka Dorseya. To bardzo ciekawy produkt, ale gdy wrzuciłem o nim film, mnóstwo osób pisało, że nie wie, jak zacząć. Podobał się technicznym. A Grok Bot jest trochę jak nietechniczna wersja części funkcji Buzza. Jeśli nie jesteś techniczny, a chcesz mieć zespół agentów i to slackopodobne doświadczenie, Grok Bot jest dobrym miejscem na start.

Jak sprawić, żeby narzędzie się zwróciło

Greg: Wielkie pytanie, do którego chcę dojść w tym odcinku: to nie jest tanie. Mówimy o 200–300 dolarach miesięcznie. Jak sprawić, żeby Grok Bot zwrócił się pięcio-, dziesięcio-, dwudziesto-, pięćdziesięciokrotnie?

Billy: Nie spodoba ci się to, ale będziesz musiał wybrać jeden projekt.

Problem, który zauważyłem u siebie — osoby używającej wielu narzędzi AI i budującej mnóstwo pomysłów — jest taki, że nie masz tylu tokenów, żeby budować cztery biznesy naraz. Zadłużysz się na tokenach. A co gorsza, dostaniesz przeciek kontekstu, który obniży skuteczność wszystkich twoich agentów.

Grok Bot działa tak, że agenty żyją w chmurze, inaczej niż w wielu podobnych produktach.

Greg: Różnica polega na tym, że stawiają maszyny wirtualne dla twoich agentów, prawda?

Billy: Maszyna wirtualna — wszyscy mieszkają na jednym komputerze w chmurze. Jestem tego dość pewny.

Dlaczego to ważne? Jeśli robię tu newsletter, a przy okazji zarządzam Twitterem i jeszcze sortuję paragony w Gmailu, to wszystko dokłada się do rozdęcia kontekstu. Dochodzą pliki, na których agenty się potykają. To spowalnia i ostatecznie pali tokeny, które wliczają się do limitu.

Zauważyłem, że pakiet zużycia w Grok Bocie jest dość hojny. W pierwszym tygodniu używałem go intensywnie, a i tak skończyłem z jakimiś dziesięcioma procentami limitu w zapasie. I to przy prowadzeniu jednego newslettera. Wyobraź sobie kogoś, kto startuje dwa nowe biznesy i jeszcze ogarnia pocztę — uderzy w limit i stwierdzi: „właśnie podpaliłem dwieście dolarów”. Będzie sfrustrowany. Dlatego trzeba wybrać.

Zaczynasz od szefa sztabu

Greg: Przeprowadź nas przez to. Kuzyn odchodzi, musisz stworzyć zespół agentów. Pokaż swoich agentów, powiedz, jak myśleć o dobrych praktykach przy ich zakładaniu. Daj nam ten sos.

Billy: Na starcie dostajesz zestaw gotowych agentów. Wybrałem z listy szefa sztabu. Miałem już istniejący biznes, więc — jeśli też go masz — daj agentowi dostęp do dokumentów firmy i każ mu pierwszego dnia zrobić audyt i plan. Kazałem mu przejrzeć mojego Notiona, Slacka i Gmaila i powiedziałem: „Zrób inwentaryzację tego biznesu. A potem powiedz mi, których trzech agentów powinniśmy stworzyć jako pierwszych, żeby napędzić przychód”. Naszą misją jest przychód. Czego więc potrzebujemy?

Szef sztabu przyjrzał się wszystkiemu bardzo dokładnie i stwierdził: potrzebujemy agenta badawczego, który wyszukuje materiały do newslettera. To newsletter lokalny — dajemy trzy rzeczy do zrobienia w weekend plus nowości restauracyjne. Szef sztabu powiedział też, że pierwsze wydanie zredaguje sam, więc nie tworzymy jeszcze bota redakcyjnego. Zaczęliśmy od researchu i sprzedaży. Newsletter idzie przez Beehiiv, więc zasugerował agenta-eksperta od Beehiiv: kiedy mamy pytanie, czy da się coś w Beehiiv zrobić albo jak to będzie wyglądać, kierujemy je do niego.

Jeśli twój biznes mocno zależy od jednej platformy — powiedzmy, chcesz postawić sklep na Shopify — zdecydowanie warto mieć dedykowanego agenta od tej platformy, żeby szef sztabu nie musiał być ekspertem od wszystkiego.

(Informacja dodatkowa: Beehiiv to popularna platforma do wydawania newsletterów, konkurencja dla Substacka).

Greg: Czyli pierwszym krokiem jest ustawienie szefa sztabu?

Billy: Ustaw szefa sztabu. Musisz zorientować zespół wokół misji. A misją twojego biznesu ma być zarabianie i od tego trzeba zacząć. Niech na start powoła trzech współpracowników.

Jedna z pułapek, które widzę, to pozwalanie agentom podejmować za dużo decyzji za ciebie. Przykład: męczyłem się z pytaniem, gdzie ma mieszkać treść, kiedy piszemy newsletter. W bazie w Notionie? W lokalnych plikach? W Arkuszach Google? Agent nie potrafił zdecydować przez trzy tygodnie. W końcu powiedziałem: robimy w Notionie, koniec majsterkowania. Z jakiegoś powodu to jest ta królicza nora, w którą ludzie wpadają z AI — szukanie idealnego rozwiązania. W pewnym momencie to ty jesteś osobą, która podejmuje decyzję, nie agent.

Gdy już zbudujesz zespół, po prostu graj. Prowadź z tym składem przez tydzień i zobacz, ile da się zrobić. Jeśli zaczynasz od zera, użyj zespołu, żeby kupić domenę, postawić stronę, założyć nowego Gmaila, zbudować pierwszą listę sprzedażową.

Myśl o szefie sztabu jak o prezesie firmy. Prezes nie poprowadzi biznesu, jeśli nie wie, jak on działa. Przykład: chcesz postawić agenta od sprzedaży wychodzącej, który sprzedaje miejsce reklamowe w newsletterze. Każ szefowi sztabu wykonać dokładnie to zadanie raz. Kiedy je wykona, a ty sprawdzisz wynik i uznasz, że działa, powiedz: „Dobra, teraz stwórz bota od outboundu, który robi dokładnie to, co ty przed chwilą”.

Greg: To ma sens. Zanim zaczniesz szaleńczo tworzyć agentów do każdego zadania, jakie ci przyjdzie do głowy, dopracowujesz to z szefem sztabu — czy raczej dyrektorem operacyjnym, bo tak bym go nazwał. Doprowadzasz do stanu, w którym to działa i jesteś zadowolony z wyniku. Dopiero wtedy masz prawo stworzyć osobnego agenta, który się na tym skupia. I wyobrażam sobie, że temu agentowi też trzeba dać cel — przy outboundzie może to być liczba maili albo wizyt.

Nie mówiliśmy o tym jeszcze, ale w Grok Bocie jest odpowiednik crona: coś, co odpala się codziennie albo co tydzień. To się chyba nazywa rutyna.

Rytm czterech tygodni i rutyny

Billy: Dokładnie tam zmierzałem. Nie musisz robić tego identycznie, ale ja zrobiłem to tak. Zbudowałem zespół i nauczyliśmy się latać tym samolotem. Tydzień drugi to była zasada „zero majsterkowania”: nie pozwalałem sobie tworzyć nowych agentów ani grzebać w umiejętnościach. Może dorzucałem połączenia, ale chodziło wyłącznie o egzekucję. Tydzień trzeci to rozbudowa zespołu — tam, gdzie znaleźliśmy luki. Okej, ktoś musi obsługiwać skrzynkę w Gmailu, bo szef sztabu nie może robić tego codziennie. Ktoś musi zająć się sklepem z gadżetami na Shopify. A potem przychodzi automatyzacja.

Automatyzację można zrobić też wcześniej, zaraz po zbudowaniu pierwszego zespołu, jeśli masz dobrą wizję tego, jak twój biznes powinien działać. Ale ja powiedziałem szefowi sztabu tak: „Na podstawie tego, jak pracowaliśmy w tym tygodniu, jakie rutyny moglibyśmy ustawić, żeby robić postępy, kiedy ja się tym nie zajmuję? Chcę, żebyście posuwali sprawę do przodu, kiedy śpię — automatycznie. Do tego potrzebne są rutyny”. Przygotował plan.

Większość moich agentów ma — zależnie od roli — dzienny, tygodniowy albo dwutygodniowy raport na koniec dnia. To bardzo mocne narzędzie przy agentach AI. Pokażę jedną z takich rutyn. To agent od mediów społecznościowych: tworzy grafiki na Instagram i prowadzi kalendarz treści. Instrukcja mówi: przejrzyj swoje bieżące zadania, sprawdź, co nowego, czyli co dzisiaj stworzyłeś, jakie masz blokady, a potem napisz krótki, pięciolinijkowy raport i wyślij go do szefa sztabu.

Pięć linijek w zupełności wystarczy. Więcej to już tylko palenie tokenów i kontekstu. A szef sztabu zbiera z tego: co wyszło, co utknęło i co wymaga twojej decyzji. Tak mu to zdefiniowałem: co zrobione, co zablokowane i co ja mam zrobić, żeby odblokować.

Greg: Świetne. I sens posiadania wielu agentów, zamiast zwalania wszystkiego na szefa sztabu, polega na tym, żeby nie palić tokenów i nie zaśmiecać kontekstu — dobrze rozumiem?

Billy: Tak. Musisz myśleć o tym jak o prawdziwym biznesie i prawdziwym zespole. Nie chciałbyś, żeby prezes albo dyrektor operacyjny firmy codziennie robił posty na Instagram. Tak jak u człowieka, to zajmuje danemu agentowi przepustowość umysłową. Możesz zresztą wejść w wątek i zobaczyć, jak pisze do innych botów i prosi je o aktualizacje. Całkiem fajne.

Greg: To jest właśnie to, co najciekawsze w tym wszystkim. Zapowiedź przyszłości pracy: masz agentów, którzy piszą do siebie nawzajem, wykonują robotę, koordynują się. A ty tylko siedzisz i aktualizujesz gwiazdę północną, metryki, cele i kontekst.

Billy: Dokładnie. Ja przeważnie komunikuję się przez szefa sztabu. Ale jeśli muszę wejść głębiej, pomijam pośrednika, tak jak w prawdziwej firmie. Idę wprost do osoby od social mediów i mówię: „Potrzebujemy tych grafik”. Daję feedback: „Zmień napisy, zmień tło”. Drobne poprawki. A potem mówię: „Jak skończysz, zdaj raport szefowi sztabu” — i faktycznie to robi.

Greg: Czyli szef sztabu rozdziela zadania. I teoretycznie mógłbyś w przyszłości stworzyć, powiedzmy, stratega social mediów dla „Bagla”, wytrenowanego na tym, jak Greg Isenberg robi posty na Instagram. Mówisz mu: „Udawaj Grega Isenberga, oto kontekst, wyobraź sobie, że recenzuje te posty — co by powiedział?”, a potem podajesz ten feedback z powrotem do agenta od social mediów. Tak to się robi?

Billy: Tak. Ostatnio robię pętle kontroli jakości. W samym Grok Bocie jeszcze tego nie zrobiłem, ale w Codeksie to ogólny wzorzec agentowy. To, o czym mówisz, to pytanie: jak zautomatyzować feedback do pracy, którą tworzą agenty? Jest taki trik: mówisz „gdy już raz to zrobisz, powołaj panel podagentów — w Grok Bocie może to być szef sztabu albo inni agenci z zespołu — i niech przeprowadzą przeciwstawną recenzję twojej pracy. Zrób to w trzech rundach”. To dało mi ogromny postęp w rzeczach, które normalnie musiałbym mozolnie przeglądać i krytykować. Dostaję dużo bardziej dopracowany efekt: z gotowego w pięćdziesięciu procentach robi się gotowe w dziewięćdziesięciu.

Greg: No i pozwala człowiekowi być mniej zaangażowanym, co też pomaga.

Billy: Tak, ale żeby móc być mniej zaangażowanym, musisz najpierw siedzieć w tym z zespołem przez kilka dni czy kilka tygodni, zanim puścisz go samodzielnie. Robisz to rutynami, o których mówiliśmy, i tym, że uczysz agentów recenzować tak, jak ty recenzujesz. Przydatna sztuczka: skoro dałem cały ten feedback do postów, mogę powiedzieć „weź to, co zrobiliśmy w tym wątku, i zamień w umiejętność, z której skorzysta inny agent przy recenzowaniu”. Wtedy recenzuje dokładnie tak jak Billy. I to jest właśnie to, co powinieneś zrobić.

Newsletter jako model biznesowy

Billy: Chcecie zobaczyć, jak faktycznie działa ten newsletter? Pogadać o modelu biznesowym?

Greg: Jasne, bo uważam, że da się zbudować i prowadzić na Grok Bocie tysiące potencjalnych biznesów newsletterowych.

Billy: Tysiące, na pewno.

To jest newsletter lokalny, ale prowadziłem też newslettery technologiczne i sportowe dla różnych klientów. Do startu potrzebujesz w zasadzie dwóch rzeczy: niszy i wiedzy, skąd brać najlepsze informacje. Jeśli kręcą cię, nie wiem, gry planszowe i znasz najlepsze subreddity o grach planszowych, najlepsze serwisy recenzenckie i fora, to możesz zrobić newsletter, w którym co tydzień agregujesz i komentujesz nowe gry.

Zakładasz konto w Beehiiv — u mnie wszystko przez nie leci. Newsletter składam w Notionie i podpinam do niego Grok Bota. To bardzo łatwe. Swoją drogą, Grok Bot robi połączenia lepiej niż jakiekolwiek inne agenty.

Greg: Nazywają się chyba wtyczkami?

Billy: Tak, wtyczki. Zgadza się.

To jest podgląd mojego newslettera w Notionie. A teraz porada z praktyki: jeśli nie widzisz wtyczki, której potrzebujesz — albo chcesz na przykład Shopify — to wbudowana integracja Shopify w Grok Bocie daje tylko umiejętności do obsługi Shopify. Nie umie realnie nic zrobić w twoim sklepie. Musisz więc zainstalować Shopify CLI. Mówię po prostu: „Zainstaluj to narzędzie wiersza poleceń”, a agent korzysta z niego na własnym komputerze, do którego możesz w każdej chwili zajrzeć.

Greg: Bo Shopify ma CLI.

Billy: Tak. Ale to narzędzie jest całkiem inteligentne. Jeśli chcesz coś podłączyć, wyświetla kartę w czacie: „tutaj wpisz klucz API” albo „kliknij, żeby zalogować się przez OAuth”. Naprawdę łatwe, bardzo mało tarcia.

Jak więc zrobić newsletter na Grok Bocie? Robisz listę swoich źródeł — może być Arkusz Google, może być Notion — a potem wysyłasz bota badawczego, żeby je przejrzał. Ja robię to dwa razy w tygodniu; wysyłamy raz w tygodniu, w czwartki. Bot uzupełnia karty w Notionie: to jest nowa historia o restauracji, tutaj termin publikacji, tu krótkie streszczenie. A jeśli to wydarzenie, wygląda tak: kiedy grają „Shreka”.

Mam to ustawione tak, że kiedy przesuwam kartę do statusu „przetwarzanie”, automatyzacja w Make.com pisze właściwy tekst do newslettera, dokładnie tak, jak chcę. To trochę bardziej zaawansowane — Grok Bot też potrafi napisać sam ten materiał w karcie Notiona.

Greg: Po co w ogóle automatyzacja w Make.com?

Billy: To ogólna zasada pracy z agentami: kiedy masz już działający przepływ, chcesz pozbyć się całej niejednoznaczności. Grok Bot mógłby pisać te teksty co tydzień i robi to naprawdę dobrze. Ale jeśli zmieni się model albo bot będzie miał inny nastrój, napisze je inaczej. Tak po prostu jest, to czarne skrzynki. Jeśli prowadzisz coś krytycznego dla biznesu, chcesz to zautomatyzować, jak tylko się da. A to zwalnia tokeny na dalsze budowanie w Grok Bocie. Czyli: buduj, egzekwuj, potem automatyzuj.

Ale Grok Bot też potrafi automatyzować. Mogę kazać mu zrobić procedurę i powiedzieć: „Za każdym razem, gdy piszesz materiał, uruchom ten skrypt, który formatuje go dokładnie tak, jak chcę”. I Grok Bot uruchomi ten skrypt na swoim komputerze. Można to zrobić i tak. Po prostu na Make.com z kluczem OpenAI zrobisz większy wolumen takich drobnych zadań.

Greg: Czyli to kwestia kosztu.

Billy: Tak. Przy skali newslettera mógłbym przepalić tokeny Grok Bota, pisząc, powiedzmy, dwieście potencjalnych newsów. Albo mogę kazać Grok Botowi odfiltrować i zostawić tylko najlepsze, a potem niech moja automatyzacja z ChatGPT na Make.com napisze te dwuzdaniowe zajawki. To jak z prawdziwym pracownikiem: mając pracownika o wysokich kompetencjach, nie chcę go marnować na pisanie dwuzdaniowych streszczeń do stu pozycji tygodniowo, z których większości i tak nie użyję. Ale doszedłem do tego dlatego, że najpierw postawiłem proces ręcznie w Grok Bocie. Przez jakiś czas to on pisał te zajawki co tydzień.

Powtarzam „zajawki”, ale pokażę, w co te wydarzenia się zamieniają. Format jest co tydzień identyczny: emoji, tytuł wydarzenia, godzina i streszczenie. To streszczenie robi u mnie OpenAI, ale Grok Bot też by potrafił.

Sprzedaż: agent, który znalazł sponsora

Billy: Teraz sprzedaż. Grok Bot znalazł mi w tym tygodniu sponsora. A to dlatego, że podłączyłem go do Gmaila i kazałem monitorować przychodzące wiadomości. Coś mi umknęło w zeszłym tygodniu — odezwał się właściciel lokalnej piekarni z bajglami. Zaprosił mnie i moją żonę, byliśmy tam dziś rano, dał nam bajgle za darmo i rozmawiamy o sponsoringu. A stało się tak, bo Grok Bot to wyłowił i powiedział: „Powinieneś się odezwać i zaproponować mu dokładnie ten slot reklamowy”.

To efekt ustawienia monitora skrzynki i agenta sprzedażowego. Przy zakładaniu biznesu musisz mu powiedzieć: „Ustal i wyceń wszystko, co sprzedajemy”. W moim przypadku przejrzał, jakie mamy sloty reklamowe i po ile, a potem zaktualizował ceny na podstawie rynku i wzrostu newslettera. Zrobił też ofertę sprzedażową, którą mogliśmy pokazać lokalnej firmie.

Greg: To wygląda na oczywisty ruch. Myślę o sobie: każda własność medialna powinna mieć adres w stylu „sponsoring małpa cokolwiek”. I mówisz, że Grok Bot monitoruje tę skrzynkę, wycenia i wysyła wiadomości. Czy to potem trafia do szefa sztabu, który recenzuje? Jak wygląda ten przepływ?

Billy: Trafia do szefa sztabu. Bot sprzedażowy mówi: „Szefie, mamy potencjalnego sponsora. Czy ta wiadomość wychodząca ma sens?”. A na razie szef sztabu przepuszcza wszystko przeze mnie. Ja na to: „Wrzuć to do Gmaila, poprawię i wyślę”. Zakładam, że z czasem będzie się poprawiać, w miarę jak daję feedback.

Przy zimnym mailu, zwłaszcza w lokalnym newsletterze, uważam, że liczy się jakość, a nie ilość. To jest właśnie ta rzecz, przy której warto poświęcić czas na drobne poprawki. A piękno Grok Bota polega na tym, że zabija blokadę twórczą przy pisaniu pierwszej wiadomości.

I tu jest sztuczka. Jeśli dopiero zaczynasz z takim outboundem, nawet z AI, nie próbuj zagotować oceanu. Nie rób bota sprzedażowego i nie mów mu: „Wyciągnij mi każdy salon samochodowy w stanie Nowy Jork, napisz do każdego handlowca i ustaw trzy subdomeny, żeby maile nie wpadały do spamu”. Zamiast tego ustaw automatyzację, która w poniedziałek mówi: „Twoim zadaniem jest dodać pięć nowych firm do listy”, a potem: „Wybierz trzy najlepsze, przygotuj pakiet reklamowy skrojony pod nie, napisz projekt maila i wyślij go do szefa sztabu”. Obiecuję, że w ten sposób zrobisz większy postęp niż dwustoma mailami naraz.

Skąd brać nowe pomysły — i dlaczego Billy jest sceptyczny

Greg: A co z pomysłami dla agentów? Jednym z moich agentów w Grok Bocie jest agent od pomysłów, którego rolą jest wymyślanie kreatywnych pomysłów dla pozostałych agentów, bo nie chcę być osobą, która zawsze musi je do tego popychać.

To, co czyni ludzi wyjątkowymi, to fakt, że kreatywni ludzie ciągle wymyślają nowe rzeczy i pchają sprawy do przodu. Kultura się zmienia, więc przesuwasz treści społecznościowe tam, gdzie zmierza kultura. A agenty — to jest jeden z powodów, dla których istnieje zjawisko „AI slopu” — jeśli siedzą w tej samej pętli, po prostu ją powtarzają i na końcu wszystko wygląda tak samo. Czy masz pomysły, jak używać Grok Bota do generowania kreatywnych pomysłów? Ja poprosiłem go, żeby stworzył generator pomysłów, i on współpracuje z pozostałymi agentami.

Billy: Czyli jak nie dopuścić, żeby agenty utknęły w pętli bez poprawy? Jak wprowadzić nowe pomysły?

Szczerze, Greg, nie mam na to dobrej odpowiedzi. To, dlaczego lubię Grok Bota i jak go używam, sprowadza się do tego, że dodaję agenta tylko wtedy, gdy naprawdę jest potrzebny. Jestem bardzo przeciwny rozrostowi pomysłów i rozrostowi agentów, bo tak się pali tokeny, tak się kręci w kółko i tak się nie robi postępów.

Możesz zrobić to, co ja na początku — ten audyt szefa sztabu — i uruchamiać go regularnie: „Spójrz, jak pracowaliśmy w tym tygodniu. Jakich agentów możemy dodać? Kogo usunąć? Co zamienić w rutynę albo w umiejętność?”. Takie zautomatyzowane doskonalenie się da zrobić, ale nie, nie mam dobrego rozwiązania tego problemu.

Greg: Czyli mówisz: pozwól agentom pracować. I konsekwentnie powtarzasz: nie twórz wielu agentów. Twórz niewielu, którzy skupiają się na pracy wysokiej jakości i wysokiej wartości. Upewnij się, że spełnia twoją poprzeczkę. Niech szef sztabu nimi zarządza. I twórz agenta tylko wtedy, gdy jest kluczowy dla misji.

Billy: Dokładnie tak. I dokładnie tak powinieneś rozmawiać ze swoim szefem sztabu, który zarządza zespołem.

Komputer agenta a twój komputer

Greg: Czego jeszcze nie omówiliśmy, a ludzie powinni wiedzieć?

Billy: Wspominaliśmy o komputerze agenta, ale on ma też dostęp do plików na twoim komputerze. Chyba raz zapytał o zgodę i od tej pory może. Możesz mieć go na telefonie, a wtedy działa albo na swoim komputerze, albo — jeśli aplikacja jest otwarta i laptop włączony — może robić rzeczy na twoim.

Moja główna nauka z tego jest taka: nie idź pod prąd. Grok Bot działa dobrze na swoim komputerze i potrafi czytać rzeczy z twojego, ale ja sam wpadałem w pułapkę: „wygeneruj raport, potem połóż go na moim pulpicie, a potem wrzuć do Notiona”. Nie wiem, czy inni tak mają, ale kończy się tym, że pracujesz nad systemem bardziej niż nad samym efektem.

Dlatego mówię teraz agentom: twórz rzeczy na swoim komputerze, a kiedy skończysz, wyślij mi je na czacie i wrzuć do Notiona. Nie „kiedy skończysz”, tylko dopiero po tym, jak to przejrzę. Dzięki temu nie musisz pytać: „ta rzecz, nad którą wczoraj pracowaliśmy — gdzie ona jest? Na twoim komputerze? Na moim? W chmurze?”. Sam sobie tworzysz problemy.

Jakie biznesy zbudować

Greg: Myślę, że wielu ludziom po tym odcinku zaskoczy w głowie cała idea zespołu agentów. Można na tym zbudować mnóstwo różnych biznesów. Jednym z nich są lokalne newslettery. Co jeszcze?

Billy: Każdy newsletter, nie musi być lokalny. Prawdopodobnie nawet łatwiej rozkręcić nielokalny — lokalność to zupełnie osobna puszka Pandory.

Dalej: Shopify. Mam osobne konto Grok Bota, za które płacę dwieście dolarów, bo mam obsesję na punkcie rozdzielania kontekstów, i to konto jest wyłącznie do Shopify. Uczę go korzystać z narzędzi deweloperskich Shopify i szukać produktów. Mam agenta od źródeł zaopatrzenia, agenta programistę i agenta od maili. Dopiero to ustawiam, ale Grok Bot jest znakomity w badaniu i wyszukiwaniu produktów.

Robię to tak: „Mam pomysł na taki produkt. Bardzo podoba mi się ta firma i jej produkt. Chcę zrobić coś w tej samej kategorii, w podobnym przedziale cenowym”. I on sam z siebie wiedział, żeby sprawdzić Import Yeti, które potrafi zajrzeć w cudze Shopify i pokazać, skąd dokładnie sprowadzają towar i jakie mają marże. Zrobił to bez podpowiedzi. Byłem pod wrażeniem. Przygotował raporty do każdego pomysłu produktowego i rekomendację. Swoją drogą — zawsze proś o rekomendacje.

(Informacja dodatkowa: Import Yeti to darmowy serwis pokazujący publiczne dane z manifestów celnych — dzięki temu widać, od jakich fabryk dana marka importuje towar).

Mój niezawodny system testowania pomysłów biznesowych w Grok Bocie: „Chcę zrobić to, to albo to”. Trzy pomysły, może podobne, może różne. „Zbadaj każdy, ustal, jak mogę to wycenić, jaki będzie koszt, a potem daj mi trzy najlepsze rekomendacje, jak to faktycznie zrobić”. I to po prostu działa. Twoje zadanie nie może być otwarte, kiedy prowadzisz research — inaczej skończysz, badając temat przez dwa tygodnie.

Greg: Czyli uważasz, że w Shopify wciąż jest okazja: znaleźć produkty, znaleźć dla nich odbiorców, a potem oddać cały proces zespołowi agentów. To ciekawe, bo w tym podkaście mówimy dużo o produktach cyfrowych, SaaS-ie i wertykalnym AI, a mało o Shopify.

Billy: Nie jestem ekspertem od e-commerce, to eksperyment, nad którym pracuję. Ale uważam, że fajnie jest robić coś fizycznego, bo koszt tworzenia rzeczy cyfrowych zmierza do zera. Nie ma tam żadnego tarcia. A wytwarzanie czegoś fizycznego, marki, którą budujesz przez lata — myślę, że to mądra rzecz.

Stack do stawiania stron

Greg: Widzę tu u ciebie „site builder stack”. Co to znaczy?

Billy: Mam na drugim koncie agenta z prostym stosem narzędzi: Cloudflare i narzędzia CLI. Domeny kupuję na Porkbun, więc agent loguje się tam na swoim komputerze i kupuje domenę. Do stron statycznych używam frameworka Astro, podpiętego do mojego GitHuba.

Potrzebowałem linku, przez który ludzie mogliby umawiać ze mną spotkania, a nie chciałem płacić za Calendly. Postawiłem to na tym stosie i powiedziałem: „Osadź tutaj moje trzy kalendarze Google”. Siedziałem dosłownie z telefonem na plaży, a on przysyłał: „Oto makieta”. Odpowiadałem: „Zrób kolejną gałąź i makietę w tym stylu”, a on wracał — przez Cloudflare miał osobne linki deweloperskie, na których mogłem obejrzeć różne warianty. Kiedy powiedziałem „ten mi się podoba”, podpiął to do domeny, którą już miałem, i strona poszła na żywo. Wszystko z plaży. Postawiłem ten stos w dwie–trzy godziny i pewnie będę go używał długo — zawsze, kiedy potrzebuję, żeby coś po prostu istniało w internecie. Nie musi być idealne ani ładne.

(Informacja dodatkowa: Astro to framework do stron generowanych statycznie, ceniony za szybkość i dobre wyniki w wyszukiwarkach).

Katalogi, czyli najlepszy duet z newsletterem

Greg: Czy to są tylko narzędzia wewnętrzne, czy jest tu okazja, żeby budować takie rzeczy i sprzedawać je innym firmom?

Billy: Ja użyłbym tego do landing page’y. Jeśli chcę sprzedać lokalnej firmie sponsoring, mogę powiedzieć: „Zrób landing page, który mówi wprost do tego klienta”. Albo do katalogów. Astro jest w katalogach naprawdę dobre. Jeśli interesuje cię gra w SEO, to jest stos do testowania i iterowania.

Postawiłbym agenta badawczego, który dokłada wpisy do katalogu. Chcesz zrobić katalog sprzętu do pickleballa? Ustawiasz agenta programistę korzystającego z tego stosu i agenta badawczego. Codziennie agent badawczy bada nową markę i pisze o niej dobrą stronę w Markdownie, a potem przekazuje ją inżynierowi, który publikuje. Potem dokładasz agenta, który zbiera linki afiliacyjne i robi outbound po umowy, gdy masz już ruch. I możesz to powielać, jeśli interesuje cię ta gra w katalogi SEO.

Greg: Robiłem już kilka odcinków o katalogach. Dorzucę w opisie najnowszy, z moim znajomym Freyem, który dobrze tłumaczy, dlaczego katalogi mają znaczenie i jak to jest biznes na 10, 25 czy 100 tysięcy miesięcznie. Czym jest katalog? To po prostu wyselekcjonowane dane na stronie. Wybierasz temat i mówisz: oto najlepsze rzeczy w tym temacie. A w świecie AI potrzebujemy katalogów bardziej niż kiedykolwiek, bo informacji jest po prostu za dużo — kiedy są wyselekcjonowane, są pomocne.

Poza tym cała gra w SEO właśnie się zmienia. Ludzie idą do ChatGPT i do przeglądów AI w Google, żeby konsumować treści, a te platformy potrzebują katalogów. Uważam, że użycie Grok Bota jako podstawy katalogu jest absolutnie genialne. Piękno katalogu polega na tym, że gdy już go zbudujesz, staje się fundamentem. Masz, dajmy na to, tysiące odwiedzin miesięcznie i wtedy możesz powiedzieć: „Wiesz co, zbuduję sklep na Shopify. Albo newsletter. Albo SaaS. Albo aplikację mobilną”. To naprawdę dobry punkt startu.

Billy: I najfajniejsze jest to, że katalog spina się z niszowym — niekoniecznie lokalnym — newsletterem. Powiedzmy, że robimy ten pomysł z grami planszowymi. Możesz zbudować niszowy katalog: gry planszowe dobre na imprezy. I mieć newsletter, który o tym mówi. Możesz trzymać to na subdomenie albo na osobnej domenie. Jedno napędza drugie. Monetyzujesz, kierując ludzi do katalogu i mając tam linki afiliacyjne. A ciepłe leady z tych linków mogą stać się sponsorami samego newslettera. Moim zdaniem najniższy próg wejścia w biznes z Grok Botem to newsletter, a zaraz po nim katalog. Ten duet trzyma się razem naprawdę dobrze.

Zakończenie

Greg: Pięknie. Chyba pokryliśmy wszystko, co chcieliśmy. Chcesz coś zostawić widzom na koniec?

Billy: Spróbujcie tego przez miesiąc. Ustawcie Grok Bota do jednego projektu i prowadźcie go jak prawdziwy zespół, tak jak omówiliśmy. I dajcie mi znać — napiszcie do mnie na Twitterze — czy zrobiliście postęp. To jest wasz znak, żeby wybrać coś, o czym myślicie od dawna, i ruszyć z tym agresywnie, zamiast testować nowe narzędzie i badać pomysły przez cztery tygodnie. Zbudujcie sklep na Shopify, newsletter albo katalog z Grok Botem, a zobaczycie, o czym mówię. Nie byłem tak podekscytowany żadnym narzędziem chyba przez cały rok. Może to moje ulubione w tym roku.

Greg: To, co w tym narzędziu ciekawe, to że przebłyski tego widzieliśmy już gdzie indziej, ale nic nie było tak proste i nic nie działało tak dobrze jak Grok Bot. Świetna zabawa. I wartość, jaką da się tu wytworzyć, jest ogromna. Cieszę się, że w tym odcinku nie mówiliśmy tylko o wielkich pomysłach — to są małe rzeczy, które można zacząć dziś i które może każdy zrobić. A kto wie, dokąd to zaprowadzi. Może wyrośnie z tego coś dużego. Jestem pewien, że kiedy Rowan zakładał The Rundown, nie sądził, że dojdzie do milionów subskrybentów i wartości liczonej w milionach dolarów.

Zaczynasz od małego, automatyzujesz, co się da, trzymasz kilku agentów. Uwielbiam twój schemat: tydzień pierwszy — zbuduj zespół, tydzień drugi — egzekucja bez majsterkowania, tydzień trzeci — zatrudniaj i zwalniaj, tydzień czwarty — automatyzuj. I zrób to z jednym biznesem, iterując i tworząc wartość dla klientów. Billy, dzięki, że wpadłeś.

Billy: Dzięki, Greg. Świetnie się bawiłem.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Jedno konto, jeden projekt

Na czym polega: Grok Bot ma limit tokenów i wspólny kontekst dla całego zespołu. Prowadzenie na jednym koncie newslettera, Twittera i porządkowania poczty rozdmuchuje kontekst, dokłada zbędne pliki i pali limit. Billy trzyma osobne, płatne konto na eksperyment z Shopify.

Jak stosować: Wybierz jeden projekt, który ma zarabiać, i tylko jego prowadź na danym koncie. Jeśli naprawdę musisz mieć drugi kierunek, załóż osobne konto zamiast mieszać w jednym.

Na co uważać: Drugie konto to drugi abonament rzędu 200 dolarów. Nie otwieraj go, dopóki pierwszy projekt nie pokazał, że w ogóle działa.

2.Szef sztabu jako pierwszy i jedyny agent na start

Na czym polega: Zaczynasz od jednego agenta w roli dyrektora operacyjnego. Dajesz mu dostęp do dokumentów firmy i zlecasz audyt: „zrób inwentaryzację, misją jest przychód, zaproponuj trzech pierwszych agentów”.

Jak stosować: Sformułuj misję explicite w kategoriach pieniędzy, a nie „porządku” czy „produktywności”. Poproś o rekomendacje z uzasadnieniem, nie o listę możliwości.

Na co uważać: Audyt na dokumentach wymaga podłączenia agenta do Notiona, Slacka czy Gmaila. Zastanów się wcześniej, do których skrzynek i przestrzeni naprawdę chcesz dawać dostęp.

3.Nowy agent tylko po udanym wykonaniu ręcznym

Na czym polega: Zanim powstanie agent od sprzedaży wychodzącej, szef sztabu wykonuje to zadanie raz sam. Dopiero gdy człowiek zaakceptuje wynik, mówi się: „stwórz agenta, który robi dokładnie to, co ty przed chwilą”.

Jak stosować: Traktuj każde udane wykonanie jako specyfikację nowego agenta. Przekaż mu też mierzalny cel — liczbę maili, liczbę wizyt.

Na co uważać: To spowalnia start i kusi, żeby pominąć etap ręczny. Agenci powołani „na wyczucie” nie mają wzorca dobrego wyniku i produkują pracę, którą i tak musisz poprawiać.

4.Czterotygodniowy rytm: buduj, egzekwuj, rozbudowuj, automatyzuj

Na czym polega: Tydzień pierwszy to budowa zespołu. Tydzień drugi to zakaz majsterkowania — żadnych nowych agentów, żadnego grzebania w umiejętnościach, tylko wykonywanie. Tydzień trzeci to zatrudnianie i zwalnianie agentów w miejscach, gdzie widać luki. Tydzień czwarty to automatyzacja.

Jak stosować: Zapisz sobie tę zasadę i traktuj tydzień drugi dosłownie. To on generuje dane, na których opierasz decyzje z tygodnia trzeciego.

Na co uważać: Rozbudowa przed egzekucją to najczęstszy błąd — dostajesz zespół dopasowany do wyobrażeń o pracy, a nie do faktycznych wąskich gardeł.

5.Decyzje architektoniczne podejmuje człowiek

Na czym polega: Agent Billy’ego przez trzy tygodnie nie potrafił zdecydować, czy treść newslettera ma mieszkać w Notionie, w plikach lokalnych czy w Arkuszach. Rozstrzygnięcie zapadło dopiero wtedy, gdy człowiek powiedział: robimy Notion, koniec.

Jak stosować: Ustal z góry, które decyzje są twoje (narzędzia, miejsce przechowywania, format), a które są agenta (wykonanie w ramach tych ram). Zapisz je jako stałą instrukcję.

Na co uważać: Szukanie idealnego rozwiązania z agentem jest przyjemne i wygląda jak praca. To najdroższy sposób na brak postępu.

6.Rutyny i pięciolinijkowe raporty

Na czym polega: Każdy agent ma dzienny, tygodniowy lub dwutygodniowy raport: co zrobiłeś, jakie masz blokady, pięć linijek, wysyłasz do szefa sztabu. Szef sztabu składa to w: co wyszło, co utknęło, co wymaga decyzji człowieka.

Jak stosować: Zapytaj szefa sztabu wprost: „Na podstawie tego, jak pracowaliśmy w tym tygodniu, jakie rutyny ustawić, żebyśmy posuwali sprawy do przodu, gdy mnie nie ma?”. Twardo limituj długość raportu.

Na co uważać: Dłuższe raporty to realny koszt w tokenach i kontekście. Nie ustawiaj rutyn, zanim nie przepracujesz tygodnia ręcznie — zautomatyzujesz zły proces.

7.Adwersaryjna recenzja przez panel agentów

Na czym polega: Po wykonaniu zadania agent powołuje panel innych agentów, którzy krytycznie recenzują jego pracę w trzech rundach. Billy szacuje, że przesuwa to wynik z gotowego w połowie do gotowego w dziewięćdziesięciu procentach. Sam stosuje ten wzorzec w Codeksie, w Grok Bocie jeszcze go nie przetestował.

Jak stosować: Najpierw sam daj obszerny feedback do jednego wyniku, a potem powiedz: „Zamień to, co zrobiliśmy w tym wątku, w umiejętność, z której będzie korzystał recenzent”. Dzięki temu panel recenzuje twoimi kryteriami.

Na co uważać: Billy sam zaznacza, że w Grok Bocie tego jeszcze nie sprawdził. Trzy rundy recenzji to też potrojony koszt — stosuj tam, gdzie jakość realnie ma znaczenie.

8.Krytyczne mikrozadania wyprowadź poza agenta

Na czym polega: Grok Bot filtruje i wybiera najlepsze materiały, ale krótkie zajawki pisze tańsza automatyzacja w Make.com na kluczu OpenAI. Powód jest podwójny: modele bywają niestabilne w formacie, a przepalanie tokenów na dwuzdaniowe streszczenia stu pozycji tygodniowo to marnotrawstwo.

Jak stosować: Kolejność to buduj, egzekwuj, automatyzuj. Wyprowadzaj dopiero to, co się ustabilizowało i ma stały format. Alternatywnie każ Grok Botowi napisać skrypt formatujący i uruchamiać go u siebie.

Na co uważać: Nie automatyzuj procesu, którego jeszcze nie przerobiłeś ręcznie — utrwalisz przypadkowy kształt. I pamiętaj, że dokładasz kolejne narzędzie do utrzymania.

9.Monitor skrzynki plus agent sprzedażowy z cennikiem

Na czym polega: Grok Bot podłączony do Gmaila wyłowił przeoczoną wiadomość od lokalnego przedsiębiorcy i zaproponował konkretny slot reklamowy. Wcześniej agent sprzedażowy przejrzał istniejące pakiety, zaktualizował ceny wobec rynku i wzrostu newslettera oraz przygotował ofertę.

Jak stosować: Załóż osobny adres do sponsoringu i podłącz do niego monitor. Zleć agentowi wycenę wszystkiego, co sprzedajesz. Przy outboundzie ustaw rutynę: pięć nowych firm na liście, trzy najlepsze, spersonalizowany pakiet, projekt maila do akceptacji.

Na co uważać: Zimny mail to jakość, nie ilość — dwieście maili naraz jest gorsze niż trzy dobre. I trzymaj człowieka jako ostatnią bramkę przed wysyłką; Billy wciąż zatwierdza każdą wiadomość osobiście.

10.Newsletter plus katalog jako najniższy próg wejścia

Na czym polega: Do newslettera potrzebujesz tylko niszy i wiedzy o najlepszych źródłach. Katalog to wyselekcjonowane dane na stronie, budowane przez agenta badawczego i agenta programistę na stosie Astro, Cloudflare i Porkbun. Oba spina się w duet: katalog zarabia na linkach afiliacyjnych i dostarcza ciepłe leady na sponsorów newslettera.

Jak stosować: Zacznij od listy źródeł w Notionie lub Arkuszu, ustaw agenta badawczego na dwa przebiegi tygodniowo, publikuj przez Beehiiv. Do katalogu dodawaj jedną markę dziennie, w Markdownie, przekazywaną agentowi publikującemu.

Na co uważać: Lokalny newsletter to według Billy’ego trudniejszy start niż niszowy — inne rozpędzanie i inne pozyskiwanie odbiorców. Katalogi to również zakład na zmieniające się reguły ruchu z wyszukiwarek i asystentów AI, więc traktuj to jako grę długoterminową, a nie szybki przychód.