10 Nowych Funkcjonalności w Claude Code, Których Jeszcze Nie Używasz (a powinieneś!)

2026-08-20 Robert Szewczyk AI po polsku tutorial waga 4/5 31 min czytania

Przegląd dziesięciu realnych nowości Claude Code z ostatniego miesiąca — od /usage i komunikacji między sesjami po auto mode, safe mode i artefakty. Dla osób, które pracują z Claude Code codziennie.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Komenda /usage pokazuje nie tylko zużycie planu, ale też co konkretnie zjada limity — sesje, subagenci, skille, MCP — wraz z podpowiedziami optymalizacyjnymi.
  2. Sesje Claude Code mogą teraz rozmawiać ze sobą — jeden Claude wysyła wiadomość do drugiego, w innym projekcie i innym oknie.
  3. Auto mode jest domyślnie włączony na wszystkich planach; pod spodem działa klasyfikator bezpieczeństwa, a walidator nie zużywa limitów użytkownika.
  4. Live Artifacts — interaktywne dokumenty HTML zamiast ścian tekstu — są dostępne we wszystkich planach Claude Code i mogą pobierać dane na żywo przez konektory MCP.
  5. Komenda /insights generuje raport HTML o tym, jak pracujesz, a nie ile tokenów spaliłeś: gdzie tracisz czas, co powtarzasz, co usprawnić.
  6. Safe mode — tryb awaryjny wyłączający wszystkie CLAUDE.md, pluginy, skille, hooki i MCP — służy do diagnozy, czy problem leży po stronie modelu, czy twojej konfiguracji.
  7. Anthropic radzi trzymać plik CLAUDE.md poniżej 200 linii; procedury lepiej wynieść do skilli ładowanych na żądanie.
  8. Skille i marketplace’y można dodawać z poziomu aplikacji desktopowej, bez terminala.
  9. Aplikacja desktopowa potrafi automatycznie wznowić przerwaną pracę po odnowieniu limitu.
  10. Wbudowany symulator iOS oraz nowa odsłona Claude Design z eksportem animacji do MP4 i integracją przez komendy /design/design-sync.

Redakcyjne tłumaczenie

Wstęp: 21 wersji i ponad 450 zmian

Jakiś czas temu nagrywałem odcinek, w którym omawiałem zmiany w Claude Code. Minął miesiąc, a Anthropic wypuściło w tym czasie aż 21 wersji, które wprowadziły ponad 450 zmian. Sporo, prawda?

Spokojnie — przekopałem się przez changelog, przeklikałem wszystkie największe nowości i przejrzałem konta deweloperów Anthropic w mediach społecznościowych. Wszystko po to, żeby podzielić się z tobą moją osobistą listą dziesięciu najciekawszych nowości w Claude Code. I co najlepsze: każdą z nich będziesz mógł przetestować u siebie już za moment.

1./usage — wreszcie widać, co zjada limity

Jeżeli intensywnie korzystasz z Claude Code, to pewnie znasz to uczucie: siedzisz przy komputerze, prawie nic nie robisz, a pasek limitu i tak leci w dół. Przez długi czas była to jedna z tych rzeczy, które po prostu przyjmowało się na klatę, bo nie dało się tego w żaden łatwy sposób sprawdzić. Teraz jest inaczej — i zrobisz to jedną komendą, którą już masz u siebie.

Chodzi o komendę /usage. Opis jej działania znajdziesz w oficjalnej dokumentacji Claude Code (link w opisie filmu), ale pokażę ci, jak to wygląda w praktyce.

Jesteśmy w oknie Claude’a w projekcie, w którym poprawiałem skille. Na starcie widać, że trochę się tu działo — 43% zużytego kontekstu. Wpisujemy /usage. Podpowiedź mówi: show plan usage and rate limits. Enter — i widzimy dokładne zużycie planów: okno pięciogodzinne, tygodniowe dla wszystkich modeli, tygodniowe dla Fable’a. Mam plan Max 20×, więc mam Fable’a; jeżeli korzystasz z planu Pro, raczej go nie masz. To akurat nie jest nic nowego, wcześniej /usage też tak działało.

Nowe jest to, co poniżej. Widzimy, ile kosztowałaby ta sesja, gdybym płacił przez API zamiast subskrypcji — 46 dolarów. Widzimy podział: Opus 85%, Fable 15% (działał tu jako doradca). Jest dokładna tabelka: ile tokenów pochłonął każdy model, jak przełożyło się to na koszty i ile wyszło łącznie.

Możemy też przełączać okna: 24 godziny, 7 dni albo bieżąca sesja. W oknie 24-godzinnym widzę, że 87% zużycia pochodzi z sesji powyżej 150 000 tokenów kontekstu, 81% z intensywnie działających subagentów, a 32% z sesji aktywnych przez osiem godzin. Po najechaniu kursorem pojawiają się wskazówki od Anthropic — na przykład żebym rozważył podłączenie tańszego modelu albo uprościł działanie moich subagentów; przy długich sesjach — żebym upewnił się, że odpalam je intencjonalnie.

Niżej jest rozbicie na konkretne elementy: subagenci zjadają u mnie 13%, czyli sporo. Inni — 4%. Plugin, dzięki któremu Claude może klikać po moim komputerze — 3%. Konkretny skill — 2%, skill do wizualizacji danych — 2%. Do tego tip, co zrobić, żeby nieco zaoszczędzić.

Mój własny tip: jeżeli korzystasz z /compact, żeby streścić sesję i wyczyścić kontekst — płacisz za to. Jeżeli korzystasz z /clear — robisz to za darmo, z tą różnicą, że /clear zeruje całą sesję. Warto z niego korzystać, gdy jakieś zadanie zostało już zamknięte. A jeśli chcesz przekazać kontekst z sesji na sesję, polecam skill handoff, który omawiałem w poprzednim materiale.

Werdykt: zdecydowanie warto. To jedyna pozycja na dzisiejszej liście, która nie wymaga od ciebie dosłownie niczego poza wpisaniem komendy w terminalu albo aplikacji desktopowej. Podpowiedź na koniec: patrz na pozycje z góry listy — to one zjadają najwięcej, więc od nich zacznij sprzątanie.

2.Komunikacja między sesjami — najważniejsza zmiana w zestawieniu

Kilka dobrych miesięcy temu pod jednym z moich filmów widz zapytał, czy da się sterować kilkoma sesjami Claude Code jednocześnie — czy Claude z jednej sesji może zobaczyć coś w drugiej albo wysłać do niej wiadomość. Wtedy nie było to natywnie dostępne. Dziś już jest i osobiście jest to dla mnie chyba najważniejsza pozycja w całym zestawieniu.

Funkcjonalność działa zarówno w aplikacji desktopowej, jak i w IDE oraz terminalu. Moim zdaniem w IDE i terminalu działa lepiej — za chwilę wyjaśnię dlaczego.

Otwieramy sobie projekt — niech to będzie Techletter. Piszemy „cześć”. Teraz Command+N, żeby otworzyć nowe okno, i zmieniamy projekt na Content Drop. Też „cześć”. Mamy dwa okna Claude’a w dwóch różnych projektach. Ważne jest to, co widnieje u góry: nazwa sesji. Można na nią kliknąć i zmienić — nazwijmy jedną „test 123”, a drugą „test ABC”.

Teraz prosimy Claude’a w sesji „test 123”, żeby wysłał wiadomość do Claude’a w sesji „test ABC” i zapytał, co może zrobić i jak może mi pomóc w tym projekcie. Enter. Widzimy, że Claude sprawdza listę dostępnych agentów, wyświetla wszystkie aktywne sesje, znajduje odpowiednie narzędzie i wysyła wiadomość do „team mate’a”, czyli do Claude’a po prawej. Po chwili w prawym oknie pojawia się: message from test 123. Claude wysłał wiadomość do drugiego Claude’a, w innym projekcie i innej sesji — co wcześniej nie było możliwe, a otwiera zupełnie nowe możliwości pracy z tym narzędziem.

Minus wersji desktopowej: po wpisaniu @test ABC sesja mi się nie podpowiada, a w terminalu i IDE — tak.

Pokażę to w IDE, z którego korzystam (jest dostępne za darmo, link w opisie). Po pierwsze: Claude’a możesz odpalić normalnie, wpisując claude i naciskając Enter. Ale możesz też skorzystać z podpowiedzi i dopisać --name, nadając sesji nazwę od razu — na przykład „YouTube test”. Nazwę zmienisz też w locie: w aplikacji desktopowej klikając, a w IDE i terminalu komendą /rename.

Następnie sprawdzamy aktywne sesje komendą /list-agents. Enter — widzimy działające sesje, w tym „test 123” i „test ABC”. Kopiujemy nazwę, wpisujemy @ i… podpowiadają się obie sesje. Tego nie ma w aplikacji desktopowej. Piszemy: „zapytaj tę sesję, co się w niej dzieje”. Agent zagląda do wskazanej sesji, pytanie z IDE wyświetla się po drugiej stronie, a odpowiedź wraca. Tutaj działa to sprawniej.

Oprócz /list-agents jest też komenda /peers, która stanowi skrót do tego samego i działa identycznie.

(Informacja dodatkowa: nazwy komend podane są tak, jak pokazuje je autor na ekranie — warto zweryfikować dokładne brzmienie podpowiedzi w swojej wersji Claude Code, bo zmieniają się one z wydania na wydanie.)

Jak ja z tego korzystam? Claude Code sam nadzoruje pracę w drugim oknie. Czasem, gdy stoję przed jakimś wyborem, zamiast odpowiadać z głowy proszę Claude’a z innego projektu — takiego, który ma odpowiedni kontekst — żeby spojrzał na pytanie. Przekminiam z nim sprawę i dopiero wtedy przesyłam odpowiedź.

Dwie ważne rzeczy. Pierwsza to bezpieczeństwo, bo to pierwsze pytanie, które przychodzi do głowy. Wiadomości z innej sesji nie mogą zatwierdzić uprawnień z promptu ani zmienić konfiguracji — przynajmniej tak wyczytałem z dokumentacji. Przy okazji: nawet jeśli poprosisz, żeby agent z jednej sesji wysłał /compact do drugiej, komenda dotrze tam jako zwykły tekst. Nie da się więc odpalać skilli z jednej sesji w drugiej.

Druga rzecz: funkcjonalność na ten moment działa tylko na macOS i Linuksie. Posiadacze okienek muszą po raz kolejny obejść się smakiem i zaczekać.

Mój werdykt: must have, jeśli tylko pracujesz na macOS albo Linuksie. Nic innego z dzisiejszej dziesiątki nie zmienia tak mocno tego, jak układasz sobie pracę z Claude Code.

3.Auto mode — masz go włączony, ale prawdopodobnie nie dostrojony

Pod moimi odcinkami, w których pokazywałem agentów AI pracujących w pętli, wracał ten sam żal: „Jak ty to robisz, skoro ja muszę klęczeć przy kompie, bo Claude za każdym razem prosi mnie o zgodę, mimo że mam ustawione accept edits?”.

W polskim internecie krąży na to jedna rada, moim zdaniem średnio rozsądna, jeśli nie ogarniasz dość dobrze pracy z tym narzędziem: odpalić wszystko na tak zwanym YOLO mode, czyli bypass permissions, gdzie Claude nigdy nie pyta cię o zgodę i robi wszystko automatycznie na twoim komputerze.

Tymczasem jest coś, co jest z nami od dawna, ale od niedawna jest automatycznie dostępne w każdym planie u każdego użytkownika i działa nieco inaczej niż wcześniej. Mowa o trybie automatycznym — auto mode — który jest teraz domyślnie włączony na wszystkich planach.

Muszę być z tobą szczery: to jedyna pozycja z dzisiejszej dziesiątki, którą najprawdopodobniej już masz włączoną, tylko o tym nie wiesz. Pytanie brzmi jednak, czy masz ją dostrojoną pod swój projekt i swój workflow. Jeżeli nic ci to nie mówi — zapewne nie masz.

Auto mode znajdziesz w aplikacji desktopowej w lewym dolnym rogu, a w IDE i terminalu pod Shift+Tab. Możesz też użyć skrótu Shift+Command+M. Widać, że auto mode jest teraz pod jedynką — wcześniej był pod czwórką. Jeżeli konfigurujesz go po raz pierwszy, pojawi się przycisk Setup. Jeśli chcesz to zrobić ponownie, bo coś ci nie odpowiada, wpisujesz komendę /auto i wybierasz auto mode setup.

Po wejściu w konfigurację dostajesz opis działania i kilka pytań: jak korzystasz z Claude’a (praca, open source, hobby — u mnie to miks), czy pozwalasz przejrzeć historię shella, czy pozwalasz zajrzeć do innych repozytoriów. Ja pozwalam. Klikam Setup i chwilę czekam.

W tym miejscu powołam się na liczby podane przez Anthropic, które mówią same za siebie. W testach programiści wyłapali tylko kilkanaście procent niebezpiecznych komend ukrytych w kodzie. System bezpieczeństwa, czyli klasyfikator — mały model działający w auto mode — wyłapał ich prawie 90%. Bo tryb automatyczny, w odróżnieniu od bypass permissions, ma pod spodem model, który klasyfikuje działania jako bezpieczne albo niebezpieczne. Gdy uzna, że coś wymaga twojego akceptu, po prostu cię o tym informuje.

Drugi wynik z tego badania tłumaczy, dlaczego to w ogóle wprowadzono: czujność człowieka spada do około 5% po pięćdziesięciu promptach. Po prostu klikamy wtedy na automacie i nie patrzymy, co się dzieje.

Gdy pojawi się komunikat auto mode draft is ready, klikamy Review i widzimy notatki: co jest dozwolone bez pytania, co wymaga mojej zgody. Możemy to edytować. Klikamy Save to settings — i auto mode jest skonfigurowany. Jeśli później zauważysz, że coś jest nie tak, wracasz do /auto i zmieniasz.

Ważna zmiana: wcześniej Anthropic polecało auto mode na wyższych planach, bo dodatkowy walidator ingerował w zużycie limitów — na tańszym planie Pro schodziły one szybciej, więc tryb nie był domyślny. Teraz walidator nie zużywa twojego limitu. Usunięto nawet stare ostrzeżenia, że tryb automatyczny kosztuje więcej.

Moja rada: jeżeli nie jesteś turbo ogarniaczem i nie wiesz dokładnie, jak to wszystko działa, nie korzystaj z YOLO mode, czyli bypass permissions, tylko z trybu auto. Jest dużo wygodniejszy niż manual czy accept edits, a przy okazji bezpieczniejszy niż bypass permissions. Porównanie: Claude na YOLO mode jest jakby spuszczony całkowicie ze smyczy i robi, co chce. W auto mode nadajemy mu granice, ramy, wokół których oscyluje i poza które nie może wyjść.

4.Live Artifacts — żywe dokumenty zamiast ścian tekstu

Wyobraź sobie, że twój agent właśnie skończył robotę i wypluł ci trzydzieści stron raportu w formie zbitego tekstu. Teoretycznie masz wszystko. Praktycznie nie wyślesz tego nikomu, bo komu będzie się chciało to czytać — i sam pewnie nie wrócisz do tego za tydzień. A za kilka godzin to, co wyprodukowałeś, może być już nieaktualne.

Z pomocą przychodzi funkcjonalność, która początkowo była dostępna w zwykłym Claudzie, a od pewnego czasu jest we wszystkich planach Claude Code. Chodzi o Live Artifacts, czyli żywe dokumenty w formacie HTML — interaktywne, przydatne do prezentowania danych, tworzenia explainerów i wielu innych rzeczy.

Za przykład posłuży post Tarika, jednego z inżynierów Claude’a. Tarik uznał, że watermarking bez straty jakości — nowy watermark w Claude Code — jest nieintuicyjny i trudny do zrozumienia dla zwykłego śmiertelnika, takiego jak chociażby ja. Stworzył więc z Claude’em artefakt tłumaczący, jak ten watermark działa. Post zebrał 1,6 miliona wyświetleń na X. Gdy wejdziemy w artefakt, widzimy cały artykuł, po którym możemy sobie klikać: coś się dzieje, można kliknąć generate again i zobaczyć, jak to działa. To dużo bardziej przyjazna użytkownikowi forma prezentowania danych — po prostu ciekawsza, bo interaktywna.

Praktyczny przykład u mnie: mam skilla, który analizuje mój kanał na YouTubie z ostatniego miesiąca, porównuje to z poprzednimi miesiącami i daje wytyczne. Wcześniej dostawałem markdown — spoko, ale nadal nieinteraktywny i mało przyjazny. Teraz proszę Claude’a, żeby przy okazji tworzenia raportu generował mi artefakt.

W aplikacji desktopowej artefakty znajdziesz pod trzema kropkami, w zakładce Artifacts. Widzę raport miesięczny za lipiec 2026, z wykresami, po których można najeżdżać kursorem. Jest znacznie czytelniejszy, szybciej to przeczytam i przeskanuję. Mogę też udostępnić wybraną wersję — każdemu, kto ma link, albo tylko zaproszonym osobom.

Najciekawsze jest to, że udostępniona strona może korzystać z konektorów, czyli serwerów MCP, dzięki czemu wyświetla dane w czasie rzeczywistym — na przykład z Google Analytics czy z menedżera reklam Meta. Warto wiedzieć, że taki artefakt pobiera dane w momencie otwarcia i z perspektywy osoby, która go otwiera. Jeśli więc ja otworzę artefakt z połączeniem do GA4 teraz, a ty za dziesięć minut, możemy zobaczyć różny wynik.

(Informacja dodatkowa: to istotne również pod kątem uprawnień — odbiorca zobaczy dane, do których sam ma dostęp przez swoje konektory, a nie kopię twoich.)

Mój werdykt: warto się tym zainteresować, jeśli komukolwiek raportujesz wyniki — klientowi, współpracownikowi czy sobie — albo chcesz stworzyć explainer objaśniający coś z twojej branży. Zamiast prosić o suchy raport, prosisz o artefakt, odpalasz go, a jeśli chcesz — udostępniasz dalej. Wynik pracy masz od razu w formie, którą możesz komuś pokazać i go nie wystraszyć.

5./insights — raport o tym, jak pracujesz

Jest jednak druga strona tego samego medalu, o której prawie nikt nie mówi. Nie chodzi o to, co wychodzi z twoich sesji, tylko o to, jak ty w nich pracujesz.

W pierwszym punkcie pokazałem, jak sprawdzić, co zużywa najwięcej tokenów. Ale to nie powie ci dosłownie nic o tym, gdzie przepalasz czas, ile razy powtarzasz to samo polecenie i w którym miejscu agent regularnie cię nie rozumie. Na to jest osobna komenda — moim zdaniem najbardziej niedoceniana z całej dziesiątki.

W tej samej dokumentacji co przy punkcie pierwszym znajdziemy: analyze your usage patterns — run inside for a report on how you work rather than how many tokens you have used. Komendą /insights możemy stworzyć raport dotyczący naszej pracy z Claude Code, a niekoniecznie tego, na co przepalamy tokeny. Narzędzie analizuje historię sesji i generuje z niej czytelny raport HTML. Każde podsumowanie zapisuje się osobno, z datą, więc możesz śledzić postępy z miesiąca na miesiąc.

Wpisujemy komendę, możemy zmienić model na Fable’a z medium effortem, Enter. Raport powinien pokazać trzy kluczowe rzeczy: po pierwsze — nad czym faktycznie pracujesz; po drugie — gdzie tracisz czas przez błędy lub złe polecenia; po trzecie — konkretne sugestie, co poprawić.

Ta komenda działa na każdym planie, także darmowym, więc spokojnie możesz ją przetestować. Moim zdaniem warto, ale nie codziennie. Zdroworozsądkowe podejście to raz na miesiąc, traktując to jako przegląd, a nie ciekawostkę.

Raport dostałem bardzo szybko. Minusem było to, że przyszedł po angielsku, więc poprosiłem Claude’a, żeby przepisał go po polsku. Mamy tam: co działa, co przeszkadza, szybkie wygrane („skodyfikuj krok, który za każdym razem robisz ręcznie”), ambitne workflowy, nad czym pracuję, czego chciałem, najczęściej używane narzędzia, języki, typy sesji. Jest też ocena tego, jak używam Claude’a: „Orkiestrujesz wiele sesji Claude’a jako skoordynowany zespół, dajesz długie autonomiczne przebiegi, ale przerywasz natychmiast i wetujesz twardo w momencie, gdy akcja wygląda źle”. To na zielono, więc chyba dobrze.

Dalej: wiadomości według pory dnia (można wybrać strefę czasową), napotkane błędy, imponujące rzeczy, które zrobiłeś — u mnie orkiestracja agentów w wielu sesjach, zaplanowane pipeline’y bez nadzoru, debugowanie designu oparte na dowodach. Jest też sekcja „co idzie nie tak”: Claude działa na niezweryfikowanych założeniach o danych i zakresie.

Co najciekawsze, raport dotyczy wszystkich moich projektów, nie tylko tego, w którym go odpaliłem — widzę tam pracę z MailerLite, pobieranie transkryptu z Zooma, funkcje Claude’a do wypróbowania, hooki i inne rzeczy.

Jeżeli chcesz coś z tym zrobić, możesz włączyć plan mode i poprosić Claude’a, żeby przygotował plan: w którym projekcie i co warto wdrożyć w pierwszej kolejności wraz z uzasadnieniem.

6.Safe mode — diagnoza, po czyjej stronie leży problem

Ostatnio natrafiłem na anglojęzyczny materiał o Claude Code, pod którym wisi bez odpowiedzi komentarz z ponad dwudziestoma polubieniami. Pytanie brzmiało: czy Anthropic w końcu naprawiło to, że Claude notorycznie nie przestrzega swoich własnych plików markdown?

Bez owijania w bawełnę: Anthropic nic z tym nie zrobiło, bo w większości przypadków nie ma czego naprawiać po ich stronie. Dali nam za to flagę, która w trzydzieści sekund pokazuje, po czyjej stronie faktycznie leży problem. Sam z niej nie korzystałem, ale wrzucam ci to, żebyś wiedział, że coś takiego istnieje.

Możesz uruchomić Claude’a w specjalnym trybie awaryjnym, który wyłącza wszystkie twoje dodatki jednocześnie: pliki CLAUDE.md, pluginy, skille, hooki i serwery MCP. W dużym uproszczeniu Claude działa wtedy jak czysta kartka, tabula rasa. Dzięki temu możesz porównać, czy czysty Claude poradzi sobie z czymś lepiej niż Claude z twoimi ustawieniami. Z tego, co zauważyłem, ludzie często dochodzą do wniosku, że ograniczony Claude działa lepiej niż nieograniczony — ale to zależy od indywidualnego przypadku.

To nie jest plotka — informacja pochodzi wprost z oficjalnej listy zmian Anthropic. Uczciwie dodam, że funkcja nie ma własnej strony w dokumentacji, więc trzeba o niej po prostu wiedzieć albo śledzić social media ekipy Claude Code.

Cały test polega na tym, że bierzesz dosłownie ten sam prompt, na którym model przestał cię słuchać, i puszczasz go w czystym środowisku, czyli w safe mode. Jeśli model zachowuje się tam normalnie, problem nie leży po stronie Claude’a, tylko siedzi w twoich ustawieniach albo skillach.

Anthropic zauważa, że ludzie często piszą zbyt obszerne instrukcje systemowe — CLAUDE.md w danym projekcie — i wypisują tam przeróżne procedury, które tak naprawdę powinny być skillem, do którego Claude ma dostęp na żądanie. Im bardziej ten plik puchnie, tym bardziej agent się gubi, kontekst się zapycha, a efekty są słabsze. Dlatego Anthropic radzi trzymać CLAUDE.md poniżej 200 linii. Problemem nie jest sama liczba skilli, tylko to, ile z nich siedzi w kontekście każdej sesji, czyli ile informacji wczytuje się już na starcie.

I tutaj uczciwie: safe mode niczego nie naprawia, on tylko pokazuje palcem. To diagnostyka, nie lekarstwo. Lekarstwem jest sprzątanie, które robisz potem ręcznie albo z pomocą Claude Code.

Moja ocena: to zarazem jedna z najbardziej technicznych i najlepszych pojedynczych wskazówek diagnostycznych z całego zestawienia.

7.Instalacja skilli i pluginów z poziomu aplikacji desktopowej

Najtrudniejszą część mamy za sobą. Teraz cztery rzeczy krótsze, ale takie, przy których najczęściej pada zdanie: „u mnie tego nie ma”.

To chyba najczęstszy komentarz pod materiałami o skillach. W większości przypadków nie chodzi ani o wersję, ani o plan, tylko o to, że ludzie patrzą w zupełnie inne miejsce niż powinni. Samą ścieżkę instalacji dodatków omówiłem w dedykowanym materiale o skillach (link w opisie), a w jednym z ostatnich odcinków pokazywałem, że mamy teraz dedykowane menu do zarządzania, gdzie włączysz, wyłączysz albo odinstalujesz narzędzia.

W aplikacji desktopowej klikasz plusik, przechodzisz do Plugins, klikasz Browse plugins — i możesz zarządzać rozszerzeniami, skillami oraz konektorami, czyli serwerami MCP.

Nowość: skille można teraz szybko dodawać nie z poziomu terminala, tylko właśnie z aplikacji desktopowej. Klikasz plusik → PluginsBrowse plugins. Po pierwsze możesz wybrać z dostępnych pluginów — i tu nic nowego. Po drugie możesz kliknąć Add from a repository i wskazać marketplace, który chcesz dodać.

Działa to tak: wchodzisz na GitHuba, znajdujesz skille — na przykład zestaw Matta Pococka, który dość często pokazuję i który polecam — kopiujesz odpowiedni fragment, wklejasz w oknie i klikasz Sync. W zakładce Plugins wyświetlają się wszystkie dostępne pluginy i skille z tej paczki. Trzeba je jeszcze uruchomić, bo domyślnie nie są włączone. Podobnie mam z paczką Superpowers — dodałem marketplace, ale nie zainstalowałem; wystarczy kliknąć. Po instalacji, gdy klikniesz plusik i wejdziesz w Plugins, zobaczysz skille dostępne w ramach paczek.

To coś małego — raczej delikatne usprawnienie dla osób nietechnicznych niż wielka nowość. Jednak jeśli o tym nie wiedziałeś, warto korzystać, bo w ten sposób znacznie prościej i szybciej zainstalujesz paczki skilli niż wcześniej, gdy wklejałeś link i prosiłeś Claude’a o instalację albo przeklikiwałeś się w terminalu — co często odstraszało osoby dopiero zaczynające przygodę z Claude Code.

8.Automatyczne wznawianie pracy po odnowieniu limitu

Być może znasz taki scenariusz: do resetu limitu masz dwie godziny, puszczasz agenta, odchodzisz od komputera i myślisz, że gdy wrócisz za kilka godzin, limit się zresetuje, a agent będzie pracował dalej. Niestety limit skończył się przed resetem. Agent stoi, praca stoi, a ty straciłeś kilka godzin, przez które mogło się coś dziać — bo po prostu nie było cię przy komputerze i nie miałeś jak wznowić pracy.

Anthropic rozwiązało ten problem. W aplikacji desktopowej pojawiła się mała, ale genialna funkcjonalność automatycznego wznawiania pracy po odnowieniu limitu. Sesja sama ruszy dalej dokładnie z tego miejsca, w którym została przerwana. Nie mam ci jak tego pokazać, bo ostatnio nie zdarza mi się zahaczyć o koniec limitów, ale widzisz to na ekranie.

Od razu dla jasności: tego nie ma w dokumentacji — ani na stronie o kosztach, ani na stronie o aplikacji desktopowej. Jedyne źródło to post na X z oficjalnego konta deweloperów Claude Code, które polecam śledzić, bo dzielą się tam wskazówkami i właśnie takimi informacjami.

Z oficjalnych informacji warto też wiedzieć, że komunikat o wyczerpaniu limitu podaje dokładną godzinę odnowienia, a na wyższych planach agent sam proponuje wznowienie pracy na podstawie krótkiego streszczenia, żeby oszczędzić tokeny.

Mój werdykt: fajny mały bajer, przydatny szczególnie na niższych planach, takich jak Pro.

9.Wbudowany symulator iOS

Do niedawna, jeśli tworzyłeś własne aplikacje mobilne i chciałeś, żeby Claude przeklikał aplikację na iPhonie, musiałeś zrobić to przez computer use. Claude dosłownie przejmował twój kursor i cały ekran, a ty siedziałeś i patrzyłeś, jak twoja własna mysz jeździ bez ciebie.

Teraz jest na to osobny panel — i to zupełnie inna jakość. Symulator iOS jest wbudowany w aplikację desktopową Claude Code, więc nie instalujesz niczego zewnętrznego. Musisz mieć jedynie Xcode’a i zainstalowany w nim symulator; Claude może to zresztą zrobić za ciebie. Jeśli tworzysz aplikacje mobilne, pewnie i tak masz to gotowe. Panel steruje symulatorem bezpośrednio i nie przejmuje całego ekranu.

Symulator znajdziesz w menu jako iOS Simulator; jeśli się nie wyświetla, klikasz trzy kropki. U mnie widać iPhone’a 17. Można wybrać liczbę klatek, rozdzielczość i kodowanie — kodek wideo albo JPEG. Nie będę zgrywać pawiana: nie tworzę takich aplikacji. Wiem, że to działa, że da się tu coś budować i że Claude może po tym klikać, bo już to widziałem — ale w zasadzie na tyle.

Z tego, co wyczytałem, symulator jest obecnie w fazie testów. Wymaga aplikacji desktopowej, systemu macOS i płatnego planu Claude Code. Jest dostępny właściwie wszędzie — odpada tylko plan Enterprise w niektórych wariantach.

Panel otwiera się automatycznie, kiedy agent buduje lub uruchamia aplikację mobilną, ale możesz go też wywołać ręcznie z menu. Wszystko działa w obie strony: ty możesz klikać i przełączać palcem po wirtualnym ekranie, a kiedy stery przejmuje Claude, widzisz wyraźną plakietkę z informacją, że to agent używa urządzenia. Każda sesja Claude’a dostaje własne urządzenie, a maksymalnie możesz odpalić cztery panele naraz.

Ważne: panel wymaga Xcode’a w wersji 26, a na Xcode 27 po prostu nie wystartuje — Apple zmieniło tam symulator na device coop, cokolwiek to oznacza. Obejście jest opisane w dokumentacji Anthropic, więc możesz sprawdzić, o co tam biega; ja się na tym nie znam.

Trzeba też powiedzieć głośno: zrzuty ekranu z urządzenia lecą prosto do Anthropic i podlegają normalnej retencji danych. Dokumentacja mówi wprost: „Nie loguj się na prawdziwe konta na urządzeniu, którym steruje Claude”.

Moim zdaniem, jeśli tworzysz aplikacje mobilne, masz Maca i Xcode’a 26 — zdecydowanie warto. Dla całej reszty to po prostu informacja, że coś takiego już jest, a jeszcze niedawno nie było.

10.Nowa odsłona Claude Design

Na koniec zostawiłem coś, co zmienia nie to, jak agent pracuje, tylko to, jak wygląda wszystko, co z niego wychodzi.

Prototypy i designy tworzone z pomocą AI mają jeden wspólny problem: każdy, kto choć raz coś takiego robił, po dwóch sekundach wie, że powstały z prompta w narzędziu AI. Ten sam layout, ten sam gradient, ten sam sposób układania sekcji.

W ostatnich tygodniach doszła jednak nowa odsłona narzędzia Anthropic, które omawiałem już na tym kanale — to chyba trzecia wersja. Mowa o Claude Design. Uruchomisz go z poziomu wersji webowej Claude’a; w aplikacji jest dostępny pod ikoną, po kliknięciu otwiera się nowe okno, trochę tak, jakbyś otwierał to w przeglądarce.

Pierwsze, co widać, to nowe UI. Celowo mówię „nowa odsłona”, a nie „wersja 2.0” czy „3.0”, z czym spotkałem się na YouTubie — Anthropic nigdzie oficjalnie tej nazwy nie użył. Tak nazywają to narzędzie użytkownicy i twórcy nagrywający o nim materiały.

Drugie: mamy o wiele więcej szablonów — do aplikacji mobilnych, prezentacji, dokumentów, wireframe’ów, animacji, makiet UI, CV, obiektów 3D, badań, maili w HTML, kolorów i typografii, diagramów oraz „filler’ów”. Sam nie wiem, czym są te ostatnie — jeśli wiesz, daj znać w komentarzu, chętnie się dowiem.

Co pozytywnie mnie zaskoczyło? Po pierwsze animacje wideo, gdzie możesz przesłać plik z dźwiękiem. Ogólnie można przesyłać większe pliki, nie tylko transkrypcje. I co najważniejsze — wynik takiej animacji to nie plik HTML, jak wcześniej, gdy musiałeś go dopiero przekształcać na wideo. Teraz klikasz Share i pobierasz gotowy MP4.

Najciekawsze: gdy robiłem animację do jednego z filmów, zostawiłem w niej miejsce na kamerę. Potem przesłałem nagranie z kamery Claude’owi, powiedziałem, żeby pobrał tę animację i na jej podstawie podstawił kamerę. Nie musiałem tego robić w programie do montażu — Claude zrobił to za mnie, edytował też kolory i zmieniał różne rzeczy. Bardzo fajna sprawa.

Na ekranie widzisz z kolei redesign mojej aplikacji ThumbForge, który tworzyliśmy na ostatnim niedzielnym streamie. Prowadzę takie weekendowe streamy, gdzie testuję nowości — w tym część z tych omawianych dziś — w prawdziwej pracy i prawdziwym workflow.

Pojawiły się też nowe komendy. Oprócz Share, pobrania projektu i opublikowania go jako artefaktu, możesz kliknąć Claude Code i pobrać prompt, żeby wkleić go do Claude’a i pobrać ten design. Jest to możliwe przez MCP wbudowane natywnie w Claude’a. W samym Claude Code doszły komendy /design — gdzie nadajesz Claude’owi dostęp do projektów Claude Design — oraz /design-sync, dzięki której możesz z jednej strony wrzucić projekt swojej aplikacji do Claude Design, a z drugiej pobrać stamtąd projekt.

Fajne jest to, że przy tworzeniu design systemów — spójnych systemów, z których Claude korzysta potem przy tworzeniu prezentacji czy stron, żeby wszystko było w kolorystyce i typografii twojej marki — Claude potrafi zrobić to samodzielnie, z poziomu rozmowy z tobą. W oknie Claude Design mamy sekcję Design systems; widzę tam prosty system stworzony przez Claude’a na bazie rozmowy ze mną, z komponentami i plikami. Cały ten design system robiłem z Claude’em w Claude Code, a on przenosił go tutaj. Podobnie makiety ThumbForge — część powstała w Claude Code, część w Claude Design, więc można to miksować.

Ze zmian warto wymienić: realny ruch na stronie, animowane grafiki w głównym oknie, efekt głębi przy przewijaniu i płynne przejścia tekstu. W samym systemie projektowym animacje są teraz pełnoprawnym elementem — obok cieni czy zaokrąglonych rogów.

I teraz najważniejsze, bo w sieci krąży sporo bzdur: Claude Design sam robi animacje, ale nie tworzy wideo ani grafik. On je wkłada albo składa z gotowych komponentów, czyli przez kod. Jeżeli chcesz generować obrazy czy wideo z AI i umieszczać je w Claude Design, możesz to robić za pomocą zewnętrznych narzędzi dodanych w Manage Connectors. Ja mam podłączony na przykład Higgsfield, czyli platformę do generowania obrazów i wideo z pomocą AI. Jeśli Claude Design ma do niej dostęp, może z niej korzystać i osadzać wyniki na twoich stronach czy w aplikacjach — ale sam z siebie obrazów ani wideo nie generuje.

I uczciwie: Claude Design nie pozbawi pracy projektantów. Takie nagłówki na YouTubie są robione pod zasięgi. Prawda jest taka, że wpisując prosty prompt dostajesz dokładnie ten plastikowy AI slop, o którym mówiłem na początku. Cała magia polega na poprawkach i na tym, że najpierw dajesz własne wytyczne, własne skille, materiały referencyjne — rzeczy, które ci się podobają — opisujesz, co dokładnie ci się w nich podoba, a najlepiej, jeśli masz zmysł graficzny i potrafisz to nazwać. Potem ewentualnie sam edytujesz to, co dostaniesz.

Jeżeli jednak jesteś małym twórcą, tworzysz prostą aplikację, dopiero zaczynasz, nie masz budżetu i nie znasz się na projektowaniu — to fajna alternatywa, żeby nie wywalać sporych pieniędzy w błoto. Tak samo z animacjami na YouTube: jeśli nie stać cię na profesjonalne animacje za minimum kilkaset złotych, możesz stworzyć je samodzielnie i poprosić Claude’a, żeby dołożył twoją kamerkę — tak jak zrobiłem w jednym z poprzednich odcinków.

Warto wspomnieć, że Claude Design jest wciąż narzędziem eksperymentalnym, w wersji beta, więc nie wszystko działa idealnie. Mój werdykt: zdecydowanie warto z niego korzystać, warto się tym pobawić i pouczyć, skoro masz plan Claude’a.

Podsumowanie: pod dziesięcioma zmianami siedzi jedna

Przeszliśmy przez dziesięć rzeczy z ostatnich tygodni, ale pod spodem siedzi jedna zmiana, a nie dziesięć. Claude przestał być jednym oknem terminala, w którym siedzisz i bezmyślnie klikasz „tak”. Sesje mogą rozmawiać ze sobą. Uprawnień pilnuje mały klasyfikator zamiast twojego palca. Wynik pracy wychodzi na zewnątrz jako żywa strona, jako artefakt. A diagnostyka i pomiar są w środku narzędzia, a nie w twojej głowie.

Konsekwencja jest prosta i trochę niewygodna: twoja rola przesunęła się z bycia klikaczem na kogoś, kto pilnuje granic i sprawdza, co właściwie dzieje się w projekcie.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Zacznij optymalizację limitów od komendy /usage

Na czym polega: /usage pokazuje nie tylko wykorzystanie okien pięciogodzinnego, tygodniowego i dla poszczególnych modeli, ale też rozbicie na źródła zużycia: sesje o dużym kontekście, subagenci, skille, serwery MCP, pluginy — wraz z hipotetycznym kosztem po cenach API i wskazówkami optymalizacyjnymi.

Jak stosować: Wpisz /usage, przełącz się na okno 24-godzinne albo siedmiodniowe i patrz na pozycje z góry listy — to one odpowiadają za większość zużycia. Od nich zaczynaj sprzątanie: uproszczenie subagentów, podpięcie tańszego modelu do prostszych zadań, skracanie sesji o bardzo dużym kontekście.

Na co uważać: Autor pokazuje dane ze swojego planu Max 20×; na planie Pro część pozycji (np. Fable) w ogóle się nie pojawi. Statystyki subagentów, skilli i MCP wyświetlają się dopiero, gdy sesja jest aktywna — przy zatrzymanej zobaczysz pustą sekcję.

2./clear zamiast /compact, gdy zadanie jest zamknięte

Na czym polega: /compact streszcza sesję, żeby zwolnić kontekst — i to streszczanie kosztuje tokeny. /clear zeruje sesję całkowicie i jest darmowe.

Jak stosować: Gdy skończysz zadanie i nie potrzebujesz już historii, używaj /clear. /compact zostaw na sytuacje, w których naprawdę musisz kontynuować ten sam wątek.

Na co uważać: /clear kasuje cały kontekst bezpowrotnie — jeśli chcesz przenieść ustalenia do kolejnej sesji, potrzebujesz osobnego mechanizmu (autor używa skilla typu handoff), a nie samego wyczyszczenia.

3.Nadawaj sesjom nazwy, żeby móc je ze sobą łączyć

Na czym polega: Komunikacja między sesjami opiera się na nazwach. Sesję nazwiesz przy starcie flagą --name, w locie komendą /rename, a w aplikacji desktopowej — klikając nazwę u góry. Aktywne sesje wylistujesz komendą /list-agents (lub jej skrótem /peers).

Jak stosować: Nazywaj sesje opisowo od razu przy uruchomieniu, zwłaszcza gdy pracujesz w kilku projektach naraz. Potem odwołujesz się do nich przez @nazwa przy pisaniu promptu.

Na co uważać: W IDE i terminalu nazwy podpowiadają się po wpisaniu @, w aplikacji desktopowej — nie. Jeśli planujesz intensywnie korzystać z tej funkcji, wygodniej pracować w terminalu lub IDE.

4.Używaj drugiej sesji jako konsultanta z kontekstem

Na czym polega: Claude z jednej sesji może wysłać wiadomość do Claude’a w innej sesji i innym projekcie oraz odczytać, co się w niej dzieje.

Jak stosować: Zamiast odpowiadać z głowy na pytanie agenta, przekaż je Claude’owi z projektu, który ma odpowiedni kontekst, przedyskutuj z nim decyzję i dopiero wtedy odeślij odpowiedź. Druga sesja może też nadzorować pracę pierwszej.

Na co uważać: Funkcja działa wyłącznie na macOS i Linuksie. Wiadomości z innej sesji nie zatwierdzą uprawnień ani nie zmienią konfiguracji, a komendy typu /compact dotrą do drugiej sesji jako zwykły tekst — nie da się zdalnie odpalać skilli. Autor sam zaznacza, że informacje o ograniczeniach bezpieczeństwa czerpie z dokumentacji, więc warto ją sprawdzić przed budowaniem na tym poważnego workflow.

5.Zamiast bypass permissions — dostrojony auto mode

Na czym polega: Auto mode ma pod spodem mały model-klasyfikator, który ocenia bezpieczeństwo działań i pyta cię tylko wtedy, gdy coś na to zasługuje. W testach Anthropic programiści wyłapali kilkanaście procent niebezpiecznych komend ukrytych w kodzie, a klasyfikator — prawie 90%.

Jak stosować: Wejdź w /autoauto mode setup, odpowiedz na pytania o charakter pracy, pozwól przejrzeć historię shella i repozytoria, a potem przejrzyj wygenerowany draft w Review — co jest dozwolone bez pytania, a co wymaga zgody — i zapisz przez Save to settings. Konfigurację możesz powtarzać dowolnie często.

Na co uważać: Domyślnie włączony ≠ dostrojony. Jeśli nigdy nie przechodziłeś setupu, korzystasz z ustawień generycznych, nie swoich. I odwrotnie: nie traktuj klasyfikatora jak gwarancji — 90% to nie 100%, więc lista rzeczy wymagających akceptu ma sens tylko wtedy, gdy ją faktycznie przeczytasz.

6.Auto mode nie kosztuje już limitów

Na czym polega: Wcześniej walidator w auto mode ingerował w zużycie limitów, przez co Anthropic polecało ten tryb głównie na wyższych planach. Teraz walidator nie zużywa twojego limitu, a stare ostrzeżenia o wyższym koszcie zostały usunięte.

Jak stosować: Jeśli jesteś na planie Pro i unikałeś auto mode z powodu kosztów — argument odpadł. Włącz go jako domyślny tryb pracy zamiast manual czy accept edits.

Na co uważać: To informacja o obecnym stanie rzeczy, wyczytana z dokumentacji w sierpniu 2026. Polityka rozliczania bywa zmieniana między wydaniami — jeśli twoje limity zaczną schodzić szybciej, sprawdź /usage zamiast zakładać, że przyczyną jest coś innego.

7.Proś o artefakt zamiast o suchy raport

Na czym polega: Live Artifacts to interaktywne dokumenty HTML dostępne we wszystkich planach Claude Code, które można udostępniać linkiem — publicznie albo tylko zaproszonym osobom.

Jak stosować: Do cyklicznych raportów dopisz w skillu lub prompcie, żeby Claude oprócz markdowna generował artefakt. Znajdziesz je w aplikacji desktopowej pod trzema kropkami → Artifacts. Sprawdza się przy raportowaniu wyników klientom i współpracownikom oraz przy explainerach — jak w przykładzie Tarika, którego artefakt o watermarkingu zebrał 1,6 mln wyświetleń na X.

Na co uważać: Artefakt podpięty pod konektory MCP pobiera dane w momencie otwarcia i z perspektywy osoby otwierającej. Ty i odbiorca możecie zobaczyć różne liczby — to nie jest zamrożony snapshot, więc nie używaj go tam, gdzie potrzebujesz raportu na konkretny moment.

8.Rób miesięczny przegląd swojej pracy komendą /insights

Na czym polega: /insights analizuje historię twoich sesji i generuje raport HTML o tym, jak pracujesz: nad czym faktycznie pracujesz, gdzie tracisz czas przez błędy i złe polecenia oraz co konkretnie usprawnić. Każdy raport zapisuje się osobno z datą.

Jak stosować: Odpalaj mniej więcej raz na miesiąc i traktuj jak przegląd, nie ciekawostkę. Po lekturze włącz plan mode i poproś Claude’a o plan wdrożenia — w którym projekcie i co warto zrobić w pierwszej kolejności, wraz z uzasadnieniem. Komenda działa na każdym planie, także darmowym.

Na co uważać: Raport przychodzi po angielsku — autor prosił Claude’a o przepisanie na polski. Obejmuje też wszystkie twoje projekty, nie tylko ten, w którym go uruchomiłeś, więc jeśli udostępniasz go komuś, może zawierać informacje z niepowiązanych repozytoriów.

9.Safe mode jako pierwszy krok, gdy Claude „przestał słuchać”

Na czym polega: Tryb awaryjny uruchamiający Claude’a bez wszystkich twoich dodatków naraz: bez plików CLAUDE.md, pluginów, skilli, hooków i serwerów MCP.

Jak stosować: Weź dokładnie ten sam prompt, przy którym model przestał się zachowywać poprawnie, i uruchom go w safe mode. Jeśli tam działa normalnie — problem siedzi w twojej konfiguracji, nie w modelu. Potem sprzątaj: trzymaj CLAUDE.md poniżej 200 linii i wynoś procedury do skilli ładowanych na żądanie, bo liczy się nie liczba skilli, tylko ile z nich wczytuje się do kontekstu każdej sesji.

Na co uważać: Safe mode nic nie naprawia — to diagnostyka, nie lekarstwo. Funkcja nie ma własnej strony w dokumentacji (autor zna ją z changelogu), więc dokładnej składni trzeba poszukać samodzielnie. Sam autor przyznaje, że jej nie testował.

10.Claude Design: efekt zależy od tego, co dostarczysz na wejściu

Na czym polega: Nowa odsłona Claude Design ma więcej szablonów, eksport animacji do MP4 zamiast samego HTML-a, animacje jako pełnoprawny element systemu projektowego oraz integrację z Claude Code przez komendy /design/design-sync, w tym tworzenie design systemów z poziomu rozmowy.

Jak stosować: Zanim zaczniesz promptować, przygotuj wytyczne, własne skille i materiały referencyjne oraz opisz, co konkretnie ci się w nich podoba. Design system zbuduj w Claude Code i zsynchronizuj do Claude Design — potem można pracę miksować między oboma narzędziami. Do animacji możesz dogrywać własne nagranie z kamery i poprosić Claude’a o złożenie całości, bez programu do montażu.

Na co uważać: Prosty prompt daje dokładnie ten plastikowy AI slop, którego chcesz uniknąć. Claude Design sam nie generuje obrazów ani wideo — składa je z kodu albo osadza materiały z zewnętrznych narzędzi podpiętych w Manage Connectors. Narzędzie jest wciąż w wersji beta, więc nie wszystko działa idealnie.