9 miesięcy na Mounjaro! Czy zastrzyki odchudzające naprawdę działają? 115 kg → 83 kg i co dalej?

2026-05-15 Moja podróż z Mounjaro zdrowie i energia opinia waga 2/5 15 min czytania

Osobiste podsumowanie 9 miesięcy kuracji Mounjaro (115→83 kg) z konkretami o dawkowaniu, diecie, treningu i skutkach ubocznych. Dla osób rozważających lub prowadzących terapię GLP-1.

9 miesięcy na Mounjaro! Czy zastrzyki odchudzające naprawdę działają? 115 kg → 83 kg i co dalej?

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Podsumowanie 9 miesięcy kuracji Mounjaro: z wagi 115 kg do 83 kg.
  2. Schemat dawkowania autora: od 2,5 mg, przez 5 mg i krótko 7,5 mg, z powrotem do 5 mg jako dawki podtrzymującej.
  3. Zmiany w stylu życia: trening siłowy trzy razy w tygodniu, poranne spacery, gruntowna zmiana diety.
  4. Jak lek działa na apetyt: redukcja głodu, szybkie uczucie sytości i zanik tzw. „food noise”.
  5. Rola leku jako „motywatora” — szybkie efekty na wadze podtrzymują wytrwałość.
  6. Korzyści zdrowotne: unormowane ciśnienie, lepsze wyniki krwi, więcej energii, jaśniejszy umysł.
  7. Znaczenie białka i suplementacji przy zmniejszonym apetycie.
  8. Skutki uboczne: nadmiar skóry, uporczywe uczucie zimna, przesunięty i skrócony sen.
  9. Refleksja społeczna: otyłość jako choroba, a nie kwestia „silnej woli”.
  10. Wnioski „co zrobiłbym inaczej” oraz przypomnienie, że lek to tylko narzędzie.

Redakcyjne tłumaczenie

Punkt wyjścia i przebieg kuracji

W tym odcinku podsumowuję 9 miesięcy kuracji odchudzającej z użyciem leku GLP-1, Mounjaro. Nie będzie to jednak teoria — podzielę się własnym doświadczeniem: jak wyglądała moja droga, jak zmieniło się moje życie, co robię teraz, a także jakie problemy napotkałem po drodze.

To już dziewięć miesięcy, odkąd biorę Mounjaro — i piąty pen w lodówce. Dla przypomnienia: zaczynałem z wagą 115 kg, dziś ważę 83 kg. Chcę tu wyraźnie podkreślić: zastrzyki GLP-1 zrobiły ogromną robotę, ale to nie wyłącznie ich zasługa. To także efekt mojej ciężkiej pracy.

Trochę kontekstu dla tych, którzy nie oglądają moich filmów. Zanim zacząłem Mounjaro, wielokrotnie próbowałem zrzucić zbędne kilogramy — z różnym skutkiem. Intensywne ćwiczenia, kolejne diety, posty przerywane. Za każdym razem po jakimś czasie waga wracała. Nie dawałem sobie rady. Otyłość to coś więcej — to skomplikowana, przewlekła choroba, która nawraca. Hasło „jedz mniej i ruszaj się” naprawdę tu nie zdaje egzaminu.

Zacząłem od dawki 2,5 mg. Po sześciu tygodniach przeszedłem na 5 mg i przy niej zostałem przez kilka dobrych miesięcy. Później zwiększyłem do 7,5 mg, ale tylko na kilka tygodni — zauważyłem, że 7,5 mg nie daje istotnie większego efektu w redukcji apetytu niż 5 mg. Uznałem więc, że nie ma sensu wstrzykiwać większej dawki, która pociąga za sobą wyższy koszt, i wróciłem do 5 mg. Przy niej jestem dziś.

Z wagi 83 kg jestem zadowolony. BMI wciąż pokazuje niewielką nadwyżkę, ale się tym nie sugeruję — mierzę stosunek obwodu talii do wzrostu i uważam, że jestem już w dobrym miejscu. Teraz będę tę wagę podtrzymywał i powoli zmniejszał dawkę leku.

Co zmieniło się w moim życiu

Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Dbam o ruch: trzy razy w tygodniu intensywny trening oporowy, po godzinie–półtorej. Do tego codziennie rano szybki, aktywny spacer — około 40 minut.

Drastycznie zmieniła się też moja relacja z jedzeniem. Odstawiłem wszystko, co smażone. Mięso jem gotowane na parze, do tego dużo warzyw, dużo ryby i kurczaka. Proste zamiany — frytek na ryż albo ziemniaki — też pomogły zrzucić kilogramy. Jem dwa duże posiłki: jeden większy w okolicach śniadania lub lunchu, potem obfity obiad, a wieczorem, jeśli jestem głodny, szklankę kefiru albo garść orzeszków.

Do tego suplementacja — białko jest kluczowe, a przy dużej ilości pracy nie zawsze jestem w stanie dostarczyć go z jedzeniem. Używam więc odżywek białkowych, omega-3, witaminy D, czyli podstaw. Ostatnio dodałem kreatynę, bo jest o niej głośno — zobaczymy, jaki będzie efekt. Suplementacji pilnuję szczególnie, bo skoro Mounjaro zmniejsza apetyt i jemy mniej, trudniej dostarczyć wszystkie składniki, nawet dbając o posiłki.

Mounjaro wywołało też pozytywny „efekt uboczny”: odechciało mi się alkoholu. Piwo i drinki zniknęły z jadłospisu, co dało dużą motywację. Alkohol to puste kalorie, a po nim często włącza się apetyt i łatwiej o podjadanie.

Jak lek działa na apetyt

Pierwsze efekty poczułem już po 12 godzinach. Przyjąłem pierwszy zastrzyk na noc, a rano miałem problem z zjedzeniem śniadania. Mój organizm bardzo dobrze reaguje na lek — dlatego pewnie nie musiałem dochodzić do 15 mg. Maksymalnie byłem na 7,5 mg, a przy 5 mg wszystko świetnie działa. Chciałbym z czasem zejść do 2,5 mg, a nawet niżej, i utrzymać wagę — najlepiej ostatecznie bez leków GLP-1.

Rano miałem bardzo mały apetyt. Lodówka mogła kusić — przechodziłem obok bez zaglądania. To jest tak zwany food noise, czyli natrętne myśli o tym, co by tu przekąsić. One kompletnie odeszły — i to ogromny ukłon w stronę leków GLP-1. Zniknęło też „ciągnięcie” do jedzenia w trakcie posiłku: przy dużym talerzu obiadu już w połowie czułem sytość, więc naturalnie ograniczałem kalorie.

Lek jako „motywator”

Jestem wdzięczny Mounjaro również za to, że działa jak booster motywacji. Przy wcześniejszych próbach chudnięcie trwało długo, a efekty były znikome — po dwóch tygodniach zdrowego jedzenia i częstego uczucia głodu widziałem minimalny spadek. Ktoś powie, że chudnąć trzeba powoli — to prawda, ale to potrafiło zdemotywować. Zdarzało się, że po miesiącu ciężkiej pracy waga spadła o 300 gramów.

(Informacja dodatkowa: „Vegov” i „Zempik” w oryginale to potoczne, zniekształcone nazwy Wegovy i Ozempic.)

Tu GLP-1 robi świetną robotę, bo przyspiesza proces. Kiedy po dwóch tygodniach na wadze ubywa prawie kilogram, dostajemy sygnał, że idziemy w dobrym kierunku — i motywacja rośnie, zamiast spadać jak przy zwykłych dietach. Zwłaszcza na początku spadek jest duży, bo opróżniają się jelita i schodzi woda, więc kilogramy lecą szybko.

Wcześniejsze próby często kończyły się przy życiowych wydarzeniach — wakacjach all inclusive z darmowym barem czy świętach. Wracałem, stawałem na wagę, widziałem plus 2 kg i się poddawałem. Z GLP-1 jest inaczej. Poza redukcją apetytu i szybką sytością drugi składnik Mounjaro — GIP — działa też na psychikę i ośrodek nagrody. Dzięki temu jesteśmy bardziej zmotywowani, dłużej kontynuujemy kurację, a nasze postrzeganie jedzenia i innych przyjemności (jak alkohol) się zmienia.

Największe plusy terapii

Przede wszystkim utrata masy ciała — to najważniejsze. Wzrosła samoocena. Wcześniej nosiłem same czarne ciuchy, żeby coś zatuszować; dziś miło patrzy się w lustro. Zmieniła się relacja z jedzeniem — organizm sam odrzucił smażone rzeczy, a jedzenie stało się procesem świadomym i przemyślanym.

Druga sprawa to nadciśnienie. Przed kuracją miałem ciśnienie w okolicach 150 i lekarz proponował już tabletki. Teraz mam ciśnienie książkowe. Wiele osób na GLP-1 może pochwalić się poprawą w sferze metabolicznej — to nie tylko waga, ale też zmiana biologii i metabolizmu. Poprawiły się funkcje poznawcze — mniej „brain fog”, jaśniejsze myślenie, bo leki GLP-1 zmniejszają stan zapalny w organizmie. Kondycja jest nieporównywalnie lepsza — nie pamiętam, kiedy ostatnio się zmęczyłem podejściem pod górkę. Po dziewięciu miesiącach zrobiłem badania krwi i w porównaniu z tymi sprzed kuracji część markerów wyraźnie się poprawiła.

Osobny plus to edukacja. Dużo nauczyłem się o odżywianiu — jakie składniki mają znaczenie, czego unikać. Nie liczę kalorii, ale czasem sprawdzam ich ilość z pomocą ChatGPT. Na początku było to rozczarowanie: wydawało mi się, że jem mało, a wychodziło 2500–3000 kalorii, czyli zdecydowanie za dużo, by chudnąć. Nauczyłem się też, po co przyjmuję poszczególne suplementy, oraz jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia siłowe. Ten temat wciąż mnie fascynuje i zgłębiam go codziennie, bo badania i odkrycia zmieniają się szybko.

Co zrobiłbym inaczej

Przede wszystkim zacząłbym wcześniej. Nie wiem, dlaczego czekałem — lek był stosunkowo nowy, długo się edukowałem i obserwowałem innych. Na początku nie miał dobrej sławy: mimo szału na jego punkcie w Hollywood krążyło mnóstwo mitów, choćby że powoduje raka. Na kanale nagrałem sporo filmów, w których rozwiewam te stereotypy. Byłem po prostu ostrożny — ale dziś, wiedząc to co wiem, zacząłbym o wiele wcześniej.

Mikrodozowałbym od początku. Na starcie kupiłem pen 2,5 mg i wykorzystałem go zaledwie pięć razy. Dziś mam w lodówce większy pen i używam go w dawce 5 mg. Wiem, że wielu z was ma wątpliwości, czy pen wytrzyma dłużej niż 30 dni — tak, wytrzymuje. Moje peny trzymają się w lodówce około trzech miesięcy i nic się z nimi nie dzieje. Kupuję większe, by robić mniejsze zastrzyki. Gdybym zaczynał teraz, kupiłbym np. pen 10 mg i dzielił go na dawki 2,5 mg — żeby zaoszczędzić, bo to droga terapia.

(Informacja dodatkowa: dzielenie pojedynczego pena na mniejsze dawki i przechowywanie go dłużej niż zaleca producent to praktyka spoza oficjalnych zaleceń. Decyzje o dawkowaniu warto konsultować z lekarzem.)

Zacząłbym też trening siłowy od pierwszego dnia. Przy dużej otyłości aktywność trzeba wprowadzać stopniowo — ja zacząłem od chodzenia. Zrozumiałem jednak, jak ważny jest trening siłowy: pozwala uzyskać większe efekty przy mniejszej dawce i wspiera metabolizm. Nie trzeba karnetu na siłownię — wystarczą ćwiczenia z ciężarem ciała: pompki, brzuszki, przysiady. Mięśnie to białko, a one odgrywają kluczową rolę w metabolizmie i insulinooporności. Jeśli jesteś na początku albo w trakcie — nie jest za późno.

Od początku zadbałbym też o białko w diecie. Podobnie jak z kaloriami wydawało mi się, że jem go dużo — twarożek rano i myślałem, że to wystarczy. To często nieprawda. Białko trzeba stawiać na pierwszym miejscu, i to głównie z jedzenia, nie tylko z szejków czy batonów proteinowych.

Zrobiłbym też dużo zdjęć „przed”. Mam ich zaledwie kilka, a to byłby najlepszy dowód transformacji. Po ubraniach widać dużo — jestem dwa rozmiary w dół, koszulka z XL na L — ale zdjęcia „przed i po” są bezcenne. Jeśli zaczynasz lub jesteś na początku: zrób sobie zdjęcia sylwetki.

Zaskakujące i społeczne zmiany

Wiele osób mówi, że na Mounjaro, Wegovy czy Ozempicu zmienił im się smak. U mnie tego nie zauważyłem — przed kuracją i tak nie jadłem dużo słodyczy, uważałem z solą i lubiłem ostre potrawy. Zmieniło się natomiast coś dziwnego: zapachy. Wcześniej używałem jednej perfumy raz na ruski rok, dziś mam ich pięć czy sześć i pryskam się nawet na spacer z psami, bo sprawiają mi ogromną przyjemność. Doszła też radość z ubrań — sylwetka wygląda inaczej, więc kupowanie i noszenie fajnych rzeczy cieszy.

Najważniejsze: zrozumiałem, że nadwaga to poważna choroba. Nie dajcie sobie wmówić inaczej. Owszem, są osoby leniwe, ale większość ma zaburzenia metaboliczne — to bardziej skomplikowane niż „za dużo je”. Cieszy mnie rosnąca świadomość społeczna. Sam na początku myślałem tak samo: „za dużo jem”, a po drinku miałem moralnego kaca przez tydzień. Dziś już nie oceniam osób otyłych. Wcześniej, widząc kogoś bardzo otyłego, myślałem: „ten to pewnie żyje McDonaldem” — choć sam nie byłem wzorem. Teraz wiem, że za tym kryje się biologia i historia, której nie znam. Każdemu, kto wciąż myśli inaczej, polecam zgłębienie tematu.

Fantastycznie zmieniło się też podejście do leków GLP-1. Na początku prowadzenia kanału w mediach mówiono o nich bardzo negatywnie. Dziś coraz więcej lekarzy, dietetyków i endokrynologów mówi, jak wspaniałe to narzędzie w walce z otyłością. Mam nadzieję, że wkrótce nikt nie będzie musiał ukrywać zastrzyków przed otoczeniem.

Skutki uboczne i trudności

Skóra. Nie nadążyła za spadkiem wagi, zwłaszcza na twarzy. Reszta ciała wygląda dobrze, choć na brzuchu przy schyleniu widać nadmiar skóry i pewnie tak zostanie na długo. Szczerze? To, jak się czuję i jak żyję, jest dla mnie ważniejsze niż wygląd skóry. Mam nadzieję, że się skurczy; jeśli nie — trudno. Trzeba być świadomym, że Mounjaro sprawia, że chudniemy bardzo szybko, więc skóra za tym nie nadąża.

Zimno. To jeden z największych minusów. Ciągłe uczucie zimna — zimę przeszedłem bardzo źle. Rano i wieczorem na spacerze dwie bluzy i wciąż mi zimno, choć wcześniej większą część roku chodziłem po domu w koszulkach i krótkich spodenkach. Teraz robi się cieplej, więc jest lżej, ale na dłuższą metę to bardzo uciążliwe.

Sen. Skrócił się i przesunął. Śpię śmiało 7–8 godzin, ale bardzo szybko robię się zmęczony — o 21:00 myślę już tylko o łóżku, zasypiam około 22:00 i budzę się między 5:00 a 6:00, po czym nie mogę już spać. Mój organizm dostosował się do rytmu dnia i nocy: gdy robi się ciemno, jestem zmęczony, a gdy jasno — wstaję. Zasłanianie okien nie pomaga. Gdzie kiedyś siedziałem do północy, dziś jestem „party pooperem” — po 21:00–22:00 nie ma ze mną kontaktu. Za to wcześnie rano, jeśli ktoś lubi ciszę i poranną kawę, jestem aktywny. Doba mi się nie wydłuża, tylko przesuwa.

Niewiadoma. Z tyłu głowy tkołacze myśl: czy waga wróci, gdy odstawię lek? Chyba towarzyszy ona każdemu użytkownikowi. Media podsycają lęk, przytaczając dane, że „przytyjesz pięć razy więcej”, bo to się dobrze sprzedaje. Bywa też obawa, czy lek nie odbije się negatywnie na zdrowiu za kilka lat. To nie są natrętne ruminacje, ale takie myślenie „na zapas” nie jest zdrowe i niczemu nie pomaga.

Koszt. Dzielę większy pen na mniejsze zastrzyki, więc obciążenie nie jest ogromne, ale długofalowo to jednak wydatek. Z drugiej strony praktycznie nie wydaję na alkohol, a mimo wzrostu cen żywności rachunki za jedzenie spadły, bo kupuję zdrowiej i jem mniej. Mounjaro to wciaż drogi środek, ale jest duża szansa, że z czasem stanie się tańszy i bardziej dostępny.

Rodzina. Na plus: dzięki temu, jak gotuję, korzysta cała rodzina — syn nie je już płatków śniadaniowych, zamiast nich jest owsianka. Na minus: bliscy uważają, że zwariowałem, i czasem się buntują, bo mają dość zdrowej żywności. Mój 16-letni syn, gdy zamiast McDonalda proponuję mu pysznego łososia, ostatnio powiedział, że chyba zwariowałem i martwi się, czy nie zacznę wychodzić w skafandrze ze strachu przed zarazkami. To raczej „pozytywny minus”.

Podsumowanie

Czy warto było? Absolutnie tak. Nie czekałbym tak długo i rozegrałbym parę rzeczy inaczej, ale same wyniki mówią za siebie: spadek wagi, lepsze badania krwi, brak nadciśnienia. Mounjaro odmieniło moje życie — styl życia, podejście do jedzenia i ruchu.

Pamiętaj jednak: nie porównuj się. Bardzo dużo zależy od biologii i DNA — u niektórych osób Mounjaro nie działa tak dobrze. To, że ja przy 5 mg mam świetne efekty, nie znaczy, że u ciebie będzie tak samo.

Mam taką przypowieść: kiedyś w restauracji z podziwem patrzyłem na ludzi, którzy zamawiali wodę i sałatki, gdy ja kończyłem drugiego burgera i drugie piwo. Dziś to ja jestem tą osobą, która szuka w menu najzdrowszej opcji i niekoniecznie sięga po piwo.

Jestem teraz w fazie utrzymania — będę podtrzymywał wagę, zmniejszając dawkę. Zmiana diety, stylu życia, trening oporowy, białko i nawodnienie to podstawa. Lek jest tylko narzędziem w twoich rękach — bardzo pomaga, ale reszta zależy od ciebie.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Lek to narzędzie, nie cała kuracja

Na czym polega: GLP-1 redukuje apetyt i „food noise”, ale trwały efekt daje dopiero w połączeniu z dietą, treningiem i nawodnieniem.

Jak stosować: Traktuj zastrzyk jako wsparcie, a nie zastępstwo pracy — od początku buduj nawyki, które utrzymasz też po odstawieniu leku.

Na co uważać: Poleganie wyłącznie na leku zwiększa ryzyko powrotu wagi po jego odstawieniu.

2.Wyższa dawka nie zawsze znaczy lepszy efekt

Na czym polega: Autor przy 7,5 mg nie zauważył istotnej przewagi nad 5 mg, więc wrócił do niższej — taniej i z tym samym skutkiem.

Jak stosować: Obserwuj realną reakcję organizmu (apetyt, sytość), a nie samą liczbę miligramów; eskaluj dawkę tylko, gdy efekt faktycznie słabnie.

Na co uważać: Reakcja jest osobnicza — u innych osób wyższa dawka może być konieczna. Zmiany dawkowania konsultuj z lekarzem.

3.Białko i suplementacja przy zmniejszonym apetycie

Na czym polega: Skoro jesz mniej, trudniej dostarczyć białko i mikroskładniki — dlatego trzeba je świadomie planować.

Jak stosować: Stawiaj białko na pierwszym miejscu w każdym posiłku (ryba, kurczak, nabiał), a odżywki traktuj jako uzupełnienie, gdy nie wyrabiasz z jedzeniem.

Na co uważać: „Wydaje mi się, że jem dużo białka” bywa złudzeniem — warto policzyć realną podaż.

4.Trening siłowy chroni mięśnie i metabolizm

Na czym polega: Ćwiczenia oporowe wspierają metabolizm i pozwalają uzyskać efekt przy mniejszej dawce leku.

Jak stosować: Wprowadź nawet proste ćwiczenia z ciężarem ciała (pompki, przysiady, brzuszki) — nie potrzebujesz siłowni; przy dużej otyłości zaczynaj stopniowo.

Na co uważać: Zbyt intensywny start przy dużej masie ciała obciąża stawy — zwiększaj obciążenie powoli, a technikę warto opanować prawidłowo.

5.Szybki efekt jako paliwo motywacji

Na czym polega: Wyraźny spadek wagi w pierwszych tygodniach podtrzymuje wytrwałość, gdzie zwykłe diety demotywowały wolnym postępem.

Jak stosować: Wykorzystaj ten początkowy „boost” na utrwalenie nawyków, zanim tempo chudnięcia naturalnie zwolni.

Na co uważać: Duży wczesny spadek to częściowo woda i opróżnienie jelit — nie oczekuj, że takie tempo utrzyma się na stałe.

6.Zaplanuj strategię przechowywania i kosztów

Na czym polega: Autor dzieli większy pen na mniejsze dawki; peny wytrzymują u niego około trzech miesięcy w lodówce.

Jak stosować: Rozważ z lekarzem/farmaceutą, jak zoptymalizować koszt terapii, bo jest ona droga i długofalowa.

Na co uważać: Dzielenie i przedłużone przechowywanie wykracza poza zalecenia producenta — to indywidualna praktyka autora, nie oficjalna rekomendacja; nie kopiuj bezrefleksyjnie.

7.Udokumentuj punkt startowy

Na czym polega: Autor żałuje, że nie zrobił zdjęć i pełnych badań „przed” — najlepszego dowodu transformacji i motywatora.

Jak stosować: Zanim zaczniesz, zrób zdjęcia sylwetki, zapisz wagę, obwody i wykonaj badania krwi oraz pomiar ciśnienia.

Na co uważać: Bez punktu odniesienia trudno później rzetelnie ocenić postęp i zmiany zdrowotne.

8.Przygotuj się na skutki uboczne poza żołądkiem

Na czym polega: Poza typowymi dolegliwościami autor doświadczył nadmiaru skóry, uporczywego uczucia zimna i przesuniętego, skróconego snu.

Jak stosować: Zaplanuj to z góry — cieplejsza garderoba, higiena snu, świadomość, że skóra przy szybkim chudnięciu może nie nadążać.

Na co uważać: To relacja jednej osoby — skutki są indywidualne; niepokojące objawy zgłaszaj lekarzowi, a nie „przeczekuj”.

9.Zadbaj o głowę: lęk przed nawrotem

Na czym polega: Myśl „czy waga wróci po odstawieniu” towarzyszy wielu użytkownikom i bywa podsycana przez media.

Jak stosować: Skup się na tym, co kontrolujesz — trwałych nawykach — zamiast na katastroficznych scenariuszach; to zmniejsza lęk „na zapas”.

Na co uważać: Nagłówki bywają nastawione na kliknięcia; weryfikuj dane u wiarygodnych źródeł, a uporczywy niepokój omów ze specjalistą.

10.Otyłość to choroba, nie brak silnej woli

Na czym polega: Autor zmienił podejście — rozumie dziś otyłość jako złożone zaburzenie metaboliczne, nie kwestię lenistwa.

Jak stosować: Odpuść samobiczowanie i ocenianie innych; podejmuj decyzje w oparciu o biologię i wsparcie medyczne, a nie o poczucie winy.

Na co uważać: To nie zwolnienie z odpowiedzialności — styl życia wciąż ma znaczenie; chodzi o realistyczne, a nie moralizatorskie podejście.