Claude Code Google Ads: Automate Everything ($730K Earned)

2026-06-07 Jono Catliff AI zagraniczne tutorial waga 4/5 27 min czytania

Kompletny przewodnik automatyzacji Google Ads przy pomocy Claude Code — od keywordów po landing page i optymalizację ROAS. Dla właścicieli firm usługowych i freelancerów w marketingu.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Jak zautomatyzować niemal całe konto Google Ads przy pomocy Claude Code — kampanie, grupy reklam, reklamy, landing page i analitykę.
  2. Strategia, która wygenerowała autorowi ponad 730 000 dolarów przy ok. 20% współczynniku konwersji.
  3. Jak dobierać zyskowne słowa kluczowe i dlaczego typ dopasowania „do frazy” jest najlepszy.
  4. Strategia „single keyword ad group” (SKAG): jedno słowo kluczowe → jedna reklama → jedna dedykowana strona.
  5. Krok po kroku: integracja Claude Code z Google Ads przez API i Google Cloud Console.
  6. Masowe generowanie dziesiątek/setek wariantów reklam do testów A/B w kilka minut.
  7. Budowa dopasowanych landing page (Next.js) na wzór projektów z Dribbble.
  8. Śledzenie konwersji, remarketing do „ciepłego” ruchu i strategia bidowania pod ROAS.
  9. Audyt konta przez Claude: wykrywanie kosztownych, nietrafionych słów kluczowych.
  10. Publikacja stron przez GitHub i Vercel oraz pakowanie całości w „skille” Claude Code do wielokrotnego użytku.

Redakcyjne tłumaczenie

Wprowadzenie: dwa najlepsze zastosowania Claude Code

To materiał w formie master class na temat Google Ads, w którym pokażę, jak zautomatyzować dosłownie całe swoje konto reklamowe — oszczędzając setki, jeśli nie tysiące godzin. Moim zdaniem to jedno z najlepszych zastosowań Claude Code, jakie znam. Drugie zastosowanie, o którym opowiem, to konkretna, wygrywająca strategia, która przyniosła mi 730 000 dolarów w Google Ads.

Przed sobą widzicie moje konto — z poprzedniego biznesu, który sprzedałem. Wydałem na nim 177 000 dolarów i uzyskałem współczynnik konwersji na poziomie około 20%, co plasuje mnie w 99. percentylu marketerów. Opowiem, jak to osiągnąłem — bez żadnego ukrywania. Skompresuję siedem lat wiedzy do jednego filmu.

Automatyzujemy cały proces tworzenia reklam w Google — i nie chodzi tylko o nagłówki i opisy, ale o każdy pojedynczy element reklamy. Do tego wygenerujemy wszystkie odpowiadające im landing page dla każdej reklamy. A na koniec użyjemy Claude do przeanalizowania i zaudytowania całego konta, żeby dostać strategię poprawy każdego elementu profilu reklamowego.

Omówię też cztery strategie, które pozwoliły mi zarobić ponad 700 000 dolarów — pamiętając, że to kwota liczona dopiero od momentu, gdy zacząłem to śledzić, czyli rok–dwa po starcie z Google Ads. Pierwsza strategia to grupy reklam z pojedynczym słowem kluczowym (single keyword ad groups). Druga skupia się na jedynej rzeczy, która naprawdę się liczy — zwrocie z wydatków reklamowych (ROAS) i zysku. Trzecia to landing page, które faktycznie zamieniają ruch w leady. Czwarta to remarketing do osób, które już odwiedziły naszą stronę.

Nazywam się Jono, zbudowałem dwa biznesy siedmiocyfrowe. Kiedy zaczynałem w przedsiębiorczości, dosłownie nic nie działało. Wypróbowałem mnóstwo strategii marketingowych, aż trafiłem na Google Ads, mając 10 000 dolarów na koncie. Pamiętam to jak dziś: 10 000, 9000, 8000, 7000… przyszedł czynsz, spadło do 4000, 3000. Zacząłem panikować, bo nie miałem żadnego dodatkowego źródła dochodu i jakieś dwa tygodnie płynności. W tym czasie udało mi się to odwrócić — sprzedałem usługę dziesięciu klientom, wyskalowałem to do biznesu siedmiocyfrowego i w zeszłym roku go sprzedałem.

Nie rób wszystkiego, co każe ci Google

Pierwsza zasada: prawdopodobnie nie powinieneś robić wszystkiego, co podpowiada ci Google.

Po pierwsze — wyniki optymalizacji (optimization scores) wewnątrz Google Ads. Kiedy wejdziesz w zakładkę rekomendacji, zobaczysz listę rzeczy, które „powinieneś” zrobić. Koniec końców nie są one dla twojej korzyści, tylko po to, żebyś wydał więcej pieniędzy na ich platformie.

Po drugie — te niemal cotygodniowe telefony od opiekuna konta. Ich premie są powiązane z tym, żebyś wydawał więcej, a nie z tym, żebyś osiągał lepsze wyniki.

Po trzecie — Google pokazuje mnóstwo efektownych statystyk, ale jedyne, co naprawdę się liczy, to nie kliknięcia, CTR czy współczynnik konwersji, tylko ile pieniędzy zarabiasz na koniec dnia. Czy to jest rentowne? Czy warto dalej używać Google Ads?

Dlaczego to takie ważne? Wyobraź sobie biznes zarabiający 58 000 dolarów miesięcznie z wielu kanałów pozyskiwania leadów. Możesz nie wiedzieć, skąd naprawdę pochodzą klienci. Patrzysz na Google Ads i myślisz: „O, dostaję mnóstwo leadów”. Ale mogą być fałszywe, niskiej jakości, spamowe. Nie dowiesz się, jeśli nie śledzisz zysku — czy te sprzedaże pochodzą z Google Ads, SEO, social mediów, czy z zewnętrznych serwisów lead-genowych. Dlatego celem jest ustawienie śledzenia, żebyś dokładnie wiedział, skąd biorą się płacący klienci — i mógł podwoić to, co działa, a wyciąć to, co nie.

Rozdział pierwszy: słowa kluczowe

Realia są takie: w Google Ads nie wygrasz, jeśli nie dobierzesz właściwych słów kluczowych. A jeśli zapytasz AI, jakie są wygrywające słowa kluczowe, dostaniesz bezużyteczne wyniki — spróbujesz, polegniesz i będziesz się zastanawiać, co poszło nie tak.

Nie wszystkie słowa kluczowe są sobie równe. Weźmy firmę hydrauliczną. Ktoś wpisuje w Google „hydraulika”. Wiele takich zapytań nigdy nie pochodzi od osób zainteresowanych twoją usługą — a i tak możesz płacić, jeśli wybierzesz złe słowa. „Sklep hydrauliczny w pobliżu” to nie ktoś szukający usługi. „Praktyki hydrauliczne” to ktoś szukający pracy. „Kurs hydrauliki” to edukacja. „Wąż hydrauliczny” (rura przetykowa) to może być konkurent. Sporo tych zapytań nigdy nie zamieni się w płacących klientów, więc w ogóle nie powinieneś na nie wydawać pieniędzy.

Typy dopasowania — analogia tarczy. Rzucając lotkami, chcesz trafić w środek — to idealne słowa kluczowe. Problem w tym, że jest ich niewiele. Możesz więc poszerzyć horyzont, żeby złapać większy wolumen wyszukiwań. Są trzy typy dopasowania:

  • Dopasowanie przybliżone (broad match) — tego zwykle chcesz unikać. Google używa uczenia maszynowego, żeby dociągnąć semantycznie podobne słowa. Chcesz reklamować się na „awaryjny hydraulik Toronto”, a Google powie: „może pokażmy też twoje reklamy na »pensja hydraulika Toronto«, »samodzielne przetykanie odpływu« i »memy o hydraulikach«”. Trochę przesadzam, ale wydasz mnóstwo pieniędzy na słowa, które nigdy nie zamienią ludzi w klientów.
  • Dopasowanie do frazy (phrase match) — zwycięzca. Wyszukiwanie użytkownika musi zawierać twoją frazę (pamiętaj, że słowo kluczowe to całe zapytanie, nie jedno słowo). Np. „całodobowy awaryjny hydraulik Toronto centrum”, „najlepszy awaryjny hydraulik Toronto tego samego dnia”. Wygrywa, bo istnieje tysiąc sposobów, by powiedzieć w zasadzie to samo, a ty chcesz złapać wszystkie te wyszukiwania.
  • Dopasowanie ścisłe (exact match) — dokładnie ta jedna fraza. Problem: nie każdy wyszukuje tę samą frazę co do słowa.

Jak znaleźć wygrywające słowa kluczowe. Używamy darmowego narzędzia Google — Planera słów kluczowych. Zakładasz darmowe konto Google Ads, wchodzisz w Narzędzia → Planer słów kluczowych → Odkryj nowe słowa kluczowe. Zaczynasz szeroko, np. wpisując „hydraulika”. Ważne: zawęź do konkretnego miasta, bo domyślnie Google obejmuje cały kraj. Jeśli obsługujesz Kalifornię, raczej nie chcesz płacić za kliknięcia z całych Stanów. W przykładzie użyję Toronto w Kanadzie.

Dostajemy 699 słów do wyboru. Widzimy średnią miesięczną liczbę wyszukiwań — a to coś, czego Claude po prostu nie zna; mógłby ci podać słowa z zerową liczbą wyszukiwań. Widzimy też konkurencję, co jest dobre — gdzie jest konkurencja, tam są pieniądze do zarobienia. Widzimy również, ile ludzie faktycznie płacą za dane słowo.

Przykłady dobrych: „hydraulicy w pobliżu” — świetne, to słowo generujące pieniądze; ktoś, kto to wpisuje, nie szuka bloga, tylko chce natychmiast wynająć hydraulika. Zwłaszcza „awaryjny hydraulik w pobliżu” — słowo „awaryjny” oznacza, że ktoś potrzebuje rezultatu od razu. Gdy widzimy coś w rodzaju „Roto-Rooter w pobliżu”, a nie wiemy, co to — sprawdzamy w Google i okazuje się, że to konkurent. Zwykle nie reklamuję się na konkurentów: ktoś, kto szuka konkretnej firmy z nazwy, już z nią pracował albo dostał polecenie; nawet jeśli kliknie twoją reklamę i zostanie leadem, na rozmowie powie: „przepraszam, nie do was się zgłaszałem”.

Przejdź więc listę, znajdź usługi, które faktycznie oferujesz, i unikaj słów będących konkurentami, usługami, których nie świadczysz, lub po prostu niskiej jakości. Zwykle chcesz łączyć „awaryjny” + twoja usługa, „twoja usługa w pobliżu”, „twoja usługa w twoim mieście”, „całodobowa usługa” itd.

Macierz miast i usług. Bardzo dobrze sprawdza się u mnie macierz miast × usług. Możesz celować w „awaryjną hydraulikę” we wszystkich większych miastach wokół Toronto — Mississauga, Brampton, North York, Scarborough, Markham — tworząc osobne landing page „awaryjna hydraulika” dla każdej gminy. Potem robisz to samo dla „zatkany odpływ” itd. Uwaga: nie wszystko zadziała. Przy bardzo małych przedmieściach nie będzie ruchu. „Awaryjna hydraulika Toronto” ma przyzwoity wolumen, ale „awaryjna hydraulika Markham” już nie — być może na to nie warto się reklamować.

Strategia za 700 000 dolarów: single keyword ad group (SKAG)

Sedno jest proste: cokolwiek ktoś wyszuka w Google, powinno pasować do twojej reklamy, która z kolei pasuje do landing page, na którą trafia. Wszystko ma być jednym spójnym doświadczeniem od początku do końca.

Jeśli wyszukam „usługi hydrauliczne Toronto”, ostatnią rzeczą, jaką chcę zobaczyć, jest „wymiana rur galwanizowanych” — bo to nie ma nic wspólnego z moim zapytaniem. Reklama z napisem „hydraulik Toronto” — pasuje. Idealnie „usługi hydrauliczne Toronto”, ale „hydraulik Toronto” wystarczy. Landing page też musi pasować: gdybym przyszedł z zapytania o hydraulika w Toronto i zobaczył „wymiana przyłącza wodnego”, pomyślałbym „to nie dla mnie” i opuścił stronę. Ale jeśli zobaczę „zaufani hydraulicy z Toronto”, prawdopodobnie się z nimi skontaktuję.

Ten proces musi być spójny aż do momentu, w którym klient zapłaci: wyszukiwanie → reklama → landing page → e-mail → rozmowa sprzedażowa. Większość ludzi ma niespójność: ogólna reklama → ogólna strona → ogólny e-mail → ogólna rozmowa. To prowadzi do fatalnych wyników.

Integracja Claude Code z Google Ads

Teraz ustawimy Claude Code w Google Ads, żeby zautomatyzować to, co kiedyś trzeba było robić ręcznie. Zła wiadomość: integracja zajmuje pięć minut. Dobra: robisz to raz i nigdy więcej.

W opisie filmu jest link do mojej darmowej społeczności na School, skąd bierzesz dwa pliki: przewodnik konfiguracji Claude Code (krok po kroku) oraz przewodnik z promptami (żebyś mógł skopiować każdy prompt z tego filmu).

(Informacja dodatkowa: VS Code to darmowe środowisko pracy dla kodu; Claude Code działa jako rozszerzenie wewnątrz VS Code. Nie musisz umieć programować — traktuj Claude jak zatrudnionego seniora-developera, któremu mówisz, co ma zrobić.)

Pobierasz VS Code, w zakładce rozszerzeń wpisujesz „Claude”, instalujesz i otwierasz panel. Każdy projekt w Claude Code musi żyć w folderze — tworzę więc pusty folder „Google Ads” i wrzucam do niego dwa pliki: prompts (wszystkie prompty) oraz setup (przewodnik konfiguracji). Pierwszy prompt mówi Claude: „Przeczytaj ten setup i podłącz moje konto do Google Ads”.

Przewodnik prowadzi krok po kroku. Powstaje plik .env, gdzie bezpiecznie przechowujemy hasła i klucze. Kroki po stronie Google:

  1. Załóż darmowe konto Google Ads (jeśli jeszcze nie masz).
  2. Załóż osobne konto menedżera (Google Ads Manager account) — pierwszy link w wyszukiwarce. Wejdź w konta → subkonta → dodaj nowe i połącz z istniejącym kontem Google Ads (wklejasz jego ID, wysyłasz prośbę, potwierdzasz w mailu).
  3. W centrum API (admin → API center) pobierasz klucz API. Ten klucz daje 2880 zapytań dziennie; jeśli potrzebujesz więcej, składasz wniosek o dostęp podstawowy — Google zatwierdza w ok. 72 godziny. Wklejasz token developera w setup.
  4. W Google Cloud Console tworzysz nowy projekt (lewy górny róg → utwórz projekt, np. „Google Ads”), podpinasz konto rozliczeniowe, zostawiasz zasób nadrzędny domyślny.
  5. Włączasz Google Ads API (wpisz „Google Ads API” na górze, pierwszy link, „Włącz”).
  6. Ekran zgody OAuth (API i usługi → OAuth consent screen): tworzysz, nadajesz nazwę (np. „claude code”), wybierasz e-mail wsparcia, aplikacja zewnętrzna, akceptujesz warunki.
  7. Wracasz do OAuth consent screen → Odbiorcy (Audiences) i dodajesz użytkownika testowego — dokładnie ten sam e-mail, którym się logujesz.
  8. API i usługi → Dane logowania (Credentials) → utwórz dane logowania → identyfikator klienta OAuth → aplikacja na komputer → nazwij (np. „claude code”) → utwórz i pobierz plik JSON.

Zmieniasz nazwę pobranego pliku na credentials.json i piszesz do Claude: „Dodałem plik credentials.json. Przeczytaj go i uwierzytelnij mnie z Google”. Claude poprosi o zalogowanie do Google — wybierasz ten sam e-mail co użytkownik testowy, przechodzisz przez weryfikację. Jeśli Claude zażąda dodatkowych rzeczy, powiedz mu, że ma już wszystko, czego potrzebuje — bo ma.

Struktura konta: kampanie, grupy reklam, reklamy

W reklamie są trzy poziomy: kampanie, grupy reklam, reklamy. Wyobraź je sobie jak zagnieżdżone foldery w Dysku Google, przy czym każdy folder ma ustawienia.

Na poziomie kampanii grupuję według usługi — osobna kampania na awaryjną hydraulikę, osobna na inną usługę. Tu ustawiasz dzienny budżet, dni i godziny emisji, lokalizacje itd.

Na poziomie grup reklam stosujemy single keyword ad group — czyli tylko jedno słowo kluczowe na grupę, np. „awaryjna hydraulika Mississauga”. Dzięki temu jedno zapytanie generuje jeden typ reklamy stworzonej specjalnie pod nie, kierującej na jedną, dedykowaną landing page. To zwykle przekłada się na większe zarobki.

Na poziomie reklam masz wiele wariantów, bo potrzebujesz testów A/B. Najlepszy sposób na znalezienie reklamy zarabiającej najwięcej to testowanie tak wielu wariantów, jak się da. Jedna reklama może dać dobry wynik, ale może też dać tak fatalny, że zniechęcisz się do Google Ads. Wygrywająca strategia to testowanie dziesiątek, a nawet setek wariantów, znalezienie tego jednego wyjątkowego, który miażdży resztę, i puszczenie go idealnie na kolejne dziesięć lat.

Konfiguracja kampanii przez Claude

Po skopiowaniu do Claude blueprintu „Google Ads campaign setup” (plik campaigns.md) i podaniu domeny, Claude sam przeprowadza research nad twoją firmą i buduje kampanię specyficzną dla twojego biznesu. Zbudował mi kampanię „plumber Toronto SKAG demo” i skonfigurował całą resztę. Przejdźmy przez najważniejsze ustawienia:

  • Typ kampanii: sieć wyszukiwania (search). Google oferuje wiele sposobów: Performance Max, wyszukiwarka, Demand Gen, wideo, zakupy, sieć reklamowa (display). Moja analogia: na dziesięć wizyt na wyprzedaży garażowej raz trafiasz na cudowny przedmiot na całe życie — to ruch z wyszukiwarki. Cała reszta rupieci to Performance Max, display, Demand Gen i wideo. Zakupy są dobre dla e-commerce. Dla małego biznesu usługowego uważam pozostałe formaty za śmieciowy ruch, na którym Google zarabia twoim kosztem. Kiedy ostatnio kliknąłeś reklamę w Gmailu albo na YouTube? Reklamy display klikam tylko przez przypadek i od razu zamykam — nigdy w życiu nic przez nie nie kupiłem.
  • Strategia ustalania stawek: maksymalizacja konwersji (o tym za chwilę).
  • Harmonogram: całodobowo czy tylko w godzinach pracy? Reklamy nocne są tańsze, ale trudniej złapać takiego leada — nie zadzwonisz do kogoś o 2 w nocy, a następnego dnia rzadziej odbierze.
  • Lokalizacje: bardzo ważne. Celuj w swoje miasto, zwykle ok. 50 km wokół centrum, żeby złapać przedmieścia — o ile dojeżdżasz do klientów. Jeśli to klient przyjeżdża do ciebie (np. fryzjer), 50 km to za daleko. Kluczowe: wybierz opcję „obecność” (presence), a nie „zainteresowanie” (interest). Domyślnie jest „zainteresowanie”, co oznacza, że ktoś w Indiach, Chinach czy Australii „zainteresowany” Toronto też zobaczy twoje reklamy — kolejny sposób Google na naliczanie ci większych kosztów.
  • Wykluczone lokalizacje: ważne. Nawet przy ustawionym Toronto + 50 km dostawałem kliknięcia z VPN-ów i botów z całego świata. Dlatego wykluczam wszystkie większe kraje poza tym, w którym mieszkam. Claude dodał niemal cały świat — a jeśli coś pominął, dopisujesz iteracyjnie.
  • Typy urządzeń: tablet, mobile, desktop — włączam wszystkie.
  • Segmenty odbiorców: zwykle pomijasz. Jeśli obsługujesz „awaryjni hydraulicy Toronto”, nie chcesz zawężać, kto to wyszuka — chcesz każdego, kto może zapłacić. Segmentując, zostawiasz pieniądze na stole. (Do segmentacji wrócimy przy remarketingu.)
  • Wszystkie automatyczne rekomendacje Google zostały wyłączone, a rotacja reklam ustawiona na „zoptymalizowaną”.

Gdy złapiesz rytm, tworzysz kampanie i grupy reklam błyskawicznie. Później pokażę, jak spakować to tak, by wystarczyło wpisać np. „campaign”, a Claude zbuduje całość dowolną liczbę razy. Ręcznie ten proces — kampanie, grupy, reklamy, landing page, analityka — zająłby tygodnie, jeśli nie miesiące.

Strategia stawek i obniżanie kosztu kliknięcia

W Google Ads płacisz za kliknięcie w systemie aukcyjnym — kto zalicytuje więcej, tego reklama jest zwykle wyżej (i drożej), na dole taniej. Zaczynasz od maksymalizacji konwersji. Nie optymalizuj pod kliknięcia — samo wejście na stronę nie daje pieniędzy. Optymalizuj pod ludzi, którzy wypełniają formularz i stają się leadem. Później przechodzisz do optymalizacji pod ROAS, bo nawet lead może być spamem czy fałszywką — docelowo optymalizujesz pod płacących klientów. Kliknięcia są miłe, ale nie zarabiają; konwersje formularza też miłe, ale też nie gwarantują pieniędzy. Optymalizuj pod pieniądze.

Jak obniżyć koszt reklam? Trzy rzeczy:

  1. Smart bidding — Google potrzebuje czasu, by „rozgrzać” nowe konto i dopasować reklamy do właściwych ludzi. To z czasem oszczędza pieniądze.
  2. Nie reklamowanie się na złe zapytania — rozwiązuje to strategia SKAG: jedna reklama na jedno słowo. Firmy, które mają jedną reklamę na 50 zapytań, w 49 na 50 przypadków trafiają źle. Jeśli mimo wszystko napotkasz złe zapytania, wchodzisz w słowa kluczowe kampanii i je usuwasz.
  3. Wynik jakości (quality score) — im wyższy, tym tańsze reklamy. Składają się na niego: oczekiwany CTR (wyższy CTR = Google uznaje reklamę za trafną i pokazuje ją częściej), trafność reklam (cała architektura SKAG) oraz trafność landing page względem zapytania. Wszystkie te rzeczy robimy dziś automatycznie w Claude Code.

Masowe generowanie reklam

To jedna z moich ulubionych rzeczy w Claude Code. Kiedyś 200 reklam ręcznie to było minimum 8, może 16 godzin skupionej pracy. Teraz robimy to w kilka minut — dosłownie przebijasz całe agencje reklamowe.

Ze społeczności bierzesz dwa blueprinty: „anatomia dobrej reklamy Google” (anatomy-of-a-good-google-ad.md) oraz najlepsze praktyki zasobów reklamowych (ad-assets-best-practices.md). Po odpaleniu promptu Claude zbudował trzy kampanie (zostawiłem trzy dla zwięzłości — mógłbyś wygenerować i 200).

Co Claude zrobił w pojedynczej reklamie:

  • Docelowy URL — na razie placeholder (strona główna), bo dedykowanych landing page jeszcze nie zbudowaliśmy.
  • Wyświetlany URL — to adres widoczny w reklamie na żywo.
  • 15 nagłówków — z przypiętymi (pinned) na konkretnych pozycjach (o tym za chwilę).
  • Opisy — wszystkie utworzone.
  • Obrazy (opcjonalnie, pominięte) — dobre zdjęcia podnoszą CTR, ale słaby stock czy „AI slop” obniża zaufanie i klikalność.
  • Nazwa i logo firmy — Claude na razie pominął, ale wystarczy poprosić iteracyjnie.
  • Rozszerzenia: linki do podstron (sitelinki), objaśnienia (callouts, np. „całodobowa obsługa awaryjna”, „bez opłaty za dojazd”, „licencja i ubezpieczenie”) oraz wyróżniki (structured snippets — świadczone usługi).

Największa zaleta tych rozszerzeń to zajmowanie większej przestrzeni na stronie wyników. Im więcej cyfrowej „powierzchni” zajmuje twoja reklama, tym większa szansa kliknięcia — dlatego zwykle warto maksymalizować callouty i rozszerzenia. (Informacja dodatkowa: jeśli nie widzisz tych elementów w podglądzie, wyłącz blokadę reklam.)

Przypięte nagłówki (pinned) — bardzo ważne. Google używa uczenia maszynowego, żeby dobrać nagłówki dające najwyższy CTR i konwersje. Ale nie chcesz, by przypięte nagłówki rotowały w nieskończoność. Główne słowo kluczowe — dokładnie to, czego szukał użytkownik — musi być przypięte na pozycji pierwszej. Ludzie pomijają reklamę, gdy wyszukują coś, a widzą „ceny z góry, obsługa tego samego dnia, darmowa wycena w 2 minuty” i myślą: „ale co to za firma i co ona w ogóle oferuje?”. Przypnij więc słowo bazowe na początku, a oferty rotuj po nim. Osobiście testowałbym nie trzy reklamy, tylko setki — potrzebujesz tylko jednego zwycięzcy. Pamiętaj jednak, że do wiarygodnego testu potrzebujesz wystarczającego wolumenu; nie da się wypuścić 200 testów przy stu wyświetleniach miesięcznie i oczekiwać rozstrzygnięcia. Claude potrafi zbudować 200 reklam bez błędów, z uzupełnionymi rozszerzeniami.

Negatywne słowa kluczowe

Dzielimy to na dwie części: uniwersalną listę i późniejsze usuwanie zapytań.

Uniwersalna lista jest łatwa. W biznesie usługowym są słowa, na które nigdy nie chcesz się pokazywać, bo kliknięcia nie zamienią się w płacących klientów: „szkoła hydrauliki”, osoby szukające pracy, majsterkowicze (DIY), szkolenia, certyfikacja, darmowy research, obsługa klienta, istniejący klienci itd. Ze społeczności bierzesz plik universal-negative-keywords.md, Claude buduje listę i podpina ją do kampanii — a listę możesz współdzielić między wszystkimi kampaniami. Otwierając ją, zobaczysz np. „kupon”, „kupon hydraulika”, „kurs hydrauliki”, „definicja hydrauliki”, „hydraulika zrób to sam” — to nigdy nie przyniesie zarobku, więc lepiej to omijać. Oszczędza mnóstwo pieniędzy.

Budowa landing page

Skoro tworzenie reklam ręcznie potrafiło zająć dni, nie chcesz nawet myśleć, ile trwałoby robienie landing page. Mam z tego traumę — cieszę się, że to zrobiłem, bo dało fenomenalne wyniki, ale nigdy więcej nie chciałbym tego powtarzać. Z Claude miesięczny proces zamienia się w kilka minut.

Używamy Next.js — potraktuj to jak „WordPress dla stron pisanych na zamówienie”. Pilnujemy, by nagłówek pasował do słowa kluczowego: to samo zapytanie → ta sama reklama → ta sama landing page. Możesz też wejść na Dribbble (serwis z projektami), wpisać np. „plumbing website”, znaleźć projekt, który ci się podoba, zapisać go jako obraz i dołączyć do promptu — Claude potrafi go w zasadzie zduplikować. Zbudowana strona była uderzająco podobna do zaimportowanego projektu, a słowo kluczowe było spójne między zapytaniem, reklamą i stroną.

Uwaga: landing page działa na razie w środowisku lokalnym (localhost) — nikt inny jej nie widzi. Claude buduje pliki statyczne i renderuje je w twojej przeglądarce. Żeby podmienić docelowy URL reklamy na tę stronę, musi ona być na żywo — zrobimy to pod koniec.

Podstawy stron z wysoką konwersją (Informacja dodatkowa: autor odsyła do osobnej, 60-minutowej master class o landing page.):

  • Testy A/B stron — najważniejsza rzecz (poziom S-tier). Ja mogę mówić, co uważam za słuszne, ty możesz mieć swoje zdanie, kolega przy barze swoje — wszyscy możemy się mylić. Definitywnie mówi ci to, co działa, tylko test A/B i śledzenie danych.
  • Wideo-referencje — jedna z najbardziej dźwigniowych rzeczy. Głównym filarem skutecznej strony jest dowód społeczny; najlepszym wskaźnikiem przyszłych wyników są wyniki przeszłe, a najlepszym wskaźnikiem tych — dowód społeczny.
  • Formularz na stronie — musi być bezpośrednio na landing page, nie na drugorzędnej podstronie. Każde dodatkowe kliknięcie obniża konwersję.
  • Wideo założyciela — przedstaw siebie. Celem nie jest sprzedaż usługi (jeśli ktoś szuka hydraulika, nie musisz go przekonywać, że potrzebuje hydrauliki), tylko sprzedaż samego siebie — dlaczego mają wybrać ciebie, a nie Toma z sąsiedztwa. Ludzie pracują z tymi, których lubią.
  • Szybkość reakcji (speed to lead) — gdy ktoś wypełni formularz, dzwoń w ciągu 60 sekund. Brzmi absurdalnie szybko, ale średnia firma odpowiada po 48 godzinach. Możesz zrobić czterokrotnie więcej sprzedaży nie przez większe wydatki reklamowe, lecz po prostu odbierając telefon szybciej.
  • Dobra oferta na stronie również jest kluczowa.

Śledzenie konwersji i remarketing

Są dwie publiczności: zimna (nigdy nie widziała twojej marki, mniej skłonna do konwersji) i ciepła (przeszła już przez twoją stronę, pamięta cię, polubiła). Im więcej ekspozycji, tym większa szansa, że ktoś wyjmie kartę. Wszystko dotąd dotyczyło zimnej publiczności; teraz ciepła.

Do remarketingu potrzebny jest tag Google na stronie — Google umieszcza fragment kodu, dzięki któremu wie, kto odwiedza stronę, i pozwala ci ponownie do tych osób docierać. Techniczną stroną zajmuje się Claude; ty masz rozumieć, co się dzieje. Wystarczy ustawić tag, a Google powie ci, kto już był na stronie.

W kolejnym prompcie podajesz domenę (u mnie testowo automatable.co) i bierzesz ze społeczności plik setup-conversion-tracking-and-audience.md. Claude ustawił śledzenie i sam je przetestował. (Informacja dodatkowa: jeśli chcesz, by Claude testował automatycznie w przeglądarce, możesz dodać oficjalną wtyczkę Playwright dla Claude — pozwala mu przejąć przeglądarkę i przetestować stronę.) Ręcznie testujemy przez Google Tag Assistant: dodajesz domenę, wklejasz link localhost, łączysz, wykonujesz zdarzenie wysłania formularza i kończysz test. Zamiast samodzielnie przekopywać się przez wyniki, wklejam je do Claude z pytaniem: „Czy tag remarketingowy jest ustawiony poprawnie według Google Tag Assistant?” — i dostaję potwierdzenie.

Musisz też skonfigurować audiencję — każdego, kto kiedykolwiek odwiedził stronę (to również jest w darmowym blueprincie). Odtąd Google taguje odwiedzających i dodaje ich do audiencji, do której serwujesz reklamy.

Dwa typy remarketingu: zdecydowanie polecam RLSA (remarketingowe reklamy w wyszukiwarce) — te same reklamy, ale pokazywane osobom, które już były na stronie (ciepły ruch: płacisz więcej, ale konwersja wyższa). Możesz spróbować display (banery), ale mam z nim znacznie mniej sukcesów — używałbym go wyłącznie w remarketingu, nigdy na zimnej publiczności. Wszystkich innych sposobów Google (Performance Max, Demand Gen, wideo) unikam — dla biznesu usługowego płacisz za przypadkowe kliknięcia, banery w aplikacjach, ruch botów i partnerów wyszukiwania.

Analityka — być może najważniejsza część

Założenie konta jest miłe, ale pieniądze robi się na optymalizacji, nie na konfiguracji. Tradycyjna, ręczna optymalizacja jest długa, techniczna i nudna: które kampanie działają, które wyciąć, jakie negatywne zapytania dodać, jaka strategia stawek. Zajęty właściciel oddaje to agencji za 5000 dolarów. Claude Code robi to błyskawicznie i potrafi zbudować dashboard, który przeglądasz w każdy poniedziałkowy poranek i mówisz: „Claude, napraw moje konto, żebym był bardziej rentowny”.

Zbudowany MVP dashboardu pokazuje wydatki, docelowy CPA, kampanie z podziałem na wydatki/przychód/ROAS oraz rekomendacje: które kampanie wstrzymać, które skalować, które słowa naprawić lub usunąć. Możesz też po prostu poprosić Claude o audyt konta. To jak posiadanie własnego specjalisty Google Ads za 20–100 dolarów miesięcznie.

Powiązanie ROAS — pięć kroków (nie pokazuję ich klik po kliknięciu, bo u każdego biznesu wygląda to inaczej, ale Claude pomoże z każdym):

  1. Parametry URL. Po znaku zapytania w adresie doklejasz kontekst: termin (słowo kluczowe, np. „wedding DJ”), kampanię (np. „weddings Toronto”), identyfikator kliknięcia Google (Google click ID), źródło (Google) i medium (cost per click — czyli Google Ads, a nie SEO, social czy cold e-mail).
  2. Ukryte pola formularza. Formularz ma widoczne pola, ale też ukryte, które wyciągają wartości z parametrów URL i przekazują je przy wysłaniu.
  3. Logowanie w CRM. Po wysłaniu masz w CRM lead (np. Sarah) z e-mailem, telefonem, źródłem, słowem kluczowym, kampanią i Google click ID.
  4. Powiązanie z płatnością. Gdy Sarah opłaci fakturę, workflow bierze jej dane z CRM (i wszystkich pozostałych ~125 klientów) i aktualizuje dashboard — widzisz faktyczny ROAS, co do grosza, a nie CTR czy współczynnik konwersji.
  5. Wgranie danych do Google Ads. To dopiero twój raport — Google nie zna twojego dashboardu. Bez tych danych Google zgaduje (np. „każdy lead wart 200 dolarów”), a każdy płaci inaczej. Eksportujesz dane jako CSV i wgrywasz do Google, żeby jego algorytm szukał podobnych, wartościowych klientów i optymalizował pod realny zysk.

Negatywne zapytania z analityki. Nawet przy świetnych słowach i SKAG-ach i tak zaczniesz reklamować się na bzdury, których nie przewidziałeś. Zamiast robić to ręcznie, prosisz Claude (blueprint find-and-add-negatives.md), by znalazł tracące pieniądze zapytania i dodał je do listy negatywnej. Na moim żywym koncie Claude wyciągnął np. „DJ hiring” — myślałem „zatrudnijmy DJ-a”, ale Claude sprawdził w Google i ustalił, że to w 100% oferty pracy (Indeed, ZipRecruiter, LinkedIn) — te osoby nigdy nie zapłacą. Albo „wedding DJ Vancouver” — zła geografia (Toronto vs BC to drugi koniec kraju), a i tak płaciłem. Claude wyłapuje rzeczy, których po latach sam bym nie zauważył, w kilka sekund. To jeden z najbardziej niedocenianych sposobów obniżania kosztu pozyskania klienta. Wygenerowany raport zatwierdzasz, a Claude oznacza terminy jako negatywne.

Publikacja strony na żywo

Strona jest na razie tylko na twoim komputerze. Dwuetapowo udostępniasz ją światu: importujesz projekt do GitHub (jak Dysk Google, ale dla kodu), a potem używasz Vercel, żeby wystawić kod online. Oba narzędzia darmowe.

GitHub: załóż konto → Repositories → New → ustaw na prywatne → utwórz → skopiuj podany kod i wklej do Claude z poleceniem: „Wgraj całą moją stronę do tego repozytorium; folder to landing-pages”. Podajesz konkretny folder, bo w projekcie jest mnóstwo plików Google Ads i markdown — chcesz tylko landing page (ewentualnie dashboard). Claude wgrywa.

Vercel: załóż darmowe konto → nowy projekt → połącz z GitHub → zaimportuj repozytorium → upewnij się, że preset aplikacji to Next.js → Deploy. Gotowe — strona jest dostępna dla każdego w internecie. Domyślna domena jest brzydka; możesz kupić domenę w Vercel albo dodać zewnętrzną (GoDaddy, Namecheap). Na końcu podmieniasz docelowy URL kampanii tak, by prowadził nie do placeholdera strony głównej, lecz do właściwych landing page.

Skille Claude Code — 10× szybciej

Cały proces bywał powolny. Żeby przyspieszyć budowanie dziesięciokrotnie, używamy „skilla” — workflow na żądanie, który wywołujesz, kiedy chcesz coś zrobić. Chcesz kolejne 10–20 reklam? Wpisujesz /ads, a Claude je wygeneruje, bez podawania mu całego kontekstu, który sprawia, że reklamy są dobre w twoim przypadku.

Skill budujesz, kopiując odpowiedni prompt z biblioteki. Powstały skill widać w strukturze plików. Żeby go użyć, otwierasz nową rozmowę, wpisujesz / i nazwę skilla (tu: /generate-ads) plus odrobinę kontekstu, np. „wygeneruj kolejne pięć reklam w grupie reklam Toronto plumbing” — i Claude wykonuje pracę bez potrzeby ponownego dostarczania całego kontekstu.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Optymalizuj pod zysk i ROAS, nie pod kliknięcia i CTR

Na czym polega: Jedyna metryka, która się liczy, to ile pieniędzy zarabiasz. Kliknięcia i konwersje formularza mogą być spamem lub niską jakością. Docelowo trzeba śledzić realnych, płacących klientów i sprzężyć te dane z Google Ads.

Jak stosować: Zacznij od strategii „maksymalizacja konwersji”, zbieraj dane, a potem przejdź na optymalizację pod ROAS. Zbuduj pipeline: parametry URL → ukryte pola formularza → CRM → płatność → dashboard → wgranie CSV do Google Ads.

Na co uważać: Bez śledzenia źródła Google zgaduje wartość leadów (np. „200 dolarów każdy”), co wypacza optymalizację. Konfiguracja pipeline’u różni się w każdym biznesie — nie licz na kopiuj-wklej, iteruj z Claude.

2.Nie rób automatycznie wszystkiego, co podpowiada Google

Na czym polega: Wyniki optymalizacji, telefony od opiekuna konta i efektowne statystyki są zaprojektowane tak, byś wydawał więcej, niekoniecznie osiągał lepsze wyniki.

Jak stosować: Traktuj rekomendacje Google jako sugestie do świadomej oceny, nie polecenia. Wyłącz automatyczne rekomendacje w ustawieniach kampanii.

Na co uważać: Interesy opiekuna konta (premie za większe wydatki) nie są zbieżne z twoimi. Nie każdą rekomendację odrzucaj z automatu — niektóre bywają sensowne; oceniaj przez pryzmat rentowności.

3.Dobieraj słowa kluczowe intencyjnie i używaj dopasowania do frazy

Na czym polega: Nie wszystkie słowa są równe — „hydraulik w pobliżu” kupuje, „kurs hydrauliki” nie. Dopasowanie do frazy łapie tysiąc wariantów tego samego zapytania, unikając śmieci z dopasowania przybliżonego.

Jak stosować: Korzystaj z darmowego Planera słów kluczowych Google (zawężonego do miasta), by widzieć realny wolumen i konkurencję. Celuj we frazy z „awaryjny”, „w pobliżu”, „w [miasto]”, „całodobowe”. Rozważ macierz miast × usług.

Na co uważać: AI (w tym Claude) nie zna liczby wyszukiwań i może podać słowa z zerowym wolumenem — dane bierz z Planera. Unikaj nazw konkurentów i małych przedmieść bez ruchu.

4.Stosuj spójność: zapytanie = reklama = landing page (SKAG)

Na czym polega: Jedno słowo kluczowe na grupę reklam, jedna reklama pod nie, jedna dedykowana strona. Całe doświadczenie — aż po e-mail i rozmowę sprzedażową — ma być jednolite.

Jak stosować: Buduj grupy z pojedynczym słowem kluczowym. Nagłówek reklamy i tytuł strony mają dosłownie zawierać wyszukiwaną frazę. Przypnij słowo bazowe na pozycji pierwszej, oferty rotuj po nim.

Na co uważać: Niespójność (ogólna reklama → ogólna strona) drastycznie obniża konwersję. Jedna reklama na 50 zapytań trafia źle w 49 przypadkach — właśnie to eliminuje SKAG.

5.Automatyzuj masowe generowanie reklam i testuj dziesiątki wariantów

Na czym polega: 200 reklam ręcznie to 8–16 godzin; Claude robi to w minuty, z nagłówkami, opisami, callroutami, sitelinkami i structured snippetami.

Jak stosować: Użyj blueprintów „anatomia dobrej reklamy” i „best practices zasobów”. Generuj dużo wariantów, znajdź jeden wyjątkowy i puść go na lata. Maksymalizuj rozszerzenia, by zająć więcej powierzchni w wynikach.

Na co uważać: Do wiarygodnego testu potrzebujesz odpowiedniego wolumenu — 200 testów przy 100 wyświetleniach miesięcznie niczego nie rozstrzygnie. Słabe/AI-generyczne obrazy obniżają zaufanie i CTR; lepiej pominąć niż wstawić „slop”.

6.Wybierz sieć wyszukiwania i pilnuj ustawień lokalizacji

Na czym polega: Dla biznesu usługowego wartościowy jest głównie ruch z wyszukiwarki; Performance Max, display, Demand Gen i wideo autor uważa za śmieciowy ruch generujący koszty.

Jak stosować: Ustaw kampanię jako „search”. W lokalizacjach wybierz „obecność” (presence), nie „zainteresowanie”. Celuj ~50 km wokół miasta (jeśli dojeżdżasz do klientów) i wykluczaj pozostałe kraje, by odciąć boty i VPN-y.

Na co uważać: Domyślnie Google ustawia „zainteresowanie” — wtedy płacisz za osoby z całego świata „zainteresowane” twoim miastem. Firmy, do których klient przyjeżdża (np. fryzjer), nie powinny celować 50 km w bok.

7.Obniżaj koszt kliknięcia przez wynik jakości

Na czym polega: Wyższy quality score = tańsze reklamy. Składają się nań: oczekiwany CTR, trafność reklamy i trafność landing page względem zapytania.

Jak stosować: Architektura SKAG plus dopasowane strony automatycznie podnoszą jakość. Pozwól kontu się „rozgrzać” (smart bidding potrzebuje czasu) i systematycznie usuwaj złe zapytania.

Na co uważać: Nowe konto ma słabsze wyniki, zanim algorytm się dopasuje — nie panikuj i nie zmieniaj wszystkiego zbyt wcześnie.

8.Buduj landing page dopasowane do zapytania i optymalizuj konwersję

Na czym polega: Strona ma odzwierciedlać wyszukiwaną frazę i zawierać elementy budujące zaufanie: wideo-referencje, formularz na stronie, wideo założyciela, dobrą ofertę.

Jak stosować: Zbuduj stronę w Next.js, dołączając do promptu inspirację z Dribbble. Testuj strony A/B — to najwyższy priorytet. Wdróż speed to lead: dzwoń do leada w ciągu 60 sekund.

Na co uważać: Nie chowaj formularza na podstronie — każde kliknięcie obniża konwersję. Landing page na localhost jest niewidoczna publicznie, dopóki jej nie wdrożysz (GitHub + Vercel).

9.Ustaw remarketing i kieruj RLSA do ciepłego ruchu

Na czym polega: Osoby, które już były na stronie, konwertują znacznie lepiej. Tag Google taguje odwiedzających, tworząc audiencję do ponownego dotarcia.

Jak stosować: Zainstaluj tag Google (Claude zrobi część techniczną), zweryfikuj przez Google Tag Assistant, stwórz audiencję „wszyscy odwiedzający”. Do remarketingu używaj głównie RLSA (reklamy w wyszukiwarce).

Na co uważać: Display w remarketingu bywa nieprzewidywalny; na zimnej publiczności autor go nie stosuje. Za ciepły ruch płacisz więcej za kliknięcie, choć konwersja jest wyższa.

10.Wykorzystaj Claude do audytu, negatywnych zapytań i pakuj workflow w skille

Na czym polega: Pieniądze robi optymalizacja, nie konfiguracja. Claude buduje dashboard, audytuje konto i wykrywa kosztowne, nietrafione zapytania (np. oferty pracy, zła geografia), których człowiek może nie zauważyć latami.

Jak stosować: Uruchamiaj cotygodniowy audyt konta i blueprint „find and add negatives”. Spakuj powtarzalne czynności w skille (/generate-ads), by odpalać je jednym poleceniem bez podawania całego kontekstu. Publikuj strony przez GitHub + Vercel.

Na co uważać: Zawsze przejrzyj i zatwierdź raport, zanim Claude oznaczy słowa jako negatywne lub wypchnie zmiany na żywo. Jeśli Claude żąda dodatkowych uprawnień przy integracji, przypomnij mu, że ma już wszystko, czego potrzebuje.