O czym jest ten film
- Meta wypuściła w becie Muse Code — terminalowego agenta kodującego napędzanego modelem Muse Spark 1.2, konkurenta Claude Code i Codeksa.
- Cena Muse Spark jest pięcio- do sześciokrotnie niższa niż topowych modeli OpenAI i Anthropic przy wynikach plasujących go pomiędzy nimi.
- Autor pokazuje najprostszy sposób instalacji: poprosić Codeksa albo Claude Code, żeby sam pobrał i skonfigurował Muse Code, łącznie z trybem YOLO.
- Codex w wersji desktopowej dostał panel powiadomień i przeprojektowaną przeglądarkę wbudowaną z okienkiem edycji przypinanym do dołu ekranu.
- Rozszerzenie Codeksa do Chrome synchronizuje rozmowy z aplikacją i pozwala sterować przeglądarką z poziomu paska narzędzi.
- W ChatGPT pojawił się przełącznik „chat / work”; autor deklaruje, że korzysta niemal wyłącznie z trybu work.
- Cursor przestaje być narzędziem tylko dla programistów — integracja z Google Workspace zapowiada przekształcenie w „super aplikację”.
- Z Chin przyszły trzy modele: Kimi K3, DeepSeek V4 Flash i Qwen 3.8 Max; DeepSeek jest ekstremalnie tani, ale zapowiada podwyżki.
- Nastroje wokół Anthropic pogorszyły się, choć autor uważa Opusa i Fable za bezkonkurencyjne we front-endzie i dokumentach.
- Buzz — platforma Jacka Dorseya przypominająca Slacka dla agentów — zapowiada erę zespołów agentów zamiast pojedynczych asystentów.
Redakcyjne tłumaczenie
Ostatnie dwa tygodnie w świecie agentów AI były wyjątkowo ciekawe. Mark Zuckerberg i Meta wypuścili własnego agenta kodującego, Muse Code, żeby rywalizować z Claude Code i Codeksem. Muse Code można używać w terminalu do budowania aplikacji albo jako agenta ogólnego przeznaczenia, a konfiguracja zajmuje dwie minuty — zaraz pokażę, jak to zrobić. Poza tym mamy do omówienia DeepSeeka, Kimi i Qwena oraz kolejne modele wychodzące z Chin. Trzeba pogadać o najnowszych aktualizacjach Codeksa i o Cursorze, który przechodzi z pozycji narzędzia dla programistów do roli super aplikacji — dokładnie tak samo jak Claude i Codex. Na koniec zajmiemy się Buzzem, czyli tworzeniem zespołów agentów, i wszystkimi nowościami wokół tej platformy. To jest agent native update, w którym omawiam najważniejsze wiadomości dotyczące czołowych platform i modeli AI, żebyście mogli wykorzystać agentów do zwiększenia własnej produktywności. Nazywam się Riley Brown, zaczynamy.
Meta wchodzi na front — Muse Code
Pierwsza nowość pochodzi od Mety, co samo w sobie jest rzadkością. Meta zwykle nie robi zbyt wiele na froncie najnowszych technologii, ale tym razem jest inaczej. Mark Zuckerberg napisał na Twitterze: „Wypuszczamy dziś Muse Code w wersji beta. To terminalowy agent kodujący, który podejmuje się kompletnych zadań inżynierii oprogramowania w dużych repozytoriach — planuje zmiany, pisze kod, weryfikuje wyniki. Napędza go Muse Spark 1.2, zaktualizowany model nastawiony na kodowanie”.
Sądząc po benchmarkach, które opublikował, model plasuje się dokładnie pomiędzy Opusem a GPT 5.6 Terra — czyli średnim modelem OpenAI, pomiędzy Soul a Luną.
Spójrzmy na ceny modelu Mety w porównaniu z 5.6 Soul i Claude Opus. Jeśli zsumujemy koszt wejścia i wyjścia, dla GPT 5.6 wychodzi 35 dolarów, dla Opusa 30 dolarów, a dla topowej wersji Meta Muse Spark tylko 5,50 dolara. To różnica rzędu pięciu, sześciu razy. Muse Spark jest więc znacząco tańszy niż najlepsze modele OpenAI. Kiedy zaczniemy go porównywać z GPT 5.6 Terra, robi się już całkiem porównywalnie — o czym powiemy później, bo OpenAI obniża ceny swoich pozostałych modeli.
Zawsze jednak pamiętajcie: każdą nowość, o której mówię, najlepiej zrozumieć przez faktyczne przetestowanie jej, a nie przez patrzenie w wykresy.
Jak w dwie minuty postawić Muse Code
Jak właściwie zacząć używać Muse Code? To bardzo proste. Wchodzicie do Claude Code albo do Codeksa — kto ogląda moje filmy, ten wie, że znacznie częściej używam Codeksa. Wpisuję więc: „Cześć, Codex. Pobierz najnowszy Muse Code od Mety. Mark Zuckerberg ogłosił go wczoraj, to terminalowy agent kodujący. Pobierz go teraz, żebym mógł go używać w swoim terminalu”.
Uruchamiamy polecenie, czekamy kilka sekund i agent instaluje wszystko na komputerze. Gotowe. To agent terminalowy, więc uruchamiamy go w terminalu — albo w systemowej aplikacji Terminal, albo, jeśli pracuję w aplikacji Codex czy w wersji ChatGPT z Codeksem, wciskam Command+J i mam terminal na miejscu. Wpisuję muse. Pojawia się pytanie: zaufać i kontynuować czy wyjść. Klikam „trust and continue”. Następnie wybieram między logowaniem przez przeglądarkę a kluczem API. Logujemy się do platformy Mety — po kliknięciu logowania przez przeglądarkę zostaję automatycznie przeniesiony do przeglądarki i mogę się zalogować kontem Meta.
Po zalogowaniu ekran wygląda mniej więcej tak i możemy już korzystać z Muse Code. Pytam: „Cześć, jakim jesteś modelem?”. Odpowiada: „Jestem Muse Code, napędza mnie Meta Muse Spark”. Na co dzień korzystam z tego po prostu w zwykłym terminalu. Wystarczy wpisać muse — i już pracujecie w terminalu, w razie potrzeby na pełnym ekranie.
Mówię więc: „Stwórz symulator gry w kręgle. Ma być jak Wii Bowling. Zrób Wii Bowling, a potem uruchom to lokalnie, żebym mógł zagrać”.
(Informacja dodatkowa: Wii Bowling to kultowa minigra z konsoli Nintendo Wii, sterowana ruchem kontrolera — stała się skrótowym określeniem prostej, intuicyjnej gry w kręgle).
Tworzymy więc Wii Bowling. Gorąco polecam przetestować to samodzielnie. Sprawdźcie też zadania z zakresu pracy umysłowej: niech agent stworzy dokumenty, arkusze, tego typu rzeczy. Model jest naprawdę szybki, a moim zdaniem plasuje się gdzieś między Opusem a Sonnetem.
Domyślnie zobaczycie komunikat w rodzaju „sandbox blokuje trwałe serwery”. Potrzebujemy więc trybu YOLO, żeby agent mógł automatycznie uruchamiać komendy terminalowe i odpalać aplikacje, które tworzy. Robimy to znowu przez Codeksa: otwieram go i mówię: „Ustaw tak, żeby Muse Code zawsze domyślnie startował w trybie YOLO. Zrób to teraz, dla każdej sesji”.
(Informacja dodatkowa: „tryb YOLO” to potoczna nazwa trybu, w którym agent wykonuje polecenia bez pytania o zgodę przy każdej operacji. Wygodne, ale oznacza oddanie agentowi pełnej kontroli nad komputerem).
Dzięki temu Muse Code może robić wszystko, czego chcecie, i nie musicie mu za każdym razem nadawać dziwnych uprawnień. Po tej zmianie wystarczy otworzyć nową sesję terminala przez Command+N, wpisać muse i zobaczycie, że jesteście w trybie YOLO. Muse Code ma pełną kontrolę i można mu zlecić dowolne zadanie.
Wracam do gry w kręgle. Oto, co powstało: mamy kręgle, mamy regulację podkręcenia. To podkręci piłkę w lewo, więc muszę celować tutaj. No dobrze, może jednak bez podkręcania. O, proszę bardzo.
To nie jest najlepsza gra w historii, ale to prawdopodobnie kwestia promptowania. Chodziło mi o to, żeby dać wam narzędzie do przetestowania. Testowanie jest naprawdę proste i mocno zachęcam, żeby sprawdzić nowego terminalowego agenta od Mety.
Co nowego w Codeksie — aplikacja desktopowa
Druga nowość to zmiany, które zaszły w Codeksie przez ostatnie dwa tygodnie. Za chwilę dojdziemy do aplikacji mobilnej, ale zacznijmy od desktopu.
W panelu bocznym obok zwykłego widoku ze wszystkimi czatami pojawił się pasek powiadomień — coś w rodzaju panelu aktywności. Zamiast sztywnego widoku projektów pokazuje najnowsze sesje. Jest bardzo intuicyjny i wyświetla dokładnie ten katalog, w którym dana sesja działa, więc widzicie od razu, gdzie na dysku jesteście. Całość przypomina raczej powiadomienia i pokazuje ostatnią zakończoną sesję — a z tego korzystam najczęściej.
Druga zmiana w desktopie to moja ulubiona aktualizacja projektowa od bardzo dawna: wbudowana przeglądarka. W jednym z czatów stworzyłem stronę. Jest trochę brzydka, ale trudno. Kiedy przełączę ją na pełny ekran, czat z agentem znika. Przeprojektowano dolny pasek: mogę go kliknąć, rozwinąć i po prostu napisać: „Ta linia pod sekcją odcinków mi się nie podoba. Możesz też poprawić ten ciemnofioletowy kolor za logo na górze? Cały górny pasek jest brzydki, popraw go”.
Uruchamiam polecenie na miejscu i doskonale widzę, co agent robi. Potem przypinam okno do dołu. Kiedy przewinę na sam dół, widzę małe logo ChatGPT — mogę je rozwinąć albo schować. Dzięki temu w pełni zanurzam się w stronie; to praktycznie pełny ekran. A gdy chcę coś zmienić, schodzę na dół, klikam ikonę OpenAI i gotowe.
Jedna uwaga: jeśli używacie Whisper Flow, będzie wam wchodzić w drogę. Przesunąłem Whisper Flow na prawą stronę ekranu — widzicie, jak potrafi zasłaniać interfejs. Trzeba go po prostu przeciągnąć w lewo albo w prawo. Ja wybieram prawą. Teraz Whisper Flow jest tutaj, a okno edycji OpenAI tutaj. Zwróćcie też uwagę, że wchodzi tu do gry sterowanie przeglądarką — agent faktycznie steruje przeglądarką. To po prostu przyjemny nowy projekt wbudowanej przeglądarki w Codeksie.
(Informacja dodatkowa: Whisper Flow to popularne narzędzie do dyktowania tekstu głosem, wyświetlające pływające okienko nad innymi aplikacjami).
Rozszerzenie do Chrome
Zostając przy przeglądarkach: zaktualizowano też rozszerzenie do Chrome. Znajdziecie je w zakładce z wtyczkami — wystarczy wpisać „Chrome” i pobrać. Po instalacji w przeglądarce pojawia się ikona ChatGPT, którą można przypiąć na pierwszą pozycję.
Klikam ją i mówię: „Przygotuj tweeta na podstawie swoich ostatnich wspomnień o mnie i tego, co dziś robiliśmy. Wymyśl najlepszego możliwego tweeta. Przejmij kontrolę nad przeglądarką i przygotuj tweeta, ale go nie publikuj — tylko ustaw go w kolejce”.
Wszystkie rozmowy prowadzone w rozszerzeniu Chrome synchronizują się z aplikacją Codex. Widzicie tu wątek „draft tweet from today”. Kiedy przejdę do ChatGPT, ten sam wątek jest na miejscu — jesteśmy połączeni z Chrome. Tweet został przygotowany: „Największa zmiana w AI to nie lepsze odpowiedzi, tylko sprawczość”. No dobrze, nad treścią trzeba jeszcze popracować, ale został ustawiony w kolejce.
Jeśli chcecie otworzyć wątek bezpośrednio w Codeksie, klikacie trzy kropki i wybieracie „open in app” — otworzy się to od razu w aplikacji. W praktyce można więc używać aplikacji Codex wewnątrz Chrome. Miła nowość.
Przełącznik „chat / work” w ChatGPT
Ostatnia zmiana dotycząca ChatGPT to nowy przełącznik na górze. Można teraz przełączać się między trybem chat a work. Właśnie wypuściłem — a może dopiero wypuszczam — godzinny film o ChatGPT work. To najbardziej szczegółowy przewodnik, jaki powstał.
Myliłem się co do Codeksa. Mówiłem, że wolałbym, żeby nie rozdzielali Codeksa i GPT work. Myliłem się. GPT work jest szalenie użyteczny. Działa całkowicie w chmurze i korzystam z niego codziennie. Gorąco polecam zacząć używać go z telefonu. Możecie w praktyce sterować pocztą, kalendarzem i wszystkimi wtyczkami, które macie podpięte w aplikacji ChatGPT. Wszystkie dodane aplikacje kontrolujecie w pełni z telefonu, co jest niesamowicie przydatne. Po tej aktualizacji jest to jeszcze bardziej dostępne — przełącznik między chatem a workiem siedzi na górze. Ja praktycznie w ogóle nie używam już chatu, korzystam wyłącznie z worka.
Cursor staje się super aplikacją
Kolejna nowość dotyczy tweeta, który napisałem: największym konkurentem aplikacji desktopowej ChatGPT — dawniej znanej jako Codex — jest dziś Cursor, a nie Claude Desktop. Napisałem to, bo mam informacje z dobrego źródła. Rozmawiałem z kilkoma osobami: Cursor jest w trakcie przebudowy. Szykują poważne zmiany w platformie i zamierzają stać się pełnoprawną super aplikacją, tak jak Codex.
Pierwszy sygnał to możliwość podłączenia Cursora do Google Workspace. CTO Cursora napisał: „Wszyscy myślą o Cursorze jako o narzędziu do kodowania. My też tak myśleliśmy. Ale wewnątrz firmy wiele naszych zastosowań w ogóle nie dotyczy kodowania. Badania, analiza danych, triage błędów, zarządzanie projektami — żeby wymienić tylko kilka. Okazuje się, że agenci kodujący są całkiem niezłym fundamentem dla wszelkiego rodzaju pracy”. To może być zapowiedź tego, co nadchodzi. Widać wyraźnie, że będą zmieniać platformę.
W Cursorze znajdziecie zakładkę „customize” — to odpowiednik zakładki z wtyczkami w Codeksie. Wpisujecie na górze „Google Drive” i widzicie konfigurację. Ja mam to już ustawione. Trzeba się uwierzytelnić, czyli po prostu zalogować do plików na Dysku Google, a potem można to wypróbować w czacie.
Mam tu Cursora ustawionego na nowy model DeepSeek V4. Ten model jest praktycznie darmowy — nie żartuję. Przerywam więc i mówię: „Stwórz szybki arkusz opisujący kroki trenowania modelu AI wraz z opisem, jak to zrobić. Ma wyglądać profesjonalnie, a potem prześlij mi link do Arkusza Google”.
Korzystam z DeepSeek V4 Flash, najtańszego modelu na świecie od DeepSeeka. To kosztuje w zasadzie grosze, może jeden czy dwa centy. Model tworzy link do Arkuszy Google i pracuje wewnątrz Cursora. I proszę — gotowe. „Twój arkusz Google jest utworzony i gotowy”. Praca zajęła 44 sekundy, więc naprawdę szybko. Otwieram i mamy wynik.
Sedno jest takie, że agent może sterować Dokumentami, Arkuszami i Prezentacjami Google — wszystkim. Można oczywiście użyć lepszego modelu niż DeepSeek V4, ale to ten, którego dla zabawy używam ostatnio.
Trzy nowe modele z Chin
Czwarta nowość to trzy modele z Chin: Kimi K3, DeepSeek V4 Flash oraz Qwen 3.8 Max. Każdy jest dobry na swój sposób.
Kimi K3 jest najlepszy z całej trójki, ale też najdroższy. Wielu ludzi było zachwyconych jakością modelu, ale rozczarowanych ceną. Jest naprawdę drogi — przy niektórych zadaniach niemal tak drogi jak Sonnet. Mimo to gorąco polecam go wypróbować.
DeepSeek V4 Flash jest chyba najciekawszy, bo przy pewnych zadaniach jest 105 razy tańszy od Fable. Za chwilę pokażę, jak ustawić ten model w Cursorze, podobnie jak pozostałe.
Trzeba jednak mieć na uwadze jedno. DeepSeek ogłosił: „Planujemy w najbliższym czasie podnieść ogólny cennik usług API DeepSeek, spodziewany jest znaczący wzrost. Prosimy o odpowiednie zaplanowanie użycia”. To niedobra wiadomość i wiele osób zaczęło się zastanawiać, jak drogo się zrobi.
Z drugiej strony DAX z Open Code napisał: „W sprawie nadchodzącej podwyżki cen DeepSeeka — byliśmy w stanie odtworzyć ich obecne ceny nawet na wynajmowanych GPU. To więc raczej nie kwestia strat finansowych, tylko kształtowania ruchu, bo są przeciążeni”. Innymi słowy: będziemy w stanie hostować ten model DeepSeeka w Stanach za cenę zbliżoną do obecnej, a podwyżka wynika po prostu z tego, że tak wiele osób na świecie próbuje z niego korzystać.
Cline napisał o DeepSeek V4 Flash: „Choć DeepSeek V4 Flash jest wyraźnie tańszy w przeliczeniu na token, może to być mylące, jeśli całkowity koszt zadania okaże się wyższy przez większą liczbę tur. Artificial Analysis raportuje jednak, że DeepSeek wykonuje te same zadania benchmarkowe co Fable przy koszcie 105 razy niższym”. To absolutne szaleństwo.
(Informacja dodatkowa: „więcej tur” oznacza, że słabszy model potrzebuje większej liczby wymian z narzędziami, żeby dojść do celu — tani token nie zawsze znaczy tanie zadanie).
Moja ocena jest taka: DeepSeek V4 Flash prawdopodobnie podrożeje. Może trzykrotnie, może pięciokrotnie w krótkim terminie, bo popyt i ruch są ogromne. Ale w dłuższej perspektywie — powiedzmy w ciągu dwóch miesięcy — ten model znacząco stanieje albo pojawi się model równie dobry w dzisiejszej cenie DeepSeeka. Dlatego przez najbliższy tydzień czy dwa gorąco zachęcam do testowania tych modeli.
Prawda jest taka, że co kilka tygodni wychodzą nowe otwarte modele, a koszty po prostu spadają. Da się zrobić naprawdę wiele nawet tak prostym modelem jak V4 Flash — mnóstwo zadań jest w jego zasięgu, a jest od 20 do 100 razy tańszy od Fable, w zależności od zadania. Testujcie te modele i sprawdzajcie, co da się z nimi zrobić.
Nastroje wokół Anthropic
Kolejny temat to Anthropic. Na Twitterze i na YouTubie krąży odczucie, że ludzie mają Anthropic trochę dość. Fable jest teraz dostępny wyłącznie przez API, więc korzystanie z niego jest bardzo drogie. Wiele osób wyraża rozczarowanie nowymi modelami — Opusem 5 i Sonnetem 5 — i uważa, że firma zmarnowała czas na ich budowę. Nie przesadzam: badacze AI mówią wprost, że Opus 5 jest kiepski.
John Enis napisał: „Doszedłem do wniosku, że Opus 5 extra high to w gruncie rzeczy śmieć. Nie wykorzystuje swojego budżetu na myślenie do niczego produktywnego. Zamiast tego miota się i robi rzeczy bezcelowe, a czasem szkodliwe. Fable to dobry model i będzie mi go brakowało. Ale chyba jestem gotowy odpuścić sobie Claude’a — a przynajmniej do czasu, aż wypuszczą nowy model”.
Wygląda na to, że coraz więcej osób zauważa, że nastroje przesuwają się z Anthropic z powrotem w stronę Codeksa — przynajmniej na razie. Humal Hussein napisał: „To szalone, jak konsensus przesunął się z Claude’a jako faworyta na Codeksa. To nie tylko kwestia wrażeń. To lepszy harness. Codex desktop jest wyraźnie lepszy. Lepsze ceny, zwłaszcza po najnowszych aktualizacjach cennika nowych modeli Codeksa. Mniej odmów. I możesz swobodnie używać swojej subskrypcji, gdzie chcesz”. To rzeczywiście świetna sprawa — Anthropic ma dużo więcej zabezpieczeń przed używaniem subskrypcji w innych narzędziach.
(Informacja dodatkowa: „harness” to warstwa oprzyrządowania wokół modelu — sposób, w jaki agent zarządza kontekstem, narzędziami i pętlą działania. Ten sam model w lepszym harnessie działa zauważalnie lepiej).
Sam napisałem jednak taką prognozę: Anthropic naciąga procę i wkrótce spróbuje kolejnego rozbiegu. Myślę, że upoili się rozpędem z pierwszego i drugiego kwartału, spróbowali wypuścić za dużo rzeczy naraz, ich produkty zrobiły się zagmatwane i impet się wypalił. Ogłosili tyle różnych produktów, że nikt nie był w stanie za tym nadążyć. Kiedy próbowałeś użyć Claude Co-work i podłączyć go do telefonu, nazywało się to Dispatch, ale gdy robiłeś to samo z Claude Code, nazywało się Claude Remote. Wydali produkt prawniczy, wydali Claude Design — dobry produkt, który utonął w powodzi innych ogłoszeń. Mieli rozszerzenie, a potem całą aferę z Mythosem: Fable, Sonnet, Opus. Szczerze mówiąc, poza Fable ich premiery modeli nie były zbyt udane od czasów Claude’a 4.6. Wszystkie sprawiają dość podobne wrażenie.
Jest jednak jedna rzecz, która trzyma mnie przy produktach Anthropic: są po prostu dużo lepsze we front-endzie. Dałem Codeksowi i Anthropic ten sam prompt. Oto, co stworzył Codex — i jest to po prostu dużo gorsze. Anthropic jest znacznie lepszy we front-endzie. I nie chodzi tylko o strony landingowe i tym podobne. Chodzi też o arkusze, dokumenty i prezentacje. Opus i Fable miażdżą modele OpenAI przy tego typu dokumentach pracy umysłowej i przy projektowaniu front-endu. We wszystkim pozostałym GPT 5.6 Soul jest zasadniczo tak dobry jak Fable. Chodzi wyłącznie o projektowanie interfejsów — to powstało w jednym prompcie i moim zdaniem wygląda świetnie. Pracuję nad stroną dla Agent Native i różnica jest ogromna. To jedyny powód, dla którego dalej używam aplikacji desktopowej Claude’a: jest po prostu lepsza w designie.
Nie zapominajcie też, że w aplikacji desktopowej Claude’a, w zakładce home, jest tryb design. Można więc korzystać z Claude Design bezpośrednio w aplikacji. Problem w tym, że wypuścili tyle rzeczy, że wiele osób zapomina o Claude Design — a to wciąż bardzo dobry produkt.
Nadchodzi era zespołów agentów
Ostatnia rzecz, którą chcę omówić: uważam, że wchodzimy w nową erę agentów. Pierwsze półrocze było czasem ruchu osobistych agentów spod znaku OpenClaw. Moim zdaniem przechodzimy teraz do ruchu zespołów agentów AI.
Nagrałem już film o Buzzie. To nowa platforma Jacka Dorseya — w zasadzie klon Slacka, tyle że stworzony z myślą o pracy z agentami AI. To moje istniejące instancje Codeksa i Claude Code działające w slackopodobnym interfejsie. Mogę oznaczyć Claude’a i Codeksa i napisać: „Hej, popracujcie razem nad aplikacją, która pozwoli mi używać DeepSeeka”. Zauważcie, że obaj zareagowali na wiadomość — widać reakcje Codeksa i Claude Code. Teraz obaj pracują nad odpowiedzią. Mogę pisać do nich tak, jakby byli ludźmi, a oni faktycznie współpracują, żeby doprowadzić zadanie do końca.
W zakładce agentów widzicie cały swój zespół agentów AI. Można dodać Cursora, można dodać Devina, można ustawić dowolny model jako domyślny. Mogę tu stworzyć agenta i go dostosować — na przykład wybrać Cursora i dowolny model dostępny w Cursorze. Ustawię domyślny model na Kimi K3. Używamy więc Kimi K3 przez Cursora i mogę dać agentowi instrukcje: „jesteś agentem od treści”. Nazywam agenta „cursor with Kimi”, tworzę go i agent już działa.
Mogę teraz wejść na kanał contentowy i dodać go ręcznie — albo zrobić to tak: „Hej, Codex, dodaj cursor with Kimi do tego kanału i do wszystkich pozostałych”. Codex — albo dowolny inny agent — ma pełną kontrolę nad tą wersją Slacka. Może dodać dowolnego agenta do dowolnego kanału, a nawet tworzyć agentów. Na dole widzicie, kto aktualnie pracuje: Codex pracuje, a cursor with Kimi prosi o zatwierdzenie. To po prostu zespół agentów, które mogą działać razem. I proszę — cursor with Kimi właśnie odpowiedział: „Załatwiłem to sam. Dołączyłem do wszystkich siedmiu kanałów: content, visual, coding, general, research, management i notes”.
Pokazuję wam to, bo uważam, że jesteśmy w bardzo wczesnej fazie pracy z zespołami agentów AI. To jeszcze nie jest superłatwe — dokładnie tak samo jak OpenClaw na początku nie był łatwy. A dziś GPT work jest w zasadzie OpenClawem działającym wewnątrz ChatGPT i potrafi zrobić dla was praktycznie wszystko. Po stronie agentów osobistych — tych, do których mamy dostęp z telefonu — posunęliśmy się więc bardzo daleko. Myślę, że w ciągu najbliższych czterech do sześciu miesięcy naprawdę nabiorą kształtu agenci AI dla zespołów.
Miejcie oko na ten obszar. Jeśli pracujecie w dużej firmie, gorąco polecam, żebyście zostali osobą, która potrafi zbudować zespół agentów dla swojego działu albo stworzyć agenta dostępnego dla wszystkich w zespole. Sądzę, że zobaczymy mnóstwo takich platform — pojawi się dużo więcej agentów slackowych, które sprawią, że konfigurowanie agentów będzie naprawdę proste. To coś, czemu bym się bacznie przyglądał.
To wszystko na ten update. Oto rzeczy, które naprawdę mnie zainteresowały przez ostatnie dwa tygodnie. Mam nadzieję, że film wam się podobał. Łapka w górę i subskrypcja bardzo mi pomogą. Naprawdę doceniam waszą obecność. Do zobaczenia w następnym.
10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania
1.Muse Code daje wynik zbliżony do topowych agentów przy ułamku kosztu
Na czym polega: Terminalowy agent Mety napędzany modelem Muse Spark 1.2 kosztuje sumarycznie ok. 5,50 dolara za wejście plus wyjście, wobec ok. 30 dolarów dla Opusa i 35 dla GPT 5.6. Autor ocenia jego jakość gdzieś między Opusem a Sonnetem.
Jak stosować: Przenieście do Muse Code zadania powtarzalne i wolumenowe — refaktoryzacje, generowanie dokumentów, arkuszy, prototypów — gdzie liczy się przepustowość, a nie ostatni procent jakości. Topowe modele zostawcie na zadania trudne.
Na co uważać: Benchmarki producenta to nie to samo co wasze zadania. Autor sam podkreśla, że każdą nowość ocenia się przez test, nie przez wykresy. To wciąż beta, więc nie budujcie na niej krytycznych procesów.
2.Instalację nowego agenta zlecajcie agentowi, którego już macie
Na czym polega: Zamiast szukać instrukcji instalacji, autor po prostu prosi Codeksa o pobranie i skonfigurowanie Muse Code — łącznie z ustawieniem domyślnego trybu pracy dla wszystkich sesji.
Jak stosować: Traktujcie posiadanego agenta terminalowego jako uniwersalny instalator i konfigurator narzędzi deweloperskich. Formułujcie polecenie konkretnie: co pobrać, kto to wydał, do czego ma służyć.
Na co uważać: Agent może pobrać nie ten pakiet albo zmienić globalną konfigurację. Warto przejrzeć, co faktycznie zainstalował i gdzie, zanim zaczniecie z tego korzystać na poważnie.
3.Tryb YOLO odblokowuje agenta, ale oddaje mu komputer
Na czym polega: Domyślny sandbox Muse Code blokuje uruchamianie trwałych serwerów, przez co agent nie odpali stworzonej aplikacji. Tryb YOLO usuwa pytania o uprawnienia.
Jak stosować: Włączajcie go tam, gdzie agent musi realnie uruchamiać i testować to, co zbudował — czyli przy prototypowaniu aplikacji z lokalnym serwerem.
Na co uważać: Autor mówi wprost, że wtedy agent „może zrobić wszystko na waszym komputerze”. Ustawianie tego jako domyślnego dla każdej sesji to spore ryzyko. Rozsądniej ograniczyć YOLO do wydzielonego katalogu projektowego niż do całego systemu.
4.Wbudowana przeglądarka Codeksa zmienia pętlę pracy nad interfejsem
Na czym polega: Okno edycji przypina się do dołu ekranu i można je schować, dzięki czemu strona wyświetla się praktycznie na pełnym ekranie, a poprawki zgłasza się w kontekście tego, co się właśnie widzi.
Jak stosować: Iterujcie nad wyglądem, opisując zmiany potocznie i wskazując element wprost („ta linia pod sekcją odcinków”, „górny pasek jest brzydki”). To szybsze niż przełączanie się między czatem a podglądem.
Na co uważać: Nakładkowe narzędzia — autor podaje przykład Whisper Flow — zasłaniają dolny pasek. Trzeba je przesunąć na bok, zanim uznacie, że interfejs jest zepsuty.
5.Rozszerzenie do Chrome łączy przeglądarkę z historią rozmów Codeksa
Na czym polega: Wątki prowadzone w rozszerzeniu synchronizują się z aplikacją Codex i z ChatGPT; przez „open in app” otwiera się je bezpośrednio w desktopie. Agent może przy tym sterować przeglądarką.
Jak stosować: Zlecajcie z paska przeglądarki zadania osadzone w tym, co macie na ekranie, i kończcie je w aplikacji, gdy wymagają dłuższej pracy.
Na co uważać: Autor konsekwentnie każe agentowi przygotować treść, ale jej nie publikować („tylko ustaw w kolejce”). Przy agencie sterującym przeglądarką z zalogowanymi kontami to nie ostrożność na wyrost, tylko konieczność.
6.Tryb work w ChatGPT może wyprzeć zwykły czat
Na czym polega: Nowy przełącznik na górze rozdziela chat i work. Work działa w chmurze i pozwala sterować pocztą, kalendarzem oraz wszystkimi podpiętymi wtyczkami — także z telefonu.
Jak stosować: Przenieście tam zadania operacyjne, które chcecie odpalać w ruchu. Autor przyznaje, że pomylił się co do rozdzielenia produktów, i dziś korzysta niemal wyłącznie z worka.
Na co uważać: Wartość trybu work zależy od tego, ile aplikacji faktycznie podepniecie. Podpięcie poczty i kalendarza to jednocześnie nadanie agentowi realnych uprawnień do waszych danych.
7.Cursor przestaje być narzędziem wyłącznie dla programistów
Na czym polega: Integracja z Google Workspace i wypowiedź CTO firmy o zastosowaniach niezwiązanych z kodem (research, analiza danych, triage błędów, zarządzanie projektami) zapowiadają przekształcenie w super aplikację.
Jak stosować: Sprawdźcie zakładkę „customize”, uwierzytelnijcie Dysk Google i zlećcie realne zadanie biurowe — autor wygenerował gotowy Arkusz Google w 44 sekundy. Agenci kodujący okazują się dobrą bazą dla pracy umysłowej.
Na co uważać: To wciąż wczesna faza zapowiadanej przebudowy. Podłączając Workspace, dajecie narzędziu dostęp do firmowych plików — sprawdźcie, czy pozwala na to polityka waszej organizacji.
8.Chińskie modele przesuwają granicę kosztu, ale z zastrzeżeniami
Na czym polega: Kimi K3 jest najlepszy, lecz najdroższy — przy części zadań niemal jak Sonnet. DeepSeek V4 Flash bywa 105 razy tańszy od Fable przy tych samych zadaniach benchmarkowych. Do tego doszedł Qwen 3.8 Max.
Jak stosować: Dobierajcie model do zadania: Kimi tam, gdzie liczy się jakość, V4 Flash do masowych, prostszych operacji. Autor radzi testować je właśnie teraz, w tym oknie cenowym.
Na co uważać: Cena za token to nie cena zadania — Cline ostrzega, że tańszy model może potrzebować więcej tur i wyjść drożej. DeepSeek zapowiedział też znaczącą podwyżkę cen API, więc nie budujcie budżetu na dzisiejszym cenniku.
9.Podwyżka DeepSeeka to prawdopodobnie przeciążenie, nie deficyt
Na czym polega: DAX z Open Code twierdzi, że obecne ceny DeepSeeka udało się odtworzyć nawet na wynajmowanych GPU — podwyżka wygląda więc na kształtowanie ruchu przy przeciążeniu, a nie na dopłacanie do biznesu.
Jak stosować: Jeśli DeepSeek podrożeje, rozważcie hosting u innego dostawcy zamiast rezygnacji z modelu. Autor zakłada, że w perspektywie dwóch miesięcy ceny i tak spadną albo pojawi się równie dobry, tani konkurent.
Na co uważać: To prognoza, nie fakt. Autor sam dopuszcza trzy- do pięciokrotną podwyżkę w krótkim terminie. Nie uzależniajcie od jednego dostawcy procesu, którego nie da się szybko przełączyć.
10.Zespoły agentów to następny etap — warto być w firmie osobą, która je stawia
Na czym polega: Buzz, platforma Jacka Dorseya, wygląda jak Slack, ale kanały zamieszkują agenci. Można oznaczać Claude Code i Codeksa, kazać im współpracować, tworzyć własnych agentów na dowolnym modelu i pozwalać jednemu agentowi zarządzać pozostałymi.
Jak stosować: Zacznijcie eksperymentować teraz, na małych kanałach roboczych. Autor radzi wprost: w dużej firmie opłaca się być osobą, która potrafi zbudować zespół agentów albo agenta dostępnego dla wszystkich.
Na co uważać: Autor podkreśla, że to bardzo wczesne stadium i „jeszcze nie jest superłatwo”. Agent z uprawnieniami do zarządzania innymi agentami i kanałami może samodzielnie rozejść się po całej przestrzeni roboczej — jak w pokazanym przykładzie, gdzie sam dołączył do siedmiu kanałów.