Grok Bot: From Beginner to Expert in 25 minutes

2026-08-18 Alex Finn AI zagraniczne tutorial waga 4/5 21 min czytania

Kompletna instrukcja konfiguracji Grokbota: bot-szef delegujący zadania, osobne skrzynki dla agentów zamiast dzielenia własnych kont, rutyny i podział ról między botami.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Dlaczego autor uważa Grokbota za najlepszego dziś agenta AI: działa „od razu po wyjęciu z pudełka”, bez konfiguracji.
  2. Na czym polega „opiniotwórczy” (opinionated) charakter narzędzia — brak wyboru modelu, poziomu rozumowania czy trybu pracy.
  3. Architektura chmurowa: każdy bot ma własny komputer w chmurze, co daje naturalną separację bezpieczeństwa.
  4. Komunikacja między agentami działająca domyślnie — boty same pytają siebie nawzajem o kontekst.
  5. Pierwszy krok konfiguracji: zrobienie z bota startowego „szefa sztabu”/CEO, przypięcie go na górze listy.
  6. Metoda „brain dump → reverse prompt”: opowiadasz agentowi o sobie, a potem pytasz, jak sam by się skonfigurował.
  7. Wtyczki i skille w jednym miejscu: Gmail, Kalendarz Google, X, Vercel, skill „Last 30 Days” oraz Agent Mail.
  8. Wzorzec bezpieczeństwa: własny adres e-mail dla każdego bota i zapraszanie go do usług jako osobnego użytkownika.
  9. Przegląd konkretnych botów autora: Build (technika), Barry (treści i newsy), Dusty (moderacja społeczności), Cindy (e-mail i sponsoringi), Reed (eksperymenty biznesowe).
  10. Grokbot kontra Hermes — dlaczego to nie jest wybór „albo–albo” i co zostawić każdemu z nich.

Redakcyjne tłumaczenie

Dlaczego akurat Grokbot

Grokbot jest w tej chwili absolutnie najlepszym agentem AI, jaki jest dostępny. Używany właściwie daje wam całą flotę agentów pracujących dwadzieścia cztery godziny na dobę, przez cały rok. W tym materiale pokażę, jak go ustawić, żeby wycisnąć z niego maksimum produktywności — od konfiguracji, przez pierwsze boty i pierwsze zastosowania, aż po odpowiedź na pytanie, czy warto wyrzucać Hermesa albo Open Claw.

Używam Grokbota bez przerwy od tygodnia i wciąż mam za mało. Każdego dnia odkrywam nowe rzeczy, nowe sposoby użycia, lepsze sposoby automatyzowania swojego życia.

Jeśli oglądacie o nim pierwszy film — wygląda to mniej więcej jak iMessage. Po lewej stronie macie listę botów. Są w pełni konfigurowalne: nadajecie im nazwę, zdjęcie, tytuł i opis, a one pracują razem jako zespół. Komunikują się ze sobą, wysyłają sobie wiadomości, mają własne narzędzia. Każdy bot ma swój własny komputer — jeśli wejdziecie w dowolnego agenta, zobaczycie maszynę, na której pracuje. To w pełni działające komputery: możecie otworzyć przeglądarkę i używać ich, jak chcecie. Każdy stworzony przez was bot ma własny komputer żyjący w chmurze. Nie musi działać na waszym sprzęcie, choć może waszym komputerem sterować.

(Informacja dodatkowa: „Open Claw” i „Hermes” to inne narzędzia agentowe wymieniane przez autora jako punkt odniesienia — w dalszej części porównuje z nimi Grokbota.)

Najlepsze doświadczenie „prosto z pudełka”

Powód, dla którego to narzędzie jest tak dobre, jest prosty: to zdecydowanie najlepsze doświadczenie „out of the box” w historii agentów AI. Otwieracie, pobieracie, instalujecie, macie pierwszego bota i po prostu zabieracie się do pracy. Nie musicie wybierać modeli. Nie musicie wybierać niczego. To po prostu działa. Dla większości ludzi jest to idealne doświadczenie i tak właśnie agenci AI powinni działać. Nie powinniście musieć konfigurować stu różnych rzeczy, nadawać stu uprawnień, wybierać innego modelu do każdej pojedynczej czynności ani dobierać stu narzędzi. To ma po prostu działać. Grokbot jest jedynym agentem AI, jakiego używałem, który zwyczajnie działa.

Ma przy tym wyjątkowo mocno narzucone przepływy pracy — bardziej niż praktycznie każde inne narzędzie AI, jakiego używałem. Co to znaczy? Że pozbyto się większości personalizacji, którą oferują inne narzędzia. Na przykład w Hermesie możecie wybrać dowolny model. Możecie zdecydować, czy działa w chmurze, czy lokalnie. Czy używa podagentów. Jaki ma poziom myślenia. Jakie okno kontekstu. Każda czynność ma sto różnych decyzji do podjęcia. W Grokbocie tego nie ma. Grokbot ma opinię na temat tego, jak powinno się robić rzeczy, i nie pozwala tego edytować. Sam decyduje, co jest najlepszym sposobem, i tak to robi.

Uważam, że to zdecydowanie lepszy sposób korzystania z narzędzi AI. Dziewięćdziesiąt pięć procent ludzi używających AI nie chce myśleć o tym, który model, jakie okno kontekstu i jaki poziom myślenia zastosować do absolutnie każdej rzeczy. Oni chcą po prostu dać zadanie, a narzędzie ma je wykonać najlepiej, jak potrafi. Tak właśnie działa Grokbot. W innych narzędziach ciągle pojawia się pytanie: robić to w chmurze czy lokalnie? W terminalu czy w aplikacji desktopowej? Grokbot po prostu decyduje: robimy wszystko wewnątrz maszyny wirtualnej. Wszystko, co robią boty, dzieje się na ich własnym komputerze. Ten narzucony przepływ pracy ogromnie upraszcza korzystanie z narzędzia.

Nawrócenie na chmurę

Podejście jest chmurowe od podstaw. Powiem szczerze: na początku wcale mi się to nie podobało. Chciałem, żeby cała praca działa się na moim komputerze. Po co mi wszystko w chmurze? Czułem, że powstaje jakaś separacja między mną a tym, co robią boty. Ale po tygodniu pracy, w którym wszystko działo się w chmurze, jestem zachwycony. Nawróciłem się na chmurę.

Pojawia się naturalna separacja bezpieczeństwa i naturalne ograniczenie zakresu. Nie muszę się martwić, że moje boty mają dostęp do kont, do których nie powinny. Jeśli chcę, żeby bot zarządzał jakimś kontem, wchodzę na jego wirtualny komputer i po prostu loguję go tam. Nie muszę się obawiać, że dostanie się do czegoś niewłaściwego.

Do tego zero konfiguracji. Nigdy nie decydujecie, którego modelu użyć. Nigdy nie ustawiacie poziomów rozumowania. W Hermesie macie sto list rozwijanych do każdej czynności. W Codeksie też wszystko ma sto opcji konfiguracyjnych. Tutaj nic z tego nie istnieje.

Wielu agentów jako domyślny tryb pracy

Podejście jest wieloagentowe od pierwszej chwili. Nie wiedziałem, że tego potrzebuję, ale po użyciu wiem, że tak. Domyślnie każdy agent pisze do innego agenta, kiedy ma coś do zrobienia. Jeśli rozmawiam ze swoim botem od budowania — od kodu — i mówię: „Zakoduj tę rzecz, o której pisałem ostatnio na Twitterze”, to on odpowiada: „Dobra, sprawdzę u twojego agenta od treści, o czym pisałeś”. Domyślnie zastanawia się, z kim porozmawiać, żeby zdobyć najlepszy kontekst. Używając swoich botów, widzicie po prostu, jak jeden pisze do drugiego, a ten do kolejnego — rozmawiają ze sobą z automatu, co jest naprawdę niesamowite. W innych agentach to funkcja, którą trzeba włączyć. W Grokbocie to domyślny stan rzeczy.

Ostatecznie powód, dla którego to narzędzie jest tak dobre, brzmi: działa przy minimalnej konfiguracji i minimalnym ustawianiu.

Pierwszy krok: zrób z bota startowego szefa sztabu

Kiedy zaczynacie przygodę z Grokbotem, macie jednego bota. Polecam zrobić z niego swojego CEO — szefa sztabu. Klikacie prawym przyciskiem, przypinacie go na górze listy, żeby zawsze był pierwszy. Potem wchodzicie w edycję profilu i nadajecie tytuł: szef sztabu, CEO, cokolwiek chcecie.

Dlaczego warto mieć takiego bota? Bo radykalnie upraszcza całe doświadczenie. Z czasem będziecie dodawać po lewej stronie coraz więcej botów — i nie ma w tym nic złego. Widziałem ludzi, którzy mają ich dosłownie sto. Wolno mieć dużo botów. Ale może być irytujące przewijanie setek pozycji i wybieranie, do którego napisać. Dlatego chcecie mieć bota-CEO: komunikacja między agentami działa tak dobrze, że możecie polegać na rozmowie z jednym botem i pozwolić mu rozdzielać oraz delegować pracę. Sam wykryje, które boty mają odpowiednie narzędzia, wtyczki, kontekst i role, i przekaże im zadanie.

Owszem, czasem nadal piszę bezpośrednio do innych botów, ale najczęściej idę po prostu do Slate’a i mówię: „Oto, co chcę osiągnąć. Ustal, kto powinien to zrobić”. A on odpowiada: „To praca programistyczna, dam ją Buildowi. To co innego. A, wysyłasz e-mail — to idzie do Cindy”. To ogromnie ułatwia pracę.

Nadawaj botom ludzkie imiona

Większość ludzi, których widzę, nazywa swoje boty „content”, „email”, „coding”. Zdecydowanie to odradzam. Mówię to od dawna: zabawa powinna być dużą częścią korzystania z AI. Powinniście się przy tym dobrze bawić. Dzięki temu będziecie używać narzędzi częściej, będziecie bardziej produktywni i po prostu będziecie mieli więcej radości.

O wiele przyjemniej jest, gdy boty mają prawdziwe imiona. Jest kilka wyjątków — „Last 30 Days” to skill mojego znajomego Matta Van Horna, który sam ustawił sobie nazwę. „Build” też nie jest ludzkim imieniem, ale niedługo to zmienię. Cała reszta to prawdziwe imiona. Rozmowa z botem jest wtedy dużo przyjemniejsza, bo przypomina rozmowę z człowiekiem.

Przy konfiguracji bota-CEO nadajcie mu dowolne imię. Zaraz obok wyświetla się tytuł — dzięki temu możecie mieć ludzkie imiona i jednocześnie od razu widzieć rolę. Jeśli nazwiecie bota „coder”, jest to nudne. Ale jeśli dacie mu prawdziwe imię, a jako tytuł wpiszecie „twój CTO”, to jednym spojrzeniem na listę wiecie, kto jest kim.

Opis to w praktyce kontekst wysyłany z każdym promptem — to jest systemowy prompt bota. Możecie zacząć od podstawowego opisu w rodzaju „CEO dla osoby takiej a takiej”. I upewnijcie się, że pierwszego bota przypięliście na górze i daliście mu ładne imię — takie, którego nie będzie wam przeszkadzało oglądać w kółko. Nie nazywajcie go po byłym chłopaku czy byłej dziewczynie, a potem nie mianujcie szefem sztabu.

Brain dump → reverse prompt

Gdy to gotowe, przechodzimy do procesu, który wymyśliłem i o którym ciągle mówię: brain dump do reverse promptu. To pierwsza rzecz, jaką robię z każdym narzędziem AI i każdym agentem, którego konfiguruję. Dzięki temu nie musicie myśleć o konfiguracji — całe myślenie i ustawianie wykonuje za was AI.

Krok pierwszy: brain dump. Opowiadacie agentowi wszystko o sobie — pasje, cele, ambicje, to, czego chcecie się w życiu pozbyć, i to, czego chcecie więcej. Po prostu wyrzucacie z siebie wszystko.

Zaraz potem robicie reverse prompt: „Co możesz dla mnie zrobić? Jak byś sam siebie skonfigurował? Jakie boty byś stworzył? Jakie rutyny byś ustawił?”. W istocie pytacie: na podstawie tego wszystkiego, co o mnie wiesz, jak najlepiej możesz mi pomóc?

Najpierw więc brain dump. Mój brzmiał tak: nazywam się Alex Finn, jestem założycielem i CEO Creator Buddy oraz Henry Intelligent Machines. Jestem przedsiębiorcą i twórcą treści. Mam kanał na YouTubie i konto na X, gdzie mówię o AI. Prowadzę też Vibe Coding Academy, największą społeczność AI w internecie — swoją drogą, dołączcie, szykuje się pełny bootcamp o Grokbocie, link poniżej.

Naciskacie enter i wasz nowy CEO poznaje was. Potem wpisujecie reverse prompt: „Na podstawie tego, co o mnie wiesz, jak skonfigurowałbyś Grokbota? Jakie boty powinniśmy ustawić? Jakie mają mieć role, obowiązki i rutyny? Jak zmaksymalizować naszą produktywność?”. Naciskacie enter i dostajecie propozycję zestawu botów.

Wspaniałe w Grokbocie jest to, że potrafi sterować sam sobą. Możecie więc powiedzieć: „Świetnie, ustaw to wszystko”. Wasz bot-CEO faktycznie pójdzie i stworzy te boty, nada im imiona, opisy i tytuły. To daje wam bazę wyjściową.

Wtyczki: MCP, narzędzia i skille w jednym miejscu

Sekcja wtyczek w lewym dolnym rogu to w praktyce wasze MCP, narzędzia i cała reszta. Wszystko zebrane w jednym miejscu, co jest bardzo mądre — znów: upraszczanie i sprawianie, żeby rzeczy działały od razu.

Kilka podstawowych rzeczy warto ustawić od razu i są dość oczywiste: Gmail i Kalendarz Google. Bardzo polecam też podłączyć X, żeby móc łatwo pobierać posty — narzędzie jest świetne w treściach społecznościowych.

(Informacja dodatkowa: MCP — Model Context Protocol — to standard podłączania zewnętrznych narzędzi i źródeł danych do modeli AI.)

Agent Mail — moje najważniejsze odkrycie

Ale ta, którą polubiłem najbardziej i którą naprawdę polecam ustawić, to Agent Mail. Nie jesteśmy sponsorowani. Odkryłem ich jakieś trzy dni temu, a mój Grokbot stał się przez to znacznie potężniejszy. Usługa jest darmowa — w darmowym planie dostajecie mniej więcej trzy skrzynki.

Agent Mail daje waszym agentom AI własny adres e-mail, własną skrzynkę, wszystko bardzo prosto. To dużo lepsze niż zakładanie Gmaila, bo przy nowych kontach Gmail pojawia się cała ta warstwa zabezpieczeń, adresów zapasowych i komplikacji. W Agent Mail rejestrujecie się w dziesięć sekund i macie skrzynkę dla swoich agentów.

Tej skrzynki używacie potem tak: kiedy zapraszacie agenta do swoich różnych usług, on ma własne konto. Nie musicie dzielić się z nim swoimi. Na przykład Dusty jest moderatorem społeczności Vibe Coding Academy. Odpowiada na posty, pomaga z pytaniami technicznymi, wysyła ludziom wiadomości prywatne, podpowiada, co zbudować — robi mnóstwo świetnych rzeczy. Ale Dusty nie jest zalogowany na moje konto administratora. Zaprosiłem go na jego własne konto. Na jego komputerze zaprosiłem jego adres z Agent Mail do mojej społeczności i nadałem mu rolę moderatora. Teraz może w niej robić wszystko, czego potrzebuje, ze swojego komputera.

Nie daję więc botom swoich kont. Nie daję im dostępu do niczego. Wszystko dzieje się przez ich własne adresy e-mail. Zapraszacie je do swojego zespołu w dowolnej aplikacji i nadajecie im potrzebne uprawnienia. To znacznie bezpieczniejszy sposób pracy z botami — wszystko pozostaje rozdzielone. Mogę po prostu powiedzieć: „Zaprosiłem cię do mojej społeczności na twoje konto Agent Mail. Idź, zaakceptuj, jesteś moderatorem, działaj”. I to po prostu działa.

Vercel i skill „Last 30 Days”

Jeśli robicie cokolwiek związanego z kodem — a zakładam, że tak, skoro oglądacie ten kanał — wtyczka Vercel to obowiązek. Ogromnie ułatwia botom wypychanie kodu na Vercel, aktualizowanie projektów i tym podobne rzeczy.

Fajne w podejściu Grokbota jest to, że wtyczki są właściwie wszystkim. Jak mówiłem, są MCP, ale są też skillami. Instaluję skill i on również ląduje wśród wtyczek. To bardzo wygodny sposób zarządzania wszystkim w jednym miejscu.

Bardzo polecam skill „Last 30 Days” autorstwa mojego znajomego Matta Van Horna. To najlepszy skill badawczy, jaki istnieje. Podajecie temat, a on korzysta z API praktycznie każdego serwisu społecznościowego na Ziemi — Matt odtworzył te API — i daje wam podsumowanie tego, co ludzie mówią, jak z czegoś korzystają, jakie są najnowsze wiadomości. To najlepszy deep research dotyczący trendów, jaki kiedykolwiek robiłem. Sprawia, że badania waszych agentów są dużo lepsze. Ja właśnie badam nim Cursor Origin, czyli konkurenta GitHuba od Cursora — dajcie znać w komentarzach, jeśli chcecie o tym osobny film.

Moje boty i konkretne zastosowania

Omówiliśmy wstępną konfigurację, reverse prompting i brain dump oraz potrzebne skille i wtyczki. Teraz przejdę przez swoje zastosowania i swoje boty. Możecie je swobodnie skopiować albo potraktować jako inspirację.

Build — mój administrator sieci i programista. Wykonuje całą pracę techniczną. Jeśli jesteście podobni do mnie, macie kilka urządzeń: iPhone’a, iPada, komputer, może Mac Mini, może jeszcze inne maszyny. Build jest administratorem mojej sieci. Dałem mu dostęp do mojej sieci Tailscale — wystarczy powiedzieć: „Moja sieć jest na Tailscale, uzyskaj do niej dostęp”. Jeśli macie kilka komputerów, bardzo polecam skonfigurować Tailscale. Pozwala agentom AI działać na wszystkich waszych urządzeniach.

Na przykład wczoraj wieczorem kazałem Buildowi zainstalować Qwen 3 (wersję 8×27B) na moim komputerze z kartą 5090. Potem zbudował mi grę tutaj, na Macu Studio, używając tego modelu działającego lokalnie na 5090. Może więc przechodzić między moimi urządzeniami, zarządzać każdym z nich, ładować modele, budować aplikacje i wykonywać dowolną pracę programistyczną. Jest podpięty do Vercela, więc widzi wszystkie moje bazy kodu i projekty. Utrzymuję coś w rodzaju osobistego systemu operacyjnego — kiedy potrzebowałem drobnej poprawki, poszedłem dziś do Builda i poprosiłem o edycję. To w praktyce mój CTO.

(Informacja dodatkowa: Tailscale to usługa tworząca prywatną sieć VPN spinającą wszystkie urządzenia użytkownika. Nazwa modelu w automatycznym transkrypcie jest zniekształcona — chodzi o otwartoźródłowy model Qwen 3.)

Dlaczego to lepsze niż jeden monolityczny agent od wszystkiego? Bo Build ma kontekst wyłącznie wokół mojej pracy technicznej, moich komputerów i konfiguracji projektów. Tyle. Jego opis dotyczy tylko projektów i komputerów. Kiedy dajemy mu polecenie, musi czerpać z bardzo małego opisu i bardzo małego kontekstu. Kiedy jeden agent robi wszystko — programowanie, treści, to i tamto — jego skille, opis i systemowy prompt są ogromne. A im większy systemowy prompt, tym agent jest wolniejszy, droższy i głupszy.

Na tym polega piękno architektury Grokbota: wszystkie skille, opisy i prompty systemowe są ładnie rozdzielone między boty. Kiedy piszecie do właściwego bota, jest szybko, tanio i łatwo, bo on wie dokładnie tyle, ile musi wiedzieć — tylko swój prompt systemowy, swoją rolę i swoje narzędzia. Nic więcej.

Barry — mój silnik treści. Barry trzyma mnie na bieżąco z trendami i najświeższymi wiadomościami z AI. Cały czas obserwuje dla mnie X, wypatrując newsów. Ma dostęp do API X. Robi kilka rzeczy: po pierwsze, pomaga mi pisać wszystkie newslettery. Pisanie newsletterów zajmuje dużo czasu — Barry bierze moje posty i filmy z YouTube’a i przerabia je na newslettery.

Po drugie, pilnuje głównych produktów AI. To dobre miejsce, żeby wspomnieć o rutynach, których jeszcze nie omawiałem. Rutyny to po prostu wasze zadania cykliczne. Możecie je też ustawić przez reverse prompt: pytacie agenta, jakie rutyny warto ustawić, a on je tworzy. U mnie co trzydzieści minut, od siódmej rano do wpół do dwunastej w nocy, Barry sprawdza konto xAI, sprawdza Anthropic, sprawdza OpenAI i patrzy, czy pojawiły się nowe duże wydania — a potem mnie o nich informuje. Widzicie: xAI właśnie wypuściło konektor wewnątrz Groka. I mam tę wiadomość w chwili, w której się pojawia. Nawet jeśli nie zajmujecie się treściami, polecam mieć własnego Barry’ego, który obserwuje X i informuje was, gdy tylko coś nowego się dzieje.

(Informacja dodatkowa: w automatycznym transkrypcie pada tu „SpaceX”, ale z kontekstu chodzi o xAI — firmę stojącą za Grokiem.)

Dusty — moderator społeczności. Kiedy ktoś zadaje pytanie techniczne, na które AI może sensownie odpowiedzieć, odpowiada Dusty. Jeśli ktoś przestaje być aktywny kilka dni po dołączeniu, Dusty pisze do niego: „Oto kilka pomysłów na to, co możesz zbudować, na podstawie tego, czego się o tobie dowiedziałem”. Dusty podtrzymuje zaangażowanie, pilnuje ruchu w społeczności i codziennie publikuje nowe wiadomości ze świata AI. Zdejmuje mi z głowy mnóstwo pracy. A ponieważ zaprosiłem go przez konto Agent Mail, jest moderatorem — nie ma dostępu administratora, bo nie korzysta z mojego konta, tylko ze swojego. Jeśli potrzebujecie zarządzania społecznością, Grokbot jest do tego idealnym kandydatem.

Cindy — operacje przychodowe. Podstawowym zadaniem Cindy jest monitorowanie mojej poczty, wyszukiwanie okazji sponsorskich i odpowiadanie ludziom. Mam absolutną awersję do e-maili. Nie wiem, co ze mną nie tak, ale nienawidzę poczty. Kiedy widzę na telefonie powiadomienie o mailu, robię się nerwowy. Nienawidzę dostawać maili, czytać ich i na nie odpowiadać. Skutek uboczny jest taki, że mam niewiele sponsoringów. Dostaję setki maili dziennie od firm chcących sponsorować moje filmy i nie odpowiadam na żadnego, bo tak bardzo nie znoszę poczty.

Cindy robi to za mnie. Jest podpięta do mojego konta firmowego, przegląda te setki maili dziennie, sprawdza, kto do mnie pisze, czy jest wiarygodny, czy to oszustwo. Przy okazji: jeśli zaczniecie robić YouTube’a, będziecie dostawać czterdzieści tysięcy oszukańczych maili dziennie — uważajcie. Cindy ustala, kto jest oszustem, a kto prawdziwy, i na koniec dnia daje mi arkusz z realnymi okazjami sponsorskimi. Jeśli też nie znosicie poczty, ustawcie bota, który pilnuje ważnych dla was skrzynek firmowych i alarmuje, gdy przyjdzie coś istotnego. Sprawcie sobie Cindy.

Reed — mój eksperymentator. Reed przez cały dzień prowadzi eksperymenty w internecie. Zabrzmi to trochę dziwnie, ale: szuka tego, co ludzie mówią w sieci, buduje produkty na podstawie tych obserwacji, publikuje je online i sprawdza, czy ludzie klikają, czy używają, gdzie jest popyt. Reed wychodzi w świat, szuka popytu, prowadzi eksperymenty i sprawdza, czym ludzie się interesują. To mój człowiek od wyszukiwania okazji biznesowych.

Reedem zarządza Slate, więc nie chodzę do Reeda z poleceniami. Mówię Slate’owi: „Niech Reed spróbuje różnych rzeczy i sprawdzi, czy są w sieci jakieś okazje biznesowe”. A Slate przez cały dzień pilnuje, jak Reed to robi.

To moje obecne główne zastosowania. Na tych botach zarządzam jakimiś dziewięćdziesięcioma procentami swojego biznesu. Cały czas wymyślam nowe.

Hermes czy Grokbot — czego nie wyrzucać

To dwa różne rodzaje agentów. To nie jest wybór „albo–albo”. Hermes to w pełni konfigurowalny agent działający na dowolnym modelu, który zrobi wszystko, czego chcecie. Jeśli załaduję Qwena 3 na komputer z 5090, to on zasila mojego Hermesa — bo Hermes jest w pełni konfigurowalny. W Grokbocie nie zmienię modelu; tam działa wyłącznie Grok.

Będą więc rzeczy wymagające personalizacji, tańszych modeli albo tego, żeby agent działał bezpośrednio na waszym komputerze — grzebał, zmieniał ustawienia. Do tego służy Hermes. Ale do podstawowej, codziennej pracy umysłowej Grokbot jest teraz najlepszy. Nie polecam więc wyrywania Hermesa. Zostawcie go: do tańszych modeli, do zmian na waszym komputerze, do zadań administracyjnych na maszynie i do rzeczy wymagających głębokiej personalizacji. A Grokbota używajcie do ogólnej pracy umysłowej.

Jestem absolutnie zakochany w Grokbocie. Mam nadzieję, że to było pomocne — dajcie znać w komentarzach, o czym ma być następny film.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Zacznij od jednego bota-dyspozytora, nie od dziesięciu specjalistów

Na czym polega: Pierwszy bot zostaje „szefem sztabu”/CEO i jest przypięty na górze listy. Rozmawiacie głównie z nim, a on rozdziela pracę między pozostałe boty, bo komunikacja agent–agent działa domyślnie.

Jak stosować: Zaraz po instalacji zmień profil bota startowego: ludzkie imię, tytuł „szef sztabu”, opis mówiący, kim jesteś i czym się zajmujesz. Potem kieruj do niego zadania w formie „oto co chcę osiągnąć, ustal, kto ma to zrobić”.

Na co uważać: Delegacja nie jest magiczna — dyspozytor trafnie kieruje tylko wtedy, gdy pozostałe boty mają wyraźne, rozłączne opisy ról. Przy dwuznacznych zadaniach nadal szybciej jest napisać bezpośrednio do specjalisty.

2.Metoda „brain dump → reverse prompt” zamiast ręcznej konfiguracji

Na czym polega: Najpierw wyrzucasz z siebie wszystko o sobie (cele, projekty, czego chcesz mniej i więcej), a potem pytasz agenta, jak sam by się skonfigurował: jakie boty, role i rutyny stworzyć. Grokbot potrafi sterować sam sobą, więc może te boty faktycznie utworzyć.

Jak stosować: Zrób to raz, porządnie, w dwóch wiadomościach. Efekt traktuj jako punkt startowy, a nie ostateczną strukturę.

Na co uważać: Autor nie twierdzi, że propozycja jest gotowa do produkcji — sam potem ręcznie doprecyzowuje opisy i imiona. Zbyt ogólny brain dump da zbyt ogólny zestaw botów.

3.Osobna tożsamość e-mailowa dla każdego agenta zamiast dzielenia własnych kont

Na czym polega: Zamiast logować bota na swoje konto, dajesz mu własny adres (autor używa Agent Mail — darmowo, około trzech skrzynek) i zapraszasz go do swoich usług jako osobnego użytkownika z konkretną rolą.

Jak stosować: Załóż skrzynkę dla bota, zaproś ten adres do narzędzia (np. jako moderatora społeczności), a potem powiedz botowi, żeby wszedł na swój komputer i przyjął zaproszenie.

Na co uważać: To ogranicza zakres uprawnień, ale nie jest kontrolą dostępu samą w sobie — bot ma tyle mocy, ile mu nadasz rolą. Nadawaj minimalne uprawnienia i pamiętaj, że darmowy limit skrzynek szybko się kończy przy większej liczbie botów.

4.Chmurowa izolacja jest zaletą, nie ograniczeniem

Na czym polega: Każdy bot ma własny komputer w chmurze. Autor początkowo był temu przeciwny, ale uznał, że powstaje naturalna separacja bezpieczeństwa i naturalne ograniczenie zakresu działań.

Jak stosować: Loguj bota do konkretnych usług na jego maszynie, a nie na swojej. Traktuj jego komputer jako „stanowisko pracy” z dostępem tylko do tego, co mu tam udostępnisz.

Na co uważać: Twoje dane logowania trafiają na maszynę w chmurze — to świadomy kompromis. Rzeczy, które muszą zostać lokalnie, zostawiaj poza tym obiegiem.

5.Mniejszy prompt systemowy to szybszy, tańszy i mądrzejszy agent

Na czym polega: Kluczowy argument techniczny filmu: jeden agent od wszystkiego ma ogromny opis i kontekst, przez co jest wolniejszy, droższy i mniej trafny. Rozbicie ról między boty utrzymuje każdy prompt mały.

Jak stosować: Trzymaj opis bota wąsko — Build ma w opisie tylko projekty i komputery autora. Gdy zakres bota puchnie, wydziel nowego bota zamiast dopisywać kolejne akapity.

Na co uważać: Zbyt drobny podział daje setki botów, między którymi trudno się poruszać — dlatego autor łączy to z warstwą dyspozytora (punkt 1).

6.Rutyny to zaplanowane zadania cykliczne, które też można wygenerować promptem

Na czym polega: Rutyny działają jak cron. Autor ma bota sprawdzającego co 30 minut, od 7:00 do 23:30, konta największych firm AI pod kątem nowych wydań.

Jak stosować: Zapytaj bota, jakie rutyny warto dla ciebie ustawić, i pozwól mu je utworzyć. Sprawdza się to zwłaszcza w monitorowaniu newsów — także jeśli nie tworzysz treści.

Na co uważać: Gęsta częstotliwość działa cały dzień i kosztuje. Dobierz interwał do tego, jak szybko naprawdę zmienia się obserwowane źródło, i ogranicz okno godzinowe.

7.Wtyczki są jednocześnie MCP i skillami — zacznij od zestawu bazowego

Na czym polega: Wszystko — MCP, narzędzia, skille — mieszka w jednej sekcji wtyczek. Zestaw minimalny według autora: Gmail, Kalendarz Google, X, Agent Mail, a przy pracy z kodem także Vercel.

Jak stosować: Podłącz najpierw te, których będziesz używać codziennie. X przydaje się do pobierania postów i pracy z treściami społecznościowymi, Vercel do wypychania kodu i aktualizacji projektów.

Na co uważać: Każda wtyczka to kolejny dostęp nadany botom. Nie instaluj „na zapas” — podłączaj to, co ma konkretną rutynę albo bota za sobą.

8.Skill do badania trendów jako osobne narzędzie

Na czym polega: Autor mocno poleca skill „Last 30 Days” Matta Van Horna: podajesz temat, a skill zbiera z API serwisów społecznościowych to, co ludzie mówią, jak z czegoś korzystają i jakie są najnowsze wiadomości.

Jak stosować: Używaj go, gdy potrzebujesz przeglądu trendu, a nie faktu — np. rozeznanie w nowym produkcie albo w nastrojach wokół narzędzia.

Na co uważać: Skill opiera się na odtworzonych API serwisów społecznościowych, więc jego działanie zależy od cudzej infrastruktury i może się zmienić. To też źródło opinii, nie weryfikowanych faktów.

9.Nadawaj botom ludzkie imiona i tytuły ról

Na czym polega: Nazwa to imię, tytuł to rola. Autor uważa, że „content”, „email”, „coding” jest nudne, a przyjemność z pracy przekłada się na to, jak często i jak chętnie korzystasz z narzędzia.

Jak stosować: Imię + tytuł typu „CTO”, „revenue ops”, „moderator społeczności” — jednym spojrzeniem na listę wiesz, kto jest kim.

Na co uważać: Wybierz imię, które nie będzie ci przeszkadzać codziennie (żartobliwa uwaga autora o imionach byłych partnerów ma praktyczne dno). Antropomorfizacja nie zmienia tego, że to system z uprawnieniami — nie traktuj „zaufania do Dusty’ego” jako argumentu za szerszym dostępem.

10.Nie wyrzucaj dotychczasowego, konfigurowalnego agenta

Na czym polega: Grokbot działa wyłącznie na modelu Grok i nie pozwala zmieniać modelu ani poziomów rozumowania. Konfigurowalny agent typu Hermes nadal jest potrzebny.

Jak stosować: Grokbota używaj do ogólnej, codziennej pracy umysłowej. Konfigurowalnego agenta zostaw do tańszych modeli, modeli lokalnych, zadań administracyjnych na własnym komputerze i wszystkiego, co wymaga głębokiej personalizacji.

Na co uważać: Brak wyboru modelu oznacza też brak możliwości obniżenia kosztu czy przełączenia się przy słabszych wynikach — planuj podział zadań tak, żeby nie uzależnić krytycznych procesów od jednego dostawcy.