O czym jest ten film
- Autor twierdzi, że kluczowa rola witaminy D to nie kości ani „wzmacnianie” odporności, lecz regulowanie układu odpornościowego.
- Witamina D pomaga układowi odpornościowemu odróżniać własne komórki od patogenów; utrata tej tolerancji prowadzi do chorób autoimmunologicznych.
- Reguluje też siłę reakcji immunologicznej — może ją wyciszać, gdy grozi „przesterowanie” (przykład ciężkiego przebiegu COVID-19).
- W ciągu ostatnich 30 lat liczba chorób autoimmunologicznych się podwoiła; częściej dotyczą kobiet i nasilają się zimą.
- Ok. 70% układu odpornościowego znajduje się w jelitach i tam często zaczynają się choroby autoimmunologiczne.
- Stres podnosi kortyzol, który silnie tłumi odporność — a niedobór witaminy D dodatkowo zwiększa ryzyko.
- Optymalny poziom witaminy D dla działania komórek NK (natural killer) to ok. 65 ng/ml, znacznie powyżej „normy” ustawionej na 30.
- Ok. 25% ludzi ma genetyczną oporność receptora witaminy D i potrzebuje jej więcej; przy chorobie autoimmunologicznej receptor dodatkowo „słabnie”.
- Wspomniany protokół Coimbry stosuje bardzo wysokie, kontrolowane dawki witaminy D u pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi.
- Witamina D wymaga kofaktorów: witaminy K2, magnezu i cynku; słońce i olej z wątroby dorsza to historyczne źródła.
Redakcyjne tłumaczenie
Prawdziwe zadanie witaminy D
Chcę opowiedzieć o prawdziwym przeznaczeniu witaminy D — o tym, o czym się właściwie nie mówi. Każdy, kto ją przyjmuje, wie mniej więcej tyle, że jest dobra na kości i że „wzmacnia” odporność — co w gruncie rzeczy nie jest prawdą — a część ludzi bierze ją na przeziębienia. Uczę ludzi o zdrowiu od czterdziestu lat i uważam, że nikt, łącznie ze mną, nie wyjaśnił dotąd naprawdę tego, co chcę teraz przedstawić. A kiedy to zrozumiesz, największe dzisiejsze choroby przewlekłe — a zwłaszcza gwałtownie rosnąca liczba chorób autoimmunologicznych — nabiorą sensu.
Na marginesie: witamina D istnieje od jakichś 500 milionów lat i uczestniczy w funkcjonowaniu niemal każdego organizmu. Ale ze wszystkich jej ról najważniejsza jest ta, którą można nazwać „zarządcą układu odpornościowego”.
Odporność jako armia, którą trzeba trzymać w ryzach
Pomyślmy, czym jest układ odpornościowy. To złożona, bezwzględna armia zdolna całkowicie zniszczyć komórki nowotworowe, groźne wirusy, drożdżaki, grzyby, pleśń i śmiertelnie niebezpieczne bakterie. Każdego dnia, przez całą dobę, układ ten musi umieć odróżnić „swoich” od „obcych”. A chodzi nie tylko o 37 bilionów ludzkich komórek, ale i o 38 bilionów przyjaznych bakterii żyjących wewnątrz i na całym ciele.
Każda komórka odpornościowa biorąca w tym udział potrzebuje witaminy D, by wykonywać swoją pracę. Kiedy ta tolerancja zostaje utracona, rozwija się choroba autoimmunologiczna — a jest ich ponad 80 rodzajów. Witamina D nie jest więc po to, by odporność stała się bardzo agresywna; ona pomaga jej celnie zabijać konkretne patogeny.
Istnieją też ciekawe dane dotyczące COVID-19. To, co zabiło część osób, nie było samym wirusem, lecz ich własnym układem odpornościowym. Witamina D pomaga ten układ „przyhamować” i zadbać, żeby nie wymknął się spod kontroli. Dlatego okazuje się tak pomocna w chorobach autoimmunologicznych, takich jak Hashimoto czy reumatoidalne zapalenie stawów.
(Informacja dodatkowa: „przesterowana” reakcja immunologiczna w ciężkim COVID-19 bywa opisywana jako burza cytokinowa — nadmierna reakcja zapalna organizmu.)
Dlaczego chorób autoimmunologicznych jest coraz więcej
W ciągu ostatnich 30 lat liczba chorób autoimmunologicznych dosłownie się podwoiła. Kobiety chorują na nie o 80% częściej niż mężczyźni. I tak się składa, że zaostrzenia zdarzają się znacznie częściej zimą niż latem.
Witamina D jest ściśle powiązana z każdą komórką odpornościową w organizmie — zwłaszcza w jelitach, gdzie znajduje się co najmniej 70% układu odpornościowego, mającego cię chronić. Wiele chorób autoimmunologicznych właśnie tam się zaczyna. Przy odpowiednim poziomie witaminy D „rozjemcy” układu odpornościowego mogą wykonywać swoją pracę.
Rola stresu
Są oczywiście ludzie, którzy mają dość witaminy D, a mimo to chorują — także na choroby autoimmunologiczne. Kiedy jeszcze przyjmowałem pacjentów, a ktoś przychodził z infekcją lub chorobą autoimmunologiczną, zawsze pytałem: „Kiedy to się zaczęło i co wydarzyło się tuż przedtem?”. I w ponad 90% przypadków tuż przed pojawieniem się choroby było jakieś silne przeżycie stresowe.
Stres podnosi kortyzol, a kortyzol mocno tłumi odporność. Jeśli pójść o krok dalej — jesteś dodatkowo niedoborowy w witaminę D i przechodzisz przez stres — ryzyko rozwoju choroby autoimmunologicznej rośnie.
Przeprowadzono eksperymenty ze stresem i komórkami NK (natural killer) — bardzo wyspecjalizowanymi komórkami odpornościowymi, które namierzają nowotwory i wirusy. Zbadano poziomy witaminy D. Przy poziomie poniżej 20 ng/ml (a to już naprawdę mało) pod wpływem stresu te komórki były wręcz sparaliżowane. Między 20 a 29 ng/ml następowało umiarkowane osłabienie ich funkcji. Optymalny poziom, przy którym komórki NK działają najlepiej, to 65 ng/ml.
Zastanów się nad tym przez chwilę. Kiedy idziesz do lekarza i sprawdza on twój poziom witaminy D, wynik 30 jest uznawany za „normalny”. Ale załóżmy, że coś przechodzisz, twoja odporność została nadwyrężona przez stres — wtedy potrzebujesz nieco więcej witaminy D, by ten układ działał.
Oporność receptora witaminy D
Około 25% populacji ma jakiś genetyczny problem z receptorem witaminy D, który nie pozwala wchłaniać jej w pełnym zakresie. Nazywa się to opornością receptora witaminy D — i jest to zjawisko realne oraz znacznie częstsze, niż mogłoby się wydawać. To kolejny powód, dla którego jedni potrzebują więcej witaminy D niż inni.
Jest lekarz, dr Coimbra, który opracował tak zwany protokół Coimbry dla chorób autoimmunologicznych — link do jego strony podaję poniżej. Są lekarze przez niego przeszkoleni, którzy stosują znacznie wyższe poziomy witaminy D, by wprowadzić chorobę autoimmunologiczną z powrotem w remisję. Odkrył on bowiem, że przy chorobie autoimmunologicznej receptor witaminy D słabnie do tego stopnia, że bardzo trudno osiągnąć poziom dający efekt terapeutyczny. Ma więc cały protokół, jak zrobić to bezpiecznie.
Zapytałem go osobiście, do jakich poziomów we krwi dochodzi witamina D u pacjentów objętych programem — bo mówimy tu o 20, 30, 65. Odpowiedział, że w niektórych przypadkach sięga to około 240 ng/ml. Pomyślałem: „No, to naprawdę dużo”. Ale takim osobom trzeba podać ilość wystarczającą, by przebić się przez oporność na poziomie komórkowym.
Trzeba bowiem zrozumieć, że wszystkie te poziomy badane we krwi nie dotyczą aktywnej formy witaminy D, tylko nieaktywnej. Ona nic nie robi we krwi, dopóki nie zostanie przekształcona w wątrobie i nerkach i ostatecznie nie wniknie do komórki przez receptor. Sęk w tym, że z chorobą autoimmunologiczną można zrobić coś innego niż podać steryd, który zwykle bywa „w pakiecie”. Bo przyjmując steryd, jeszcze bardziej wyłączasz układ odpornościowy.
(Informacja dodatkowa: protokół Coimbry to metoda kontrowersyjna i eksperymentalna, prowadzona wyłącznie pod ścisłym nadzorem lekarskim z regularnymi badaniami — nie jest to coś do samodzielnego stosowania. Dawki i poziomy podawane w materiale znacznie przekraczają powszechnie zalecane normy.)
Słońce i historia
Zanim pojawiły się antybiotyki — na przykład na gruźlicę — czym się leczono? Antybiotyków nie było. Stosowano olej z wątroby dorsza, który zawiera witaminę D. Ludzie trafiali też do sanatoriów, gdzie stosowano terapię słoneczną, czyli znów więcej witaminy D.
Niestety mniej więcej w latach 80. — dokładnie wtedy, gdy zaczął rosnąć wykres chorób autoimmunologicznych — zaczęliśmy bać się słońca i częściej przebywać w pomieszczeniach. Dawniej byliśmy wystawieni na znacznie więcej słońca niż dziś. A bez słońca nie wytworzymy dość witaminy D.
Jeśli myślisz, że wystarczy wyjść na dwór i wystawić do słońca twarz albo dłonie — poniżej podaję link do danych pokazujących, ile słońca faktycznie potrzeba, by uzyskać wystarczające ilości witaminy D. Nawet w stroju kąpielowym uzyskasz około 10 000 IU witaminy D3. To niekoniecznie dawka terapeutyczna — to raczej dobra ilość podtrzymująca; na dawkę terapeutyczną potrzeba znacznie więcej.
Dawki, ostrzeżenia i kofaktory
Dla porządku muszę zaznaczyć: niektóre organizacje medyczne zalecają, by nie przekraczać 4000 IU witaminy D3 — to ich górny pułap. Podaję to uczciwie. Namawiam cię, byś zrobił własny research i skonsultował się z lekarzem przed zastosowaniem czegokolwiek, co polecam.
Witamina D nie zawsze działa sama. Potrzebuje kofaktorów, czyli składników pomocniczych. Bardzo ważna jest witamina K2 — pilnuje, by wapń nie odkładał się w tętnicach i stawach. Do tego magnez, który jest naprawdę kluczowy: jeśli masz go za mało, a wiele osób ma, witamina D po prostu nie działa. Kolejny istotny składnik to cynk.
Teraz, gdy znasz już jedną z ważniejszych funkcji witaminy D, warto obejrzeć materiał o jej toksyczności.
10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania
1.Witamina D to regulator, nie „wzmacniacz” odporności
Na czym polega: Autor przedstawia witaminę D jako czynnik, który pomaga układowi odpornościowemu odróżniać własne tkanki od patogenów i dostrajać siłę reakcji — a nie po prostu „podkręcać” odporność.
Jak stosować: Traktuj odpowiedni poziom witaminy D jako element utrzymywania równowagi immunologicznej, a nie doraźny „booster” na przeziębienie.
Na co uważać: To interpretacja autora; nie każde stwierdzenie („wzmacnianie odporności to mit”) jest bezsporne naukowo. Nie rezygnuj z innych elementów profilaktyki.
2.Utrata tolerancji immunologicznej = choroba autoimmunologiczna
Na czym polega: Gdy układ odpornościowy przestaje odróżniać „swoich” od „obcych”, atakuje własny organizm — stąd ponad 80 typów chorób autoimmunologicznych.
Jak stosować: Jeśli masz w rodzinie lub u siebie chorobę autoimmunologiczną, potraktuj poziom witaminy D jako parametr wart monitorowania i omówienia z lekarzem.
Na co uważać: Witamina D to jeden z wielu czynników — geny, jelita, stres i środowisko też grają rolę. Nie jest to samodzielna „przyczyna” ani „lek”.
3.Optymalny poziom może być wyższy niż „norma” z laboratorium
Na czym polega: Wynik 30 ng/ml bywa uznany za normalny, ale komórki NK działają najlepiej dopiero przy ok. 65 ng/ml; poniżej 20 ng/ml pod wpływem stresu są niemal sparaliżowane.
Jak stosować: Zamiast poprzestać na „w normie”, poproś o konkretną wartość liczbową i porozmawiaj z lekarzem o poziomie docelowym.
Na co uważać: Podane progi pochodzą od autora/pojedynczych badań i nie są uniwersalnym standardem. Dąż do poprawy przez badania kontrolne, nie w ciemno.
4.Stres realnie osłabia odporność — i mnoży ryzyko przy niedoborze D
Na czym polega: Stres podnosi kortyzol, który tłumi odporność; niedobór witaminy D dodatkowo zwiększa podatność na infekcje i choroby autoimmunologiczne.
Jak stosować: W okresach silnego stresu potraktuj sen, regenerację i redukcję stresu jako część „protokołu odpornościowego”, nie tylko suplementację.
Na co uważać: Sama witamina D nie zneutralizuje przewlekłego stresu. Obserwacja „90% przypadków po stresie” to doświadczenie kliniczne autora, nie twardy dowód przyczynowości.
5.Ok. 70% odporności jest w jelitach
Na czym polega: Duża część układu odpornościowego mieści się w jelitach i tam często zaczynają się choroby autoimmunologiczne.
Jak stosować: Dbaj o zdrowie jelit (dieta, mikrobiom) jako uzupełnienie działań związanych z witaminą D.
Na co uważać: Materiał nie podaje konkretnego protokołu jelitowego — nie wyciągaj z tego jednego „cudownego” zalecenia dietetycznego.
6.Oporność receptora witaminy D jest częsta
Na czym polega: Ok. 25% osób ma genetyczną cechę, przez którą gorzej wykorzystuje witaminę D; przy chorobie autoimmunologicznej receptor dodatkowo słabnie.
Jak stosować: Jeśli mimo suplementacji poziom lub samopoczucie się nie poprawiają, to argument, by pogłębić diagnostykę u specjalisty.
Na co uważać: Nie diagnozuj oporności samodzielnie ani nie zwiększaj dawek „na oko” — to wymaga badań i nadzoru lekarza.
7.Bada się formę nieaktywną — krew nie mówi wszystkiego
Na czym polega: Standardowy pomiar dotyczy nieaktywnej formy witaminy D; działanie zaczyna się dopiero po przekształceniu w wątrobie i nerkach oraz wniknięciu do komórki.
Jak stosować: Interpretuj wynik badania jako przybliżenie, a nie pełny obraz aktywności witaminy D w tkankach.
Na co uważać: To niuans, którego nie należy używać jako pretekstu do lekceważenia wysokich wyników — wysoki poziom we krwi nadal niesie ryzyko przedawkowania.
8.Bardzo wysokie dawki (protokół Coimbry) tylko pod nadzorem
Na czym polega: Autor opisuje protokół, w którym poziomy sięgają nawet ~240 ng/ml, by przebić oporność receptora w chorobach autoimmunologicznych.
Jak stosować: Jeśli cię to interesuje, szukaj wyłącznie lekarza przeszkolonego w tej metodzie i regularnych badań kontrolnych.
Na co uważać: To poziomy potencjalnie toksyczne poza ścisłym nadzorem. Absolutnie nie do samodzielnego powtarzania — grozi hiperkalcemią i uszkodzeniem nerek.
9.Słońce i olej z wątroby dorsza jako naturalne źródła
Na czym polega: Ekspozycja całego ciała na słońce daje spore ilości witaminy D3 (ok. 10 000 IU), a historycznie stosowano też olej z wątroby dorsza i terapię słoneczną.
Jak stosować: Rozsądna ekspozycja na słońce może być elementem utrzymania poziomu; olej z wątroby dorsza to dodatkowe źródło.
Na co uważać: Sama twarz czy dłonie to za mało; nadmierna ekspozycja niesie ryzyko dla skóry. Część organizacji zaleca pułap 4000 IU/dobę — skonsultuj dawki z lekarzem.
10.Witamina D potrzebuje kofaktorów: K2, magnezu i cynku
Na czym polega: Bez odpowiedniej ilości magnezu witamina D „nie działa”; witamina K2 chroni tętnice i stawy przed odkładaniem wapnia, a cynk również wspiera jej funkcje.
Jak stosować: Rozważając suplementację witaminy D, zadbaj równolegle o magnez i K2 (oraz cynk), zamiast brać samą D w izolacji.
Na co uważać: Kofaktory też mają swoje limity i interakcje (np. K2 przy lekach przeciwzakrzepowych). Dobierz je z lekarzem lub farmaceutą, a nie „na wszelki wypadek” w dużych dawkach.