O czym jest ten film
- Cursor wypuścił GrokBota — platformę agentową wymierzoną bezpośrednio w Claude Co-work i GPT Work.
- Produkt składa się z aplikacji webowej/desktopowej i aplikacji na iOS, w pełni zsynchronizowanych.
- Agentów tworzy się przez rozmowę; każdy ma własną nazwę, tytuł i opis pełniący funkcję promptu systemowego.
- Narzędzia zewnętrzne (Slack, Linear, Gmail, Vercel) podłącza się jako pluginy — również w trakcie zwykłej konwersacji.
- Pluginy i skille są współdzielone przez wszystkich agentów na koncie; różnicuje ich wyłącznie opis.
- Każdy agent dostaje pełnoprawny komputer w chmurze, którym można sterować także z telefonu.
- Agenci potrafią rozmawiać ze sobą — autor pokazuje, jak agent deweloperski konsultuje się z agentem contentowym i buduje z tego aplikację.
- Automatyzacje można ustawiać czasowo (rutyny) oraz na wyzwalacze zdarzeń: Slack, Git, Teams, Linear, Sentry, PagerDuty.
- Brakujące elementy: bot w Slacku, działająca zakładka plików, czaty grupowe agentów — wszystko wygląda na zapowiedziane.
- Autor porównuje całość do „chmurowego Buzza” Jacka Dorseya — nowego sposobu współpracy z zespołem agentów.
Redakcyjne tłumaczenie
Czym jest GrokBot
Mamy pilne wieści ze świata agentów AI. Cursor właśnie wypuścił nowy produkt o nazwie GrokBot, wycelowany wprost w Claude Co-work i GPT Work. To platforma agentowa, w której ma się wrażenie, że wysyła się wiadomości do zespołu agentów AI. Pozwala podłączyć tych agentów do wszystkich swoich narzędzi, a nawet w pełni sterować działającym komputerem w chmurze. Wydali aplikację webową i mobilną. Przejdziemy teraz przez każdą funkcję GrokBota po kolei — powiem, co mi się podoba, czego nie lubię, a przede wszystkim: co to oznacza dla wykorzystania agentów w biznesie.
Jesteśmy więc w zupełnie nowej aplikacji desktopowej o nazwie GrokBot. To platforma wydana przez Cursora, który został przejęty przez SpaceX — i Elon Musk zdecydował, że będzie się nazywała GrokBot.
(Informacja dodatkowa: autor odnosi się do przejęcia Cursora przez SpaceX za 60 miliardów dolarów, o którym wspomina też pod koniec materiału. Nazwa produktu jest pochodną marki Grok.)
Nie tylko wydali nową aplikację desktopową, która pozwala mi stworzyć zespół agentów — mam agenta contentowego, agenta typu chief of staff, agenta GrokBota i agenta deweloperskiego — ale mają też aplikację na iOS. Wszystko jest w pełni zsynchronizowane. Cokolwiek napiszę tutaj, pozostaje zsynchronizowane w aplikacji na iOS, która również nazywa się GrokBot.
Jedną z pierwszych rzeczy, które można tu zauważyć, jest to, że mój agent chief of staff prowadził rozmowę z moim agentem contentowym. Mogę kliknąć w to miejsce i zobaczyć pełną konwersację między nimi. Ale nie wybiegajmy za daleko — do tego dojdziemy za chwilę.
Tworzenie agenta i podłączanie narzędzi
Zacznijmy od początku, bo chcę omówić wszystkie funkcje nowej platformy. Pierwsza rzecz, jaką można zrobić, to kliknąć plus i utworzyć nowego bota. Przy tworzeniu pojawia się przyjemna animacja, agent zostaje powołany do życia i pyta: „do czego głównie mam ci służyć?”.
Nazwijmy go menedżerem poczty i kalendarza. Chcę też, żeby był podłączony do mojego Slacka — żeby mógł go czytać — oraz do Lineara. Agent odpowiada: „już się robi, podciągam Slacka i Lineara”. Teraz mogę po prostu dodać plugin do Lineara. Autoryzuję go jednym kliknięciem, zatwierdzam po stronie Lineara i klikam „continue”, żeby zalogować się na swoje konto. Linear został dodany.
(Informacja dodatkowa: Linear to popularny wśród zespołów produktowych system śledzenia zadań i zgłoszeń.)
Pluginy da się więc dodawać w trakcie zwykłej rozmowy. Za każdym razem, gdy dodasz plugin, do agenta trafia automatyczna wiadomość: „Linear jest podłączony”. Potem system informuje, że Slack nadal wymaga zalogowania. Autoryzuję Slacka i podpinam go do konta agenta. Autoryzacja zakończona. Wracamy do GrokBota, a on już widzi, że połączenie jest aktywne.
Teraz mogę napisać coś takiego: „o 9:00 daj mi poranne podsumowanie — Linear, Slack, poczta i kalendarz; na początku najważniejsze pozycje z kalendarza, potem maile sponsorskie”. W ten sposób tworzy się agentów, konwersacyjnie podpina wszystkie narzędzia, a potem agent po prostu robi różne rzeczy za ciebie w chmurze.
Kiedy poprosisz agenta o stworzenie automatyzacji, pojawi się ona jako rutyna. Masz więc czat i osobno rutyny. Boczny panel otwiera się przyciskiem — widać w nim ustawienia, komputer (do którego zaraz przejdziemy) oraz właśnie rutyny.
Nazwa, tytuł i opis jako prompt agenta
Zanim zajmiemy się komputerem, chcę powiedzieć o nazewnictwie. Po kliknięciu w górnej części mam pole nazwy. Nazwijmy go EA — mały asystent wykonawczy. W polu tytułu wpisuję „executive assistant”. Po kliknięciu obok pojawia się etykietka: zarządza pocztą i kalendarzem Rileya, triage skrzynki, odpowiadanie, przygotowanie do spotkań, skupienie na sprawach sponsorskich w mailach i tak dalej. I gotowe — stworzyliśmy agenta EA.
Przejdźmy teraz do aplikacji na iOS. Widać, że agent EA już tam jest, żywy i zdrowy — synchronizacja jest idealna. Wyślijmy wiadomość: „Cześć, potrzebuję, żebyś jeszcze raz przyjrzał się mailom. Możesz mi dać krótkie podsumowanie zgłoszeń wsparcia? Chcę przejrzeć te dotyczące Vibe Code i Chorus”. Wysyłam prompt. Uwielbiam te drobne animacje, jak ten mały trójkącik. Ale najważniejsze: aplikacja na iOS i desktopowa są w idealnej synchronizacji.
Pluginy i skille
Przejdźmy teraz do mojego agenta contentowego. Jak widać, ten agent właśnie scrapuje posty z Instagrama — w tej chwili moje. Widać, że ściągnął pełne transkrypcje wszystkich moich filmów. To zasługa mojego ulubionego skilla — Scrape Creators, który jest świetny.
Wcześniej pokazałem, że Slacka, Lineara czy pocztę można podłączyć po prostu rozmawiając z agentem, ale da się to też zrobić w zakładce pluginów. Widać tu mnóstwo pluginów, które można dodać bezpośrednio do agentów GrokBota — bardzo podobnie jak w Codeksie i Claude Code. Jest na przykład plugin Remotion. Gdybym chciał zająć się tradingiem albo kryptowalutami, mogę dodać Revolut. Vercel oczywiście już dodałem — pozwala mi hostować każdą aplikację, którą stworzę. Chyba mogę też dodać Cloudflare.
Tak jak w oryginalnym Codeksie, istnieje tu rozróżnienie między skillami a pluginami. Wszystkie dodane pluginy można przywoływać małpą — dodałem właśnie plugin Revel; widzę, że na tym jest błąd, ale mógłbym na przykład wywołać Gmaila i zlecić mu obsługę poczty. Skille natomiast wywołuje się ukośnikiem, dokładnie jak w Codeksie. Tak właśnie dostaję się do skilla Scrape Creators, który pozwala mi scrapować dowolne media społecznościowe.
Ważne, żeby wspomnieć: każdy agent ma własny opis. Nazwę, tytuł i opis warto traktować łącznie — to twój własny prompt agenta. Możesz mu nadać osobowość. Cokolwiek tam wpiszesz, agent czyta przy każdym uruchomieniu, więc działa i zachowuje się tak, jak to opisałeś. To właśnie ich różnicuje. Agent contentowy ma opis mówiący, dlaczego jest agentem od treści. Agent deweloperski ma napisane, że buduje aplikacje — i to stanowi o różnicy.
Trzeba też zrozumieć, co wszyscy ci agenci mają wspólnego: dzielą te same pluginy. Kiedy dodasz plugin do jednego agenta, wszyscy pozostali też go dostają. Dokładnie tak samo działa to ze skillami — dodany jednemu agentowi trafia do wszystkich, bo jest przechowywany w tym samym miejscu. Możesz natomiast wpisać w opisie agenta deweloperskiego, że zwykle korzysta z tych a nie innych skilli i używa ich w określony sposób. To ich rozdziela. Ale ostatecznie wszyscy dzielą ten sam zestaw pluginów i skilli.
Komputer w chmurze dla każdego agenta
Omówiliśmy pluginy i skille. Teraz chcę pomówić o komputerze, który przychodzi z każdym agentem. To jest pełnoprawny komputer działający w chmurze. Klikam „open” i mogę nim sterować jak zwykłym komputerem. Otwieram Chrome’a i faktycznie go obsługuję. Wchodzimy na espn.com — ma dostęp do internetu. Zdalnie sterujemy komputerem.
Ale to, że ja korzystam z tego niezbyt wysokiej jakości obrazu, nie jest tu sednem. Sedno jest takie, że to komputer dla twojego agenta. Na przykład: jesteśmy w agencie deweloperskim. „Zbuduj fajną stronę docelową dla GrokBota, aplikacji, którą teraz obsługuję. Zrób prototyp i uruchom go na swoim komputerze.” Robię zrzut ekranu, kopiuję go, wklejam i dodaję: „ma wyglądać tak”. Wysyłam prompt.
Agent deweloperski — przypomnijmy, to ten agent, który buduje aplikacje — ma pełną kontrolę nad tym komputerem. Może więc zbudować aplikację i uruchomić ją na tym chmurowym komputerze. I pamiętajmy: jeśli przejdziemy do aplikacji na iOS, wrócimy na ekran główny i otworzymy GrokBota, zobaczymy, że agent deweloperski nad tym pracuje. A klikając w komputer, mogę go zobaczyć i w pełni nim sterować również z telefonu — co jest dość porażające.
Popatrzcie na to: robi zrzuty ekranu w trakcie powstawania. Pisze: „strona docelowa GrokBota działa na moim komputerze na porcie 3001”. Zrobił zrzut, ale mogę też po prostu otworzyć komputer, wejść do przeglądarki i otworzyć localhost:3001 — i faktycznie działa lokalnie na tym chmurowym komputerze. Jest trochę wolno, ale mamy GrokBota działającego na naszym komputerze, co jest całkiem fajne.
Agenci rozmawiający ze sobą
To była funkcja komputera. Teraz sprawmy, żeby agenci porozmawiali ze sobą. To jest mój agent deweloperski. Mój agent contentowy scrapował ostatnio moje treści. Chcę zbudować nową aplikację, która byłaby dobra dla mojej publiczności — opartą na moich treściach. Każę więc agentowi deweloperskiemu porozmawiać z agentem contentowym. I mogę to zrobić bezpośrednio z telefonu, wiadomością głosową:
„Cześć, potrzebuję, żebyś porozmawiał z agentem contentowym. Zapytaj go o wszystkie transkrypcje Rileya Browna, moje treści, które ściągnął z Instagrama. Potem weź te transkrypcje, przedyskutuj je trochę z agentem contentowym i wymyślcie pomysł na aplikację, którą powinienem zrobić. Następnie zbuduj z tego aplikację na iOS.”
Wysyłam prompt. Agent deweloperski myśli, a potem idzie zaczepić agenta contentowego. Pokazuje się komunikat: „wysłałem wiadomość do agenta contentowego”. Agent pisze: „poprosiłem agenta contentowego o zrzut transkrypcji i motywy. Wrócę z pomysłem na aplikację, gdy odpowie. Wtedy zacznę budowę na iOS.”
Mój agent deweloperski rozmawia więc z agentem contentowym. To był widok z iOS-a — przejdźmy do właściwej aplikacji. Widzę, że wymienili wiadomości. Powstają takie meta-konwersacje. Agent contentowy napisał do mnie: „deweloper zaczepił mnie o brief contentowy, żeby wybrać pomysł na aplikację. Wysłałem trzy propozycje”. Piszą więc do mnie i jednocześnie do siebie nawzajem. Mogę kliknąć i zobaczyć ich pełną rozmowę. „Cześć, Riley poprosił mnie, dewelopera, żebym popracował z tobą nad tym”. A potem odpowiedź agenta contentowego: „dzięki, tego dokładnie potrzebowałem”. I teraz pracują razem, rozmawiają o koncepcji — dosłownie prowadzą ze sobą konwersację, co jest porażające.
Jedna rzecz, którą zauważysz: kiedy pracują, ruszają się. Gdy nic nie robią, są statyczne, a gdy pracują — animują się na bocznym panelu. Nawet po zwinięciu panelu, a ten zwinięty widok całkiem mi się podoba, można najechać na nie kursorem, żeby zobaczyć, kto jest kim. Można też pisać do nich w trakcie pracy. Piszę „update?” — i proszę, buduje tę aplikację na iOS. To naprawdę fajne. Dosłownie buduje aplikację na iOS. To jest aplikacja, którą tworzy.
„Możesz to uruchomić przez @Revel?” To taki mały symulator iOS-a, który pozwala uruchomić aplikację w przeglądarce. Przeszli więc pełny proces, stworzyli aplikację na iOS i wdrożyli ją w Revelu. Klikam w link — otwiera aplikację działającą w chmurze. Aplikacja się ładuje. Chyba to jednak aplikacja na Androida. Chwilę to trwa. I proszę: mamy aplikację o nazwie Actionpad, z której mogę korzystać w chmurze. To aplikacja na Androida stworzona w GrokBocie.
Rutyny i wyzwalacze zdarzeń
Teraz chcę zrobić coś, czego nie widziałem dotąd ani w Claude, ani w Codeksie, ani na żadnej innej dużej platformie agentowej: tworzenie wyzwalaczy dla automatyzacji.
W agencie deweloperskim mogę stworzyć rutynę, mówiąc na przykład: „codziennie rano o 9:00 przyślij mi pomysł na aplikację”. Rozmawiając z agentem, tworzę rutynę, a gdy agent ją utworzy, pojawi się z boku. Domyślnie panel jest zamknięty; po otwarciu i kliknięciu widzę „poranny pomysł na aplikację” — agent właśnie ją stworzył i tu dodał.
To jest automatyzacja oparta na czasie, ale można też stworzyć automatyzację na wyzwalaczu. Robi się to plusem. Widać opcję „kiedy uruchomić” i możliwość dodania wyzwalacza. Powiedzmy, że chcemy, by agent uruchamiał się przy każdej wiadomości na Slacku w określonym kanale. Wybieram Slacka, kanał „short-form-videos” — wystarczy go wpisać. Dowolny tekst. Mogę dodać instrukcje: „podsumuj wiadomość wysłaną tutaj, to ważny kanał; wszystkie linki również uwzględnij”. Nazywam to „short form monitor” — mógłbym poprosić agenta, żeby to skonfigurował, ale robię to ręcznie. I gotowe.
Teraz gdybym wszedł na Slacka i napisał: „mam pomysł na krótki film o GrokBocie”, powinno to automatycznie uruchomić agenta. Czekam, aż zacznie pracować. Widać, że się ładuje, a agent się rusza — czyli coś robi. Po tym wirującym kółeczku widać, która rutyna pracuje. Powinien odpowiedzieć na wpis w kanale short form na Slacku. I proszę: napisał „short form videos — wrzuciłeś pomysł na krótki film o GrokBocie”, a dalej ma ostatnie wiadomości, które opublikowałem w kanale.
Chodzi mi o to, że owszem — można tworzyć automatyzacje o określonych porach, ale można też ustawiać wyzwalacze. Zauważyłem przy tym, że wyzwalaczy nie ma zbyt wielu. Dostępne aplikacje wyzwalające to: wiadomość na Slacku, zdarzenie w Gicie, wiadomość w Teams, zgłoszenie w Linearze, alert z Sentry i incydent w PagerDuty. Myślę, że dodadzą ich więcej — spodziewam się poczty i wielu innych w niedalekiej przyszłości. To trochę jak Zapier: ustawiasz dowolny wyzwalacz, a gdy coś się wydarzy, agent się tym zajmie.
(Informacja dodatkowa: Sentry to narzędzie do monitorowania błędów w aplikacjach, PagerDuty — system powiadamiania dyżurnych o awariach. Oba wyzwalacze celują w zespoły inżynierskie.)
Czego jeszcze brakuje
Sporo dziś omówiliśmy. Można tworzyć agentów, którzy komunikują się między sobą. Są czaty. Jest komputer — po jednym dla każdego agenta. Są rutyny, które można konfigurować. Można dodawać pluginy i skille. To wygląda na ich superaplikację — platformę agentów AI dla pracy umysłowej.
Jest jednak kilka rzeczy, których jeszcze nie mają, a które moim zdaniem pojawią się niedługo. Po pierwsze, nie da się dodać bota deweloperskiego ani żadnego innego do Slacka i pisać do niego jak do bota. Gwarantuję jednak, że dodadzą to bardzo szybko, bo w Slacku można już dodać do kanału Cursora jako bota — i działa naprawdę dobrze. Piszesz do bota Cursora, ma taką swoją animację. Gwarantuję, że z GrokBotem będzie to możliwe, bo pamiętajmy — to kolejna aplikacja Cursora. Nazywają ją GrokBotem tylko dlatego, że SpaceX kupił Cursora za 60 miliardów dolarów.
Kolejna rzecz: naciśnięcie Command+K otwiera małe menu. Można w nim przejrzeć wszystkich agentów i łatwo znaleźć ustawienia. Wpisuję „content agent” i błyskawicznie się przełączam. Widzę wszystkie wiadomości — mogę przeszukiwać wiadomości i agentów, filtrować grupy. Są też pliki. Te jeszcze nie działają: gdy poprosisz agenta o utworzenie plików, nie udało mi się sprawić, żeby się tu pojawiły. Sądzę, że dodadzą to bardzo niedługo. Dalej mamy rutyny — widać wszystkie. I linki: wszystkie, którymi agenci wymienili się między sobą albo które udostępnili na czacie. Mogę otworzyć wszystkie ostatnie linki. To całkiem wygodny sposób nawigacji.
Ale być może najfajniejszą z nadchodzących funkcji są grupy. Widać, że można będzie stworzyć czat grupowy z wieloma agentami. Widzę, że zaraz to dodadzą — zostawili mnóstwo poszlak. Jeśli zapytasz dowolnego agenta GrokBota: „czy potrafisz tworzyć czaty grupowe w GrokBocie?”, odpowie: „mogę rozmawiać w czacie grupowym, jeśli już jestem jego członkiem, i mogę powoływać nowych agentów, ale nie mam sposobu, żeby samodzielnie utworzyć nową grupę w GrokBocie”. A przecież dosłownie dodali tę zakładkę grup. Będziemy więc mogli tworzyć czaty grupowe z różnymi agentami. Nie mam pojęcia, na ile to będzie przydatne, ale brzmi bardzo ciekawie.
Ta aplikacja przypomina mi trochę chmurowego Buzza. Dla tych, którzy widzieli film o Buzzie stworzonym przez Jacka Dorseya — zbudował on nowego konkurenta Slacka, otwartoźródłową wersję Slacka, do której możesz dodawać własnych agentów. GrokBot jest jakby łatwiejszy w użyciu, tyle że wszystko dzieje się w chmurze, a każdy agent ma ten swój mały chmurowy komputer. To wygląda na nowy sposób współpracy z wieloma agentami naraz i myślę, że stanie się dużo ciekawszy, gdy dodadzą więcej agentów. Zrobię o tym narzędziu jeszcze wiele filmów, bo wiem, że dodadzą mnóstwo nowych funkcji.
10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania
1.Opis agenta to jego prompt systemowy — tam leży cała różnica
Na czym polega: Nazwa, tytuł i opis agenta są czytane przy każdym uruchomieniu. To one decydują o tym, jak agent działa i jaką ma „osobowość”.
Jak stosować: Traktuj pole opisu jak specyfikację roli: zakres obowiązków, priorytety, format odpowiedzi, których skilli używać i w jakiej kolejności. Autor w opisie asystenta wpisał konkretnie „triage skrzynki, przygotowanie do spotkań, skupienie na sprawach sponsorskich”.
Na co uważać: Opis jest jedynym mechanizmem różnicowania agentów. Jeśli napiszesz go ogólnikowo, wszyscy twoi agenci będą zachowywać się identycznie, bo dzielą ten sam zestaw narzędzi.
2.Pluginy i skille są wspólne dla wszystkich agentów na koncie
Na czym polega: Dodanie pluginu lub skilla jednemu agentowi automatycznie udostępnia go wszystkim pozostałym — są przechowywane w jednym miejscu.
Jak stosować: Skonfiguruj integracje raz, a specjalizację buduj wyłącznie przez opisy. Oszczędza to powtarzania autoryzacji dla każdego agenta z osobna.
Na co uważać: To znaczy też, że agent contentowy ma dostęp do twojej poczty, a agent od maili — do narzędzi deweloperskich. Nie ma tu separacji uprawnień, więc podłączając wrażliwe konto, podłączasz je całej flocie.
3.Narzędzia podłącza się rozmową, nie w ustawieniach
Na czym polega: Wystarczy napisać agentowi, że chcesz podpiąć Slacka i Lineara — sam podstawia przyciski autoryzacji, a po zalogowaniu dostaje potwierdzenie połączenia.
Jak stosować: Przy pierwszej konfiguracji wypisz agentowi wszystkie narzędzia jednym komunikatem i przeklikaj autoryzacje seryjnie, zamiast szukać ich w zakładce pluginów.
Na co uważać: Autor napotkał błąd na jednym z pluginów (Revel). Po każdej autoryzacji warto zweryfikować realnym zapytaniem, czy połączenie faktycznie działa — komunikat „authorization complete” nie jest testem.
4.Każdy agent dostaje pełny komputer w chmurze
Na czym polega: To nie jest sandbox do uruchamiania kodu, tylko sterowalny pulpit z przeglądarką i dostępem do internetu, którym możesz też sterować ręcznie — również z telefonu.
Jak stosować: Zlecaj zadania, które wymagają realnego środowiska: zbudowanie prototypu i uruchomienie go na localhoście, sprawdzenie strony w przeglądarce, praca z aplikacją bez API. Zrzut ekranu z tego komputera możesz wkleić agentowi jako referencję wizualną.
Na co uważać: Autor wprost mówi, że obraz nie jest wysokiej rozdzielczości, a działanie bywa wolne. Do zadań, które da się załatwić API-em lub CLI, ta droga jest po prostu wolniejsza.
5.Wyzwalacze zdarzeń to funkcja, której nie ma konkurencja
Na czym polega: Poza rutynami czasowymi („codziennie o 9:00”) GrokBot pozwala uruchomić agenta na zdarzenie zewnętrzne. Autor podkreśla, że nie widział tego dotąd u Claude’a ani w Codeksie.
Jak stosować: Zamień pętle odpytywania na reakcje — np. każda wiadomość we wskazanym kanale Slacka uruchamia agenta, który ją streszcza wraz z linkami. Do wyzwalacza dopisuj instrukcję, co konkretnie ma się stać.
Na co uważać: Lista wyzwalaczy jest krótka: Slack, Git, Teams, Linear, Sentry, PagerDuty. Poczty na razie nie ma, więc automatyzacje mailowe trzeba nadal opierać na rutynie czasowej.
6.Agenci potrafią konsultować się między sobą
Na czym polega: Można kazać jednemu agentowi zaczepić drugiego, poprosić o dane i przedyskutować z nim wynik. Konwersację między agentami widzisz w całości, a oni równolegle raportują do ciebie.
Jak stosować: Rozdziel role tam, gdzie realnie różnią się kontekstem — jeden agent gromadzi materiał (np. transkrypcje treści), drugi go wykorzystuje do budowy. Sformułuj jednym poleceniem cały łańcuch: zapytaj X, przedyskutuj, potem zbuduj.
Na co uważać: To wciąż ci sami agenci z tym samym zestawem narzędzi — zysk bierze się z podziału kontekstu i ról, nie z jakichkolwiek różnych możliwości. Przy prostych zadaniach dołożysz sobie tylko rundę wymiany wiadomości.
7.Pełna synchronizacja desktop–mobile realnie zmienia sposób pracy
Na czym polega: Aplikacja webowa i iOS są zsynchronizowane w obu kierunkach — łącznie z podglądem i sterowaniem chmurowym komputerem oraz wiadomościami głosowymi.
Jak stosować: Zlecaj z telefonu dłuższe zadania głosowo, a wyniki przeglądaj na desktopie. Autor tak właśnie uruchomił cały łańcuch: budowę aplikacji zlecił z telefonu wiadomością głosową.
Na co uważać: Łatwość zlecania z telefonu sprzyja nieprecyzyjnym promptom. Do zadań wieloetapowych warto mimo wszystko sformułować polecenie tak dokładnie, jak przy klawiaturze.
8.Rutyny twórz rozmową, a nie klikaniem
Na czym polega: Poproszenie agenta o cykliczne działanie („codziennie o 9:00 przyślij pomysł na aplikację”) automatycznie tworzy rutynę widoczną w bocznym panelu.
Jak stosować: Formułuj rutynę razem z formatem wyniku — autor od razu określił, co ma być w porannym podsumowaniu i w jakiej kolejności (najpierw kalendarz, potem maile sponsorskie).
Na co uważać: Boczny panel z rutynami jest domyślnie zwinięty, więc łatwo zapomnieć, ile automatyzacji faktycznie działa. Warto go okresowo przeglądać przez Command+K.
9.Rozróżnienie @ i / działa tak jak w Codeksie
Na czym polega: Pluginy wywołuje się małpą, skille ukośnikiem. To ten sam wzorzec, który autor zna z Codeksa i Claude Code.
Jak stosować: Jeśli pracowałeś już z Codeksem lub Claude Code, przenieś nawyki wprost — a swoje sprawdzone skille traktuj jako główny czynnik przewagi. Autor za najwartościowszy uznaje własny skill do scrapowania mediów społecznościowych.
Na co uważać: Kolizja nazw jest realna przy wspólnej puli skilli dla wszystkich agentów. Nazywaj je jednoznacznie, zanim ich liczba urośnie.
10.Produkt jest wyraźnie niedokończony — planuj z tym założeniem
Na czym polega: Zakładka plików nie działa, czatów grupowych jeszcze nie ma (choć zakładka już istnieje), brakuje bota w Slacku, a lista wyzwalaczy jest wąska.
Jak stosować: Buduj na GrokBocie automatyzacje odwracalne i pojedyncze, żeby ocenić platformę, ale krytyczne procesy trzymaj tam, gdzie stack jest kompletny.
Na co uważać: Autor sam operuje prognozami („gwarantuję, że dodadzą”), opartymi na poszlakach w interfejsie. To przewidywania, nie zapowiedzi producenta — nie planuj wdrożeń pod funkcje, których jeszcze nie ma.