Claude Design Now Builds Beautiful $10,000 Websites (NO AI Slop)

2026-08-17 Jack Roberts AI zagraniczne tutorial waga 4/5 17 min czytania

Czterostopniowy proces tworzenia stron w Claude, który omija generyczny wygląd AI: system projektowy z referencji, własna grafika, typografia i przepisanie copy. Dla osób budujących strony z AI.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Diagnoza „AI slopu”: strony generowane przez modele wyglądają identycznie, bo wszyscy dają im ten sam prompt.
  2. Rozpoznawalne znaki generyczności: ten sam krój pisma, gradient indygo–fiolet, trzy karty funkcji, zaokrąglenia, mrożone szkło, szablonowy nagłówek.
  3. Zasada nadrzędna: nie dawaj modelowi promptu, dawaj mu system projektowy.
  4. Krok 1 — wybór referencji: przeszukanie katalogu najlepszych stron i wskazanie trzech najbliższych własnej branży, a potem zbudowanie na ich podstawie skodyfikowanego systemu projektowego.
  5. Krok 2 — własna warstwa graficzna: podłączenie generatora obrazów i wideo (Higgsfield CLI) do Claude Code i stworzenie unikalnego stylu graficznego oraz obsady postaci.
  6. „Design loop” (gauntlet loop) jako umiejętność: model iteruje projekt względem wzorca, a sędziowie oceniają, czy wynik spełnia poprzeczkę — zamiast losowych „ulepszeń” przy każdym pytaniu.
  7. Krok 3 — typografia: fonty jako największa pojedyncza dźwignia jakości; darmowe źródła, podgląd krojów w realnych zastosowaniach, ostrożność z licencjami.
  8. Krok 4 — copy: system, który wykrywa cechy pisania AI, przepuszcza tekst przez inny model, uczy się od najlepszych marek w niszy i stosuje listę zakazanych słów.
  9. Pięć zasad copy: nie zmuszaj do myślenia, najpierw nazwij ból, konkret, jedna prośba na ekran, jedna myśl na stronę.
  10. Przestroga autora: nie kopiuj jednej referencji jeden do jednego — łącz kilka systemów projektowych i zachowaj własność nad częścią kreatywną.

Redakcyjne tłumaczenie

Wróg ma imię

Claude potrafi dziś budować naprawdę ładne strony — takie, które nie wyglądają jak generyczna papka AI. Ale tylko wtedy, gdy używa się właściwych systemów. W tym materiale pokażę prosty, powtarzalny sposób na tworzenie pięknych stron w dowolnej stylistyce, żebyście mogli pokonać potwora zwanego „AI slopem”.

Powód, dla którego większość stron wygląda dziś identycznie, jest banalny: wszyscy wpisują ten sam prompt, a modele zwracają ten sam przewidywalny wynik. Ten sam gradient, te same karty, ta sama sekcja hero. Wszystko. To jak życie w Dniu Świstaka, a ja lubię różnorodność.

Zanim przejdziemy do rozwiązania, zrozummy, czym właściwie jest ta papka. To zawsze ten sam krój pisma — a font jest niesamowicie ważny i prawie nikt o tym nie mówi. To klasyczne przejście z indygo w fiolet. (Informacja dodatkowa: autor przyznaje z przymrużeniem oka, że sam używa indygo w tym materiale). To trzy karty funkcji — zawsze trzy, zauważyliście? Te same zaokrąglenia narożników, efekt mrożonego szkła i nagłówek, który brzmi dokładnie jak wygenerowany przez model, bo ludzie nawet nie zmieniają tekstu.

Poziom pierwszy: system zamiast promptu

Pierwszy krok w walce z papką: daj modelowi system, nie prompt. Co to znaczy? Chodzi o system projektowy. Claude sam z siebie nie wie, czym jest dobry projekt graficzny — trzeba mu to pokazać.

Możemy więc podejrzeć strony, które są wzorem jakości. Jest jeden świetny katalog, o którym wspominałem już wcześniej — to jak fabryka czekolady Willy’ego Wonki dla pięknych stron. Znajdziecie tam Linear, Stripe, Air, Mercury. Wszystkie są znakomite. Możemy je wykorzystać, żeby zrozumieć, jak wygląda świetny design, a potem odtworzyć drogę, która do niego prowadzi.

(Informacja dodatkowa: mowa o katalogach galerii stron typu „awwwards”, gdzie zebrane są witryny znanych firm technologicznych. Autor zapowiada linki w opisie filmu oraz w swojej darmowej społeczności, gdzie zbiera wszystkie poradniki).

Pierwsza rzecz: bierzemy adres tego katalogu i wchodzimy do Claude. Wklejamy go i piszemy mniej więcej tak:

„Chciałbym zbudować piękną stronę. Daję Ci listę świetnych, topowych witryn. Przejdź przez nie i znajdź mi trzy przykłady najbliższe mojemu biznesowi. Mój biznes to aplikacja edukacyjna do nauki AI, coś w rodzaju Duolingo. Podaj mi trzy linki”.

Wysyłamy i czekamy. Sedno tego kroku: znaleźć strony, które wyglądają świetnie i są z naszej niszy. Można to zrobić także ręcznie — w katalogu jest zakładka z najpopularniejszymi pozycjami, są najnowsze, jest wyszukiwarka. Wpisuję „education” i widzę wszystkie edukacyjne. Opcji są setki i wszystkie są dobre.

Claude proponuje trzy: Duolingo, Quizlet i Slush. Quizlet jest w porządku. Slush jest bardzo dopracowany i świeży — podoba mi się, jak aplikacje wpływają w kadr, ma dobre animacje przy przewijaniu. Ale wybieram Duolingo, bo ma piękne, indywidualne grafiki, które moim zdaniem wyglądają fantastycznie.

Kopiujemy link i dajemy Claude drugi prompt:

„Chcę, żebyś przyjrzał się tej referencji projektowej — Duolingo. Buduję aplikację, która uczy ludzi AI. Zainspiruj się tym systemem projektowym i zbuduj mi na jego podstawie system dla mojego produktu. Jestem Duolingo od AI”.

Wklejamy link do Duolingo. Opcjonalnie można dorzucić drugi system projektowy jako dodatkową referencję. Model: Fable 5, poziom wysiłku „xhigh” — „high” też się sprawdzi, różnica nie jest duża.

(Informacja dodatkowa: Fable 5 to jeden z modeli rodziny Claude 5; „high”/„xhigh” to ustawienia poziomu rozumowania modelu).

Claude odpowiada pytaniami doprecyzowującymi. Jak nazywa się aplikacja? Niech będzie „Neuro”. „Promptly” brzmi trochę słabo. Kolorystyka: zamiast zieleni Duolingo idziemy raczej w niebieskie tony. Wysyłamy.

Wynik: pierwsza wersja strony Neuro. Bardzo w duchu Duolingo — przycisk „Get started”, hasła „free, fun, effective”, placeholdery grafik. Niżej: „learn anytime, anywhere”, świetna robota z krojem pisma. A na dole po prawej — cały system projektowy. To jest właśnie kluczowa wartość: mamy skodyfikowany system projektowy. Dlaczego to takie ważne? Bo gdy budujecie kolejne części aplikacji, wszystkie te mechanizmy są już ustalone: ekran logowania, e-mail, hasło, mechaniki grywalizacji. Wszystko jest zamknięte i spójne.

Zaznaczam: w prawdziwym projekcie nie kopiowałbym po prostu systemu Duolingo. To tylko demonstracja tego, jak potężne jest samo podejście.

Poziom drugi: własna grafika, wideo i animacje

Mamy architekturę i szkielet. Teraz podnosimy poprzeczkę. Chodzi o generowanie własnych grafik, wideo i animacji oraz połączenie tego z najmocniejszą stroną systemu projektowego.

Używam do tego Higgsfield — można tam generować obrazy i filmy w wielu różnych modelach. Najlepsze jest to, że da się to bardzo prosto podłączyć do Claude, dzięki czemu można puścić Claude „na misję”, a on sam będzie korzystał z modeli w Higgsfield, żeby wygenerować ogromną liczbę materiałów.

(Informacja dodatkowa: Higgsfield to zewnętrzna, płatna platforma do generowania obrazów i wideo; integracja odbywa się przez jej narzędzie wiersza poleceń podłączane do Claude Code).

Wystarczy zrobić zrzut ekranu instrukcji, wkleić go do Claude i napisać: „Podłącz się do Higgsfield przez CLI”. Otworzy się nowe okno, logujecie się i od tej chwili Higgsfield działa wewnątrz Claude Code.

Teraz łączymy to z dobrymi promptami. Sięgam po umiejętność, którą nazywam design loop — oryginalnie „gauntlet loop”. Jeśli nie widzieliście materiału o pętli projektowej, polecam. Bierzecie tę umiejętność, wklejacie do Claude i mówicie: „Zamień to w skill”. Po instalacji wystarczy wpisać ukośnik i „loop”, żeby ją wywołać.

Na czym polega design loop? Mówicie: „To jest nasza strona”, dajecie wzorzec — złoty standard — a model próbuje go odtworzyć. Do tego dochodzą sędziowie, którzy oceniają: czy to spełnia poprzeczkę, tak czy nie? Jeśli tak, przechodzi dalej. Jeśli nie, wraca do pętli. To rozwiązuje realny problem: gdy poprosicie Claude o poprawienie projektu, on zawsze powie „jasne” — a zapytany pięć razy, znajdzie pięć różnych powodów do zmian. Pętla ucina tę przypadkowość.

Prompt, który wysyłam, brzmi mniej więcej tak:

„Porównaj bezlitośnie tę stronę z Duolingo. Duolingo ma mnóstwo pięknych animowanych grafik i wyrazisty styl. Stwórz unikalny styl graficzny z własnymi postaciami — w duchu Duolingo, ale wyraźnie nasz. Potraktuj Duolingo jako złoty standard: przeanalizuj grafiki i animacje w całym serwisie i zbuduj naszą wersję tego, w naszym stylu i z naszymi ruchami, tak żeby wyszła z tego wersja »AI« tego doświadczenia. To ma nie być to samo — to ma być nasz styl, nasz biznes, nasz produkt. Spójrz na przykład na sekcję »learn anytime, anywhere«. Każda sekcja ma wyglądać znakomicie i bezbłędnie. To jest mój złoty standard. Użyj Higgsfield CLI do wygenerowania unikalnych grafik i wideo, a do filmów użyj Seedance 2.5. Widzę, że wiele grafik działa w pętli, mają dużo osobowości, są przekorne i charakterystyczne. Zrozum wszystkie aspekty tej strony, żeby wydobyć tę osobowość”.

Wklejamy i pozwalamy mu działać.

Ponieważ generuję unikalne materiały wideo, wybieram najpierw strategię pilotażową — chcę się upewnić, że podoba mi się kierunek i klimat, zanim uruchomię pełną produkcję całej strony.

Claude pyta: jaka ma być obsada postaci? Duolingo ma sowę Duo i grupę ludzi; potrzebujemy odpowiednika, który czyta się jako AI, ale nie jest banalnym robotem. Zgadzam się. „Neuro neuron” brzmi słabo. Małe roboty — może.

I tu jest moment, w którym trzeba wstrzyknąć własny pomysł. Projektowanie to ta przyjemna część. Chcę być właścicielem efektu kreatywnego. Nie chcę, żeby AI zastąpiło kreatywność — to nie jest jego rola. Jego zadaniem jest zastąpić powtarzalność w procesie twórczym, a nie samą twórczość.

Mówię więc: głównym bohaterem będzie rekin. Trochę jak Gymshark, ale w wersji robotycznej. Nazwiemy go Robo Shark. Możemy pobawić się motywem oceanicznym i lądowym, wprowadzając mechaniczne wersje różnych zwierząt — żeby było atrakcyjnie, ale żeby od razu było widać, że to AI.

Gdy pętla projektowa zakończyła pracę, dostałem gotowy efekt. Przyznam, że wróciłem do modelu i powiedziałem, że pomysł z robotycznym krokodylem mi się nie podoba — ostatecznie osiadłem na innym kierunku, bo Claude wraca z pytaniami „chcesz to czy tamto?”.

I efekt: strona z sekcją „jedna lekcja, pięć minut”, interaktywnym elementem, w którym naprawdę czuć ducha Duolingo. Niżej piękna interaktywność, hasło „zbudowane na tym, jak ludzie faktycznie się uczą”. Jestem naprawdę pod wrażeniem. Ma własny, unikalny styl graficzny. „Za miesiąc będziesz promptował jak trzeba”, „Zacznij”, ładna animacja na dole, wyskakujące elementy. Cała piękna strona zbudowana dokładnie tym systemem — a jedyne, co doszło, to podłączenie Higgsfield CLI do generowania obrazów i filmów.

Poziom trzeci: typografia

Kolejna rzecz w walce z papką AI: trzeba realnie podnieść swoją umiejętność doboru krojów pisma. Fonty zmieniają wszystko — to największa pojedyncza różnica.

Pamiętam czasy pracy korporacyjnej, kilka lat temu, zanim odszedłem na swoje. Za każdym razem, gdy dostawałem dokument, pierwsze co robiłem, to Ctrl+A i zmiana kroju na Avenir albo cokolwiek, co dało się znaleźć w tym okropnym Wordzie. Fonty zmieniają wszystko.

Krojów jest mnóstwo, to królicza nora. Ale istnieje bardzo dużo naprawdę dobrych, darmowych fontów, których można używać, i wpięcie ich jest banalnie proste. Bardzo lubię fontself.com — nie są sponsorem — bo pokazuje, jak kroje wyglądają w prawdziwych zastosowaniach. Fonts In Use to drugie dobre miejsce tego typu. Widzicie, jak coś wygląda naprawdę, i stąd biorą się pomysły.

Praktycznie: zbudowałem w swojej społeczności system wspierający pracę z systemami projektowymi. Jednym z jego elementów jest sekcja graficzna. Gdy Claude projektuje stronę, ta sekcja pokazuje efekt, wyjaśnia zasady konstrukcji, prezentuje inwentarz zasobów — cała grafika jest unikalna i wygenerowana — oraz coś w rodzaju arkusza modelowego z docelową paletą barw.

Niżej znajdziecie zestaw krojów do wyboru. Dodałem tam selektor rekomendacji: AI analizuje, o czym jest marka, co robi i czego nie robi, i mówi na przykład „celujesz w nowoczesny wygląd SaaS, chcesz wzbudzać zaufanie i pewność, potrzebujesz odpowiedniego kerningu”. Można klikać kroje i podglądać efekt na żywo.

(Informacja dodatkowa: kerning to odstępy między poszczególnymi parami liter — jeden z parametrów decydujących o tym, czy tekst wygląda profesjonalnie).

Zawsze sprawdzajcie licencje krojów. Osobiście nie mam nic przeciwko kupieniu świetnego fontu — uważam, że jest wart swojej ceny. Ale darmowych, dobrych krojów jest tyle, że sam ten jeden element podniesie jakość każdego projektu.

Poziom czwarty: copy

Fonty to jedno, ale bez rozwiązania kolejnej kwestii cała reszta jest nic niewarta. Chodzi o teksty.

Mogę mieć najlepszy design i najpiękniejsze grafiki na świecie, ale jeśli copy jest słabe, nikt niczego nie kupi — bo to właśnie tekst zdradza wszystko najszybciej. Copy musi wyglądać znakomicie. Patrząc na te grafiki na stronie Neuro, jestem dosłownie dwie sekundy od wyciągnięcia karty i zapisania się na tę usługę — tak dobry jest ten projekt. Ale to copy naprawdę zmienia sposób, w jaki rzeczy są odbierane.

Zbudowałem system, przez który można przepuścić dowolne teksty ze strony. Sprawdza on kilka rzeczy naraz.

Po pierwsze, zabija „AI slop”. Identyfikuje cechy charakterystyczne dla pisania przez modele — korzystam tu ze świetnych repozytoriów z GitHuba, które wciągnąłem właśnie w tym celu. Wszystko, co nosi ślady maszynowego pisania, przepuszczam przez GPT 5.6. Robię to, bo Claude jest tak powszechny, że jego największa siła stała się w pewnym sensie jego słabością — wszyscy go używają. GPT sprawia, że tekst brzmi bardziej po ludzku, a mniej „po Claude’owemu”.

(Informacja dodatkowa: chodzi o celowe wymieszanie modeli, żeby uniknąć stylistycznych manier jednego z nich).

Po drugie, dostajemy copy klasy światowej. System jest oparty na tym, co mówią najlepsi marketerzy. Rozpoznaje też, jakie marki działają w waszej niszy — bo skoro celem strony jest pozyskiwanie klientów, to warto sprawdzić pięć najlepszych firm SaaS w branży i zapytać: co one robią, czego nie robią przegrani? Czego możemy się nauczyć od tych, którzy naprawdę wygrywają? Ta wiedza wchodzi wprost do tekstów. Do tego dochodzi lista zakazanych słów i szereg dalszych filtrów.

Pięć głównych zasad, które warto stosować niezależnie od narzędzi:

Nie zmuszaj mnie do myślenia. Chodzi o myślenie systemu pierwszego, nie drugiego. Gdy jestem na waszej stronie, nie powinienem angażować mózgu — treść ma po prostu przez mnie przepłynąć. Jeśli powiem „to 29,62%, a teraz wyciągnij z tego pierwiastek”, natychmiast was tracę. Każecie mi wykonać za dużo pracy. Z tego samego powodu prostsze miniatury na YouTubie zwykle działają lepiej.

(Informacja dodatkowa: „Nie każ mi myśleć” to klasyczna książka Steve’a Kruga o użyteczności; system pierwszy i drugi to rozróżnienie Daniela Kahnemana między myśleniem szybkim, automatycznym a wolnym, wysiłkowym).

Najpierw nazwij ból. To zasada z systemu marketingowego Daniela Priestleya.

Bądź konkretny.

Jedna prośba na ekran.

Jedna strona, jedna myśl. Dlatego w naszym systemie każdy ekran mieści się w jednym widoku i niesie jeden komunikat. Wchodzę na stronę: jaka jest idea? Jeden ekran, jeden punkt, a celem jest kliknięcie „zacznij”. Następny ekran to demo. Kolejny znów: jeden ekran, jeden punkt. Ostatni: pobierz aplikację.

Zobaczmy, co system zaproponował. Wykrył 28 linii do zmiany. Zamiast „Get started” — „Start free”. Znacznie mocniejsze. „Naucz się AI naprawdę, po pięć minut naraz. Wszyscy używają AI, prawie nikt nie jest w tym dobry”. Ciekawe. Dalej: „Neuro to pięć minut dziennie prawdziwego promptowania. Zadania sprawdzane w chwili, gdy odpowiadasz — przestajesz zgadywać, co działa”. Piękne. Zamiast „Get started” — „Zacznij pierwszą lekcję”, czyli konkret.

Kolejny przykład: zamiast „pięć minut, gdziekolwiek jesteś” — „pięć minut w pociągu też się liczy”. To jest świetne, bo dostaję wizualizację: jestem w pociągu i robię coś, co ma znaczenie. Zamiast „idź dalej” — „gdy pięć minut to za mało”. System znalazł 28 takich zmian i przy każdej tłumaczy, co robi. Planuję jeszcze dołożyć do niego więcej logiki.

Ten system zbudował też przy okazji nowy system projektowy: typografię, wszystkie warianty przycisków, ekrany logowania, palety barw. Dzięki temu, gdybyśmy musieli odtworzyć dowolną podstronę lub element, mamy wszystko zamknięte w jednym miejscu.

Zastrzeżenia i podsumowanie

Nie lekceważcie generowania obrazów i wideo. Regularnie korzystam z takich platform i widzę, jak bardzo podnoszą poziom strony i jej interaktywność. Można było to jeszcze wielokrotnie dopracować — chciałem tylko pokazać, co wychodzi z połączenia dobrego promptowania, dobrego designu i właściwej generacji materiałów: efekt, który nie sprawia wrażenia AI-owej papki.

Pamiętajcie o licencjach na fonty — część jest darmowa tylko do użytku prywatnego, ale już nie komercyjnego. Upewnijcie się, że jesteście bezpieczni.

I ostatnia rzecz. Użyłem tu Duolingo jako przykładu, ale w praktyce warto łączyć kilka różnych projektów, żeby stworzyć coś własnego i unikalnego. Nie kopiowałbym tego kroku po kroku — podmieniałbym elementy i mieszał systemy projektowe. Pokazuję po prostu, co jest możliwe. Jeśli chciałem zrobić „Duolingo od AI”, to właśnie je zbudowaliśmy: własny styl graficzny, własne obrazy. To naprawdę imponujące.

(Informacja dodatkowa: autor kończy odwołaniem do własnych płatnych i darmowych materiałów — masterclassu, społeczności i „agentowego systemu operacyjnego” — oraz zapowiedzią kolejnego filmu).

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Zamień prompt na system projektowy

Na czym polega: Generyczność wyników bierze się stąd, że model dostaje ogólne polecenie i sięga po statystycznie najbezpieczniejszy wzorzec. Rozwiązaniem jest dostarczenie mu skodyfikowanego systemu: typografii, palety, komponentów, zasad układu.

Jak stosować: Zanim poprosisz o stronę, poproś o wygenerowanie i zapisanie systemu projektowego jako osobnego artefaktu. Kolejne podstrony buduj już wyłącznie na jego podstawie.

Na co uważać: System projektowy jest wart tyle, ile referencja, z której powstał. Jeśli zbudujesz go z jednej strony, odziedziczysz też jej maniery — i wrócisz do punktu wyjścia, tylko z inną papką.

2.Naucz się rozpoznawać sygnaturę „AI slopu”

Na czym polega: Charakterystyczny zestaw: domyślny krój pisma, gradient indygo–fiolet, dokładnie trzy karty funkcji, te same zaokrąglenia, mrożone szkło i niezmieniony, wygenerowany nagłówek.

Jak stosować: Potraktuj tę listę jako checklistę odbioru. Zanim opublikujesz stronę, przejdź po niej i wymuś zmianę przynajmniej tam, gdzie trafisz w wzorzec.

Na co uważać: To lista z sierpnia 2026 — sygnatura ewoluuje razem z modelami. Aktualizuj ją, zamiast odhaczać w nieskończoność ten sam gradient.

3.Wybieraj referencje z własnej niszy, nie z ogólnej galerii

Na czym polega: Autor daje modelowi katalog świetnych stron i prosi o trzy najbliższe swojemu typowi biznesu, zamiast opisywać estetykę słowami.

Jak stosować: Wklej link do katalogu, opisz jednym zdaniem swój produkt i poproś o trzy konkretne adresy. Potem sam obejrzyj wszystkie trzy i wybierz — filtrowanie zostaw modelowi, decyzję zostaw sobie.

Na co uważać: Autor sam mówi, że w realnym projekcie nie kopiowałby jednej referencji. Bierz po jednym elemencie z kilku źródeł — inaczej zbudujesz rozpoznawalny klon cudzej marki, co jest też ryzykiem prawnym.

4.Pętla projektowa zamiast prośby „popraw to”

Na czym polega: Design loop (gauntlet loop) ustawia wzorzec jako złoty standard i wprowadza sędziów oceniających, czy wynik go osiąga. Jeśli nie — iteracja wraca do pętli.

Jak stosować: Zapisz pętlę jako umiejętność w Claude Code i wywołuj ją komendą. Zawsze podawaj konkretny wzorzec i wskazuj imiennie sekcje, które mają dorównać poziomowi.

Na co uważać: Bez zdefiniowanego kryterium sukcesu pętla może kręcić się w nieskończoność i palić tokeny. Poproszony pięć razy o poprawę, model znajdzie pięć różnych powodów — dokładnie ten problem pętla ma rozwiązywać, a nie skalować.

5.Zacznij od pilota, zanim wygenerujesz całą stronę

Na czym polega: Przy kosztownej produkcji grafik i wideo autor najpierw sprawdza kierunek na małej próbce, a dopiero potem uruchamia pełny przebieg.

Jak stosować: Poproś o jedną sekcję i dwie–trzy grafiki w docelowym stylu. Zaakceptuj kierunek, dopiero potem daj zielone światło na resztę.

Na co uważać: Generowanie wideo jest płatne i szybko się sumuje. Bez pilota ryzykujesz opłacenie pełnej serii materiałów w stylu, który po obejrzeniu odrzucisz.

6.Zachowaj własność nad decyzją kreatywną

Na czym polega: Autor odrzuca propozycje modelu („neuron”, „robotyczny krokodyl”) i sam ustala koncept postaci. Jego teza: AI ma zastępować powtarzalność procesu twórczego, nie samą twórczość.

Jak stosować: Ustal sam kluczowe decyzje — bohatera, metaforę, ton — a modelowi zleć wykonanie wariantów, wersji i produkcji zasobów.

Na co uważać: Model chętnie zaproponuje kierunek i pójdzie z nim dalej, jeśli nie zaprotestujesz. Milczenie jest tu odczytywane jako zgoda, a im później zmienisz zdanie, tym więcej pracy do wyrzucenia.

7.Typografia to największa pojedyncza dźwignia jakości

Na czym polega: Zdaniem autora krój pisma robi największą różnicę wizualną, a prawie nikt o tym nie mówi. Domyślny font modelu to jeden z najsilniejszych markerów generyczności.

Jak stosować: Świadomie wybierz krój przed rozpoczęciem projektowania. Podglądaj kroje w realnych zastosowaniach (fontself.com, Fonts In Use), a nie na próbce alfabetu.

Na co uważać: Sprawdź licencję. Wiele darmowych krojów jest darmowych wyłącznie do użytku prywatnego — komercyjne wdrożenie wymaga wykupienia licencji.

8.Przepuść teksty przez inny model niż ten, który je napisał

Na czym polega: Autor wykrywa cechy pisania AI, a potem przepisuje tekst innym modelem — jego argument jest taki, że powszechność jednego modelu sprawia, że jego styl stał się rozpoznawalny.

Jak stosować: Rozdziel role: jeden model pisze, drugi przepisuje i odszlifowuje. Dodaj listę zakazanych słów i zwrotów typowych dla generowanego tekstu.

Na co uważać: Przepisywanie potrafi zgubić fakty i konkrety. Po każdej rundzie sprawdź merytorykę, bo drugi model optymalizuje brzmienie, nie prawdziwość.

9.Ucz copy od zwycięzców w swojej niszy

Na czym polega: System analizuje pięć najlepszych firm w branży i pyta, co robią one, a czego nie robią słabsi — i wprowadza te wnioski do tekstów.

Jak stosować: Zbierz strony liderów swojej kategorii i poproś o wypisanie powtarzalnych wzorców: struktury nagłówków, typu obietnicy, sposobu obsługi obiekcji. Dopiero potem pisz własne.

Na co uważać: Wzorce liderów zwykle działają, bo ci liderzy mają już rozpoznawalność. Kopiowanie ich lakonicznej pewności siebie bez ich reputacji zwykle nie działa u nikogo innego.

10.Pięć zasad copy: prostota, ból, konkret, jedna prośba, jedna myśl

Na czym polega: Nie zmuszaj czytelnika do myślenia, najpierw nazwij jego ból, bądź konkretny, jedna prośba na ekran, jedna myśl na sekcję. Dobre przykłady z materiału: „pięć minut w pociągu też się liczy” zamiast „pięć minut, gdziekolwiek jesteś”; „zacznij pierwszą lekcję” zamiast „zacznij”.

Jak stosować: Przejrzyj każdy ekran i zadaj dwa pytania: jaka jest tu jedna myśl i jaka jest jedna akcja? Wszystko poza nimi usuń albo przenieś niżej.

Na co uważać: „Nie zmuszaj do myślenia” nie znaczy „nie mów nic konkretnego”. Nadmierne upraszczanie zabiera stronie treść, a bez treści zostają same slogany — czyli dokładnie ta papka, przed którą materiał ostrzega.