O czym jest ten film
- SpaceX AI wypuściło Grokbota — bezpośredniego konkurenta dla Hermes Agent i OpenClaw, napędzanego modelem Grok 4.6.
- Kluczowa różnica: Grokbot stawia na wielu nazwanych agentów z osobowościami, a nie na jednego „szefa sztabu”.
- Każdy agent dostaje własny komputer w chmurze, którego pracę można oglądać na żywo i w każdej chwili przejąć nad nim kontrolę.
- Funkcja „naucz zadania” nagrywa ekran użytkownika i zamienia pokazany proces w wielokrotnie używalną umiejętność.
- Wbudowany komputer pozwala zalogować się do własnych kont, żeby agent mógł z nich realnie korzystać.
- Agenci komunikują się między sobą i przekazują sobie kontekst — bez ręcznego kopiowania informacji do nowych agentów.
- Od pierwszego dnia dostępny jest marketplace wtyczek oraz „rutyny”, czyli zadania cykliczne z rekomendacjami tworzonymi przez samego agenta.
- Aplikacja mobilna oferuje pełną funkcjonalność wersji desktopowej, łącznie z przejmowaniem kontroli nad komputerem agenta.
- Autor poleca metodę wdrożenia „brain dump → reverse prompt”: opowiedz agentowi o sobie, a potem zapytaj, co może dla ciebie zrobić.
- Werdykt: Grokbot wygrywa gotowością „od ręki”, Hermes i OpenClaw wygrywają możliwością dowolnej modyfikacji.
Redakcyjne tłumaczenie
Nowy gracz na stole
SpaceX AI właśnie wypuściło Grokbota — bezpośredniego konkurenta dla Hermes Agent i OpenClaw. Narzędzie napędza ich zupełnie nowy model, Grok 4.6, a sam agent potrafi zrobić wszystko to, co człowiek przy komputerze — z tą różnicą, że dysponuje własnym komputerem w chmurze. Testowałem go przez ostatni tydzień i to naprawdę bardzo dobre narzędzie. Pytanie brzmi jednak inaczej: czy warto wyrzucić Hermesa i OpenClaw, żeby przejść na Grokbota? Właśnie to sprawdzimy.
(Informacja dodatkowa: Hermes Agent i OpenClaw to otwartoźródłowe „harnessy” agentowe — konfigurowalne nakładki, które pozwalają podłączyć wybrany model językowy i pozwolić mu działać na komputerze użytkownika).
Pierwsze wrażenie: zespół, a nie asystent
Tak wygląda Grokbot przy pierwszym uruchomieniu. Dostajesz swojego pierwszego agenta — u mnie nazywał się Slate. Agenci mają własne logotypy i zdjęcia profilowe, co bardzo mi się podoba, a do tego własne imiona, przez co sprawiają wrażenie niemal ludzkich. To ciekawe podejście do tematu.
Cały zamysł Grokbota polega na tym, żebyś czuł, że masz zespół współpracowników pracujących dla ciebie. Hermes Agent i OpenClaw celują raczej w wrażenie posiadania jednego szefa sztabu, który załatwia za ciebie sprawy. Grok idzie w zupełnie inną stronę: masz cały zespół różnych person, które nieustannie pracują dla ciebie na własnych komputerach.
Wyróżnik pierwszy: własny komputer dla każdego agenta
Drugi duży wyróżnik to właśnie ten komputer. Każdy agent może albo korzystać z twojego lokalnego komputera, albo mieć własną maszynę w chmurze. Co więcej, wszystko, co robi na tym komputerze w chmurze, możesz obserwować w czasie rzeczywistym. Nie tylko obserwować — możesz kliknąć „otwórz” i przejąć nad tym komputerem kontrolę. Chcesz wejść i samodzielnie posterować jego przeglądarką albo zrobić cokolwiek innego? Proszę bardzo. To w pełni funkcjonalny komputer w chmurze, nad którym kontrolę masz i ty, i twój agent.
Ale po co dawać użytkownikowi taką kontrolę? Po co ta cała przejrzystość? Powody są dwa.
Powód pierwszy: uczenie przez demonstrację
Po pierwsze, możesz w tym komputerze nauczyć Grokbota, jak coś robić. Klikasz „naucz zadania” i narzędzie zaczyna nagrywać ekran. Jeśli chcę mu teraz pokazać, jak czytać moje newslettery, jak kupować rzeczy na Amazonie albo jak znajdować cudze filmy o AI na YouTubie — po prostu to robię. Mogę nauczyć go dowolnego procesu bezpośrednio w przeglądarce.
W twoim przypadku może to być jakiś firmowy proces: przygotowanie konkretnego typu prezentacji albo dokumentu składanego z informacji z kilku źródeł. Przechodzisz przez ten proces krok po kroku — klikasz, znajdujesz dane, budujesz dokument — a potem wciskasz stop. Agent uczy się tego procesu na podstawie demonstracji, może go powtarzać w nieskończoność i zamienia go w wielokrotnie używalną umiejętność. Jak widać, właśnie analizuje moją demonstrację i zaraz przekuje ją w gotową umiejętność. To jest naprawdę świetne.
Claude i ChatGPT dodały w ostatnich tygodniach podobne funkcje, ale żadna nie jest tak intuicyjna jak rozwiązanie Groka. Tutaj to kwestia otwarcia okna i kliknięcia jednego przycisku.
Powód drugi: logowanie do własnych kont
Druga zaleta wbudowanego komputera: możesz zalogować się na konta, do których chcesz dać Grokbotowi dostęp. Chcę na przykład, żeby Grokbot montował za mnie filmy. Nie mam własnego zespołu, w przeciwieństwie do wielu innych youtuberów — nie mam montażystów ani osób od miniatur, wszystko robię sam. Więc wchodzę i loguję się za Groka, żeby miał dostęp do mojego konta i mógł montować moje materiały.
Wszystko to dzieje się w bardzo intuicyjnym interfejsie. Kiedy trzeba się gdzieś zalogować albo podjąć jakąś akcję, jest to czytelnie zakomunikowane, a komputer, którym agent steruje, widzisz przez cały czas. Możesz więc nieustannie monitorować, co twój agent robi.
Agent, który dopytuje
Kolejna rzecz, którą bardzo w Grokbocie lubię: świetnie zadaje pytania. Kiedy uczysz go nowych umiejętności albo zlecasz zadanie, potrafi dopytać o szczegóły, żeby lepiej zrozumieć, o co ci chodzi. Pokazałem mu nagranie ekranu, a on na to: „dobrze, w jaką umiejętność mamy to zamienić?”. Zapytał nawet, czy chcę zrobić próbny przebieg.
To zawsze było moją ulubioną cechą Claude’a — tryb planowania jest znakomity, pytania wielokrotnego wyboru też. Grok przeniósł to do siebie i zrobił to na naprawdę dobrym poziomie.
Agenci rozmawiający ze sobą
Kolejna świetna rzecz: agenci mogą komunikować się między sobą. Jeśli masz całą flotę agentów, możesz powiedzieć: „hej, popracuj nad tym z Barrym”. Wymienią się wiedzą i kontekstem, żeby dobrze wykonać zadanie.
Pokażę to na przykładzie. Barry zajmuje się dla mnie przerabianiem treści na inne formaty. Mówię więc: „możesz sprawdzić z Barrym, jakie treści już dla mnie przerobił?”. Chodzi o to, żeby obaj byli na bieżąco z tym, co zrobił drugi. To bardzo ważne, jeśli tworzysz nowych agentów — mogą wtedy natychmiast dzielić się kontekstem, zamiast żebyś kopiował i wklejał wszystko ręcznie.
Widać tutaj komunikat, że pinguje Barry’ego. Wysłał wiadomość. Zapytał go i przyniesie odpowiedź, gdy tylko ją dostanie. Jest odpowiedź od Barry’ego. Można podejrzeć całą korespondencję między agentami — widać, jak rozmawiają ze sobą, a Barry odsyła kompletne zestawienie przerobionych treści. To fantastyczne i oszczędza mnóstwo czasu.
Wyobraź sobie, że uruchamiasz nowego agenta do odpowiadania na firmowe maile, a inny agent od dawna zajmuje się resztą spraw biznesowych. Zamiast tłumaczyć od zera całą swoją firmę każdemu nowemu agentowi, mówisz po prostu: „porozmawiaj z moim drugim agentem, zobacz, co już zrobiliśmy”. Wysyłają sobie wiadomości i przekazują kontekst. To naprawdę wyróżniająca się funkcja — nie widziałem jej w żadnym innym agencie AI.
Wtyczki i rutyny
Skoro mowa o dzieleniu się kontekstem — jest tu też cały marketplace wtyczek. Widać różne pluginy pozwalające pobierać kontekst z innych aplikacji. To bardzo miłe zaskoczenie w aplikacji dostępnej od pierwszego dnia.
Zadania cykliczne, czyli cronjoby, też są — nazywają się tu „rutynami”. Mam już jedną, która co tydzień przerabia moje filmy na newslettery. Możesz zdecydować, kiedy mają się uruchamiać, przejrzeć poprzednie przebiegi, dać szczegółowe instrukcje, przetestować od ręki. Standardowa funkcjonalność cronjobów.
Ale w rutynach podoba mi się przede wszystkim co innego: możesz wejść do dowolnego agenta i zapytać go, jaką rutynę warto z danego zadania zrobić. Dostaniesz rekomendacje, a agent sam je utworzy i uruchomi. Nie musisz siedzieć i ręcznie budować każdej rutyny z osobna.
Aplikacja mobilna
Jest też aplikacja mobilna i jest znakomita. Bardzo prosta i czysta — mam wrażenie, że w SpaceX zatrudnili nowy zespół projektantów, bo robią świetną robotę. Wchodzisz, widzisz komputery agentów, możesz przejąć nad nimi kontrolę z telefonu. Nawet z komórki wejdziesz w komputer, zalogujesz się na konta, zrobisz, co trzeba. Pełna funkcjonalność wersji desktopowej, bez żadnych różnic, tylko w czystszym, ładniejszym opakowaniu. Praca w drodze staje się dzięki temu naprawdę wygodna. To pozycja obowiązkowa do pobrania.
Jak zacząć: brain dump i reverse prompt
Jeśli chodzi o pierwsze kroki, polecam moją ulubioną metodę wprowadzania się nowym agentom: „brain dump do reverse prompt”. Polega na tym, że wchodzisz i opowiadasz agentowi wszystko o sobie — dokładnie to zrobiłem tutaj. A potem odwracasz kierunek promptowania: pytasz „co możesz dla mnie zrobić?”.
I jak widać, dostajesz mnóstwo sensownych rekomendacji. Podpowiada mi przerabianie treści na inne formaty. Prosi o podłączenie konta Gmail. Rekomenduje narzędzia do podpięcia, zadania, które może wykonać, oraz rutyny, które może zainstalować. Dzięki temu nie musisz tyle myśleć — opierasz się na inteligencji agenta i nie musisz wymyślać każdego zadania samodzielnie.
To zresztą numer jeden wśród pytań, które dostaję: „ale co ja mam właściwie z tymi agentami robić?”. Nie musisz nad tym myśleć. Opierasz się na agencie. Opowiadasz mu o sobie, pytasz, co może dla ciebie zrobić — i zrobisz w ten sposób znacznie więcej.
Podsumowanie mocnych stron
Podsumujmy wyróżniki i przewagi Grokbota.
Po pierwsze, podejście wieloagentowe jest wbudowane od podstaw. Ani OpenClaw, ani Hermes nie są zaprojektowane pod taki model pracy. Tutaj wystarczy kliknąć plus i masz zupełnie nowego agenta z nowym imieniem i osobowością.
Po drugie, wbudowany komputer w chmurze. Grokbot nie tylko potrafi sterować twoim komputerem jak każdy standardowy agent — od początku został zaprojektowany tak, żeby mieć własną maszynę. Możesz obserwować jego pracę na ekranie i uczyć go przez ten komputer codziennych zadań, które normalnie wykonujesz sam, a potem po prostu je oddelegować.
Po trzecie, agenci potrafią komunikować się ze sobą standardowo, bez żadnej konfiguracji. Umieją koordynować pracę i wymieniać się kontekstem, co oszczędza mnóstwo czasu.
Czy zastępuje Hermesa i OpenClaw?
Powiem tak. Jeśli chcesz doświadczenia „działa od razu po otwarciu” — bez majsterkowania, bez wybierania modelu, bez wybierania harnessu, bez konfigurowania interfejsu — to Grokbot jest najlepszy. Po prostu działa. Nie ma szalonej konfiguracji ani awarii. To właśnie największe wyzwanie przy Hermesie i OpenClaw: mnóstwo konfiguracji i dłubania. Jeśli nie jesteś mocno techniczny, robi się trudno, a do tego dużo się sypie. Grokbot działa od razu i od razu ci pomaga.
Minusem braku otwartego kodu i braku możliwości dłubania jest oczywiście mniejsza konfigurowalność. Hermesa i OpenClaw mogę dostosować dosłownie jak chcę — są w pełni open source. Chcę, żeby napędzał je model otwartoźródłowy? Proszę. Chcę zmienić działanie interfejsu albo coś pod maską? Też mogę. W Grokbocie tego nie zrobisz. Ale dla jakichś 90 procent ludzi, którzy tego nie potrzebują i chcą po prostu floty agentów wykonujących za nich pracę, Grokbot będzie idealny. Naprawdę bardzo dobry.
Tak czy inaczej, niezależnie od tego, do której grupy należysz — uważam, że musisz go pobrać i wypróbować. Musisz sprawdzić, czy pasuje do twojego sposobu pracy, bo w AI wszystko dzieje się tak szybko, że po prostu trzeba testować każde nowe narzędzie. Część się sprawdzi, część nie, ale musisz dać im szansę, bo jeśli trafisz na coś, co naprawdę wpasuje się w twój workflow, twoja produktywność mocno skoczy. U mnie takim narzędziem okazał się Grokbot. Jest znakomity. Wypróbuj.
Premiera była dzisiaj. Wydaje mi się, że to powolne wdrażanie bety — sądzę, że do piątku wszyscy będą mogli korzystać. Dziś jest wtorek, więc jeśli nie masz jeszcze dostępu, próbuj przez kolejne dni. Wdrażanie bety ruszyło dzisiaj.
Dajcie znać, co o tym myślicie. Czy to wystarczająco wyróżnia się na tle Hermesa i OpenClaw?
10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania
1.Wybór między Grokbotem a Hermesem/OpenClaw to wybór między gotowością a kontrolą
Na czym polega: Grokbot działa od razu po otwarciu — bez wyboru modelu, harnessu i konfiguracji interfejsu. Hermes i OpenClaw są otwartoźródłowe i można w nich zmienić dosłownie wszystko, ale wymagają dużo konfiguracji i częściej się sypią.
Jak stosować: Postaw pytanie wprost: czy realnie potrzebujesz podmieniać model albo grzebać pod maską? Jeśli nie — a według autora dotyczy to około 90 procent użytkowników — Grokbot da ci szybszy zwrot z zainwestowanego czasu.
Na co uważać: Decyzja jest jednokierunkowa w praktyce, nie w teorii. Im więcej umiejętności i rutyn zbudujesz w zamkniętym narzędziu, tym trudniej będzie się z niego wyprowadzić. Jeśli już wiesz, że będziesz chciał modelu otwartoźródłowego, nie zaczynaj od Grokbota.
2.Uczenie zadania przez demonstrację zastępuje pisanie promptów
Na czym polega: Klikasz „naucz zadania”, narzędzie nagrywa twój ekran, ty przechodzisz przez proces krok po kroku, a agent zamienia to w wielokrotnie używalną umiejętność.
Jak stosować: Zacznij od procesów, które sam wykonujesz regularnie i mechanicznie — składanie cyklicznego raportu, przygotowanie prezentacji z danych z kilku miejsc. Przejdź całość powoli i bez skrótów, bo agent uczy się dokładnie tego, co zobaczy.
Na co uważać: Nagrywanie ekranu obejmuje wszystko, co jest na ekranie. Zamknij wcześniej niepowiązane karty, komunikatory i dokumenty z danymi, których nie chcesz nikomu pokazywać.
3.Własny komputer w chmurze zmienia to, co agent może zrobić samodzielnie
Na czym polega: Każdy agent może mieć swoją maszynę w chmurze zamiast korzystać z twojego komputera. Pracę widzisz w czasie rzeczywistym i w każdej chwili możesz przejąć nad nią kontrolę.
Jak stosować: Oddawaj na maszynę w chmurze zadania długie i przeglądarkowe — te, które blokowałyby ci własny komputer na godzinę. Sam korzystaj z opcji przejęcia kontroli wtedy, gdy agent utknie na czymś jednorazowym, na przykład na captchy albo nietypowym oknie logowania.
Na co uważać: To, że możesz podglądać pracę, nie znaczy, że będziesz. Przy dłuższych zadaniach wyrób sobie nawyk sprawdzania kluczowych momentów — zwłaszcza tych, po których następuje nieodwracalna akcja.
4.Logowanie do własnych kont daje agentowi realne uprawnienia
Na czym polega: Wbudowany komputer pozwala zalogować się na twoje konta, dzięki czemu agent może pracować w twoich narzędziach — autor loguje go na przykład po to, żeby montował mu filmy.
Jak stosować: Podłączaj konta stopniowo, zaczynając od tych o najmniejszym potencjale szkody. Sprawdź, czy dana usługa pozwala założyć osobne konto o ograniczonych uprawnieniach zamiast dawać dostęp do konta głównego.
Na co uważać: To najpoważniejsza decyzja w całym narzędziu. Zalogowana sesja oznacza, że agent może wykonać wszystko, co ty — łącznie z wysłaniem maila, usunięciem pliku czy zakupem. Nigdy nie loguj się w ten sposób do bankowości ani systemów, w których pomyłka jest nieodwracalna.
5.Wymiana kontekstu między agentami eliminuje ręczne kopiowanie
Na czym polega: Agenci wysyłają sobie wiadomości i dzielą się wiedzą. Zamiast tłumaczyć nowemu agentowi całą swoją firmę od zera, każesz mu porozmawiać z agentem, który już ten kontekst ma.
Jak stosować: Uruchamiając nowego agenta, pierwszą instrukcją niech będzie zebranie kontekstu od agentów już pracujących. Rozdzielaj role tematycznie — jeden od maili, drugi od treści — żeby wymiana kontekstu miała sens.
Na co uważać: Kontekst przekazany dalej jest tak dobry, jak agent źródłowy. Jeśli pierwszy agent ma nieaktualne albo błędne informacje, rozejdą się one po całej flocie. Warto przeczytać zapis rozmowy między agentami przy pierwszych przekazaniach.
6.Rutyny warto projektować z pomocą samego agenta
Na czym polega: Rutyny to zadania cykliczne z harmonogramem, historią przebiegów i możliwością testu. Nowość polega na tym, że możesz zapytać agenta, jaką rutynę warto z danej pracy zrobić, a on sam ją utworzy.
Jak stosować: Po kilku dniach pracy z agentem zapytaj go wprost, co z tego, co dla ciebie robił, nadaje się na rutynę. Uruchom najpierw pojedynczy test, zanim ustawisz harmonogram.
Na co uważać: Rutyna uruchamia się bez twojej obecności. Nie automatyzuj cyklicznie niczego, co wysyła treść na zewnątrz — do klientów, na social media, do zespołu — bez etapu zatwierdzenia po twojej stronie.
7.Metoda „brain dump → reverse prompt” rozwiązuje problem „ale co ja mam z tym robić”
Na czym polega: Najpierw zrzucasz agentowi wszystko o sobie i swojej pracy, a potem odwracasz pytanie: „co możesz dla mnie zrobić?”. W odpowiedzi dostajesz konkretne propozycje zadań, narzędzi do podpięcia i rutyn.
Jak stosować: Poświęć na pierwszy zrzut kilkanaście minut i bądź szczegółowy: czym się zajmujesz, jakich narzędzi używasz, co cię pochłania najwięcej czasu. Potem wybierz z listy rekomendacji dwie lub trzy rzeczy i zacznij od nich.
Na co uważać: Zrzut kontekstu to często wrażliwe informacje o twojej pracy i klientach. Wybierz świadomie, co wpisujesz, i nie traktuj listy rekomendacji jako priorytetów — agent nie wie, co jest dla ciebie ważne biznesowo.
8.Agent, który dopytuje, to funkcja, a nie uciążliwość
Na czym polega: Grokbot zadaje pytania doprecyzowujące, zanim wykona zadanie, i proponuje próbny przebieg. Autor porównuje to do trybu planowania w Claudzie, który uważa za wzorcowy.
Jak stosować: Odpowiadaj na te pytania konkretnie, zamiast odbijać je zdawkowym „rób jak uważasz”. Zawsze korzystaj z propozycji próbnego przebiegu przy nowej umiejętności.
Na co uważać: Zadane pytania nie gwarantują poprawnego zrozumienia. Przy pierwszym uruchomieniu nowej umiejętności sprawdź wynik samodzielnie, zanim zaczniesz jej ufać w trybie automatycznym.
9.Aplikacja mobilna z pełną funkcjonalnością zmienia rytm pracy
Na czym polega: Wersja mobilna nie jest okrojona — pozwala przeglądać komputery agentów, przejmować nad nimi kontrolę i logować się na konta, dokładnie jak desktop.
Jak stosować: Traktuj telefon jako narzędzie nadzoru: odblokowywanie agenta, który utknął, i sprawdzanie postępów w przerwie. Ciężkie ustawianie rób jednak przy biurku.
Na co uważać: Pełna funkcjonalność oznacza też pełną możliwość popsucia czegoś jednym stuknięciem w biegu. Do tego logowanie się na konta z telefonu w miejscu publicznym to zły pomysł.
10.Testowanie nowych narzędzi to element pracy, nie rozproszenie
Na czym polega: Autor argumentuje, że w AI tempo zmian jest tak duże, iż trzeba wypróbować każde nowe narzędzie — część się sprawdzi, część nie, ale trafienie w to właściwe daje duży skok produktywności.
Jak stosować: Zarezerwuj stały, ograniczony blok czasu na testy — i testuj na realnym, ale niekrytycznym zadaniu, bo tylko wtedy zobaczysz, czy narzędzie wpasowuje się w twój sposób pracy.
Na co uważać: Ta rada łatwo zamienia się w ciągłe przeskakiwanie między narzędziami zamiast wykonywania pracy. Ustal z góry kryterium: co narzędzie musi zrobić lepiej niż twoje obecne, żeby zasłużyło na przesiadkę.
(Informacja dodatkowa: materiał opisuje pierwszy dzień powolnego wdrażania bety — autor spodziewał się szerokiej dostępności w ciągu kilku dni od premiery 11 sierpnia 2026 roku).